Bo Twoja miłość nie zna granic cz. 22

Bo Twoja miłość nie zna granic cz. 22Oczami MAKSA:
Nie wierze! Jaki tu bałagan! Wcześniej taki nie był! Nosz..! :- ADA!!!:- chyba wydarłem się na cały dom, nie ważne mało mnie to w obecnej chwili obchodzi. Jestem wściekły, wszystkie ciuchy poukładane jak należy , a tu proszę niespodzianka! Widzę jak delikatnie uchylają się drzwi od mojej … yy.. chyba to znaczy już naszej sypialni. Wpatruję się w mojego włamywacza i przy okazji okropnego bałaganiarza, tak to ona niczym bogini piękności. :- Adrianno Roszkowska, co to ma wszystko znaczyć, możesz mi tu wytłumaczyć?:- opieram swoje ręce na biodrach i nachylam się by usłyszeć od niej wyjaśnienia, bo kiedy coś przeskrobie zawsze mówi cichutko. :- nie wiem, to jakoś tak samo wyszło:- samo? Hahahaah no jeszcze takiego wyjaśnienia nigdy nie miałem okazji usłyszeć. I jak się an nią gniewać? No jak? Nie można, kiedy stoi tu naprzeciwko mnie taka bezbronna, słodka i niewinna z tym plasterkiem na kolanie to aż mam ochotę ją przytulić, ale nie mogę musi ponieść jakąś „karę’’. Spoglądam na nią, panując nad sobą resztkami sił by czasem się nie rzucić na nią. Kocham ją nad życie i nie wyobrażam sobie teraz tego jakby to właśnie nie ja stał tutaj w tym pomieszczeniu, nie budził się obok niej codziennie, nie mówił jej gdy wstaje prosto z łóżka :DZIEŃ DOBRY: taka jeszcze nie wyspana, rozczochrana i tak samo na :DOBRANOC: kiedy wtula się we mnie i nie bojąc się, że to jest jakiś głupi sen. :- Maksiu?:- tylko nie tym tonem, bo jeszcze bardziej się nie pozbieram.:- przepraszam Cię, naprawdę nie chciałam, a tak bardzo chciałam, żebyś mnie pragnął.:- przybliżam się do niej a jednocześnie modlę się w duchu bym nie wpadł w swoje sidła. :- Och maleńka, w każdym calu u detalu mnie pociągasz, jak mówisz, jak się poruszasz nawet jak na mnie patrzysz tymi brązowymi paczałkami, kocham Cię ale Kochanie nie przekupisz mnie w obecnej chwili co teraz zrobiłaś, karę trzeba ponieść:- zakładam jej odstający kosmyk za to małe śliczne i delikatne uszko.Chce coś powiedzieć ale widzę jej zmieszanie, jednak po chwili uśmiecha się cwaniacko i mówi :- a jaka to będzie kara drogi Panie Mecenasie?:- oblizuje swoje wargi i patrzy tym hipnotyzującym spojrzeniem, którym aż zapiera wdech w piersiach, widocznie próbuje mnie przekabacić na swoją stronę, o nie Mała Wiedźmo tak łatwo i prosto nie uda Ci się na pewno nie. Nachylam się i czuję bijący od niej zapach ciała taki jej, prywatny, czując jednocześnie jak rośnie we mnie euforia mieszana z pożądaniem, jeszcze nigdy żadna kobieta tak na mnie nie działała jak tylko wyłącznie ona. :- zobaczymy co da się wskórać :- tak samo robię  taki sam unik jak Adusia. Niespodziewanie moja kobieta zakrywa sobie usta i szybko wybiega z sypialni. Jestem zdezorientowany ale szybko zrywam się na równe nogi i mknę w poszukiwaniu Ady. Widzę w łazience i pukam kilkakrotnie ale nikt mi nie odpowiada. Naciskam na klamkę , które są o dziwo otwarte i widzę jak moja biedulka klęczy przed toaletą i wymiotuje. Nachylam się i przytrzymuję jej włosy i delikatnie głaskam jej plecy. :- nie zostaw mnie proszę, wyjdź nie możesz mnie widzieć w takim stanie:-  liczę w myślach do dziesięciu i mówię :- Ada, jesteś moją dziewczyną i nie ważne w jakim stanie będziesz zawsze będę przy Tobie i zawsze ale to zawszę będę Cię wspierał nie patrząc nawet na to czy w tej chwili akurat teraz wymiotujesz:- po tych słowach całuję jej główkę. :- już wszystko w porządku Skarbie?:- pomagam jej wstać by czasem nie zemdlała. :- chyba tak ale strasznie mi się kręci w głowie.:- bacznie się jej przyglądam rzeczywiście wygląda jak blada ściana.:- och Ty mój choruszku idziemy do łóżka i żadnego ale:- biorę ją na ręce a ona oplata mnie swoimi małymi rączkami mój kark. Oj oj będę musiał ją przypilnować z jedzeniem, bo waży jak piórko..   Kładę ją na łóżko a ona wstaje i dodaje :- zostań proszę:- mówi tym smutnym głosikiem gdzie aż serce mi się kroi. :- Aduś będę tak za dwie godzinki, cholera dzwonił do mnie Nikodem, mamy bardzo ważną sprawę w sądzie , ale nie mogę Cię zostawić tutaj samej:- ze wściekłości uderzam w ścianę, widocznie nie tak mocno jak wcześniej, bo na pogotowie jechać nie trzeba. :- masz rację rozprawa ważniejsza ode mnie :- mówi przygnębionym głosem i zwija się w kłębek. Zamykam oczy i próbuję panować nad sobą by nie wybuchnąć. Siadam na łóżku, dotykam delikatnie jej nagiego ramienia i dodaje :- nic nie jest ważniejsze od Ciebie, proszę pamiętaj. :- ona tylko się odwraca w moją stronę i mówi:- Maks, nie przekładaj mojego zdrowia na Twoją karierę, bo to jest nie fair wobec twojego brata, rozumiesz? Nie możesz go zostawić samego z tym wszystkim. Idź już a ja zadzwonię do Lenki. Posiedzi tutaj ze mną i w końcu pogadamy. Dobrze Maksiu?:- dotyka moje policzki, które robią się od razu czerwone przez jej dotyk. :- dobrze zgadzam się ale jeden warunek no w sumie dwa.:- od razu się zrywa i siada po turecku, bacznie się przysłuchując co mam jej do zaproponowania i mówię:- pierwszy warunek jest taki, że dzwonisz do niej i przy mnie mówisz, że ma tutaj przyjść drugi warunek jest taki, że masz mnie informować co 30 min jaki jest stan zdrowia a trzeci warunek jest taki, że cokolwiek by się stało bądź działo masz mi od razu dać znać. :- w końcu czuję się takli władczy haha. :- ależ Kamiński, Pan chyba kiblował w szkole.:- zaczyna się histerycznie śmiać z nie wiadomo jakiego powodu. Ale może i dobrze, że humor jej zawsze dopisuje. :- nie, ja wszystkie klasy zdałem na perfekto Proszę Pani.:- mrugam do niej oczko :- no nie wydaje mi się Kamiński oj nie wydaje mi się :- nadal ma napady śmiechu. Przybliżam się jeszcze bardziej w jej stronę :- dlaczego tak Pani sądzi Panno Roszkowska?:- a w myślach sobie dodaje Kamińska.. :- Bo mój ukochany Maksiu liczyć do pięciu nawet nie potrafi:- widać jak bardzo ją to rozśmiesza a ja dopiero teraz połączyłem fakty no tak miałem dwa warunki a wymieniłem trzy, ale to tak specjalnie było by ją rozśmieszyć. To coś cudownego widzieć na jej ustach, uśmiech, jakim mnie obdarza. :- dobra, dobra śmiechy i chichy ale dzwoń do Leny a i ustaw na głośnik, chcę wszystko słyszeć :- nakazuje jej :- no dosłownie jak brat, wypisz, wymaluj:- ja się odwracam i się dziwnie patrzę a Ada tylko zakrywa usta. :- coś mówiłaś Adrianno?:- mierzę ją wzrokiem od góry do dołu, aż jestem ciekawy czy połknęła mój haczyk.:- no bo ten.. a nie nic, nic tak sobie tylko głośno myślałam.:- wystawi mi język :- i weź tu Kamiński zainponuj swojej kobiecie, no dosłownie nie możesz :- czuję jak słodki ciężar spoczywa na moich plecach.. A ja tylko się odwraca o 180 stopni i mówię :- och maleńka, dzwon i mykaj do łóżka i lepiej bym się nie powtarzał. :- całuje mnie delikatnie w usta i podchodzi do komody, gdzie leży jej komórka. Ja w tym czasie biorę szybki prysznic i udaję się do garderoby w poszukiwaniu czerwonego krawata. :- Kochanie? Widziałaś może ten satynowy, czerwony krawat?:- mówię zza ściany, odpowiada mi tylko cisza. Przyznam, że jestem już pomału na skraju wyczerpania nerwowego , biorę głęboki oddech i wchodzę z powrotem do sypialni, gdzie leży Ada, to znaczy gdzie powinna leżeć, a znając ją to tak na pewno nie jest.No i punkt dla mnie , trzyma w ręce mój krawat! No w końcu się znalazł :- kobieto! Ty mój ideale! Ale zaraz, zaraz dlaczego mi nic nie powiedziałaś? :- widzę ten uśmieszek a to oznacza tylko jedno ma ochotę na mnie i to wielką. :- chodź bliżej to Ci go ładnie podam, a jak jeszcze ładniej poprosisz to może i nawet Ci go założę :-  oblizuje starannie swoje wargi, a  ja zaciskam dłonie w pięści, które zmieniają się w gigantycznie szybkim czasie, czuję jak napinają się wszystkie moje mięśnie a serce bije jak oszalałe. :- w sumie masz jeszcze 15 minut, to dosyć dużo czasu, żeby jeszcze zrobić parę obowiązków, prawda Maksymilianie?:- puszcza do mnie oczko, no normalnie jej nie poznaje, gdzie ta moja słodka i niewinna Ada? Właśnie to jest w tej kobiecie coś zjawiskowego, samemu trzeba wszystko odkryć. :- no jak 15 minut to trzeba to korzystać z tego czasu.:- żwawym krokiem udaję się do mojej istotki, którą tak bardzo kocham, że nie wyobrażam sobie życia bez niej.  


______________________________________________________
PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM! Tak wiem, jestem tą złą co zaniedbywuje swoich ukochanych czytelników i fanów. Chcę Was ogromnie przeprosić za znaczne opóźnienie ale praca dom i taka monotonnia, ale znalazła czas wolny i postanowiła dodać kolejną część, myślę chociaż w głębi duszy, że w malutkiej części mi wybaczycie! kiedy będzie kolejna część? nie wiem sama, jak widzicie jestem coraz rzadziej ale nie będę zawieszała tego opowiadania z jednego powodów jakim jesteście Wy i jak bardzo lubicie czytać moje wypłociny :D  a tak na koniec to miłego czytania! :* komentujcie ! <3  
buziaczky! :*/ lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1725 słów i 9268 znaków.

9 komentarzy

 
  • mysza

    Halo?!

  • Olciiak

    Kiedy kolejna??

  • mysza

    Kiedy kolejna?

  • lunetka96

    @mysza postaram się na przyszły tydzień ! :p

  • Misiaa1012

    Rewelacja,genialne po prostu cudo ????????????  <3

  • Lovcia

    Cudne ???? Kiedy kolejna? Błagam, szybko!!!

  • Misiaa14

    Boskie!

  • niezgodna

    Rewelacja. Prawie cały czas się uśmiechałam. Czyżby Ada była w ciąży?

  • Nika....

    @niezgodna też tak pomyślałam :)

  • lunetka96

    @Nika.... może i tak a może i nie :D

  • Martuskaa

    UWIELBIAM. Twoje opowiadania jest piękne ,czyta się je gładko i płynnie.Czekam z niecierpliwością na kolejną część i dalsze losy Ady i Maxa :* :) Pozdrawiam :)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część:* nic się nie stało wiem że możesz nie mieć czasu bo masz swoje życie:* czekam niecierpliwie na kolejną część:)