Bo Twoja miłość nie zna granic cz.9

Bo Twoja miłość nie zna granic cz.9Oczami  LENY:
Nim się obudziłam i przeszłam do świata żywych.. ujrzałam przed sobą Nikodema? Zaraz, zaraz gdzie ja w ogóle jestem? Czuję ten nie zręczny moment miedzy mną a nim.. on jest cudowny, taki męski, klasyczny i przystojny, zapewne nie jedna była już w jego silnych i na pewno bezpiecznych ramionach, nie ukrywam ,że ja także chciałabym się w nich znaleźć. Za dużo bagatelizuję, a on słodko i uroczo przygląda mi się jakby chciał odczytać z moich oczu jakaś wskazówkę o czym teraz dokładnie myślę. – Dzień dobry Leno. Jak się Tobie spało?- odpowiada tym swoim seksownym głosem, a ja odpowiadam po cichutko, czuję jak w środku ta moja pewność jaka była podczas jazdy z nim z Adką do tego klubu, tak szybko ona pryska jak bańka mydlana i zamiast udawać niedostępna i pewną siebie, wszystko się rozprysło przez NIEGO.- Dzień dobry, dobrze mi się spało, dziękuję za opiekę ale lepiej będzie jeżeli już sobie pójdę. Nie chcę siedzieć Panu na głowie. – uśmiecham się nieśmiale , patrząc w oczy niebieskookiemu. – Nie chce nawet tego słuchać Leno! Zostajesz u mnie dopóki ten Twój były szef się nie odczepi od Ciebie. – wyciąga swoją dłoń i kładzie na mojej. A ja czuje się jakby przez moje ciało przebiegały dreszcze a zarazem i potwierdzenie w tych słowach i w tym geście, że mówi całkowicie poważnie. Spogląda na mnie tymi swoimi niebieskimi paczałkami, widząc w ich na uzyskanie odpowiedzią. – Dobrze zostanę, ale kiedy już to wszystko skończy wrócę do swojego mieszkania- a on w odwecie nic nie mówi tylko delikatnymi ruchami jednego palca, kreśli kółeczka na mojej dłoni, pozostawiając czerwony, wręcz krwisty ślad. Oh..jakbym chciała zostać już na zawsze przy nim, ale wiem że to nie możliwe..bo kto pokocha mnie? Non stop zdradzana, wyśmiewana i poniżana, przez facetów, za każdym razem na drodze ku mojemu szczęściu ktoś pojawi się odpowiedni, ten ktoś w perfidny sposób próbuję tylko wystawić Cię na próbę? Każdy mówi, że to Świat jest chory, guzik co prawda! To ludzie są chorzy, bo tak kształtują ten Świat. Dosyć tych rozmyśleń.. - Za 10 minut widzę Cię już przy drzwiach. – puszcza do mnie oczko, pochyla się i całuję mnie w czoło. To silniejsze ode mnie, zamykam oczy delektując się taką jakże malutką, ale przeurocza pieszczotą. Wychodzi z pomieszczania i opuszcza mnie samą pogrążoną w swoich myślach.  Opadam na łóżko, wydychając zapach jego wody kolońskiej. Robię tą samą czynność jaką zrobiłam niespełna kilka sekund temu, ten facet typowo siedzi w mojej głowie, a najgorsze jest to, że nie potrafię mu się oprzeć, nie potrafię o nim zapomnieć. Leniwie się przeciągam i patrzę na budzik, który stoi na szafce nocnej, tak ma jeszcze 9 minut. Leże tak i leże i dopiero do mojej głowy dochodzi informacja że mam 9 minut! O Jezusie! Szybkim tempem, wyskakuje z wygodnego wyrka i kieruję się do łazienki. Pech chciał jak to na moją nie korzyść oczywiście, że łazienka ta co jest w sypialni jest zamknięta. – Świetnie Lena. Muszę iść do innej. – mówię sama do siebie, powoli chyba staję się jak moja Adka. Haha moja ukochana siostrzyczka, zadzwonię zaraz do niej jak się oczywiście ogarnę. Jak oczywiście mi się uda w tak ekspresowym tempie. Biorę swoje ciuszki jakie wczoraj miałam na sobie, uchylam drzwi i wystawiam głowie sprawdzając czy nie ma nikogo na horyzoncie, uff jest oki mogę wyjść. Po cichutko na paluszkach stawiam kroki na zimnych płytkach, ubrana w samą czarną koronkową bieliznę idę w poszukiwaniu łazienki. Wszystkie jakie były możliwe drzwi na mojej drodze oczywiście było zwiedzone. – Ćwiczysz coś?- słyszę głos za sobą, już wiadomo jaki, zamykam oczy i po cichutku liczę do pięciu i odwracam się napięcie. – Nie skądże nie mam dość czasu na treningi i tak dalej- jeszcze bardziej zakrywam się kłębkiem ubrań jakie wzięłam ze sobą. Słyszę jak jego oddech znacznie szybko przyspiesza jakby przebiegł maraton. Ubrany w czarny garnitur do tego spodnie, które świetnie do niego pasowały, w sumie by wszystko pasowało do niego idealnie. Jego klatka piersiowa w szybkim tempie podnosi się i opada, widząc zarysy jego mięśni pod skrywającą go śnieżnobiałą wręcz mocno wrżerającą się w oczy. Podchodzi do mnie a ja z tego całego zajścia upuszczam „mój kamuflaż’ który zakrywał no chociaż cześć mego ciała.  Pochyla się i szepcze do mojego ucha mówiąc :- Wyglądasz obłędnie, Twoje ciało, Twoje piersi, płaski brzuszek , nogi…- dotyka mój policzek, który przybrał barwy jak burak, a może i nawet bardziej? Pochyla się i patrzy raz to w moje oczy raz na moje usta, nieświadomie tego co robię przygryzam swoją wargę, a ja czuję jak resztkami sił panuje nad sobą, by nie zrobić tego kroku.. dzielą nas zaledwie milimetry od poczucia swoich smaków barw, zatopienia się w jednej chwili nie liczącej najmniejszego czasu.  Nie mogę, on jest moim szefem nie mogę.. odsuwam się od niego, widząc moje zmieszanie mówi :- Chrzanić to wszystko- i zatapia się w moich ustach. Całuje mnie czule jakby bał się, że zaraz stad odejdę, ale ja wcale nie zamierzam.. już nigdy. Z moich ust przechodzi na moją szyję, która niemiłosiernie pieści ja swoim zwinnym językiem zostawiając na niej „wędrówkę swoich pocałunków’’. – Za pięć minut będę gotowa szefie.- uśmiecham się przekonująco, a jednocześnie zostawiając go samego na środku korytarza całkowicie zdezorientowanego, niech ma za swoje on zostawił mnie samą wtedy w sypialni, to niech też się trochę tym też pomęczy jak ja. Jeszcze nigdy w taki super szybkim odrobkiem czasu nie wyszykowałam się do pracy. Dziś mój pierwszy dzień w firmie. Wyszykowana jak milion dolarów bądź co bądź te same ciuszki, ale makijaż jak i fryzura zupełnie inna niż wczoraj. Czas zacząć nowy rozdział.   Widzę Nikodema pogrążonego w swoich myślach , zachodzę go od tyłu. – Powiedz kto to? – śmieję się na swoją myśl jaka zaszła kilka chwil temu. – Hm niech pomyśle..czy to ta dziewczyna, która ma tak seksowne ciało, że aż na mój widoczek spadają jej ubrania? – śmieje się w niebo głosy, na co ja go delikatnie szturcham. – Oj kochana, grabisz sobie i to bardzo- przybrał tą swoją „surową” minkę, która za chwilę przybiera zupełnie inna postać.Po chwili dodaje poczekaj na mnie przed bramą ja  tylko wyjadę autem dobrze?- mówi tak słodkim głosem, ze zaraz się chyba rozpłynę, nie no muszę o tym wszystko opowiedzieć Adusi! Kiedy zamierzam wyjść, nagle Nikodem łapie mnie w talii i przyciąga do siebie, zatapiając nasze usta w jedność. Tak dobrze smakuję truskawką, że chce się więcej i więcej. – Tylko mi nie uciekaj- uśmiecha się do mnie ukazując mi szereg swoich prostych i białych ząbków. Na co ja :- Tak jest szefie- i salutuję. Wybuchamy obydwoje śmiechem . Wychodzę z posiadłości Kamińskiego i udaje się w wyznaczone miejsce jakie mnie oto poprosił. Otwieram swoją torebkę w poszukiwaniu tego cudownego sprzętu zwanego telefonem, ale jak na złość pewnie jest na samym dnie. Będąc tak pochłonięta tym zajęciem, poczułam bardzo silne uderzenie jakby po mnie przejechał czołg, słyszę tylko pisk opon i krzyki Nikodema.. – Lena! Lenuś! Nie odchodź słyszysz? Jezu co robić.. – a ja go uspokajam , dotykając jego policzka swoją zakrwawioną dłonią, odchodząc jednocześnie w ciemną otchłań, a twarz Nikodema zaciera się w ciemnościach…..    


---------------------------------------------------------------------
Wybaczcie, że zapomniałam chronologii pod względem z jakiś oczu jest opisywane wydarzenie ;/ myślę że Was nie zawiodłam ;/ i sorka, że tak późno ale tak to jest jak się jest maturzystka :(  i się na nic czasu nie ma. Ale specjalnie dla Was napisałam jak obiecałam. :D  
Piszcie w komentarzach czy się podoba czy wyszło raczej marnie ;/ ? buziaczky :* lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1438 słów i 8131 znaków.

4 komentarze

 
  • Olciiak

    Jeju kocham!!!! <3 kiedy następna ???

  • madzia123

    Pewnie że się podoba jest cudownie♥

  • Martuśkowa

    Bardzo się podoba , i czekam na więcej :D Ta historia jest jak z bajki <3  Pisz dla nas regularniej :) :*

  • Klaudii

    Jest świetne! Czekam na więcej????