Życie to sztuka cz.7

Leżała sukienka. Czerwona prosta sukienka. Taka sama jaka wczoraj widziałam. Stała na wystawie w sklepie koło lodziarni, w której byliśmy. Wyciągnęłam ją z pudełka pod sukienką była karteczka z napisałem : "DLA NAJPIĘKNIEJSZEJ”. Nagle zdałam sobie sprawę, że to pewnie od Tymka. Skąd wiedział, że mi się podoba? Jak ją znalazł? Dlaczego mi ją kupił? Co ma znaczyć ta karteczka? Te wszystkie pytania, pozostawały bez odpowiedzi. Usłyszałam dźwięk telefonu.
- Halo? – odebrałam i to był błąd.
- Cześć, pamiętasz mnie jeszcze? Sprawa jest nie ciekawa pakuj się za pół godziny jestem u Ciebie, pojedziesz ze mną, tylko masz być grzeczna, nie próbuj żadnych sztuczek. – to był Kacper. Byłam przerażona skąd ma mój numer? Nic nie mówiłam, żadne słowo nie chciało mi przejść przez gardło.
- Jeśli będziesz grzeczna nikomu nic się nie stanie.  
- Czego chcesz – powiedziałam do słuchawki ledwie słyszalnym głosem.  
- Mamy bardzo ważną sprawę, musimy porozmawiać. Będziesz grzeczna to będę miły, jeśli nie będę musiał użyć siły, a tego nie chcesz. – Znowu cisza, modliłam się żeby Tymek przyjechał.
- Posłuchaj jeśli pojedziesz ze mną grzecznie oddam Ci Twoje teczki, dodatkowo dam Ci teczki jego dziewczyny. Przyjadę za 30 minut. Wyjdziesz grzecznie z domu i pojedziesz ze mną. Jakby ktoś pytał, powiedz że jedziesz na randkę. Jasne? – i to mnie przekonało. Odda mi teczki, będę mieć wszystko i nic nie wypłynie na światło dzienne.
- Jasne. Musisz się pośpieszyć bo za chwilę przyjedzie znajomy taty.
- Będę za 30 minut czekać z tyłu domu. Miej telefon cały czas przy sobie, chcę mieć z Tobą kontakt. Jak nie odbierzesz to będziemy rozmawiać inaczej. – rozłączył się.
Muszę się przygotować, mam nadzieję że Tymek nie przyjedzie, nie może mi tego zepsuć, mam świadomość tego, że gdyby wiedział nie pozwolił by mi iść, dlatego muszę jakoś go zbyć. Jak na złość 10 minut pózniej usłyszałam dzwonek do drzwi. To był Tymek. Długo zastanawiałam się jak go sprytnie zbyć, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Wpuściłam go do środka.
- Cześć, mam ważną sprawę, to długa historia ale muszę ci ją opowiedzieć - o nie, nie, nie! Mój telefon zawibrował, zerknęłam na wyświetlacz: "już jadę”.  
- Przepraszam Cię ale śpieszę się możemy to przełożyć - zmarszczył brwi.
- Wychodzisz gdzieś? – zapytał.
- Tak, jestem już umówiona.  
- Okej to zaraz Cię zawiozę – uśmiechną się.
- Nie. Jadę sama, nie chce jechać z Tobą.  
- Coś zrobiłem nie tak? – zmartwił się.
- Nie, ja po postu…. Yyyyy…. No bo ja jadę na randkę. – serio to powiedziałam? Brawo Lena. – Z moim chłopakiem – dodałam. Zaraz potem mój telefon wibrował. Na wyświetlaczu pojawiło się "Misiek”. To był Kacper, musiałam zmienić nazwę żeby się nie zorientował. Tymek podszedł do mnie, próbował zabrać mi telefon, ale ja uciekłam na górę do mojego pokoju. Chciałam zamknąć drzwi ale Tymon był silniejszy.  
- Kto dzwonił?! ! – prawie krzyknął.
- Mój chłopak, zaraz przyjedzie. – próbowałam go od siebie odsunąć żeby nie zabrał mi telefonu. Podchodził do mnie, a ja cofałam się, kiedy napotkałam ścianę byłam spalona. Tymek podszedł powoli, złapał za moje biodra i przyciągną mnie do siebie.  
- Nie mówiłaś, że masz chłopaka – szepną blisko mojego ucha i przygryzł jego płatek. Zesztywniałam, co on ze mną wyprawia, mój oddech przyspieszył. Za to Tymek, przejechał językiem po mojej szyi i dotarł do ust. Pocałował mnie, delikatnie przygryzając dolną wargę. Za dużo tego. Co on sobie wyobraża? Nie myśląc oderwałam się od niego i wymierzyłam mu siarczysty policzek, nie patrząc na niego wybiegłam z domu. Dopiero teraz zorientowałam się, że nie mam telefonu. Tymek mi go zabrał, jest wyszkolony wiedział jak odwrócić uwagę i wykorzystał to w tak perfidny sposób. Teraz wszystkiego się dowie. Biegłam ile sił na tył domu. Zamiast Kacpra zobaczyłam 3 mężczyzn. Przestraszyłam się, jeden z nich trzymał nóż!!! Co ja najlepszego zrobiłam. Jednym ciosem w twarz, zostałam powalona na ziemie. Przez mgłę widziałam jak podbiega Tymek i szarpie się z jednym z nich, tym który trzyma nóż. Co ja głupia sobie myślałam!!! Cała akcja trwała niecałe 15 minut, Tymek podszedł do mnie pomagając mi wstać, kazał mi iść do domu. Czekałam na niego w łazience, policzek piekł mnie niemiłosiernie. Po chwili do łazienki przyszedł Tymon. Był bez koszulki, jego umięśniony tors pokryty był krwią. Czułam się strasznie, przeze mnie tak wyglądał. Nic nie mówił, dotknęłam palcem jego ramienia.  
- Co ty sobie myślałaś?!?! Jak mogłaś mi nic nie powiedzieć??? Mam Cię chronić, a ty co?? – jego oczy z zielonych stały się czarne, widziałam w nich szał, troskę i coś jeszcze, ale nie umiałam stwierdzić co.
- Tak bardzo Cię przepraszam. Myślałam że to Kacper! Miał oddać mi teczkę! – łzy zaczęły lecieć po moich policzkach.
- Mogłaś mi powiedzieć. Myślałem że mi ufasz. – ściągną spodnie, przycisną mnie do ściany i powiedział szeptem – Nigdy więcej mi tak nie rób. Zawsze wszystko mi mów, razem znajdziemy rozwiązanie. Musimy sobie ufać.  
Miałam wielką ochotę się do niego przytulić, ale nie mogę tego zrobić to tylko ochroniarz, kolega może kiedyś przyjaciel ale nic więcej.
- Siadaj, trzeba to zdezynfekować. – powiedziałam wyciągając apteczkę. Jednak Tymek zamiast usiąść udał się do mojej sypialni i położył na łóżko.  
- Tak i mi i Tobie będzie wygodnie. No chodź, spokojnie tym razem to ty będziesz na mnie siedzieć ja Cię nawet nie dotknę. – niechętnie usiadłam na nim okrakiem a on tylko się uśmiechnął. Delikatnie wacikami odkażałam rany, znajdujące się na jego torsie. W międzyczasie Tymek opowiadał mi historię, którą przeżył rano.
- Mam nadzieję, że sukienka Ci się podoba – powiedział nagle.
- Jest prześliczna, skąd wiedziałeś?
- Wczoraj widziałem jak na nią patrzysz, stwierdziłem, że będzie idealna na dzisiejszą kolację. Będziesz wyglądać bosko.  
- Zaraz, zaraz jaką kolację, o czym ty mówisz? – zdziwiłam się.
- No tak. Dzisiaj zabieram Cię na kolację do moich rodziców. Mamy u nich być o 16, ale musimy wyjechać wcześniej.  
- O matko dopiero teraz mi o tym mówisz?? Jest już 13!! – zerwałam się z łóżka, ale Tymek mnie wyprzedził.  



Mam nadzieję, że się spodoba!!

Sosenka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1171 słów i 6613 znaków.

1 komentarz

 
  • xd

    Świetne czekam na dalsze z niecierpliwością