Opowieść inna, niż inne - prolog

Takie nowe cuś :-P jestem ciekawa, czy się wam spodoba      :-D  


Usiadłam ciężko na niezbyt czystej podłodze, wpatrując się tępo w jeden punkt na ścianie i walcząc ze sobą ze wszystkich sił, by nie zacząć płakać. Wszyscy wmawiali mi bym była silna. Jeśli już nie dla siebie, to przynajmniej dla niego, przez wzgląd na naszą długą przyjaźń.
- Hej, Mycha... Jak się czujesz? - usłyszałam głos nad sobą. Wzdrygnęłam się lekko na jego dźwięk i podniosłam mało przytomne w wyrazie oczy na stojącą przede mną postać.
- Jakoś... Czy można dobrze się czuć po czymś takim? - zadałam pytanie, które prześladowało mnie od jego pogrzebu.
- Pewnie nie — odparł wysoki brunet, siadając obok mnie. - Potrzebujesz czegoś?
- Jeśli umiesz wskrzeszać umarłych, to tak... Sebastiana — odparłam ponuro, nie patrząc na niego. Ukradkiem starłam z policzka łzę. Po chwili poczułam, jak delikatnie obraca mi głowę w swoją stronę. Trochę niechętnie odwróciłam wzrok i utonęłam w głębi jego czarnych, zmartwionych oczu.
- Tego nie potrafię, Wiki, ale zrobię wszystko, by ci pomóc. Masz tu naprawdę wielu przyjaciół. Wszyscy przecież widzą, jak bardzo cierpisz. Proszę... Nie odtrącaj nas — szepnął, patrząc na mnie nad wyraz poważnie. - Nie przejmuj się, że inni się śmieją. To jeszcze dzieci...
Chwycił mnie mocno za ręce i przytrzymał dłużej w swoich.
- Wiem, jak trudno ci po jego stracie, bo nam też nie jest łatwo. W końcu to był dobry chłopak, klasowy kolega i nas też boli to, że odszedł. Wiki... Wiem, że pewne rzeczy pewnie jeszcze do ciebie nie docierają i być może nie jest to najlepszy na to moment, ale chciałem ci powiedzieć, że ja nie odejdę... Choćby nie wiem co, zawsze będę przy tobie, Mycha.
Przekrzywiłam lekko głowę i rozdziawiłam usta, zaskoczona jego słowami.
- Michał... Co ty chcesz mi powiedzieć? - zapytałam cicho.
- To, że nie tylko Sebastian jest czy też był twoim oddanym przyjacielem. Zrobię wszystko, by ci pomóc — powiedział cicho. Położyłam mu głowę na ramieniu i odparłam szczerze:
- Dziękuję.
Nie zdążył mi nic już odpowiedzieć, bo rozległ się dzwonek na lekcję. Razem z resztą klasy weszłam do środka i usiadłam na swoim ulubionym miejscu, choć serce tak mocno się we mnie ścisnęło, że raczej osunęłam się na krzesło, niż na nim normalnie usiadłam. Obok mnie znajdowało się jego miejsce. Nikt z mojej klasy nie śmiał na nim siąść od czasu pogrzebu naszego przyjaciela, a ja im byłam za to wdzięczna, bo nie wiem, czy byłabym w stanie to znieść. W naszej klasie, gdzie zawsze mieliśmy język niemiecki i godzinę wychowawczą, miejsce zajmowane przez Sebastiana otoczone zostało czarną wstążką i w takim stanie miało pozostać aż do końca roku szkolnego. Dla mnie i reszty mojej klasy zbliżała się coraz większymi krokami matura, prawdę powiedziawszy został nam do niej już tylko miesiąc. A Sebastian zginął ponad dwa tygodnie temu. I to nie był żaden nieszczęśliwy wypadek samochodowy. Mój ukochany przyjaciel zginął na misji wojskowej w Afganie. Kretyn, sam się tam zgłosił z pieśnią na ustach. A ja myślałam, że dostanę zawału! Chciałam go normalnie udusić za tak nierozważną decyzję, zwłaszcza że on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co do niego czuję... Ale nie, Seba się uparł i pojechał. Udało mi się tylko namówić go na powrót do kraju na naszą studniówkę. A później dotarła do nas wiadomość o jego śmierci. O tragicznym wypadku... Myślałam wtedy, że moje serce rozpadnie się na milion kawałeczków! Dowiedzieliśmy się o tym w czasie lekcji. Przyszła do nas nasza wychowawczyni razem z zapłakaną mamą chłopaka. Gdy spojrzałam w jej oczy, coś mi podszepnęło, że wydarzyła się jakaś tragedia... A potem ta prawda na nas niespodziewanie spadła w postaci prostych i przykrych słów. Szok, jaki u mnie wywołały, sprawił, że wrzasnęłam, a potem zemdlałam. Gdy odzyskałam przytomność, dostałam ataku histerii i podobno wzywali do mnie pogotowie, aczkolwiek ja tego już nie pamiętam... Wpadłam w jakiś stupor i trwałam w nim przez półtora tygodnia. Zmieniło się to dopiero po wizycie mojej wychowawczyni u mnie w domu, która namówiła mnie na powrót do szkoły.
Teraz siedząc na lekcji, poczułam lekkie szarpnięcie za ramię i mało przytomnym wzrokiem spojrzałam na siedzącego koło mnie Michała.
- Ej, obudź się — szepnął mi do ucha. - Nie zadręczaj się już tak, bo nic ci to nie da.
- Nie potrafię — odparłam równie cicho.
- Pogadamy na przerwie... - mruknął, gdy nauczyciel spojrzał na nas surowo.

- No? Co jest grane? - zapytał mnie natychmiast po wyjściu z klasy. - Rozumiem, że Seba był twoim przyjacielem, ale tak nie można, Wiki. Ta rozpacz cię w końcu zabije...
- Michał, ja... Słuchaj, Sebastian był dla mnie kimś więcej, niż tylko przyjacielem... Ja się w nim zakochałam — powiedziałam, gdy oddaliliśmy się od ludzi z naszej paczki. Zerknęłam ukradkiem na przyjaciela i zauważyłam, że oczy lekko mu pociemniały... Chyba ze smutku...
- Kochałaś go? - jęknął. Przytaknęłam. - A on ciebie?
- Obiecał, że po misji do mnie wróci — mruknęłam. Odwrócił się do mnie placami i zaczął wyglądać przez okno, aczkolwiek miałam wrażenie, że nic za nim nie widzi.
- A gdybym ja ci powiedział, że cię kocham? - zapytał w końcu mocno przytłumionym głosem, nie patrząc nawet na mnie. Położyłam mu dłoń na ramieniu.
- Michał, moje serce zostało pogrzebane razem z Sebastianem. I nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek jeszcze je odzyskam — powiedziałam szczerze.
- Rozumiem i nie mogę cię przecież za to winić. To ja się spóźniłem, gdybym dużo wcześniej powiedział ci to, co teraz, być może nie cierpiałabyś aż tak bardzo po stracie Seby.
- Przepraszam...
- Nie masz za co... Pozwolisz mi sobie pomóc w tym trudnym czasie? - zapytał mnie głucho do ucha.
- Oczywiście — uśmiechnęłam się, a potem zatonęłam w jego opiekuńczych ramionach.
- Kocham cię — usłyszałam jego głos i zadrżałam pod wpływem tego wyznania. Łzy napłynęły mi do oczu, a z ust dobyło się niepowstrzymane łkanie. - Nie płacz, błagam...
Ten dzień był dla mnie wyjątkowy — zgodziłam się na pomoc przyjaciela, który mnie kochał! A ja kochałam innego, który niestety był martwy. Jednakże dzięki Michałowi udało mi się jakoś pozbierać i nawet zdać maturę. Ale potem wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłam...

5 komentarzy

 
  • Almach99

    Almach99 · 30 maj 2018

    To juz drugie opowiadanie, w ktorym wystepuje imie Na S. W epizodycznej roli, ale zawsze. Niezly poczatek. Jakos zle widze wyznanie milosci, w momencie kiedy dziewczyna oplakuje zmarlego przyjaciela I chlopaka. Coz, zostalo 38 odcinkow do przeczytania

  • Nick1234

    Nick1234 · 12 lis 2016 · 202703677

    Hej jak on mógł pójść do wojska kiedy chodził do szkoły ? Przecież to niemożliwe. Chyba ze nie rozumiem tu czegoś ????????????

  • EloGieniu

    EloGieniu · 11 lis 2016 · 200823671

    Wszystkie twoje opowiadania są genialne tak samo jak to ale niestety miłosnego nie jestem w stanie przełknąć. ;-)

  • Olifffka<3

    Olifffka<3 · 11 lis 2016 · 302308698

    O raany EXTRA !!! Misiu masz talent !

  • Qyria

    Qyria · 11 lis 2016 · 211623778

    Woooow, naprawdę niesamowicie sie zapowiada. Czekam na ciąg dalszy