Pirackie życie 5

Mocny rumieniec wystąpił na policzki kobiety.
- Jak widzę, chyba nie masz na to specjalnej ochoty, a i ja nie zamierzam się zniżać do poziomu moich ludzi, więc może usiądziemy kulturalnie na kanapie, jak dwoje kapitanów i porozmawiamy, co? - powiedział, wskazując jej miejsce. Skinęła jedynie głową i usiadła na wskazanym meblu. - Tak lepiej. - mruknął, dosiadając się. - A teraz z łaski swojej mi powiedz, co podkusiło cię do zapędzenia się na morskie terytorium Cesarstwa Wschodniego?
- Nie twój zasrany interes. - warknęła buńczucznie.
- Posłuchaj mnie. - syknął, łapiąc ją mocno za gardło i przyciskając do oparcia. - Obawiam się, że jednak jest to mój interes. Moi ludzie narażali własne życia, by was obronić, więc teraz należy nam się jakaś wdzięczność!
- Jasne, na pewno będę wam wdzięczna za to, że mnie gwałciliście.
- Ja nie miałem z tym nic wspólnego. Z resztą tamci zostali już przykładnie ukarani. Nie zrobią ci więcej krzywdy... No więc jak? Czego tam szukałaś?
- Skąd pomysł, że czegoś szukałam?
- Inaczej nie zapuściłabyś się na teren, gdzie jesteś poszukiwana w każdym jego zakamarku. Co ci odwaliło?
- Martwisz się o mnie? - prychnęła.
- Bynajmniej. Interesuje mnie natomiast dlaczego tak nagle zgłupiałaś, by tam płynąć?
- Mógłbyś się wreszcie ode mnie odwalić?
- Bo co? Znów się na mnie obrazisz?.. Złotko, pamiętaj, że nie jesteśmy już parą i w sumie to gówno mnie obchodzi, co się z tobą stanie.
- Ha ha, i nawzajem kretynie.
- Ty się nigdy nie zmienisz, prawda?
- Ja? Nie, nie zamierzam, ale za to ty się bardzo zmieniłeś. Zastanawia mnie tylko, dlaczego mnie obroniłeś przed dalszymi gwałtami, co? Przecież, jak sam powiedziałeś nic nas nie łączy, a ciebie nie interesuje co się ze mną stanie.
Peter westchnął ciężko.
- Niecierpię, gdy mężczyzna gwałci kobietę.
- A obracasz się wśród piratów. - powiedziała z przekąsem. - Przecież w naszym świecie, a nawet wśród arystokracji, z której pochodzisz, takie praktyki są na porządku dziennym.
- Wiem. Wolę jednak, jak seks spowodowany jest przez miłość, a nie prozaiczną potrzebą zerżnięcia kobiety.
- Miłość? Ha, nie rozśmieszaj mnie. Przez te kilka miesięcy, kiedy byliśmy razem ani razu nie powiedziałeś, że mnie kochasz! Podejrzewam, że ty nawet nie wiesz czym to uczucie tak naprawdę jest!
- Wiem czym jest miłość! - warknął nagle rozwścieczony. W jego oczach pojawiły się groźne błyski, których Tatia nigdy wcześniej u niego nie widziała. - Doskonale wiem! Kochałem kiedyś, lecz ta miłość została mi odebrana! Razem z moim małym dzieckiem! Wiesz, jak to jest patrzeć, jak żołnierze gwałcą twoją żonę i pastwią się nad roczną córką? Oczywiście, że nie wiesz. Ty przynajmniej nie widziałaś śmierci swego ojca, byłaś daleko od miejsca egzekucji. Ja niestety nie miałem tego szczęścia. Zmusili mnie bym wszystkiemu się przyglądał, nie pozwolili mi zamknąć oczu. - zamilkł na chwilę i przymknął oczy. - Wiesz co zrobili mojej ukochanej, gdy każdy cesarski żołnierz już ją zerżnął? Złamali jej kręgosłup i zostawili na pewną śmierć! Zmarła mi na rękach, gdy już wreszcie mnie puścili. Myślisz, że zawsze chciałem być piratem? Oczywiście, że nie! Zostałem nim sześć lat temu, po śmierci żony i córki. Wcześniej należałem do marynarki Cesarstwa. Byłem admirałem.
- Dlaczego twoja żona musiała umrzeć? I co stało się z dzieckiem?
- Poderżnęli gardło Alyshi śmiejąc mi się prosto w twarz. - odparł beznamiętnie. - Ich śmierć była dla mnie karą za niewykonanie rozkazu cesarza. Miałem zabić wszystkich w wiosce na Półwyspie Koralowym. Od czasu śmierci moich dziewczynek nigdy nikogo nie kochałem... Chociaż na tobie mi zależało.
- Dlatego mnie wtedy zostawiłeś? - zapytała oszołomiona. -Wiesz, co czułam, kiedy obudziłam się tamtego ranka, a ani ciebie, ani twojej załogi już nie było? Potem unikałeś mnie na wszelkie możliwe sposoby.
- Ja nie już nikogo nie pokocham, Tatiu. - powiedział smętnie. - Teraz przy życiu trzyma mnie tylko chęć zemsty na cesarzu. Zabiję go wraz z jego rodziną, tak jak on zabił moją... A teraz do rzeczy. Po cholerę żeś płynęła przez terytorium Cesarstwa?
- Szukałam czegoś.
- A nie mówiłem?... Czego?
- Czegoś, co ma wartość tylko dla mnie i mojego ojca.
- Co to jest?
- Nie sądzisz chyba, że ci powiem? - sarknęła.
- Tatia! - warknął, ponownie rozzłoszczony. - Radzę ci powiedzieć.
Groźba zawisła w powietrzu.
- To mapa.
- Do czego?
- Znasz legendę o Williamie Zwycięzcy?
- Oczywiście. Czemu pytasz?
- Więc pamiętasz zapewne, co takiego ukrył.
- Zatopił swój własny okręt.
- Zgadza się. A wiesz, jaką on przedstawia wartość?
- Tego przecież nikt nie wie. - zdziwił się.
- Ja wiem.
- Skąd?
- Tajemnica. Powiem ci tylko tyle, że jeśli mi pomożesz, to staniesz się najbogatszym człowiekiem na północ od Morza Szafirowego i będziesz mógł się ogłosić cesarzem. I zyskasz nieograniczone środki na zrealizowanie swojego planu zemsty.
- Skąd ty posiadasz takie informacje? - zapytał wstrząśnięty. Tatia nie opowiedziała jednak, tylko uśmiechnęła się do niego figlarnie. - Nie powiesz mi tego, prawda?... Ehhh... Proponujesz mi część łupu w zamian za co?
- Dowieź mnie do Czarciej Iglicy.
- Zwariowałaś? Przecież tam nie zapuszcza się żaden pirat.
- Obawiasz się, że tam nie dotrzemy?
- Dotrzeć, to może dotrzemy, ale przecież Czarcia Iglica jest siedzibą Zła.
- Peter, my też nie jesteśmy święci.
- Tatiu, tam mieszka Śmierć. Jeszcze nikt stamtąd nie powrócił. A ci, którzy zdecydowali się tam żyć, jak głoszą legendy, stali się w końcu chodzącymi trupami. Wybacz, lecz nie pomogę ci. Narażę całą załogę na los być może gorszy od śmierci.

2 163 czyt.
100%113
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1093 słów i 5934 znaków.

3 komentarze

 
  • Kuri

    Kuri · 27 lut 2016

    Tam mieszka Zło xD I tak wiem, że tam popłyną

  • samjuszniewiem

    samjuszniewiem · 22 lut 2016 · 197723845

    Co tak krutko , się trochę rozbujaj i wtedy jest wyżej...potrafisz

  • samjuszniewiem

    samjuszniewiem · 22 lut 2016 · 197723845

    Zaskoczyło mnie, to co zadeklarowałaś -- jakiś czas temu, w pierwszej chwili myślałem, że prowokacja...pisz przecież kochasz to gv