Sponsor 14

Sponsor 14Po raz kolejny spędzałam dzień sama, zwiedzając Wrocław. Miasto z każdą chwilą zachwycało mnie coraz bardziej. Zjadłam pyszny we włoskiej restauracji. Dostałam na ten cel specjalny fundusz. Kiedy patrzyłam na wrocławską starówkę, dotarło do mnie, że nikomu nie będę mogła pochwalić się, gdzie byłam i co widziałam.
     W naszej rodzinie lubiliśmy podróże. Jako dziecko razem z rodzeństwem nie opuściliśmy żadnej wycieczki szkolnej, a w wakacje, zamiast budować zamki z piasku, woleliśmy biegać po średniowiecznych ruinach prawdziwych zamków. Co roku zwiedzaliśmy coś innego, a po powrocie jeszcze długo wspominaliśmy i dzieliliśmy się wrażeniami. To była nasza rodzinna tradycja.
     Wspomnienia z Wrocławia będę musiała zachować dla siebie. Moja rodzina była przekonana, że jestem biedną studentką, która ledwo wiąże koniec z końcem, pracując w markecie. Nie zamierzałam wyprowadzać ich z błędu. Co niby miałam im powiedzieć? „Słuchajcie, poznałam faceta, który płaci mi kilka tysięcy miesięcznie, kupuje drogie ciuchy i zabiera na wycieczki, a ja w zamian za to chodzę z nim do łóżka.” Moja mama nie przeżyłaby takiego oświadczenia.
     Wróciłam do hotelu. Piotr o dziwo był na miejscu. Zaskoczył mnie. Rano mówił, że ma do załatwienia kilka spraw. Kolejnego dnia z samego rana mieliśmy wracać.
     - Spotkałem się ponownie z Arkiem i Damianem - powiedział.
     Rzuciłam mu pytające spojrzenie. Dopiero po chwili zrozumiałam, że chodzi o jego kolegów ze studiów, których spuściłam po brzytwie. Na samą myśl o tym wydarzeniu zrobiło mi się przyjemnie. Od razu przypomniałam sobie, co działo się później. Szybko nabrałam ochoty na seks.
     - Co u nich? Przeżyli gorycz porażki i twojego zwycięstwa? - zapytałam z uśmiechem na twarzy.
     - Chyba tak - odpowiedział, po czym lekko się uśmiechnął.
     - Powiem ci, że nawet gdyby sytuacja nie była ustawiona to i tak wybrałabym ciebie - szepnęłam mu na ucho, a potem położyłam dłoń na jego klatce piersiowej.  
     Powoli zjechałam na jego krocze. Czułam, jak w jego spodniach robi się coraz mniej miejsca. Chciałam je od razu rozpiąć i zrobić użytek z sytuacji. Miałam gdzieś, co sobie pomyśli. Po ostatnim numerku w tamtym hotelu czułam, że kręci go, kiedy kobieta inicjuje takie sytuacje.
     - Słuchaj Dominika…
     Wzdrygnęłam się lekko, kiedy usłyszałam swoje imię. Bardzo rzadko się tak do mnie zwracał.  
     Przypomniałam sobie, jak podczas zakładania profilu Monika mówiła, żebym nie używała prawdziwego imienia. Stwierdziłam, że to przesada i Piotr wiedział, jak naprawdę się nazywam.  
     W głosie mojego sponsora usłyszałam niepewność. To było niespotykane, a za każdym razem, kiedy miał taki ton chodziło mu o coś, na co mogłabym się nie zgodzić. Nie miałam najlepszych doświadczeń z tego typu rozmów z Piotrem. W końcu przełknął ślinę i zaczął dukać, o co mu chodzi.
     - Będę szczery. Zrobiłaś na chłopakach niemałe wrażenie. Opowiedziałem im o tym, co robiliśmy w hotelu i…
     - Chyba żartujesz…
     - Powiedziałem im tylko, że mnie przywiązałaś i w pewnym sensie wykorzystałaś - dodał niepewnie, jakby obawiał się, że za chwile zrugam go jak burą sukę.
     Byłam zaskoczona. Piotr, paranoik i mistrz kamuflażu wyjawił to, co robił z dziewczyną niby przypadkowo spotkaną w hotelu swoim kumplom. Tego bym się po nim nie spodziewała.
     - No i co? Zazdrościli? – zapytałam.
     - Tak..
     - No to chyba o to chodziło.
     - Dominika… Oni zapytali... czy mam do ciebie kontakt.
     Zaśmiałam się głośno. Mina Piotra była naprawdę urocza. Wyglądał jak dziecko, które musi oddać otrzymanego wcześniej loda.
     Pocałowałam go, po czym uśmiechnęłam się najcieplej, jak potrafiłam.
     - Przecież wiesz, że nie interesują mnie inni faceci. Nie masz się o co bać. Ustaliliśmy to przed tamtym spotkaniem. Poza tym ci twoi kumple nie dorastają ci do pięt.
     Mój kochanek uśmiechnął się, po czym położył dłoń na moim ramieniu.
     - Wiem Dominika, ale nie mogę ci zabronić spotkać się z nimi, zwłaszcza kiedy kazali mi przekazać pewną propozycję.
     - Jaką?
     - Zaproponowali dwadzieścia tysięcy za trójkącik z tobą, w podobnej scenerii, jak nasze spotkanie.
     Zabrakło mi tchu. Mój mózg nie mógł tak łatwo przetworzyć tego, co usłyszałam.  
     Dwadzieścia tysięcy to było tyle, ile dostałabym od Piotra za trzy miesiące, nawet więcej, nie licząc dodatkowych profitów. Nie chciałam nawet przeliczać tego na pensje z marketu.
     - Żartujesz? Co im powiedziałeś?  
     Piotr uśmiechnął się lekko.
     - Powiedziałem, że zadzwonię do ciebie i przekaże propozycję.
     Przełknęłam ślinę. Miałam wrażenie, że byłam wyjątkowo gęsta i ciężka, zupełnie jak propozycja, z która musiałam się zmierzyć.
     - Dwadzieścia kawałków pozwoliłoby ci się ustawić na jakiś czas. Jeśli się zgodzisz nie będę miał pretensji.. Boję się tylko, że po zainkasowaniu takiej kwoty zerwiesz nasz układ.
     Zaśmiałam się, patrząc mu prosto w oczy.
     - Myślałam, że to sponsorzy porzucają sponsorowane, a nie odwrotnie.
     - Zazwyczaj tak, ale..
     - Ale nie masz się czego obawiać - zaznaczyłam wyraźnie i dobitnie. - Zwłaszcza że nie mam zamiaru przyjmować oferty.
     Piotr spojrzał zaskoczony. Najwidoczniej nie spodziewał się takiego obrotu spraw.
     - A gdybym cię poprosił?  
     Tym razem to ja nie rozumiałam, o co mu chodzi. Dlaczego tak mu zależało na tym, żebym wskoczyła do łóżka jego kolegom?
     - O co tak naprawdę chodzi? - zapytałam.
     Po chwili wszystko było jasne. Piotr robił z nimi pewne interesy. Mieli polecić jego kancelarię swoim szefom. To mogłoby go ustawić na jakiś czas. Właśnie po to przyjechał do Wrocławia.
     - Czyli nie dostaniesz tego kontraktu, jak odmówię?
     - Nie powiedzieli tego wprost, ale zaznaczyli, że gdyby udało i się ciebie namówić to…byłbym już tylko o krok.
     Spryciarze. Tylko dlaczego zaproponowali kasę? Przecież mogli powiedzieć, że Piotr ma mnie opłacić.
     Boże! Myślałam i używałam retoryki jak rasowa prostytutka. Co ja w ogóle robiłam? Seks z jednym facetem, teraz propozycja od dwóch kolejnych. Wielkie pieniądze, jakie się z tym wiązały. Czy przekroczyłam już granicę, jaka sobie nakreśliłam na początku mojej drogi ze sponsoringiem?
     - Sama nie wiem. Nie chciałabym ci zaszkodzić, ale boję się trochę pójść z nimi do hotelu.
     - Nic ci nie zrobią. Zapewniam.
     Ton jego głosu był pewny i uspokajający, mimo to nie udało mu się rozwiać wszystkich moich obaw.
     - Wiem, że nie powinienem, ale przemyśl to. Gdyby coś poszło nie tak wszystko ci zrekompensuje - dodał.
     Kilka minut później podjęłam decyzję. Wydawało mi się, że jedyną słuszną, jaką mogłam w tej sytuacji podjąć.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • eksperymentujacy

    Wchodzisz w moje klimaty. I/Ale podejrzewam że znam odpowiedź

  • Felek

    Zapowiada się ciekawie. Odrobina perwersji nie zaszkodzi.