Sponsor 10

Sponsor 10Sesja zimowa zbliżała się ogromnymi krokami. Nie miałam problemów z nauką, motywacją do niej, ale z koncentracją. Seks, jaki uprawiałam z Wojtkiem, moim sponsorem, sprawiał, że gdy o nim pomyślałam, miałam ochotę tylko na jedno. Facet znał się na rzeczy i potrafił mi dogodzić. Najlepsze było w tym wszystkim to, że jeszcze mi za to płacił i to całkiem niezłe pieniądze. Za jeden miesiąc dostawałam trzy miesięczne pensje z marketu!
Nasza znajomość miała pewne minusy i mankamenty. Lata leciały, a ja zgodnie z naszą umową nie mogłam związać się z nikim innym. O uprawianiu z kimś seksu nie było mowy, ale to nie miało znaczenia. Żaden facet nie dałby mi tego, co mój sponsor. Największym problemem było to, że czułam się samotna. Nie mogłam z nikim o tym porozmawiać ani się zwierzyć. Z dystansem podchodziłam także do pewnych ekstra zadań, jakie wiązały się z tym układem. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie jakie niebezpieczeństwa czyhały na mnie w willi gangsterów, w której się z nim znalazłam. Seks na parkingu także mógł się skończyć nieciekawie. Z drugiej strony Wojtek wynagrodził mi to, nie tylko dając mi ogromną rozkosz, ale także najnowszy model iPhone. Nie liczyłam na ekstra prezenty, ale skoro już się zdarzały, to nie zamierzałam oponować.
Uśmiechnęłam się, kiedy na wyświetlaczu zobaczyłam, że dzwoni Anastazja. Nie zmieniłam jego nazwy, tłumacząc sobie to ostrożnością. Nie wiem, jakbym się wytłumaczyła, gdyby podczas pobytu w domu albo na wypadzie z dziewczynami ktoś przylukał, że dzwoni do mnie jakiś Wojciech. Od razu zrobiłabym się czerwona i zaczęłyby się pytania, a to mogłoby się skończyć tylko w jeden sposób. Tragicznie.
- Witaj. Co porabiasz?
- Cześć. W zasadzie to się uczę, ale aktualnie robię sobie kawę.  
- Doceniam twój zapał do nauki, ale zmuszony będę lekko zmienić twoje plany. Spakuj jakąś niewielką torbę. Wyjeżdżamy na trzy dni do Wrocławia. Byłaś kiedyś?
Zatkało mnie. Nie byłam pewna czy przypadkiem nie pomylił numerów i czy nie wydaje mu się, że rozmawia ze swoją asystentką. Jego władczy to głosu był tak zniewalający, ale z drugiej strony tak wkurzający, że aż zastygłam w bezruchu.
- Jesteś tam? - zapytał po chwili milczenia.
- Jestem. Nie byłam we Wrocławiu i oczekuje wyjaśnień.
- Wyjaśnię ci po drodze. Pospiesz się, bo nie zostało za wiele czasu. I nie martw się studiami. Jesteś wyjątkowo zdolną i pojętną studentką, masz ogromny potencjał i jestem przekonany, że sobie poradzisz. Do zobaczenia.
Dwa krótkie sygnały były informacją, że połączenie zostało zakończone. Wpatrywałam się w wyświetlacz i nie wierzyłam. Potraktował mnie jak jakąś służącą. Kolejny wyjazd. Umawialiśmy się na dyskretne spotkania w mieszkaniu, które wynajął, a nie na jakieś pieprzone tournee po Polsce.
Miałam ochotę zadzwonić do niego i powiedzieć, że zrywam nasz układ. Skoro znalazłam jednego sponsora, znajdę także drugiego, i to takiego, który nie jest pieprzonym fanem podróży.
Spojrzałam na zegar. Czasu było coraz mniej. Musiałam się uspokoić.  
- Co ci się stało? - zapytała Monika, kiedy rozlałam w kuchni mleko do kawy.
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Miałam ochotę wyrzucić z siebie całą złość, jaką czułam na Wojtka, ale nie chciałam opowiadać o naszym związku. To przecież Monika sama mówiła, że o relacjach ze sponsorem się nie odpowiada. O tym, że ona jest w takim układzie, dowiedziałam się dopiero po dwóch latach, choć mieszkałam z nią!
Moja koleżanka oparła się o blat i popatrzyła na mnie z uśmiechem.
- Testuje cię?
Spojrzałam na nią pytająco.
- Twój sponsor. Przecież wiem, że znalazłaś jakiegoś faceta. To widać. Zresztą jak pomagałam ci zakładać konto, to nie miałam wątpliwości, że ktoś się zgłosi. Spoko. Nikt się nie dowie, ale dam ci jedną rade.
- Jaką?
- Zaciśnij zęby i zgódź się na to, co zaproponował. On cię po prostu testuje.
- Co masz na myśli? - rzuciłam lekko poirytowana. Ten jej enigmatyczny ton zaczynał mnie dobijać.
Monika podeszła do mnie i razem usiadłyśmy przy stole.
- Każdy sponsor chce sprawdzić granice wytrzymałości i to jak daleko może się posunąć ze sponsorowaną. To ma różne objawy. Czasem proponuje brutalny seks, czasem podróż w ostatniej chwili.
Zaśmiałam się.
- A więc trafiłam. Zadzwonił i powiedział, że zaraz wyjeżdżacie.
- Skąd wiesz?
- Standard. Chce sprawdzić, czy jesteś gotowa w każdej chwili być na jego zawołanie. Mój też tak robił. Nie masz wyjścia. Jeśli chcesz go utrzymać, musisz się szybko spakować i jechać z nim. Wytrzymasz ten dzień czy dwa, a on przekona się, że nie musi szukać innej, bo ty zawsze będziesz na jego skinienie. Ale spoko. To tylko przekonanie. Zazwyczaj takich podróży nie ma więcej i będziecie się bzykać, tam gdzie ustaliliście.  
- Ale po co on to robi?
- Nie wiem. Dla poczucia bezpieczeństwa, satysfakcji, że dobrze wybrał i pewnie dlatego, że słucha innych kolesi z zamkniętego forum dla sponsorów. Mój wyznał mi, że dlatego mnie testował, bo tak mu poradzili. Podobno na sponsorowaną nadają się tylko dziewczyny, na które można liczyć w każdej sytuacji.
To, co powiedziała Monika, jeszcze bardziej mnie wkurwiło, ale poniekąd także uspokoiło. Byłam zła, że jestem jakimś królikiem doświadczalnym, ale jeśli to miało być tylko na początku, to może faktycznie powinnam zacisnąć zęby i robić co mówił?
Monika zostawiła mnie samą z moimi przemyśleniami. Dopiłam kawę i poszłam się pakować.
Godzinę później byłam już jego wypasionym aucie na autostradzie w kierunku Wrocławia.
- Mówiłem ci już, że pięknie wyglądasz?
- Dziękuje, ale żaden komplement nie wynagrodzi mi tych nerwów, jakie mi dziś zafundowałeś. Skup się proszę na jeździe, bo nie chce, żeby rodzice dowiedzieli się, że zginęłam w wypadku razem z jakimś starszym facetem.
Tekst był mocny, ale zrobił robotę. Wojtek nie odezwał się już do końca trasy. Miał mi co prawda powiedzieć, co jest powodem tak szybkiego wyjazdu, ale mogłam się bez tego obyć i nie nalegałam na wyjaśnienia.
Tym razem chyba zapomniał o swojej chorobliwej ostrożności. Zameldowaliśmy się w pięciogwiazdkowym hotelu w samym centrum miasta. Mieliśmy apartament na piątym piętrze.
- No i jak?  
- Pokój? Całkiem niezły — odpowiedziałam całkiem szczerze. Byłam pod wrażeniem tego, jak był urządzony i starych mebli, które wprowadzały pewien urokliwy klimat.
Podszedł do mnie i pocałował mnie lekko. Czułam, że na tym się nie skończy.
To był odpowiedni czas na seks.
Nie spieszył się i delikatnie zdejmował swoje i moje ubrania. Miał wolne całe popołudnie i wieczór i nie miałam nic przeciwko, jeśli spędzimy go w łóżku. Nic tak nie rozładowywało stresu, jak dobry seks. Szło mu całkiem nieźle. Pobudzał po kolei każdy kawałek mojego ciała. To nie miało nic wspólnego z szybkim wejściem, spustem i zakończeniem. Jego broda delikatnie ocierała się o moją skórę, powodując bardzo przyjemne doznania. W końcu położył dłonie na moich majtkach, które były ostatnią częścią mojej garderoby. Zdjął je bardzo powoli i zaczął masaż wewnętrznej części moich ud. Zawsze mi się wydawało, że to strefa erogenna facetów, ale ja także podczas jej dotykania robiłam się cała mokra. Nie inaczej było tym razem. Nie miałam z tego powodu najmniejszego poczucia wstydu. Byłam kobietą, która reagowała na dotyk i pieszczoty tak, jak powinna. Niech się cieszy, że już podczas gry wstępnej jestem tak mocno rozpalona i gotowa, żeby go przyjąć.
Dopiero po około godzinie zagościł w moim wnętrzu. Miałam wrażenie, że skupia się na całowaniu, a ruchanie mnie jest dla niego tylko dodatkiem. Między jednym ruchem a drugim upływała nieraz minuta. Takie oczekiwanie na kolejne otarcie jego penisa o wnętrze mojej pochwy było chyba najlepszym, co do tej pory przeżyłam. Być może robił to celowo, być może przypadkiem, ale to było cudowne. Za każdym razem czułam się jak mała dziewczynka, która marzy o lizaku, i za każdym razem przypominałam sobie to uczucie, kiedy się go w końcu dostaje.
Po jakimś czasie z moich ust przeniósł się na moją szyję, a stymulacja mojej pochwy nabrała na sile. Dzięki dobrej i długiej grze wstępnej doszłam przed nim. Orgazm był tak silny, że byłam pewna, iż na jego plecach zostanie kilka śladów po moich paznokciach. To była taka moja mała zemsta za całą tę akcję z wyjazdem w ostatniej chwili, choć tak naprawdę to już tym seksem wynagrodził mi wszystko i po raz kolejny udowodnił, że nie mogłam lepiej trafić.
W naszej hotelowej lodówce znalazłam szampana, którego piliśmy, leżąc całkowicie nago. Poczułam coś zimnego na piersiach. Uczucie było przyjemne, ale nie miałam pojęcia, w jakim celu wylazł na moje piersi połowę kieliszka alkoholu, który zapewne kosztował kilkaset złotych za butelkę. Chwile potem wszystko stało się jasne, kiedy mój kochanek zaczął zlizywać szampana z mojego ciała.  
Nie doszłam jeszcze do siebie po pierwszym razie, a już po chwili poczułam jego język w moim najskrytszym miejscu. Było cudownie, ale po raz kolejny uświadomiłam sobie, że mineta w moim przypadku powinna być robiona na początku. Wtedy jest jeszcze lepiej. Tę refleksję zachowałam dla siebie i nie zamierzałam się nią z nikim dzielić.
Oczywiście brak wzajemności w seksie nie był mile widziany. Już chwile potem jego penis zagościł w moich ustach. Miałam wrażenie, jakby jego objętość zwiększyła się nieco od naszego ostatniego razu, ale może tylko mi się zdawało? Musiałam się trochę namęczyć, zanim w końcu trysnął, ale nie ma się co dziwić. Po godzinnej grze wstępnej zapewne cały zapas jego nasienia wylądował w mojej pochwie.
Po dokładnym umyciu wróciłam naga do łóżka. Wtuliliśmy się w siebie i leżeliśmy tak kilka godzin.
- Jutro rano masz czas dla siebie. Zostawię ci małą kopertę w ramach zadośćuczynienia za te dzisiejsze niedogodności. Kupisz sobie coś ładnego.
Nie odezwałam się ani słowem tylko pocałowałam go w policzek jak mała dziewczynka, która za coś dziękuje. Było to urocze, choć po raz kolejny zatrzęsłam się w środku, kiedy słuchałam jego planu na moje życie. Czy on naprawdę myślał, że kupił mnie za sześć tysięcy złotych miesięcznie? Z tą myślą zasnęłam wtulona w jego ciało.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • andkor

    Bardzo fajne opowiadanie, czekam co tam się jeszcze wydarzy.