Bo Twoja miłość nie zna granic cz.16

Bo Twoja miłość nie zna granic cz.16Oczami ADY: Usuwam się z sali, gdzie leży moja biedna siostrzyczka. Tak mocno ją kocham i nie wyobrażam sobie tego jakby coś jej się stało. Jest dla mnie wszystkim, tak samo.. jak Maks. Jeju?! Nie potrafię i nie chcę zaprzeczyć temu co, mi rozum podpowiada. Teraz chcę postawić to co czuje serce nie rozum. :- Halo? Jesteś tam wieczna marzycielko?:- macha mi przed nosem błękitnooki. :-oh wybacz zamyśliłam się:- odpowiadam z bananem na twarzy, uhuhu i nawet się nie jąkam to już mój malutki sukcesik. :- w sumie nic w tym nie zwykłego, widzę, że to u Ciebie standard, mam głęboką nadzieję, że ja tez byłem tam choć w najmniejszym procencie?:- dopowiada mecenas, oh mój drogi chyba w całym 10000 procencie. Odwracam twarz, by nie zauważył moich wypieków, które aż mnie parzą. Idziemy do jego full wypasionego auta, cóż tu mówić kasy ma dużo, ale widać, że nie są dla niego najważniejsze. :- to gdzie jedziemy?:- wsiadam i zamykam drzwi od strony pasażera.:- do kancelarii, trzeba ogarnąć parę spraw, bo wiesz trochę się nazbierało przez te kilka dni, a i bym zapomniał nie ukrywaj się z tymi rumieńcami, bo do twarzy Ci z nimi.:- a mi aż szczęka opada, uśmiecha się do mnie a mi aż opadają nogi z wrażenia plus tego jest tylko taki, że siedzę. Całą drogę milczeliśmy, ale to nie było to, nie potrzebowaliśmy żadnych słów czy gestów. Każde z nas bało się wypowiedzieć te dwa słowa ale i tak wiedzieliśmy jak zastąpić je inaczej w znacznie lepszy i odpowiedniejszy na to sposób. To nie dorzeczne, poznajesz przypadkowego przystojnego faceta, który okazuje się być Twoim szefem a no na deser jesteś w nim zakochana. :- Maks?:- w końcu raz kozie śmierć.:- słucham Cię malutka?:- patrzy cały czas na drogę w skupieniu. :- Kim ja właściwie dla Ciebie jestem?:- nie mogę nawet na niego spojrzeć, bo mnie to strasznie dekoncentruje, dlatego patrzę na swoje palce u rąk, gdzie robię " gimnastykę palców”. On tylko wzdycha i zauważam, że właśnie jesteśmy pod kancelarią już jestem gotowa do wyjścia kiedy zatrzymuje mnie dłoń Maksa. :- Kim dla mnie jesteś? Mam Ci to powiedzieć albo udowodnić? Jeżeli powiedzieć to jesteś dla mnie ideałem chodzącym po tej ziemi, pewnie się zastanowisz dlaczego, bo nie lecisz na moją kasę, jesteś naturalna, nie udajesz nikogo, uwielbiam Twoje rumieńce, uwielbiam Twoje spojrzenie, uwielbiam twoje usta, w których mogę się zatopić myśląc o tym, że mogę je posmakować mam ochotę skakać z radości. A udowodnić? To może dasz się dziś na kolację? :- nie wiem co mam odpowiedzieć naprawdę mina opadła mi aż do podłogi i jak ja mam się od niego uwolnić? Nie potrafię, przypominając sobie wszystko co dla mnie zrobił. :- ymm.. jasne, ale teraz obowiązki.:- widać, że jest troszkę zaskoczony kiedy nagle zmieniam temat.:- i kto ma tu być dla kogo szefem?:- i razem wybuchamy śmiechem. Rzeczywiście Maks miał rację. Trzeba było uporządkować wszystkie dokumenty od nowa, posegregować oraz rozdzielić na dni rozpraw, które nas będą czekać w najbliższym okresie czasu. Nim się spostrzegliśmy było już po 16.:- dobrze to już na dzisiaj koniec Ado. O której mam po Ciebie przyjechać?:- pyta się mnie, oparty o futrynę drzwi od mojego gabinetu, jeju nawet tu jest taki pociągający. :- a na którą jest ta kolacja?:- próbuję udawać, że mnie to nie pociąga, a w środku z ledwością się powstrzymuje by się na niego nie rzucić.-: będę u Ciebie po 19 czy odpowiada Ci ta godzina?:- dopytuje a ja tylko kiwam głową, że tak. Po wyczerpującym dniu pracy, czas na odpoczynek. Idę do swojego mieszkania i od razu co robię to kładę się na wygodne wyrko. Ale nie dane jest mi długo poleżeć, bo nim spostrzegam na zegar uświadamiam sobie, że została tylko niecała godzina a ja, że tak powiem w proszku.. Szybko mknę do łazienki pod prysznic i oddaję się w chwili orzeźwienia i jednocześnie energii. Przechadzam się po całym mieszkaniu w ręczniku i w turbanie na głowie. Podchodzę do swojej dużej szafy i zastanawiam się w co dziś mam się ubrać, po wielu namysłach wybrałam długą czarną sukienkę z głębokim rozcięciem na lewej nodze. Myjąc zęby i nucąc sobie piosenkę pod nosem, słyszę dźwięk dzwonka. Kogo do cholery tutaj niesie? Cała brudna od pasty do zębów i z szczoteczką w ustach, odkluczam drzwi a tam zastaję…..



"Myślę, że umiem latać, umiem latać kiedy jestem z Tobą
Moje ramiona są szerokie, łapią ogień kiedy wieje wiatr
Wiem, że jestem wystarczająco bogata, by być dumna
Widziałam miliard dolarów w twoich oczach
Nawet jeśli jesteśmy nieznajomymi dopóki umrzemy

Chcę uciec.
Chcę uciec.
Gdziekolwiek od tego miejsca.
Chcę uciec.
Tylko Ty i ja, ja, ja, ja, ja
Ty i ja ja, ja, ja, ja  
Tylko Ty i ja"

Galantis- RUNAWAY


_________________________________________________
Kolejna część jak obiecałam jest szybciej niż inne :) mam ogromną nadzieje, że kolejna część Wam się spodoba bo bądź co bądź to dla Was piszę i to od Was zależy tak naprawdę czy dalej podejmę pisanie tego opowiadania czy dać sobie z tym spokój:) ale za każdym razem uświadamiacie mnie, żeby wybrała tą pierwszą opcję ;) Miłego czytania!!!!
Buziaczky! :*/lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 982 słów i 5360 znaków, zaktualizowała 22 kwi 2016.

9 komentarzy

 
  • cukiereczek1

    Kolejna część czekam z niecierpliwością:)

  • ~cukiereczek

    Czekam aż kolejną z niecierpliwością

  • Klaudiii

    Czekam zniecierpliwiona na kolejne  <3  :yahoo:

  • Śliczna

    Oczywiście ze pisz dalej opowiadanie jest na prawde dobre  :bravo:

  • Pina

    Super  :) czekam na więcej

  • livney

    okej, czekam na więcej!

  • Misiaa14

    Hah zajebiste :*

  • Czarna21

    Pisz dalej!  ;)

  • niezgodna

    Cudowne! Kiedy następna? Kocham to opowiadanie.