Życie to sztuka cz.14

Patrzę na zdjęcie szeroko otwartymi oczami. Zamarłam. Bardzo dobrze poznaję to zdjęcie. Takie samo widniało na stoliku w nieznanym mi pomieszczeniu. Tymek, widząc moją minę szybko do mnie podszedł i spojrzał na mnie niezrozumiale. Patrzyłam cały czas na zdjęcie, on odruchowo podążył za moim spojrzeniem. Próbowałam zerknąć mu w oczy, ale cały czas odwracał wzrok. Już wiedziałam, że on coś przede mną ukrywa.
- Hej, wszystko w porządku? - Zapytał, jakby nic się nie stało. Nie rozumiałam tego. Nie. Nic nie jest w porządku. Pomyślałam, bo żadne słowo nie chciało mi przejść przez gardło.  
- Tak wszystko jest dobrze. Muszę odpocząć. Przejdę się. - Już chciałam wyjść ale Tymek złapał mnie za rękę, zatrzymując mnie.  
- Dostałaś się? - Zapytał, błądząc spojrzeniem po mojej twarzy.
- Taak. Przejdę się.  
- Jasne, weź telefon.
Nic nie mówiąc wyszłam na spacer. Nie znałam okolicy, dlatego stwierdziłam, że skoro mam tu mieszkać to przydałoby się obadać jakie widoki i atrakcje oferuje mi to miejsce. Willa nie była w centrum, znajdowała się raczej na uboczu, bardzo blisko, malutkiego lasku. Ruszyłam drogą i skręciłam w prawo, w lewo, znowu w lewo, aż zdałam sobie sprawę że się zgubiłam. Zamiast wracać oddalałam się jeszcze bardziej. Kiedy wyszłam na główną ulice, było słychać muzykę dobiegającą z centrum miasta. Byłam w kropce. Kiedy chciałam zadzwonić, niestety zauważyłam, że mój telefon jest rozładowany. Usiałam więc zrezygnowana na chodniku i czekałam. Sama nie wiem na co. Po upływie kilku minut, zatrzymał się koło mnie czarny samochód. Wstałam a czarna szyba powoli się otworzyła. W samochodzie siedział młody mężczyzna. Na oko 18-19 lat.  
- Wszystko w porządku? - Zapytał.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.  
- Jasne, wybrałam się na spacer i odpoczywam. - Posłałam mu promienny uśmiech. Spojrzał na mnie, nic nie mówiąc zamknął szybę i odjechał. Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę z własnej głupoty. Mogłam poprosić o pomoc a jednak wolałam skłamać. Bardzo się bałam bo dochodził wieczór i zaczynało się robić ciemno, mój telefon był rozładowany a ja? A ja byłam w dupie, zupełnie nie wiedziałam gdzie jestem. Zrezygnowana ruszyłam przed siebie. Było już naprawdę ciemno. Po chwili zupełnie niespodziewanie podjechał ten sam czarny samochód. Tylko że tym razem mężczyzna, wyszedł z auta i otworzył mi drzwi od strony pasażera.  
- Przypuszczam, że zgubiłaś się mała. - Powiedział puszczając mi oczko. Nogi miałam jak z waty, ale posłusznie wsiadłam do samochodu. Głupota totalna wsiadać z nieznajomym do samochodu. Gdybym tylko wiedziała, co się wydarzy...



Witam was!  
Dałam radę. Zaczynają się wakacje, dlatego będę miała więcej czasu na pisanie.  
Mam nadzieje że wam się spodoba! ;) :D

Sosenka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 531 słów i 2891 znaków.

4 komentarze

 
  • KUBAAAA

    Opowiadanie bardzo rewelacyjne. Mam Cię Sosenko  :kiss:  
    Serdecznie pozdrawiam  
    Twój Tajemniczy KUBAAAA  <3

  • szczesliwa

    Nareszcie!!! Mam nadzieję że kolejny szybko!! :*

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną:*

  • niezgodna

    WRÓCIŁAŚ!!!
    :lol2:  :rotfl:  <3

  • Sosenka

    @niezgodna Taak! Brakowało mi tego :D