Bo Twoja miłość nie zna granic cz.12

Bo Twoja miłość nie zna granic cz.12Oczami MAKSA:
Idę długim korytarzem, zbyt jasny jak dla mnie jarzeniowe lampy, od których można stracić niemalże wzrok. Nienawidzę szpitali. Zwłaszcza kiedy 3 lata temu mój tata trafił tutaj do szpitala. Ciężko mi o tym mówić i wspominać, ale najważniejsze, że on żyje i jest z nami. Otarł się o śmierć ale najgorsze chyba już za nami, mam taką przynajmniej nadzieję. Pokonując drogę do sali gdzie leżał mój nieprzytomny brat, rozmyślam o Adzie. Kocham ją i nie pozwolę by inny facet ją miał tylko dla siebie. Tylko i wyłącznie ona zasługuje na to by zostać moją jedyną i ukochana kobietą na zawsze, na dobre i na złe. Warto czasami wypłynąć na głęboką wodę i potrudzić się o zdobycie upragnionej zdobyczy. Wzrokiem wodzę numerek sali gdzie znajdę Nikodema. 201,202...203 o jest! Delikatnie pukam i wchodzę po cichutku i zastaję mojego brata, który na pierwszy rzut oka wygląda jak niewinny chłopiec. Jednak mama miała rację ja i Niko mamy wiele ze sobą wspólnego. Kocham go, pomimo, że nie raz mam ochotę mu przywalić za jego sceny, które za nie nieraz wychodziłem z siebie. Siadam na krzesełku obok jego łóżka nic nie mówiłem, bo nie wiedziałem jak? bzdura.. ale czy to coś pomaga? Chwytam go za rękę i mówię :- I co? znowu tutaj jesteśmy staruszku, jak Ty jak i ja nie lubimy tego miejsca a Ty jak zwykle swoje 3 grosze musisz wsadzić na uparciucha :- śmieję się na na wypowiedziane swoje słowa, mamy taki nasz wspólny braterski język o którym, tylko ja i on o nim wiemy i jak się nim posługujemy. I dodaję :- Lena już jest cała i zdrowa. Wiem jak ją kochasz pomimo iż się przyznasz twardo, że nie chcesz się zakochać. Ale ona nie jest jak Ola... , oh..bracie..- przyłożyłem jego rękę do swojego czoła. Nie wiem ile czasu minęło ale zbudza mnie z trasu, a raczej ze snu ( oczywiście ze zmęczenia) delikatne poruszanie palcami spod mojego czoła. Odkładam swoją rękę i odkładam ją na miejsce gdzie ją przed chwilą zabrałem. Przyglądam się jeszcze bardziej i dostrzegam, że Nikodem się obudził. - Nikodem? Słyszysz mnie? Halo?- odpowiadam na co odwzajemnia mi tylko jednym jąknięciem. Wybiegam z sali jak poparzony i biegnę  w stronę dyżurki, że brat się obudził. Oczywiście jak to ja nie potrafię normalnie jak człowiek przekazać informacji jak należy w takich sytuacja, cholera, bo kto by umiał??Kładę rękę na ladzie, gdzie po drugiej stronie siedzi urocza, miła, starsza pielęgniarka, która dziwnie mi się przygląda a ja tylko dysze jak parowóz jakbym przebiegł chyba z 1000 mil. Próbuję wyrównać oddech i mówię jednocześnie sapiąc pomiędzy niektórymi zdaniami :- Nikodem..mój brat on.. on się obudził.. 203..- pielęgniarka chyba tylko przez ostatnie moje słowo dowiedziała się o co chodzi. Wystukała odpowiedni numer w telefonie i  przekazała już konkretną informację do lekarza prowadzącego .Zawracam i idę tym razem już spokojniejszym krokiem ale nadal nie pewnym tego wszystkiego co się dzieje. To wygląda jak jakiś melodramat albo telenowela. Wchodzę do sali i zastaję tam lekarza Nikodema i zwraca się do mnie ;- wszystko już będzie w porządku z pańskim bratem ale przetrzymamy go jeszcze dwa/trzy dni by zrobić stuprocentowe badania, by mieć pewność czy wszystko jest w porządku.:- odpowiada mi z uśmiechem na twarzy. A ja tylko kiwam, że przyjąłem to do wiadomości i żegnam się z nim, uściskiem dłoni. Stoję w progu, a senior się odwraca w moją stronę i mówi:- Witaj, brachu – z początku mówi to cicho, a później jego wzrok, z którego można wyczytać tylko blady strach i dodaje:- a co z Leną?!- próbuje wstać z łóżka ale niestety szybko taranuję mu drogę i opieram swoje ręcę na jego barkach i zwracam się do niego by się uspokoił, a on tylko mi się wyrywa i nie pozwala dopuścić swoich myśli, że z jego ukochana już wszystko w porządku. – Zostaw mnie ! Puszczaj! Chcę zobaczyć Lenę teraz! Rozumiesz?!- unoszę ręcę w geście poddania się . Jest uparty jak osioł akurat to odziedziczył po naszym zmarłym dziadku. Siadam na rogu łóżka mówiąc :- Dobrze to jaki masz plan? Przypominam Ci, że przy ladzie siedzi pielęgniarka która ma zasięg wzrokowy na cały ten parter, więc o Mądry:- gestuję palcami w cudzysłowie:- jaki masz pomysł?- pytam go ponownie. A on tylko patrzy tymi swoimi szalonymi oczyma w moją stronę i widzę jego cwaniaczki uśmieszek. No nie tylko nie to, ja znam już jego minę sugerującą, że będzie to coś  niemożliwego ba mało osiągalnego do zdobycia. Nachyla się do mojego ucha i szepcze: - weź wózek od pielęgniarek i zawieź mnie do Lenki, jak będziemy się  zbliżać do tej całej pielęgniarko-ochroniarki to ta jakoś zbajeruj, a ja się zaczaję i jak najszybciej będę w sali u mojej ukochanej.:- a ja tylko stwierdzam na jakim on Świecie żyje. Wstaje z jego łózka i chodzę od jednej do drugiej ściany tej sali, trzymając dłonie splecione na karku, a Nikodem się bacznie przygląda i zapewne już pomału się nie pokoi, co to mega widać po jego gestach twarzy. Wypuszczam głośno powietrze z ust i podnoszę ręce mówiąc :- dobra niech Ci będzie ale módl się, żeby twój lekarz nie wiedziało tym,że na wózku paradujesz po całym szpitalu, bo szybciej on dostanie zawału niż ty. Po chwili obydwoje wybuchamy głośnym śmiechem. Wykukuję zza drzwi sali z poszukiwaniem jakiego wózka inwalidzkiego. O jest tam, szybko podbiegam do niego i żwawym krokiem pędzę ku Nikodemowi. Pomagam mu wstać z łóżka z racji tego, że jest jeszcze słaby. :- uhuhu pierwszy raz jadę wózkiem!!- i podnosi ręce i nogi do góry jakby zjeżdżał z wysokiej górki. Nie powiem wyglądało to komicznie i nawet fajnie. Oki już przed drzwiami, obydwoje liczymy do 3 i dodaję z uśmiechem na ustach:- gotowy?- zwracam się do Nika, a on tylko mi salutuje, że tak. Otwieramy po cichutku drzwi, a mój brat wykukuje przed nie czy ktoś jest na horyzoncie. Odwraca się w moją stronę pokazując kciuk do góry, że mogę dalej "prowadzić". Mijamy ladę pielęgniarki, pewnie i mi i jemu serce biło jak oszalałe, nasze chyba szczęście, akurat jej nie było. Widzimy natomiast Adę, która chyba śpi na siedząco, biedulka moja.. Od razu kiedy ją zobaczyłem, wszystkie wspomnienia powróciły, nasiliły się z wu a może i nawet z trzykrotną mocą. Delikatnie szturcham ramię Adki, która budzi się ze snu, słodko wygląda taka jeszcze nie do końca rozbudzona. A Nikodem kładzie swoją rekę na ej nodze i mówi cichutko:- przepraszam Ado, to moja wina, powinienem ją chronić , a zostawiłem ja tylko na chwilkę .- niby nie widzę ale słyszę jak łamie mu się głos , a w jej oczach widzę ból ale także i zrozumienie. :- Ci.. to nie jest twoja wina tylko tego bydlaka..- uśmiecha się delikatnie ale to był chyba taki wymuszony uśmiech. :- Mogę do niej wejść?- pyta się po raz drugi mojej ukochanej..ymm. mojej? tego jeszcze nie wiem,ale jednego jestem pewien ona będzie moja. Kiwa głową, że tak i pcham wózka do sali intensywnej terapii. :- Pozwól mi już pozostać przy niej samej, proszę Maks.- drapię się w głowę nie wiedząc co zrobić :- a jak lekarze Cię nakryją ?- mówię z troską w jego stronę , a on tylko uśmiecha się do mnie dając tylko sygnał, że on sobie i tak już poradzi. Podchodzę do niego i przytulam go w braterskim uścisku delikatnie klepiąc za ramię Nikodema, a on dopowiada:- dzięki brachu, jesteś najlepszym bratem na całym świecie.-a ja tylko odwzajemniam uśmiech, kątem oka patrzę, że Lena jest podpięta do tylu aparatur, masakra.. oby wyszła z tego cało, co ja mówię!? musi wyjść! Odganiam złe myśli i zamykam drzwi. Podchodzę do Ady widząc jak walczy ze snem. Kucam przed nią, kreśląc kółka na jej nodze i dodaje szeptem:- chodź do mnie do domu, odpocznij, spokojnie, recę będę trzymał przy sobie.- uśmiecham się nieśmiało, a ona zmużona snem kiwa głową, że się zgadza. Pomaga jej wstać i prowadzę do swojego auta...jedziemy w ciszy, chciałbym z nią wszystko wyjaśnić ale widzę jak jest bardzo zmęczona nie będę już jej dokładał wrażeń na dzień dzisiejszy niech sobie odpocznie..


____________________________________________________________________
Wybaczcie, że dopiero dziś ale czasu nie mam ;c wybaczcie prosze :) jednak za to dodałam długą część taka malutka rekompensata
PS: dziewuszki i kobitki już najlepszego życzę z okazji dnia kobiet!!! <3
buziaczky lunetka96 :*

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1605 słów i 8653 znaków.

4 komentarze

 
  • Patka.&lt;3

    Kiedy koleja cześć? ;-)

  • Misiaa14

    boskie naprawdę cudoo *-*

  • lunetka96

    @Misiaa14 aż tak super opowiadanie? <3 hahah :D

  • madzia123

    Super ♡♥♡♥dziękuje i wzajemnie :-)

  • lunetka96

    @madzia123 heh dziękuję <3

  • Ginger

    Super część... I Tobie też wszystkiego najlepszego Autorko :)

  • lunetka96

    @Ginger to super, że Ci się podoba :D dziękuję za życzonka <3