Bo Twoja miłość nie zna granic cz. 17

Bo Twoja miłość nie zna granic cz. 17Oczami  MAKSA:
Nie mogłem dłużej czekać za nią. Tak bardzo za nią tęsknię choć tak naprawdę widzieliśmy się z jakieś dwie bądź trzy godziny temu. Parkuję na  parkingu przy jej osiedlu mieszkaniowym. Szlag by to! Jest na kod.. nie mam pojęcia ale w duchu modliłem się, żeby ktoś wszedł lub wyszedł z budynku znając kod dostępu tylko wyłącznie dla tych mieszkańców. Podchodzi do mnie starsza Pani i mówi :- pewnie chce Pan wejść do środka? A Pańska kobieta nie chce Pana wpuścić?- zaśmiała się i tylko miała rację w pierwszej części tego zdania. Drapie się po głowie, a ona jakby czekała na moją reakcję. :- Yy.. tak.. :- mierzy mnie od góry do dołu i wpuszcza mnie do środka, zadaje jej pytanie czy zna Adę. Kiedy słyszy to imię odwraca się w moją stronę i lustruje mnie wzrokiem od góry do dołu. Jakby jej spojrzenie miało oznaczać jedno zabicie. :- Adusia? Ta Adusia? Jak tylko zrobisz jej krzywdę to pamiętaj z mocą Bożą znajdę Cię nawet pod ziemia :- i unosi swoją laskę by mnie ostrzec przed tym zamiarem. Znam  numer jej mieszkania  czyli jeszcze dwa piętra. Może to głupio zabrzmi ale boje się wind. Kiedy byłem mały jechałem windą w szpitalu aż w pewnym momencie się zatrzymała bo była awaria.. reszty możecie się domyśleć co 9-latek mógł wtedy przeżywać. 27, 28, 29 o 30! Jest. Zapukać? A może zadzwonić dzwonkiem? Czemu się zajmuję takimi bzdurami? Jakby miały taką najwyższą tego cenę ale cóż ja na to poradzę, że nawet banalne rzeczy, które są drobnostkami w jej obecności nie potrafię się skupić. Dzwonię dzwonkiem i opieram się o futrynę drzwi wejściowych. Słyszę dźwięk kluczy i zamka a środku wynurza się postać, to co zastaje jestem w szoku. ONA w ręczniku, który sięga jej do połowy ud (które są przepiękne) widać gdzie nie gdzie jeszcze kropelki po zażywanej kąpieli wodnej. Jej mina jest w tym momencie bezcenna, nawet w tej szczoteczce do zębów i brudna od pasty wygląda zjawiskowo. :- Maaaa..ks?! a co Ty tutaj robisz o tej porze?:- zakrywa się bardziej krótkim ręcznikiem ale biedulka nie może sobie poradzić, bo odkrywają jej się dolne partie ciała, które ja tak mocno kocham. :- pomyślałem, że wpadnę  wcześniej ale widocznie się myliłem, że jesteś już gotowa na kolacjowe dwoje:- już zmierzałem do odwrotu, kiedy poczułem, delikatne szarpnięcie mojej ręki. :- nie odchodź, zostań..i..  może chcesz się napić?:- zmieniła temat, coś chciała jeszcze powiedzieć ale coś ją hamowało, spokojnie poczekam , nigdzie mi się nie spieszy. :- z miłą chęcią to zrobię. P.S do twarzy Ci w tym ręczniku, tak w ogóle to we wszystkim Ci do twarzy:- śmieję się pokazując swojego banana na twarzy a ona na te słowa się słodko rumieni. I jak ją tu nie kochać? :- we wszystkim?;- ohoho chyba coś jest na rzeczy,:- no taaak?, a co źle niby mówię? Co jak co to komplement od szefa a to zdarza się raz na milion razy.:- przybiera minę ździwienia, a zarazem udaje focha, ale nie na długo bo przyciągam swoją malutką złośnicę w swoje ramiona, w jej ukochane miejsce. :- właśnie tego potrzebowałam, dziękuje mecenasie Kamiński:- puszcza do mnie oczko i podnosi się na paluszkach by dać mi tą słodką pieszczotę o jakiej marzyłem od trzech godzin czyli pocałunek. :- lepiej już idź, bo to może się skończyć nie tu gdzie trzeba, a pamiętasz, że dziś mamy kolację:- ostatni raz daję jej całusa tym razem w czółko i znika już z mojego pola widzenia. W między czasie kiedy moja Ada się szykuje, zapewne jak milion dolarów, ja przechadzam się po jej mieszkaniu i ogląda mm sobie zdjęcia jakie ma w salonie, no a trochę jest ich pełno. Widać bardzo jak te zdjęcia odgrywają ważną rolę w jej życiu. Wszędzie ona ukazana jako osoba ciepła, uśmiechnięta, pełna, kochająca. Natknąłem się na jeden szczególny obrazek, zauważyłem ją jako małe dziecko, które śmieje się w stronę obiektywu nie mając dwóch zębów na górze w objęciach starszego mężczyzny (zapewne jej taty) a na dole napis : KOCHAĆ CIĘ BĘDĘ NA ZAWSZE NIE WAŻNE, GDZIE BYŚ BYŁ : co to znaczy? Że już.. :- jestem gotowa!:- odwróciłem się szybko i zatkało mnie z wrażenia. Jak kobiety mogą z siebie zrobić takie bóstwo. Już znalazłem odpowiedź, właśnie stoi przede mną ubrana w czarną , długą sukienkę podkreślający jej cudowną figur, włosy delikatnie spięte i zapach jej perfum, który jest wypełniony całym pomieszczeniem, w którym się znajdujemy. :- co tak się patrzysz? Jakbyś ducha zobaczył?:- wybucha swoim śmiechem, a ja wracam do świata rzeczywistego, chociaż chyba w nim jestem. :- wyglądasz obłędnie Kochanie:- podchodzę do niej szybko i przelewam swój pocałunek to co do niej czuję. Z czasem ta pieszczota zamienia się w walkę pocałunków. Otwieram szerzej swoje usta by wpuścić jej języczek do środka, toczą słodki pojedynek. Moje ręce schodzą niżej i oplatam ją wokół talii i przyciągam do siebie. Ada nie pozostaje mi również bierna i podnosi swoją nogę na wysokości moich bioder i opata jeden mój pośladek.:- musimy już iść:- porywam ją, malutka jest roztargniona z zaistniałej sytuacji i szepcze do jej ucha :- mi tez Słono się podobało ale czas nas goni. Chętnie to powtórzę z Tobą to jeszcze raz ale wolę w innych i lepszych okolicznościach.:- i przygryzam jej płatek. Czuję jak robi się jej gęsia skórka, mi również.   Wsiadamy do mojego auta i jedziemy do restauracji, gdzie złożyłem rezerwację. Włączam radio i zaczynam śpiewać, a Ada patrzy na mnie jak na debila. :- Kocham w tobie wszystko ale jest pewien wyjątek. Twojego śpiewania nie zniosę.:- udaję, że jestem oburzony krytyką ale ona dostrzega, że tak tylko gram. :- no ej..? już teraz się do mnie nie odezwiesz? :- nie może opanować swojego napadu śmiechu. :- Wielki Pan Kamiński, za bardzo wziął sobie do serduszka krytykę swojej pracownicy?;- i szczepie mnie to po nodze to po ramieniu. Stoimy na światłach a ja rzucam się na jej usta by się w nich zatopić po raz kolejny. Słyszę jak trąbią z tyłu, ze nie ruszamy jak jest dawno zielone.Po 5 minutach jesteśmy na miejscu i idziemy do naszego stolika. Kelner przynosi nam karty Menu . nagle ktoś podchodzi do naszego stolika, to Kamila, co ona tutaj do cholery robi?! :- Co Ty tu robisz?! I to z nim?! Pozwolił Ci ktoś?!:- krzyczy na moją ukochaną na co odgryza się się :- jakim prawem masz czelność tak mówić? Ja nie potrzebuje zgody od innych by się z kim spotykać nie to co Ty.:- widać jak Blondi kipi aż z złości. :- Maks jest ojcem mojego dziecka.:- odpowiada a mi się wali grunt pod nogami.. W jednym momencie wszystko pękło jak bańka mydlana, moje krzyki  były zbyt ciche by Ada zawróciła a ona pobiega już w inna stronę, opuszczając mnie samego…



-----------------------------------------------------------------------------
Wybaczcie, ze tak długo nie pisałam nic ;c ale mam maturę i muszę się do niej przygotowywać ;/ mam chwilę czasu więc postanowiłam napisać! Kiedy będzie kolejna część? nie wiem ;c ale obiecuję, ze jak tylko znajdę chwilę wolnego :*
miłego weekendu! ? buziaczky! :* lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1375 słów i 7315 znaków.

5 komentarzy

 
  • Urwisek

    Cudowne *-*

  • ayio5

    OMG! :O

  • lunetka96

    @ayio5 OMG znaczy źle czy znaczy dobrze? :D

  • ayio5

    @lunetka96 Dobrze! Nie mogę się doczekać kolejnej części! :yahoo: WENY!! <3

  • lunetka96

    @ayio5  muszę najpierw sobie ogarnąć ciąg wydarzeń po kolei :D ale niebawem ukaże się kolejna część:D <3

  • cukiereczek1

    Śliczne czekam na dalszy ciąg wydarzeń:)

  • Misiaa14

    Boże cudowne!

  • niezgodna

    Cudo.