Pirackie życie 1

Promienie wschodzącego słońca zabarwiły na różowo białe żagle, częściowo zniszczonego, trójmasztowego okrętu-karaweli. Dzielnie odpierał on ataki dużo większego i lepiej uzbrojonego galeona. Wzbirzone morze od wpadających doń kul armatnich, złowrogo uderzało o boki obydwu jednostek, prujących gniewne fale. Chociaż karawela odpowiadała kanonadą dział, jej atak nie zagrażał niemal w żadnym stopniu potężniejszemu okrętowi liniowemu.
Stojąca na jej mostku kapitańskim młoda, blondwłosa kobieta ochrypłym głosem wydawała kolejne rozkazy swojej uwijającej się jak w ukropie załodze, która walczyła o utrzymanie statku jak najdłużej na morzu. Kobieta zagryzła mocno wargi, patrząc, jak jej ukochany okręt zostaje trafiony kolejnym pociskiem. W jej czarnych oczach rozbłysły łzy. Mocny wiatr rozwiewał jej włosy i z całych sił starał się zerwać czapkę z głowy. Bawił się połami jej ciemnogranatowej marynarki. Szarpał jej szerokie rękawy, obramowane czerwoną nicią.
Pani kapitan, z wściekłością wymalowaną na twarzy, obejrzała się za siebie ku swojemu prześladowcy. Na jego maszcie flagowym powiewał kawał materiału, na którym złotą, grubą nicią wyhaftowana była sześcioramienna gwiazda, umiejscowiona na granatowym tle. Flaga Cesarstwa Wschodniego.
Kobieta zgrzytnęła zębami, zdając sobie sprawę, że może nie umknąć przed karą. A za piractwo groziła jej śmierć! Tak, za piractwo, bowiem od dziesięciu lat pływała po morzach i oceanach jako pirat. Trzy lata temu dochrapała się swojego własnego statku, gdy jej ojciec został stracony z tego samego powodu, z jakiego ona teraz uciekała przed Cesarstwem.
Prawą ręką mocno zakręciła kołem sterowym, by statek wykonał zwrot przez sterburtę. Kiedy jednostka wykonywała ten manewr, wszyscy, będący na jej górnym pokładzie, usłyszeli nagle donośny trzask. To ostatni, rufowy maszt został złamany w połowie, przez co statek natychmiast stracił jedną trzecią swej prędkości. Teraz ostał się już jeno jeden, najmniejszy maszt, który sam nie był w stanie zapewnić jednostce wystarczającej szybkości. Kolejny, potężny wybuch wstrząsnął okaleczoną karawelą, zmuszając jej dowódcę do chwycenia się balustrady dla zachowania równowagi. Wkrótce potem okręt zatrzymał się na wzburzonym morzu. Do zrospaczonej kobiety podbiegł starszy męźczyzna.
- Pani kapitan... Stery i maszt rufowy uszkodzone. Nie mamy wyjścia, musimy się poddać. - wyjęczał, patrząc na nią z obłędem w oczach. Spojrzała na niego zmartwiona.
- Zrobimy to tylko, gdy już nie będziemy mieć czym walczyć. - odparła ochryple. - Atakujcie, dopóki starczy nam kul, potem szykujcie się do walki wręcz.
Mężczyzna kiwnął jedynie głową i już chciał odbiec, by przekazać ludziom odpowiednie rozkazy, gdy nagle po sterburcie rozległa się potężna kanonada kilkudziesięciu dział, do której niezwłocznie dołączyła jej jednostka. Pani kapitan, zdumiona tą nieoczekiwaną, jak sądziła pomocą, podbiegła na prawą stronę statku.
Z mgły, unoszącej się jeszcze nad wodami, wyłoniły się dwa galeony, oba z banderami pirackimi, identycznymi, jaka powiewała na jej maszcie. Jednostki te z pełną zawziętością zaatakowały cesarski statek, który wkrótce zaczął płonąć. Tymczasem na pokładzie górnym karaweli ustawiali się już piraci z obnażoną bronią, gotowi do odparcia abordażu.
Z dumnie uniosioną głową i szablą w dłoni, stanęła pani kapitan pośród swych kamratów. Złość gotowała jej krew w żyłach, bowiem doskonale wiedziała, komu zawdzięcza tę niespodziewaną pomoc i nie potrafiła się z tym pogodzić. Patrzyła, jak dwa galeony podpływają wolno do jej zniszczonego statku i przysięgła sobie w duchu, że pewniej wyzionie ducha, niż podziękuje temu dupkowi.

2 781 czyt.
100%63
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 660 słów i 3889 znaków.

3 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 2 cze 2018

    Fajny klimat, opisy , walka na morzu, kobieta kapitanem, ciekawe jak sobie radzi, łapka

  • chaaandelier

    chaaandelier · 16 lut 2016

    Zgadzam się z poprzednikiem. Za krótkie i czekam na dalszą część.

  • Kuri

    Kuri · 16 lut 2016

    Za mało, żebym dał konkretny komentarz, czekam na kolejny rozdział