Bo Twoja miłość nie zna granic cz. 18

Bo Twoja miłość nie zna granic cz. 18Oczami  ADY :
Wszystko było piękne ale jak ma być w moim super życiu zbyt piękne aby prawdziwe. Jak można tak potraktować człowieka? Bez skrupułów, oszukać a później jak gdyby nigdy nic umawia się z naiwni arą na słodkie słówka. Niech by to szlag! Co ja mam na czole wypisane IDIOTKA? Oh. Tego już za wiele. Pędzę przed siebie by mnie ten zwyrodnialec nie dogonił, mam słabą kondycję ale motywację ogromną. :- Ada! Zaczekaj proszę, to nie tak jak myślisz!:- jego głos czy wołanie były coraz bliższe, chcę zapomnieć, chcę się odciąć od tego wszystkiego. :- Zaczekaj! Ada! Proszę , wysłuchaj mnie:- nie, nie za nic w świecie człowieku nawet jakbyś stał na rzęsach czy klaskał uszami. Czuję mocne szarpnięcie mojej lewej ręki. :- zostaw mnie rozumiesz ?!  nie będziesz mi zamydlał oczu:- przybliżył się do mnie na niebezpieczną odległość i uciszył mnie pocałunkiem. Przelewając całe swoje oddanie i wierność. Przestał. Patrzy mi prosto w oczy i delikatnie zatacza kółka na moich policzkach po czym dodaje :- nigdy z nią nie sypiałem, nigdy jej nawet nie dotknąłem to gdzie tu sens, że to ja jestem ojcem jej dziecka? Na litość boską? Ada nie widzisz tego, że ona próbuję nas ze sobą skłócić?:- nadal nie przerywa kontaktu wzrokowego ze mną, tego nie pomyślałam.. jak ja mogłam się tak jej podpuścić. Niewyrafinowana flądra, jeszcze mnie popamięta. :- ja.. ja, przepraszam Maks, ale to był impuls:- rozkleiłam się, rozmazując swój tusz do rzęs, no pięknie.:- nie patrz na mnie, wyglądam okropnie:- rozklejam się ponownie, a Maks zamyka mnie w swoim uścisku, tego było mi trzeba.:- Kochanie, popatrz na mnie:- a ja spełniam jego prośbę i kontynuuje:- po pierwsze sam bym tak pewnie zareagował na taką wieść jakbym się dowiedział, że nosisz w sobie nie moje dziecko.:- say what?:- Maks?:- przerywa mi i kładzie palec na moje usta :- po drugie nie lubię jak płaczesz, no oczywiście ze szczęścia.:- i pokazuje szereg śnieżnobiałych zębów, a mi aż uginają się kolana na ten widok.:- po trzecie we wszystkim Ci ładnie, a po czwarte hm..:- i całuje mnie namiętnie w usta. Delikatnie rozchylam je pozwalając by jego zwinny język wraz z moim stoczył słodką walkę. Czuję kropelki wody na moim policzku, chyba będzie padać ale nie przejmuje się tym, zawsze o tym marzyłam całować się z ukochanym w czasie deszczu. :- stop.. nie możemy teraz tutaj no wiesz.:- drapie się po karku a ja wyczuwam jego perfumy, które są obłędne. :- masz rację ! bo musze myć ten okropny makijaż! :- i zakrywam się dłońmi, a Kamiński tylko się śmieję i prowadzi mnie jakbym była nie widoma.    
:- Ada, to nie wypada :- wybuchamy głośnym śmiechem. Ludzie, którzy nas mijają patrzą na nas jak na bandę psycholów, co pewnie uciekli z ośrodka z izolatką. A niech wszyscy wiedzą, że jestem szczęśliwa, bo właśnie oto chodzi prawda? Bycie szczęśliwą, wygłupiać się ze swoim facetem, który jest tak samo szalony jak Ty. Nie bać się z nim marzyć czy przeczekać największą burzę. Być z nim na dobre i na złe. Muszę się zrehabilitować i podziękować tu za to wszystko co dla mnie robił i robi, pomimo moich dziwnych wad, nie uciekł a wręcz przeciwnie jest tu obok mnie. Nim się obejrzałam jesteśmy w rezydencji Maksymiliana Kamińskiego. Przekraczam próg korytarza, zmokłam do suchej nitki. :- ojj nie dobrze, jesteś cała mokra, marsz do łazienki i do wanny z gorąca wodą, bo mi się jeszcze zaziębisz Maleństwo drogie. :- i całuje mnie w czoło, mierzę go od góry do dołu i od dołu do góry i stwierdzam, że jego również dotyczy ten cały rozkaz.:- ok., pójdę ale stawiam warunek:- uśmiecham się figlarnie, on obraca się i udaje, jakby nie widział o co chodzi.:- Że idziesz ze mną, inaczej nie pójdę, o nie!:- i krzyzuję ręce na swojej klatce piersiowej. Przybliża się do mnie i szepcze mi do ucha:- czasami trzeba posłuchać pracownika co ma dopowiedzenia swojemu pracodawcy:- przygryza mój płatek ucha, tak że każdy skrawek mojego ciała prosi o jeszcze jedną pieszczotę. Ciągnę go za rękę i mkniemy przez długi korytarz, zaglądam do wszystkich napotkanych po drodze drzwi, by znaleźć upragnioną łazienkę, nie ukrywam, że jest mi trochę już zimno, a Maks ma ubaw jak zaglądam do jego pomieszczeń. Po co komu tyle drzwi? Dla jednego faceta?  
:- O jest! :- i klaszcze w dłonie:- no brawo Sherlocku:- kłania się pod moimi stopami i ściąga mi buty. Chyba raczej powinno się zaczynać od góry.:- ale mój asystent Watson nie za bardzo mi pomógł w poszukiwaniach:-. Od razu podnosi głowę i mówi:- ja nie pomogłem? Ja?:- udaje oburzonego hm.. na 10 sekund? :- no tak Ty, Ty:- i i wbijam mu palec w klatkę piersiową :- ale spokojnie na wszystko jestem przygotowana Szefie:- mrugam do niego zalotnie, widać jak przystojniak jest zdezorientowany, widocznie czekał na inna moją odpowiedź. Popycham go i każe mu usiąść:- Ada..? co ty robisz..?:- uciszam go pocałunkiem i szepcze mu by mi zaufał, a on tylko kiwa głową przyjmując moja prośbę. Odkręcam kurki z gorącą wodą  by po chwili unosił się widok pary wodnej. Ściągam najpierw jedno ramiążko od sukienki i to samo robię z drugim, nie przerywając kontaktu wzrokowego między mną a Maksiem. Widzę jak napinają mu się wszystkie mięśnie i jak resztkami sił panuje nad sobą by się na mnie nie rzucić. Podchodzę do niego na paluszkach, gdy w tym momencie słyszę jak nabiera głośno powietrze do płuc, odwracam się od niego i pytam:- czy mógłbyś rozpiąć mi zamek od sukienki proszę?:- czuję jego dłonie na moim karku a później na zamku, które rozpinają moją sukienkę, czuję jego zapach i powietrze wydobyte z jego ust. To takie podniecające, ale muszę grać niedostępna.Wracam na swoje wcześniejsze miejsce, ściągam swoją długą, czarną sukienkę i zostaję w samej czarnej koronkowej bieliźnie. :- chrzanić prośbę.:- podbiega do mnie mój ukochany i całuje mnie bardzo namiętnie. Nie zręcznie odpinam jego jeszcze mokry garnitur a później białą koszulę , wygląda obłędnie, nie mam czasu na rozpinanie aż 8 malutkich guziczków, więc je rozrywam :- ochh.. uwielbiam u Pani ta stanowczość:- uśmiecha się do mnie między pocałunkami :- i Vice Versa proszę Pana.:- oplatam go swoimi nogami wokół jego bioder a on przytrzymuje mój tyłek. Zanurzamy się w gorącej w wodzie z pełną ilością piany..  


______________________________________________________________________
Proszę wybaczcie mi za tak długą nie obecność ale miałam matury i cały swój czas musiałam poświęcić na nauce ale od teraz jestem wolna i obiecuję częściej pisać opowiadania ( no i ile mi na to wena pozwoli) :D miłego dnia !  
Buziaczky! :*/ lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1288 słów i 6884 znaków.

6 komentarzy

 
  • lunetka96

    Obiecuje,że jutro dodam ! <3 :-D

  • Misiaa14

    Cudowne ❤❤❤❤❤❤

  • Urwisek

    No jest super  <3  
    A jak Ci poszły matury?

  • cukiereczek1

    Super rewelacja piszesz wspaniale :* będzie jutro kolejna część?

  • niezgodna

    Super. Będzie coś jr?

  • Martuskaaa

    Piękne jak zawsze :*