Sponsor 4

Sponsor 4Jego troska o anonimowość i obawa przed tym, że ktoś zobaczy go z młodą dziewczyną, zaczynała przybierać cechy paranoidalne. Najpierw polecił mi, żebym opuściła kawiarnię kwadrans po nim. Dopiłam spokojnie kawę, po czym wyszłam. Rachunek zapłacił oczywiście on, gotówką i zostawiając kelnerce wysoki napiwek. Udałam się na parking, gdzie na wskazanym miejscu czekał opisany przez niego samochód. Poprosił, żebym usiadła z tyłu. Były tam przyciemniane szyby, co miało zapewnić, że nikt mnie nie zobaczy.  
Jazda nie zajęła nam długo. Skręciliśmy koło dawnego hotelu Cracovia i udaliśmy się w kierunku Woli Justowskiej. To miejsce zna każdy Krakowianin, ale nieliczni mają szansę tam bywać, a mieszkać mogą tylko najbogatsi. Podejrzewałam, że sam może tam mieszkać, dlatego tak bardzo zależy mu na anonimowości. W trakcie podróży naszły mnie wątpliwości. Jechałam z facetem do domu jego znajomych, żeby zaprezentować mu moje umiejętności seksualne. To miał być początek mojej przygody ze sponsoringiem. Po raz kolejny do głowy przyszedł mi dylemat, czy to, co robię, nie jest po prostu zwykłą prostytucją. Po chwili przypomniałam sobie ostatnie kilka dni w mojej pracy i wieczne zastanawianie się, z czego zrezygnować, żeby starczyło mi w tym miesiącu na rachunki. Wiedziałam, że powinnam poprawić swoje dochody, ale nie byłam pewna, czy sposób, jaki obrałam, jest najlepszy.
Dojechaliśmy na miejsce. Miał klucz do bramy garażowej, więc nikt z sąsiadów nie miał okazji nas zobaczyć. Kiedy tylko wysiadłam, poczułam ekscytacje. Byłam w obcym domu, z obcym facetem. Dlaczego się nie bałam? Zaprowadził mnie na górę. Wnętrze zrobiło na mnie spore wrażenie. Pokazał mi tylko, gdzie jest toaleta i łazienka, a potem gestem zaprosił do jednego z pomieszczeń.
- To jest pokój gościnny — powiedział, a ja nie bardzo mogłam w to uwierzyć. Miał chyba ze sto metrów kwadratowych i na pewno był większy niż całe mieszkanie, jakie z Moniką wynajmowałyśmy. Skoro pokój gościnny miał takie wymiary, to ciekawość mnie zżerała, jakie wymiary ma sypialnia gospodarza domu.
Podszedł do mnie od tyłu i położył dłonie na moich ramionach. Z trudem powstrzymałam odruch obronny. Wiedziałam, że takie zachowanie zdyskwalifikuje mnie od razu. Musiałam wrzucić na luz. To spotkanie miało na celu sprawdzenie, czy jestem otwarta i gotowa sprostać jego zachciankom. Miałam pewne granice, ale nie mogłam zabronić mu przecież się dotykać. Pocałował mnie w szyję. Poczułam zapach jego perfum. Znacznie różniły się od tych, z jakich korzystali moi koledzy z uczelni i klienci sklepu, gdzie pracowałam. Delikatnie ściągnął moje ramiączko i pocałował w ramię. Potem przeniósł się dalej w stronę szyi. Ułatwiłam mu zadanie, odgarniając włosy i odchylając głowę. To, co robił, było bardzo przyjemne. Choć było dla mnie oczywiste, że robię to głównie dla pieniędzy, to po raz pierwszy poczułam, że to może być dla mnie bardzo miła forma zarobkowania. Na forach o sponsoringu użytkowniczki pisały, że dziewczyny rzadko mają przyjemność ze stosunków, bo chodzi głównie o zaspokojenie sponsora, ale gdzieś z tyłu głowy zawsze miałam nadzieje, że ja także od czasu do czasu przeżyję jakiś orgazm. Seks ze starszym facetem często pojawiał się w moich fantazjach.
- Teraz pokaż, na co cię stać — szepnął mi do ucha i stanął przede mną.
Nie musiał dodawać nic więcej. Doskonale wiedziałam, że chce, żebym zrobiła mu loda. Kiedy tylko w kawiarni powiedział, że chce sprawdzić moje umiejętności widok jego penisa, kiedy robię mu laskę, był pierwszym, jaki stanął mi przed oczami. Każdy facet to kocha, a w ich środowisku kobiety ocenia się po tym, jak dobrze ciągną. Jeśli facet mówi, że nie lubi seksu oralnego, to zwyczajnie kłamie, albo podlizuje się kobiecie, bo wie, że ona nie lubi, lub tego nie toleruje.  
Nie miałam w tej materii wielkiego doświadczenia. Ostatni raz seks uprawiałam dawno temu, a loda robiłam może kilka razy w życiu. Co prawda za każdym razem byłam chwalona, ale mimo wszystko ręce lekko mi się trzęsły, kiedy wyciągałam pasek z jego spodni.
Uklękłam przed nim i delikatnie spuściłam spodnie. Pod nimi miał slipki, które z jeszcze większą starannością ściągnęłam aż do samych kostek.
Jego penis był średnich rozmiarów, ale to nie znaczyło, że nie zrobił na mnie wrażenia. Na uwagę i pochwałę zasługiwał fakt, że jego genitalia były zadbane, ogolone i czułam jeszcze zapach mydła. Dbał o higienę, co było bardzo ważne, przynajmniej dla mnie.
Penis bez problemu osiągnął pełną erekcję. Nie chciałam czekać i przedłużać. Objęłam go ustami i zaczęłam najpierw lizać, a dopiero potem ssać. Starałam się robić to jak najlepiej i najgłębiej jak tylko się da. Wojciech nie zamierzał ukrywać swoich emocji. Jego westchnięcia, a nawet stękania pokazywały mi, że idę w odpowiednim kierunku. Po kilku minutach poczułam na głowie jego dłonie. Zaczął sterować moimi ruchami, przyspieszając je. Nie miałam najmniejszego zamiaru protestować. To, co robił, nie sprawiało mi żadnego bólu. Powiem nawet, że świadomość, iż w pewnym sensie przejął inicjatywę, podnieciła mnie.  
Jego sperma zalała całe moje gardło i usta. Lekko się zakrztusiłam, ale postawiłam sobie za cel, że wszystko połknę. Nie chciałam wyjść przed nim na niedoświadczoną małolatę, której kapie z kącików biały płyn. Zadanie nie było łatwe, a sperma nie smakowała najlepiej, ale dałam rade. Wstałam i spojrzałam mu w oczy. Nie musiałam pytać, jak się sprawiłam, choć miałam na to ogromną ochotę. Był jak genialny pokerzysta, z jego twarzy nie można było nic wyczytać.
- Nie kupuje kota w worku, więc teraz pokaż mi, co masz najlepszego do zaoferowania — powiedział i spojrzał na moje ciało z lekkim uśmieszkiem.  
To było moje pięć minut. Od tego, jak się zaprezentuje, zależało wiele. Nie miałam na sobie wiele do zdejmowania. Delikatnie spuściłam ramiączka, a moja sukienka spadła na ziemie. Wyszłam z niej, cały czas patrząc na niego. Pozwoliłam mu przez chwilę napatrzyć się na to, jak niebieska koronka ozdabia moje piersi. Widziałam, że czeka na ten widok. Delikatnie rozpięłam stanik. Zrzuciłam go z siebie. Po raz kolejny naszły mnie wątpliwości i obawy, że robię coś złego. Miałam wrażenie, że sprzedaje swoje ciało, swoją intymność. Poniekąd tak było. Najgorsze było jeszcze przede mną. Wiedziałam, że nie mogę pokazać zawahania się, ani tego, że mam wątpliwości. Położyłam donie na moich majtkach i spuściłam je do kolan, stamtąd spadły już same.
- Masz cudowne ciało.
Staliśmy naprzeciwko siebie, nadzy. Patrzyliśmy na siebie. Widziałam, że on także jest lekko zdenerwowany, co podniosło mnie nieznacznie na duchu.
- Na co masz teraz ochotę? - zapytałam, a moje słowa dziwnie zabrzmiały w tym pomieszczeniu. Lekko nawet przestraszyłam się swojego głosu, ale za wszelką cenę chciałam to ukryć.
Podszedł do mnie i położył dłonie na moich piersiach. Dotykał mnie wszędzie gdzie, tylko chciał, a ja czułam, jak rośnie we mnie podniecenie. Pozawalałam mu się obmacywać jak żadnemu innemu facetowi dotychczas. Nie poznawałam siebie i nie wiedziałam, co wywołało we mnie taką zmianę. Gdzieś wewnątrz mnie kryła się odpowiedź. Pieniądze.
Delikatnie włożył palec w mój odbyt. Patrzył na mnie. Od razu wyczułam, że chce tylko sprawdzić, jak zareaguje. Nie wyglądał na faceta, który gustuje w seksie analnym, ale chciał zapewne sprawdzić, czy nie będę miała nic przeciwko. Nie miałam.
Jego dłoń powędrowała na moje pośladki. Dotykał je długo, w końcu kazał mi się odwrócić tyłem.
Słyszałam tylko, jak grzebie w swoich ubraniach. Zanim zorientowałam się, co ma zamiar zrobić, poczułam ból. Krzyknęłam, kiedy uderzył mnie paskiem od swoich spodni. Bolało mnie, ale sam fakt, że to zrobił, wywołał we mnie dziwne uczucie. Poczułam się jak mała dziewczynka, która dostała pasem od tatusia. Nie umiałam określić powodu, dla którego ta myśl była dla mnie taka przyjemna.
- Bolało?
- Nie tak bardzo.
- To poprawię — powiedział, a ja poczułam, jak przechodzi przeze mnie dreszcz. Nie miałam ochoty na kolejną dawkę bólu. Zamknęłam oczy i czekałam. Minęła sekunda, dwie, pięć, dziesięć, potem chyba już minuta. W końcu odwróciłam głowę.
- To był tylko taki test. Chciałem coś sprawdzić — powiedział, po czym odłożył pasek. Byłam na niego wściekła, ale cieszyłam się, że nie dostane drugi raz lania.
Położył mnie na łóżko i kazał przyjąć pozycję podpartą. Dotykał moich pośladków, po czym w całym pomieszczeniu rozległ się szelest otwieranej prezerwatywy. Ten pokój musiał mieć dobrą akustykę. Nie zdążyłam się nad tym głębiej zastanowić. Poczułam, jak wbija się we mnie. Zaraz potem zaczął naprawdę szybką i ostrą penetrację.  
Lubiłam ostry seks. Bałam się, że on chce za wszelką cenę pokazać, na co go stać. Miał pod sobą młodą dziewczynę, a sam dobiegał pięćdziesiątki. Mógł podchodzić do tego ambicjonalnie. Oddychał tak głośno, jakby miał za chwile paść.  
Ucieszyłam się, kiedy kończył, choć nie miałam okazji dojść razem z nim. Byłam na tyle przytomna, żeby udać orgazm w odpowiednim momencie. Położył się na mnie i docisnął mnie do łóżka. Unieruchomił mnie, a jego dłoń zaczęła pieścić miejsce, z którego niedawno wyszedł jego penis.
Po kilku minutach dotykania i penetrowania palcem, widząc, że niezwykle mi się to podoba, dał sobie spokój. Położył się koło mnie. Nastała cisza, która chyba dla nas obojga była trochę niezręczna. Nie wiedziałam, czego oczekuje, czy czeka, aż sama podejmę jakąś inicjatywę. Nie chciałam być bierna, ale nie chciałam też wychodzić przed szereg.
- Powinniśmy się zbierać — powiedział, po czym wstał z łóżka. - Czyste ręczniki na pewno są w szafce — dodał.
Łazienka była tak samo ekskluzywna, jak pokój gościnny. Byłam pod ogromnym wrażeniem. Podczas brania prysznica przyszło mi przez myśl, że kiedy z niej wyjdę, już go nie zastanę. Wykorzystał mnie i uciekł, zostawiając mnie samą w obcym domu. Przy odrobinie pecha mógłby jeszcze zadzwonić na policję. Taki scenariusz wydawał się realny, na pewno bardziej od tego, co działo się od kilku godzin w moim życiu. Gdybyśmy byli w hotelu takie zachowanie faceta byłoby bardziej prawdopodobne, ale w prywatnym domu?
Na szczęście po wyjściu z łazienki był tam, gdzie go zostawiłam. Jako drugi poszedł się wykąpać, a ja zaczęłam się ubierać. Ku mojemu zdziwieniu prysznic brał dłużej ode mnie.
- Tu jest tysiak, o którym mówiliśmy w kawiarni — powiedział, po czym wręczył mi kopertę.
- To znaczy, że na tym spotkaniu koniec?
- A jak myślisz? - zapytał, a ja poczułam jak złość i żal zalewają moją duszę. Nie dałam rady. Nie sprawdziłam się. Nie zaspokoiłam go.  
- Szkoda — powiedziałam i zachowując resztki dumy i godności zabrałam pieniądze. Taka była umowa i za to spotkanie kasa mi się należała.
- Żartowałem — powiedział, po czym uśmiechnął się do mnie serdecznie. Chciałam go zabić!  
- Bardzo śmieszne — skwitowałam bez większych emocji. Nie okazywałam ich, ale w środku mnie gotowało się. Jazda z piekła do nieba to nie byle przelewki.
Wyjął drugą kopertę. W środku było dużo więcej pieniędzy.
- Tak jak ustaliliśmy, za pierwszy miesiąc masz z góry, sześć tysięcy. Wyśle ci na maila kilka mieszkań, które obejrzysz i wybierzesz jedno. Z tych pieniędzy opłać pierwszy miesiąc i kaucję. Potem wszystko wyrównam. Mogę na ciebie liczyć?
- Jasne — powiedziałam i schowałam głęboko do torebki pieniądze.
Zajęłam miejsce z tyłu samochodu. Odwiózł mnie na parking tam, skąd mnie zabrał.
- To do zobaczenia, czekaj na wiadomość — rzucił na odchodnym.
Wróciłam do mieszkania, zastanawiając się jaki powód w wypowiedzeniu napisze. Nie mogłam doczekać się, kiedy rzucę pracę i zacznę żyć ze sponsoringu na godnym poziomie.
- Coś taka rozanielona? - zapytała Monika.
- Jurto rzucam pracę i zaczynam nowy etap życia.
- Żartujesz?
- Nie — powiedziałam enigmatycznie. Koleżanka spojrzała na mnie z uznaniem. Nie miałam zamiaru opowiadać jej o szczegółach. Ona też tego nie robiła. Taka była zasada w tym świecie. Świecie sponsoringu. O nim się nie opowiadało, w nim się po prostu żyło.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto