Pirackie życie 25

Statkami miotało już prawie tydzień. Relingi trzeszczały niebezpiecznie, podobnie jak maszty i poszycia okrętów. Ludzie modlili się do znanych sobie bogów, chcąc przetrwać tę szaleńczą podróż, która im bardziej zbliżali się do celu, stawała się coraz to cięższa. Wszyscy byli już wyczerpani ciągle grożącym im niebezpieczeństwem, a tymczasem musieli być cały czas gotowi do akcji. Ponadto załoga Smoka non-stop chodziła podenerwowana, co odzwierciedlało stan ich kapitana. Peter wciąż chodził sfrustrowany. Odkąd Tatia powiedziała mu, że jest ojcem jej dziecka, które pozostawiła na jakiejś odległej wyspie, nie mógł wyzbyć się niemiłego uczucia, że ona nie kłamie. Gdzieś w głębi serca czuł, że aż tak bardzo by go nie okłamała. Przecież byli sobie kiedyś tak bliscy! Na dodatek Oskar wciąż mówił do niego tato, co w głębi serca bolało pirata, przypominając mu tragicznie zmarłą córeczkę. Często budził się nocami i wsłuchiwał w spokojny oddech chłopca. Niejednokrotnie czuł się tak, jakby wtedy była przy nim jego żona, którą tak mocno kochał. Gdy przypominał sobie o niej, wzmagał się jego gniew na sprawcę swego nieszczęścia. Peter znajdował się w błędnym kole, z którego nie potrafił się wydostać.

- Wchodzimy do zatoki! – usłyszał krzyk swego bosmana. – Żagle zwiń, musimy wytracić prędkość! Utrzymywać kurs! Dobijamy do Króla!
Peter spojrzał na Skjopa. Ten kiwnął mu z aprobatą głową. Manewr dobicia do najbardziej neutralnego kapra w całej tej rzeszy pirackiej był genialnym posunięciem – zapewniał Peterowi mocną pozycję i prawdopodobnie silnego sojusznika.
Statek szybko wytracając prędkość, kierowany wprawną ręką doświadczonego sternika, powoli zbliżał się do Króla, coraz mocniej obracając się bokiem. Gdy niemal zetknęły się burtami, padł kolejny ostry i krótki rozkaz „Cumy rzuć!”. Wkrótce ciężkie plecione liny wylądowały na pokładzie neutralnego okrętu, a jego załoga natychmiast zajęła się mocowaniem Smoka. Wkrótce Peter wraz ze Skjopem i kilkoma najbardziej zaufanymi ludźmi zszedł poprzez Króla na pokrytą białym piaskiem plażę.
- Przeklęte miejsce – mruknął cicho, jakby bojąc się zbudzić demony drzemiące w opuszczonym statku Williama, z którego przed dwoma laty Tatia wyciągnęła swój łup. Łup, który przysporzył jej tyle zmartwień.
- Masz rację. A także jest to jedyne miejsce w całym Cesarstwie, do którego nie zapuści się żaden szanujący się statek cesarski. – usłyszał za sobą niski głos. Odwrócił się na pięcie. Przed sobą ujrzał wysokiego rudowłosego mężczyznę odzianego w biały surdut.
- Witaj – powiedział Peter, patrząc na pirata. – Widzę, że ty również zawitałeś w te strony.
- No wiesz? Nie obrażaj mnie! Nigdy nie przegapiłbym takiego widowiska!
- O czym ty gadasz? – zdziwił się kapitan Smoka.
- Ej no! Przecież to będzie godne upamiętnienia na kartach jakiejś księgi. Pomysl tylko, jaki to byłby wspaniały tytuł „ Samotny pirat Peter „Głupiec” próbuje przekonać swych wrogów, by pomogli pokonać mu cesarza”. – kaper wykonał teatralny gest. – Nie powiesz mi chyba, że nie jest to chwytliwy tytuł – zaśmiał się.
- Dałbyś sobie wreszcie spokój z tymi kiepskimi żartami, co? – zirytował się Skjop.
- Kiepskimi? Jeszcze zobaczysz, że miałem rację. Naprawdę bardzo interesuje mnie to, jak zamierzasz ich do siebie i swojego planu przekonać.
- Przecież to oni sami tutaj przypłynęli, ja ich do niczego nie zmuszałem. Mało tego, wcale nie miałem z tym nic wspólnego!
- Jasne!... No, ale chodźmy już. Większość z nich nie lubi bezczynnie czekać. – delikatnym ruchem rudowłosy mężczyzna ujął go pod ramię i po przyjacielsku poprowadził ku ukrytej wśród drzew starej chatynce. W środku paliło się kilka świec, oświetlając duże pomieszczenie rozedrganym blaskiem. Mocno pachniało stęchlizną. Przy rozpadających się stołach siedzieli złowrodzy kaprowie, z których większa część nieprzychylnie przypatrywała się dwóm nowo przybyłym Oboje szybko usiedli na wolnych jeszcze miejscach.

1 320 czyt.
100%31
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 711 słów i 4230 znaków.

1 komentarz

 
  • Hermiona.

    Hermiona. · 5 wrz 2016 · 287366623

    Dawno nie było tego opka i na dodatek taki krutas