Bo Twoja miłość nie zna granic cz.10

Bo Twoja miłość nie zna granic cz.10Oczami  NIKODEMA:
Leżałem, trzymając jej głowę i spoglądając jej w oczy, które z każda sekundą jej opadały. Panowałem nad sobą by nie wybuchnąć, dorwę tego skur**ela! Przysięgam ! Nie pozwolę by mojej ukochanej Lence coś się stało. – Nie odchodź proszę! Jezu co ja mam zrobić.- a ona tylko uspokoiła mnie swym szmaragdowym spojrzeniem i dotknęła delikatnie mojego policzka, czując na nim lepką substancję czyli krew. Zadzwoniłem szybko na pogotowie, a ja patrzyłem jak odchodzi.. Weź się w garść Kamiński! Poczułem, że przestała oddychać  szybko, przeszedłem do odpowiednich czynności. Reanimowałem ją dopóki nie przyjechało pogotowie. Ratownicy odciągnęli mnie od jej ciała z trudem wyrywając się jednocześnie płacząc jak małe, skrzywdzone przez kogoś dziecko. Patrzyłem jak próbują mojej ukochanej.. tak już tylko mojej powiem jej o swoich uczuciach do niej ale kiedy wyjdzie z tego cało i zdrowo. – Pan jest jej mężem?- odparł w pośpiechu ratownik. Co odpowiedzieć, co kur*a odpowiedzieć. – Tak. Jestem- oby kupił ten tekst.- Proszę jechać z nami, dzięki szybkiej Pańskiej reakcji serce znowu zaczęło bić.- na wieść o tym chciałem aż podskoczyć z radości!Szybko razem z ratownikiem, wsiadłem do karetki, w nerwach nie wiedziałem jak mam wykręcić numer telefonu do Ady. Widząc mój stres, podszedł do mnie ratownik podając tabletkę- proszę to tabletka na uspokojenie, na pewno pomoże i proszę być dobrej myśli.- odrzekł nawet nie odpowiedziałem głupiego „dziękuje” w końcu musiałem oznajmić mojej sekretarce całą prawdę, a obiecałem jej ,że będę czuwał nad jej bezpieczeństwem, a dałem ciała.. Zapłaci mi ten gnój popamięta mnie chociaż się gdzieś zaszył nawet pod Ziemią, znajdę go. Wybrałem odpowiedni numer i postanowiłem, że będę już miał to za sobą. po 3 trzecim sygnale słyszę głos Ady, próbujący mnie zagłuszyć i jednocześnie wybić z rytmu z tego co sobie ułożyłem w głowie, by jej o tym powiedzieć. - Halo? Panie Nikodemie przeprasz..- nie pozwalam jej kończyć, bo,to co powiem na pewno przeżyje szok.:- Lena jest w szpitalu, ten gnój ją potrącił i a na chwilkę prosiłem aby zaczekała na mnie przed bramą.. Przyjeżdzaj szybko na szpitalną. Wszystko się dowiesz na miejscu.- szybko się rozłączam, w tym momencie słyszę jak respirator pokazuje ciągłą linię, oznaczającą,ze serce znowu przestało bić. Proszę..tylko nie to błagam Cię Boże! dojechaliśmy do szpitala, a jak reanimują moją Lenę tak reanimują nic się nie zmieniło. - Proszę się odsunąć, bo zaraz wezmę ochronę jak Pan się nie uspokoi, obiecuje,że wszystko zrobimy co w naszej mocy by Pańska żona przeżyła.- nic nie odparłem , bo już tego lekarza nie było, siedziałem, stałem i tak w kółko, czekałem aż Ada przyjedzie i pewnie nieźle będzie mnie opierdalać, ale teraz to się nie liczyło, tylko moja ukochana. Siedziałem..i czekałem, Ady jak nie było tak jej nie było. Do środka wparowała właśnie ona, no fajnie to co pomyślę to od tak to przychodzi, szkoda , że nie działa to teraz kiedy Lena jest na stole operacyjnym. Już kiedy byłem przygotowany na sceny wściekłości ze strony jej przyjaciółki ona tylko mnie przytuliła. Byłem zdezorientowany, ale jednocześnie w małym stopniu szczęśliwy, że mam kogoś, kogo mogę na niego polegać.. zobaczyłem swojego brata, który także było po nim widać współczucie. Podszedł do mnie i w braterskim uścisku przytulił mnie do siebie. Czułem się jak mały chłopczyk..naprawdę, teraz zrozumiałem sobie co to znaczy miłość. To nie podobne,że w przeciągu tych kilku dni człowiek od tak się zakochuję. Wcześniej wyśmiałbym go, że miłość to idiotyczna rzecz nic nie znacząca,wiążąca ze sobą brak wolności a teraz? Oddałbym całe życie dla tej jednej jedynej osóbki a jest nią moja mała, słodka a zarazem zadziorna Lena. Nie odzywaliśmy się do siebie, zero słów tylko cisza i czekanie na tą jedyną dobrą wiadomość. Nie wiem ile tak siedziałem godzina? może dwie? a czułem się jakbym przesiedział tutaj całą wieczność. Nigdy nie lubiłem szpitali, mając po tym okrutne wspomnienia, kiedy nasz tata trafił tutaj po wypadku samochodowym, takie samo uczucie, ale przynajmniej dziś jest przy nas żywy i zdrowy. Kątem oka spostrzegłem jak Ada,śpi na ramieniu Maksa a on głaszcze ją po włosach, pasują do siebie, mimowolnie na mojej twarzy pojawia się malutki uśmieszek, życzę im jak najlepiej. Z chwilowego '' odejścia z światach żywych'' powracam znowu w to samo miejsce co przed chwilą, a przede mną stoi lekarz. Wstaję i czekam na jakakolwiek wiadomość - Panie doktorze co z nią proszę mi w końcu powiedzieć!!- drze się na cały korytarz budząc przy tym Adę,która usnęła.- przykro mi..straciła za dużo krwi.. nie zdążyliśmy jej uratować..miała krwotok wewnętrzny, nic nie dało się już więcej zrobić.- gdy usłyszałem te słowa nie rozumiałem ich znaczenia ,dopiero ko kilku sekundach ich całego przeanalizowania dotarł do mojego mózgu ich sens.- to nie możliwe!! mieliście ją operować , obiecałeś mi koleś,że ją uratujesz!!!- nie panując nad swoimi emocjami, wziąłem doktorka za jego kaftan tak że szarpałem go kilka razy, w porę przyszedł Maks i mnie odtrącił od niego.- Obiecałeś człowieku rozumiesz!??!?!?! Kochałem ją pomimo 3 dni znajomości ! - a on tylko odszedł to nie możliwe...Ada zemdlała na samą wieść o tej strasznej wiadomości. A Ja? płakałem jak dziecko. idąc przez korytarz , kopnąłem w pobliski automat do kawy. Nie widziałem co ze sobą zrobić ,usiadłem na ławce przed szpitalem i gorzko zapłakałem nad swoją już utraconą miłością....

_________________________________________________________________
Hej Hej! pisałam to opowiadanie ponad godzinę xD i tak wiem jest ono krótki jak wspominałam wcześniej troszkę namieszam w opowiadanku ;)  na następną część musicie poczekać do kolejnej soboty ;/ wybaczcie ale mam za dużo nauki i nie nadążam z tym wszystkim. ;/  pozdrawiam lunetka96 :*

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1138 słów i 6234 znaków.

8 komentarzy

 
  • Ona18

    Dramat byłby fajny tylko na tej stronce wszyscy przyzwyczaili się do idealnego scenariusza czyli dobrze źle dobrze. Tworzysz coś nowego, podoba mi się to bardzo. Jednak mam cichą nadzieję że to pomyłka.  :dancing:

  • Martuśkowa

    Niech ona jednak przeżyję i będą ze sobą ,zapowiadało się tak fajnie...

  • Milenka

    Nie może tak być proszę niech ona żyje a to niech będzie sen proszę  :sad:

  • Korni

    Ejj to nie możliwe! Niee! Ona musi żyć, weź nie rób tak :( to mu sie napewno śni.. Ona będzie żyła :((

  • el

    ej nie rob nam tego niech powroci Lenka to nie może byc tak ze ten debil ją zabił :( fajnie opowiadanie umiesz pisac :)

  • Dream

    Łooo, ale sie porobiłoo  :woot: Nie spodziewałam sie takiego obrotu akcji. Jestem ciekawa następnej częsci, więc dodawaj jak najszybciej :)

  • lunetka96

    @Dream w sobotę no może mi się uda szybciej ale wątpie ;/

  • Margo

    No nie wierzę!!! Jak mogłaś mi to zrobić :(  
    Mam nadzieję, że masz coś na swoje usprawiedliwienie

  • lunetka96

    @Margo a jak powiem, że nie mam? :C

  • Margo

    @lunetka96 osz ty :) zrobiłaś to specjalnie, a zapowiadało się wielkie love

  • lunetka96

    @Margo no wybacz albo jedno albo drugie :D

  • Margo

    @lunetka96 a ja chciałam oba

  • lunetka96

    @Margo przykro mi że tak właśnie się to potoczyło..;/ ale jest ciekawsze opowiadanie :)

  • Ginger

    Szkoda mi jego i ich uczucia...

  • lunetka96

    @Ginger jakoś postaram się wynagrodzić to w dalszych opowiadaniach ;)