Po wspólnym prysznicu stali nadzy w pokoju, skóra jeszcze wilgotna, ręczniki zarzucone na krzesło. Patrzyli na siebie bez pośpiechu, z tą samą, cichą miłością, która została po wszystkim, co przeszli.
Milena podeszła do otwartej walizki. Najpierw wzięła czarne, koronkowe stringi – delikatne, z cienkim paskiem. Wsunęła w nie jedną stopę, potem drugą, powoli przeciągnęła materiał w górę po wilgotnych udach, poprawiła pasek między pośladkami. Potem sięgnęła po różowy, półprzezroczysty biustonosz bez fiszbin. Włożyła ramiona w ramiączka, poprawiła piersi w miseczkach, zapięła z tyłu. Sutki lekko rysowały się pod cienką koronką.
Następnie wzięła białe, matowe pończochy samonośne. Usiadła na skraju łóżka. Zwinęła pierwszy pończochę w rulon, wsunęła stopę, powoli przeciągnęła materiał w górę – po łydce, po kolanie, po udzie – aż szeroka, koronkowa gumka obcisnęła się wysoko na udzie. To samo zrobiła z drugą nogą. Wstała, poprawiła gumki, żeby leżały równo.
Potem podniosła różową sukienkę – krótką, obcisłą, z cienkiego, lekko elastycznego materiału, na cienkich ramiączkach, z delikatnym dekoltem. Wsunęła ją przez głowę, przeciągnęła w dół po piersiach, po brzuchu, po biodrach. Materiał obcisnął każde zaokrąglenie, dolna krawędź stanęła kilka centymetrów pod pośladkami. Poprawiła ramiączka.
Sięgnęła już po różowe sandałki na niskim obcasie, kiedy Kamil, który przez cały czas siedział na łóżku i patrzył, odezwał się cicho:
– Weź raczej te różowe sneakersy. Będą wygodniejsze… a i tak będziesz w nich wyglądać równie seksownie.
Milena uśmiechnęła się, odłożyła sandałki i włożyła białe skarpetki, a potem różowe sneakersy. Zasznurowała je niedbale. Wstała.
Efekt końcowy był dokładnie taki, jak Kamil sobie wyobrażał: krótka różowa sukienka obcisająca piersi i biodra, białe pończochy samonośne kontrastujące z opaloną skórą ud, różowe sneakersy dodające całości swobodnego, prawie dziewczęcego charakteru. Włosy wilgotne, spięte w niski kucyk, twarz bez makijażu, tylko naturalny rumieniec. Wyglądała świeżo, seksownie i zupełnie swobodnie.
Kamil wstał, podszedł do niej i lekko, prawie nieznacznie musnął jej usta pocałunkiem.
– Idziemy na obiad?
Po obiedzie wyszli z hotelu i zaczęli powoli spacerować uliczkami miasteczka. Szli przytuleni, zatrzymując się co chwilę przy straganach, witrynach, małych placach. Milena w różowej, obcisłej sukience i białych pończochach samonośnych przyciągała wzrok niemal każdego mijanego mężczyzny – spojrzenia spadały na jej uda, na linię bioder, na zarys piersi pod cienkim materiałem.
Przy jednym z zakrętów zobaczyli znajome twarze. David i Cathy.
Cathy była ubrana bardzo wyuzdanie, a jednocześnie sportowo. Miała na sobie ekstremalnie krótką, białą sukienkę z elastycznego materiału, tak obcisłą, że każde zaokrąglenie jej pełnego ciała było idealnie podkreślone. Dekolt był głęboki, piersi prawie wypływały, a dolna krawędź kończyła się zaledwie centymetr pod pośladkami. Pod spodem nie miała biustonosza – ciężkie, duże piersi kołysały się swobodnie przy każdym kroku. Na nogach białe, grube sportowe skarpetki i białe sneakersy. Włosy ciemnobrązowe, spięte w niedbały kucyk. Jej obfite ciało pod tym skąpym ubraniem wyglądało jeszcze pełniej: szerokie biodra rozpychały materiał, grube, jędrne uda tarły o siebie, duży, okrągły tyłek falował przy chodzeniu, a miękki brzuch lekko wybrzuszał się pod obcisłą tkaniną. Wszystko wyglądało na miękkie, ciężkie i bardzo dostępne.
David i Cathy uśmiechnęli się szeroko.
– We wanted to thank you again for yesterday on the beach – powiedział David. – Really. It was special.
Kamil parsknął cicho.
– Funny… this is the first time we’re seeing each other with clothes on.
Cathy spojrzała na Mienę od stóp do głów i powiedziała niskim, ochrypłym głosem:
– Your outfit… fuck. It’s making me so wet.
Milena rozejrzała się szybko – uliczka była na chwilę pusta. Sięgnęła ręką pod skrajnie krótką sukienkę Cathy, znalazła gołą, gorącą cipkę (nie miała majtek) i wsunęła dwa palce między grube, mokre wargi. Wrażenie było natychmiastowe: miękkie, obfite fałdy, intensywne ciepło i bardzo dużo wilgoci – sok spływał już po jej palcach. Cipka była spuchnięta, żarłoczna, obcisnęła się wokół jej opuszków. Milena poruszała nimi powoli, zbierając wilgoć, czując, jak Cathy lekko ugina się w kolanach.
– Rzeczywiście – powiedziała spokojnie – jesteś bardzo mokra.
Wyjęła rękę. Sok błyszczał na jej palcach. Oblizała jeden powoli, demonstracyjnie, a pozostałe podała Kamilowi. On wziął je do ust i wyczyścił dokładnie, nie odrywając wzroku od Cathy.
Kamil spojrzał na Davida i Cathy.
– A wy? Co macie dziś w planach?
David wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem.
– Chyba spacerować. Kto wie, jaka okazja się przydarzy.
Milena skinęła głową.
– Nasz plan wygląda dokładnie tak samo.
Cathy klasnęła w dłonie.
– No to w takim razie możemy się powłóczyć we czwórkę.
Ruszyli. Dziewczyny szły w środku, trzymając się za ręce. Cathy co chwilę ściskała dłoń Mileny mocniej. Panowie szli po bokach – Kamil trzymał Mienę w talii, David obejmował Cathy za barki. Przechodnie odwracali głowy za tą nietypową czwórką.
Po kilku minutach Cathy pochyliła się do Mileny.
– A jak długo wy w ogóle jesteście razem?
Milena uśmiechnęła się, spoglądając na Kamila.
– Dopiero dwa miesiące.
– Tylko dwa? – Cathy uniosła brwi. – Opowiedz, jak się poznaliście.
Milena zaczęła mówić spokojnie, prawie z rozrzewnieniem.
– Na siłowni. Zaczęło się od zwykłego flirtu, potem od szybkiego numerku w szatni. Myślałam, że to będzie jednorazowe. A potem… potem okazało się, że nie potrafimy bez siebie funkcjonować. Zaczęliśmy próbować rzeczy, których wcześniej się baliśmy. Razem. I nagle okazało się, że im więcej przekraczamy granic, tym mocniej jesteśmy ze sobą związani.
Cathy słuchała w milczeniu. Kiedy Milena skończyła, westchnęła cicho i spojrzała najpierw na nią, potem na Kamila.
– Kurwa… wy naprawdę wyglądacie na totalnie zakochanych. Tak głęboko. Jakbyście znali się całe życie, a nie dwa miesiące. To robi wrażenie.
Milena spojrzała na Davida i Cathy z ciekawością.
– A wy? Jak się poznaliście?
David uśmiechnął się krzywo, jakby wspomnienie wciąż było dla niego żywe.
– Trzy lata temu. Wyszedłem z klubu tylnym wyjściem i zobaczyłem w alejce, jak pięciu kolesi po kolei posuwa Cathy. Jeden za drugim. Kiedy skończyli, ona nadal była nienasycona. Zobaczyła mnie, uśmiechnęła się i zawołała, żebym też skorzystał z jej cipki, jeśli mam ochotę. Skorzystałem.
Cathy parsknęła cicho i wtrąciła się, ściskając dłoń Mileny.
– Jestem nimfomanką. Zawsze byłam. Ale w Davidzie urzekło mnie coś innego. Po wszystkim… po prostu odprowadził mnie do domu. Nie uciekł, nie potraktował jak śmiecia. Zabrał do domu, upewnił się, że jestem cała. I został.
Spojrzała na niego z wyraźną czułością.
– Kocham go za to, że pozwala mi eksplorować własną seksualność. Że nigdy nie jest zazdrosny. Że patrzy, jak biorę innych, i zamiast wściekać się – jeszcze bardziej mnie pożąda.
David przyciągnął ją bliżej i pocałował w skroń.
– A ja uwielbiam widzieć, że jest jej przyjemnie. Naprawdę. Zrobię dla niej wszystko. Cokolwiek zechce. Bo kiedy ona jest spełniona – ja też jestem.
Kiedy weszli w cień parkowych drzew, na jednej z ławek zobaczyli znajomą parę. Dirk i Elsie siedzieli blisko siebie i całowali się bez pośpiechu.
Elsie tym razem ubrała się bardzo podobnie do Mileny. Miała na sobie krótką, białą, obcisłą sukienkę na cienkich ramiączkach, która ledwo zakrywała pośladki. Pod spodem – białe, matowe pończochy samonośne z szeroką koronką wysoko na udach. Na stopach białe sneakersy. Blond włosy spięte w wysoki kucyk. Jej smukła, kobieca sylwetka z wyraźnymi piersiami i – dla tych, którzy wiedzieli – zarysem penisa pod cienkim materiałem sukienki wyglądała świeżo, sportowo i jednocześnie bardzo seksownie.
Dirk pierwszy uniósł głowę i zauważył ich.
– Hej! Chodźcie tu!
Kamil i Milena skręcili w ich stronę, ciągnąc za sobą Davida i Cathy. Kiedy stanęli przy ławce, Milena uśmiechnęła się szeroko.
– Dirk, Elsie – to David i Cathy. David, Cathy – to Dirk i Elsie. Poznaliśmy się… w różnych okolicznościach.
Elsie przyjrzała się nowej parze z wyraźną ciekawością, po czym spojrzała na Mienę i Kamila.
– A oni są dla was takim samym rodzajem znajomych jak my?
Kamil parsknął śmiechem.
– Dokładnie takim samym.
Milena skinęła głową i dodała krótko:
– Przed chwilą rozmawialiśmy o tym, jak się poznali i jak wygląda ich związek. Cathy jest nimfomanką, a David kocha patrzeć, jak się spełnia. Brzmi znajomo, prawda?
Dirk przez cały czas nie spuszczał wzroku z tłuściutkiej, obficie zbudowanej Cathy. Jego spojrzenie było otwarcie pożądliwe. W końcu uśmiechnął się szeroko i rzucił:
– W takim razie we sześcioro też możemy się świetnie bawić. Co wy na to?
Cathy klasnęła w dłonie z szerokim uśmiechem.
– To doskonały pomysł! Trzy napalone dziewczyny i trzy kutasy – to musi być świetna zabawa.
Elsie uniosła brew, a na jej ustach pojawił się wyraźnie pożądliwy uśmiech.
– Napalone dziewczyny są wprawdzie trzy… ale kutasy są cztery.
Milena parsknęła głośnym, szczerym śmiechem. Cathy i David spojrzeli na siebie kompletnie zdezorientowani.
– Czekaj… co? – spytała Cathy.
Elsie nie odpowiedziała słowami. Wstała z ławki, stanęła prosto przed nimi i demonstracyjnie, bez żadnego pośpiechu, uniosła przednią część białej, obcisłej sukienki. Drugą ręką odsunęła na bok cienkie, białe majteczki. Jej twardy penis wyskoczył natychmiast – różowy, ładnie gruby, średniej długości, z wyraźną, obciętą główką i delikatnymi żyłkami. Sterczał dumnie, lekko drgając, jądra napięte i gładko ogolone. Elsie przytrzymała sukienkę uniesioną przez kilka sekund, pozwalając wszystkim dokładnie zobaczyć, potem puściła materiał, ale nie zasłoniła się całkowicie.
Cathy otworzyła usta w czystym szoku. Oczy miała szeroko rozwarte.
– O kurwa…
Kamil spojrzał na Milenę pytająco. Ona tylko uśmiechnęła się krzywo i powiedziała spokojnie:
– Chyba pora poszukać ustronnego miejsca.
Nikt nie protestował. Cała szóstka ruszyła w głąb parku, z dala od głównych alejek, w stronę gęstszych drzew i mniej uczęszczanych ścieżek.
Idąc wolno w głąb parku, między coraz gęstszymi drzewami, Milena spojrzała na Dirka i Elsie.
– A wy? Jak się poznaliście? Wczoraj o tym nie gadaliśmy.
Elsie uśmiechnęła się lekko, poprawiając kucyk.
– Jesteśmy ze sobą prawie rok. Rodzice byli totalnie przeciwni temu, że chcę być kobietą. Poczucie, że nią jestem, miałam już w wieku czternastu lat. Przeszłam pełną procedurę – zmiana dokumentów, leczenie hormonalne, wszystko. Dirka poznałam krótko po tym, jak w dniu osiemnastych urodzin rodzice wyrzucili mnie z domu.
Dirk wtrącił się spokojnie, kładąc rękę na jej biodrze.
– Szwendała się po ulicach. Brudna, wymizerowana… ale kurwa, taka piękna. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Nie miałem pojęcia, że jest inna od większości kobiet.
Elsie skinęła głową.
– W końcu mu powiedziałam prawdę. A on był już zbyt we mnie zakochany, żeby to cokolwiek zmieniło. I tak jesteśmy razem.
Dirk dodał z lekkim uśmiechem:
– Zanim spotkaliśmy was na plaży, nie mieliśmy okazji bawić się w większym gronie. Naprawdę.
Milena spojrzała na Kamila, potem z powrotem na nich.
– W takim razie cała przyjemność po naszej stronie. Skoro mogliśmy być pierwsi.
Szli dalej w milczeniu przez chwilę, aż ścieżka skręciła między stare, gęste drzewa. Nagle przed nimi pojawiła się drewniana altana – zadaszona, częściowo osłonięta pnączami i krzewami, całkowicie ukryta od głównych alejek.
Cathy stanęła jak wryta i szeroko się uśmiechnęła.
– O. Takiego miejsca właśnie potrzebujemy.
Elsie stanęła na środku altany i skinęła ręką.
– Usiądźcie wszyscy. Proszę.
Milena uniosła brew, siadając na drewnianej ławce obok Kamila.
– Dlaczego?
Elsie uśmiechnęła się lekko zawstydzona, ale z błyskiem w oku.
– Bo wczoraj, kiedy robiłam striptiz… poczułam się naprawdę piękna.
Jednym tchem, prawie jednocześnie, odpowiedzieli wszyscy:
– Przecież jesteś piękna.
Elsie parsknęła śmiechem i wzruszyła ramionami.
– No to w takim razie po prostu kręci mnie to, że rozbieram się przy innych.
Nie czekając na dalsze komentarze, stanęła prosto i zaczęła się rozbierać powoli, świadomie.
Najpierw sięgnęła do ramiączek białej sukienki. Zsunęła jedno, potem drugie. Materiał opadł na piersi. Przeciągnęła sukienkę w dół, przez biodra, przez uda, i pozwoliła jej spaść na podłogę altany. Została w białych majteczkach, pończochach i sneakersach. Potem wpięła palce pod pasek majteczek, zgięła się lekko i zsunęła je powoli w dół nóg, aż mogła je kopnąć na bok.
Została tylko w białych, matowych pończochach samonośnych i białych sneakersach.
Odwróciła się powoli wokół własnej osi, prezentując ciało każdemu po kolei. Smukła, kobieca sylwetka o wąskiej talii i wyraźnych biodrach. Piersi pełne, okrągłe, o naturalnym kształcie, z różowymi, już stwardniałymi sutkami. Nogi długie, obciągnięte białymi pończochami, koronka wysoko na udach kontrastująca z jasną skórą. A między nogami – twardy, różowy penis, średniej długości, ładnie gruby, z wyraźną obciętą główką i delikatnymi żyłkami. Sterczał dumnie, lekko drgając, jądra gładko ogolone i napięte. Elsie stanęła rozkrokiem, jedną ręką lekko uniosła go u nasady, pokazując wszystkim bez cienia wstydu, a drugą przeciągnęła po piersi, jakby sama siebie prezentowała.
Cathy siedziała z szeroko otwartymi oczami i nie mogła oderwać wzroku od nagiego ciała Elsie.
– Kurwa… jesteś przepiękna – wydusiła z siebie. – I zazdroszczę ci tego kutasa.
Elsie uniosła brew, wciąż trzymając się u nasady.
– Dlaczego?
Cathy parsknęła głośnym śmiechem.
– Bo mogłabym wtedy sama siebie zerżnąć. Wygodnie, kiedy się chce, bez proszenia nikogo.
Elsie zaśmiała się i usiadła na kolanach Dirka, wtulając się w niego tyłem, jej twardy penis wciąż sterczący.
Nikt nie spodziewał się, że Cathy zaraz wstanie. A jednak wstała. Stanęła na środku altany i zaczęła się rozbierać prowokacyjnie, powoli, z wyraźną świadomością, że wszyscy patrzą.
Najpierw sięgnęła do ramiączek białej, obcisłej sukienki. Zsunęła je z ramion, materiał opadł na ciężkie piersi. Przeciągnęła sukienkę w dół bardzo powoli – przez biust, przez miękki brzuch, przez szerokie biodra – aż spadła na podłogę. Pod spodem nie miała absolutnie niczego. Została całkowicie naga, tylko w białych sneakersach i skarpetkach.
Odwróciła się powoli, prezentując ciało. Była wyraźnie tłuściutka, obfita, miękka. Piersi duże, ciężkie, okrągłe, z szerokimi, ciemnymi sutkami, które kołysały się przy każdym ruchu. Brzuch zaokrąglony, miękki, z delikatną fałdką. Biodra szerokie, uda grube, stykające się ze sobą, skóra jasna i gładka. Cipka gęsto owłosiona ciemnymi włoskami, wargi pełne, już lekko wilgotne. Kiedy odwróciła się tyłem i lekko się ugięła, widać było duży, okrągły, miękki tyłek i różowy, schowany między pośladkami odbyt.
Cathy uśmiechnęła się lubieżnie, rozstawiła nogi szerzej i sięgnęła ręką między nie. Najpierw tylko pogładziła owłosione wargi, potem rozchyliła je palcami, pokazując różowe wnętrze. Wsunęła dwa grube palce głęboko do cipki i zaczęła nimi poruszać – wolno na początku, potem coraz szybciej, mokry dźwięk wypełnił altanę. Drugą ręką ścisnęła ciężką pierś, ugniatając ją, przyciskając sutek. Masturbowała się otwarcie, patrząc kolejno na każdego z nich, biodra lekko kręcąc naprzeciwko własnej dłoni, a z jej gardła wydobywał się niski, zadowolony dźwięk.
Milena wstała bez słowa, podeszła do Cathy i z całej siły wymierzyła jej otwartą dłonią klapsa w prawy pośladek. Tłusta, miękka dupa zadrżała i zafalowała pod uderzeniem – skóra zafalowała szerokimi, miękkimi falami, pośladek odbił się i zadrgał jeszcze przez chwilę. Zaraz potem drugi klaps, w lewy. Znowu to samo – obfite ciało zadrżało, zafalowało, czerwony ślad dłoni pojawił się na jasnej skórze.
Cathy sapnęła z mieszaniny bólu i przyjemności, po czym usiadła dokładnie pomiędzy Davidem a Kamilom. Obie ręce od razu znalazły się na ich kroczaach – masowała oba kutasy przez materiał spodenek, mocno, rytmicznie, czując jak twardnieją pod jej dłońmi.
Milena nie zamierzała być gorsza. Stanęła na środku altany i zaczęła się rozbierać prowokacyjnie, powoli, z pełną świadomością spojrzeń.
Najpierw zsunęła ramiączka różowej sukienki. Materiał opadł na piersi. Przeciągnęła sukienkę w dół – przez biust, przez brzuch, przez biodra – aż spadła na podłogę. Potem wpięła palce pod pasek czarnych stringów i zsunęła je powoli po białych pończochach, aż mogła je kopnąć na bok. Została tylko w białych, matowych pończochach samonośnych i różowych sneakersach.
Jej ciało było w pełnym świetle altany: piersi pełne, okrągłe, jędrne, z różowymi, już stwardniałymi sutkami. Brzuch płaski, biodra wyraźne. Nogi długie, obciągnięte białymi pończochami, koronka wysoko na udach. Cipka gładko ogolona, wargi już lekko rozchylone i wilgotne, różowe. Kiedy odwróciła się tyłem, widać było jędrne, okrągłe pośladki i różowy, napięty odbyt.
Milena podeszła do drewnianej ściany altany, oparła o nią dłonie na wysokości głowy, mocno ugięła kolana i wypięła tyłek jak najdalej. Rozchyliła nogi szeroko. Z tej pozycji jej cipka i odbyt były idealnie wyeksponowane – rozchylone, wilgotne, całkowicie dostępne dla wzroku całej piątki.
Wersja robocza materiału.