Bo Twoja miłość nie zna granic cz.11

Oczami ADY :
-Ada?Aduś?Wszystko w porządku?- pyta mnie błękitnooki, a ja tylko coś mamrocę .- Lena,Nikodem, szpital...-kuca przy mnie i podaję mi butelkę wody i przystawia do moich ust bym się napiła. Pochylam delikatnie głowę by zażyć orzeźwiający trunek. - Tak Kochanie wszytko wiem, Nikodem do mnie zadzwonił już jedziemy, dasz radę wstać?- pyta mnie tym swoim troskliwym głosem. Ileż ja musiałam mu dać cierpień? Pomimo tego wszystkiego nadal jest tutaj ze mną. Tylko kiwam delikatnie głową,że nie, a on bierze mnie w swoje silne i męskie ramiona, gdzie czuję się bezpieczna i jednocześnie malutka w jego uścisku.Otwiera drzwi od swojego super, szybkiego autka i sadza mnie w fotelu pasażerskim oraz zapina mi pasy bezpieczeństwa. Wodze go wzrokiem za szybą auta jakbym się Baal ,ze zaraz gdzieś sobie pójdzie. To nie dorzeczne, że człowiek może tak blisko się z kimś związać po niespełna trzech dniach znajomości. Słysząc trzask drzwi, od których wszedł Maks, postanowiłam więcej sobie tym nie myślą nie zaprzątać sobie tym głowy. W trakcie jazdy między mną a nim panowała subtelna cisza, czuć było jednym słowem ciężką atmosferę czy tam aurę. Policzyłam po cichutko do 5 i postanowiłam, że się odezwę muszę bo zwariuje i wyląduje w wariatkowie. 1… 2…. 3…4… 4,5.. 4 i ¾ oh.. – Kurde!- powiedziałam na Gos te słowa i uświadomiłam sobie, że powiedziałam to słowo na głos. – wszystko Ado w porządku?- pyta mnie Maks i kładzie mi dłoń na mojej dłoni.  Jednak szybko ją Bierze, jak bardzo chciałabym ,żeby nie przestawał tego delikatnej pieszczoty. Jego zapach, Głos a nawet ciuchy w których chodzi na sama myśl o tym mam wielkie dreszcze a moje policzki robią się czerwone. – Ta…kk.- odpowiadam drżącym głosem. Odwracam się w jego stronę i posyłam mu delikatny uśmiech. A pech chciał, że zrobił to samo co ja. Nie mogłam dopuścić do siebie tej myśli, że go nie chcę. Wmawiam sobie, że może mieć każdą.. a on wybrał mnie.. – Już jesteśmy na miejscu.- nic nie odpowiadam i jak przystało na niego obiega samochód by tylko otworzyć mi drzwi. Wysiadam z auta a on podaje mi swoją dłoń do pomocy bym mogła przyjąć wyprostowaną pozę , po wygodnej jeździe.  Czuję ciepło jego dłoni, a jednocześnie bijący od niego ten aksamitny a zarazem męski zapach, nie stop!! Teraz Lena jest najważniejsza. Wpadam na korytarz w poszukiwaniu Nikodema, ale nigdzie go nie mogę znaleźć. Widzę pielęgniarkę za ladą i podbiegam do niej, tak, ze zaczynam sapać jakbym przebiegła jakiś maraton, ciężko oddycham ale dochodzę do siebie i mówię. – Czy tutaj była przywieziona Lena Sadowska?- odpowiadam jednym susem.- Tak, oczywiście. Jest Pani kimś z rodziny tak?- pyta się kobieta w okolicach 50tki. Odwracam od niej wzrok i się zastanawiam czy skłamać czy nie . Trudno raz kozie śmierć oby tylko nie sprawdzała dowodu, bo chyba się strzelę. – Tak, jestem.- odpowiadam pewnym głosem, a ona się mi bacznie przygląda jakbym wyglądała jak miliard dolarów. – Jest teraz operowana, a jej mąż P. Nikodem obecnie przebywa na Sali segregacji. Ratownik mu podał zbyt mocne środki uspokajające w wyniku czego dostał silnych duszności i stracił przytomność, do której obecnie ma. Odeszłam od lady, ale się porobiło… Maks wszystko słyszał. Podszedł do mnie a jago tylko przytuliłam, myślałam pierwszej chwili, że mnie odtrąci jednak nie czułam się jak wtedy on, gdy powiedział do mnie w łóżku nim zasnęłam : A ja się czuję jak 3 metry nad niebem: tak to on jest moim niebem na tej ziemi. I nic ani nikt tego nie zmieni! Muszę postarać się o niego. Nie pozwolę by inna lafirynda mi go odebrała, za bardzo mi namieszał w moim mózgu przez to będzie skazany na bycie ze mną. Pomimo tych wydarzeń na moim ustach pojawia się malutki uśmiech. Odrywamy się w niedźwierskim ucisku , a on mówi: - To ja pójdę do męża Leny, a Ty idź do żony Nikodema.- uśmiecha się w moją stronę a ja czuje jak moje serce się raduje. O takiego faceta warto zaryzykować, warto w taką skoczyć głębinę by na finiszu dostać wymarzoną nagrodę jakim jest M. Kamiński. Wspinam się na palcach i posyłam mu delikatnego buziaka w policzek a z jego twarzy da się wyczytać zaskoczenie ale i radość. Udaję się do innego pomieszczenia zwanego ostrym dyżurem. Nie lubię tych miejsc, przypominają mi o moim tacie. Wtedy kiedy usłyszałam tą straszną wiadomość, kiedy mojemu ukochanemu tatusiowi już nic pomóc nie mogli. Nie chcę by Lena była tą samą historią co z moim tata. Inaczej bym tego nie przeżyła.. Ona jest całym moim światem. Widać jak Nikodem o nią walczy, że chce z nią być podając się za jej męża, pojedyncza łza słynęła z mojego załzawionego oka. .Otwierają się drzwi od bloku operacyjnego i widzę jak wychodzi z niego starszy Pan ubrany z zielony kaftan, a ja momentalnie przyjmuję pozę jakbym mu salutowala. –Panie doktorze i co z mojej siostrą?- pytam się jednocześnie, płacząc jakbym czekała już na najgorsze. – Proszę się uspokoić z panią Sadowską jest już wszystko dobrze. Straciła dużo krwi jak i również musieliśmy ją kilkakrotnie reanimować ale jest z nami. Teraz będą decydujące 48 godzin pooperacyjne. – Czy mogę ją odwiedzić?- pytam się ,ale w duchu mam ochotę krzyczeć z radości! Ona żyję! Wiedziałam ona nigdy się nie poddaje, twarda z niej kobietka . – Absolutnie nie to jest wykluczone, teraz musi odpoczywać. – a ja spuszczam głowę .. a starszy Pan oddala się z mojego pola widzenia. Nie, nie, nie tak łatwo się mnie nie pozbędzie. –Proszę niech Pan mnie zrozumie.. Muszę ją zobaczyć.. – odpowiadam z nadzieją w głosie, że się zgodzi. – dobrze ale ma Pani dosłownie 5 minut, sala „intensywnej terapii” tam ją Pani zobaczy- i posyła mi uśmiech z czego jestem zdziwiona. Wchodzę do środka i widzą moją kochaną Lenkę . tak słodko śpi jakby śniła o czymś miłym. Siadam na krzesełku i chwytam ją delikatnie za dłoń tak by nie zahaczyć o masę rurek i rureczek przyczepionych do jej ciała.. i zaczynam mówi by zdążyć przed pielęgniarką , która zaraz pewnie mnie wygodni. – Witaj moja Lenko..  


---------------------------------------------------------------------------------------
Miałam inny zarys opowiadania ale przeczytałam Wasze komentarze wręcz błagające mnie oto bym nie uśmiercała Lenki więc tak zrobiłam. Mam nadzieję, ze się podoba opowiadanie. Miłego czytania! buziaczky!:* lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1180 słów i 6661 znaków.

5 komentarzy

 
  • madzia123

    To opowiadanie jest cudowne ♡♥♡♥

  • lunetka96

    @madzia123 cieszę się, że się Tobie podoba <3

  • guwno

    to swykle guwno... nie umisz pisac! -.- ja napis albym to lepiej!!! ten max kamiski to gupek!!! dobże rze to źcierwo lena nie rzyje -.- ina czei zam by jom zabil;

  • lunetka96

    @guwno najpierw naucz się pisać a później oceniaj ;) jak się nie podoba to nie czytaj logika -.- :)

  • Martuśkowa

    Dziękuję Ci <3 Piękna część jak zawsze :* Czekam z niecierpliwością na dalszą część :* Pozdrawiam :)

  • Ona18

    Twoje opowiadania są świetne!!<3 Zmieniłabym tylko jedno, o co Cię bardzo proszę :) pisz opowiadanie z perspektywy jednej osoby, a jeśli to konieczne, to zaznaczaj imieniem zmianę narratora. Błagam Cię o to, bo czytanie tego samego dwa razy, bądź więcej, jest troszkę nudnee i zniechęca. :( Może tylko ja mam takie odczucie? Nie wiem. Pomyśl nad tym, bo fabuła jest fenomenalna. Wielki ukłon :bravo:

  • lunetka96

    @Ona18 okej pomyślę nad tym obiecuję! ;p <3

  • Milenka:)

    Bardzo dziękujemy że ona żyje dzięki dzięki dzięki dzięki u pozdrawiam twoje fanka Milenka:)

  • lunetka96

    @Milenka :)nie ma sprawy co nie robi się dla swoich fanów, w ogóle to takie fajne uczucie czytać, że ktoś jest wiernym fanem tego opowiadania <3