Sponsor 1

Sponsor 1Zerwanie zabezpieczenia, akceptacja wieku przy zakupie alkoholu i wymiana papieru w kasie. Potem zaledwie dwadzieścia sekund przerwy i nauka starszej pani jak obsługiwać kasę samoobsługową. Zza pleców już słyszała nerwowe nawoływanie pani w średnim wieku, która chciała kupić butelkę wina. Zazdrościła jej. Sama chciałaby się napić z tego wszystkiego.
Kiedy była na rozmowie kwalifikacyjnej zapewniano ją, że praca na stanowisku pomocy przy obsłudze kas samoobsługowych jest miła i przyjemna. Nie wierzyła, bo sama z nich korzystała, ale nie spodziewała się, że będzie aż tak źle. Osiem godzin w tej pracy, było dla niej jak szesnaście w innej.  
Musiała pracować. Przyjechała do Krakowa z małego miasteczka powiatowego. Chciała studiować, a koszty życia i utrzymania w Mieście Królów Polskich były bardzo wysokie. Praca w markecie pozwalała jej przeżyć, choć z każdym miesiącem coraz trudniej było jej wiązać przysłowiowy koniec z końcem.
Wsiadła do tramwaju. Upewniła się, że jej karta jest ważna. Gdyby dostała jeszcze karę za brak biletu pewnie musiałaby zrezygnować z kolacji na dwa tygodnie. Starała się nie zasnąć ze zmęczenia. Czekała na SMS z banku, ale kiedy w końcu przyszedł, nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Zarobiła jeszcze mniej niż w poprzednim miesiącu. Najwyraźniej nie załapała się na premię. Szybko policzyła, że po opłaceniu mieszkania, biletu, mediów i zakupie koniecznych książek na jedzenie zostanie jej zaledwie trzysta złotych na cały miesiąc. To symboliczna dyszka dziennie. Ręce jej opadły. Nawet w więzieniu na jednego skazanego przysługuje więcej — pomyślała.
Dominika wysiadła z tramwaju i spokojnym krokiem szła w stronę swojego mieszkania. Była wysoką brunetką o zielonych oczach. Figura może nie tyle nienaganna, bo zawsze powtarzała, że nie zaszkodziłoby zrzucić parę kilo, ale mężczyźni czasem i tak odwracali się za nią na ulicy. Na razie nie miała ochoty, czasu ani siły na szukanie faceta, choć miała wiele propozycji i aluzji, zwłaszcza od kolegów z roku.  
Kiedy weszła do mieszkania zastała w nim swoją współlokatorkę.
- Nie spodziewałam się, że będziesz — rzuciła na powitanie.
- A ja nie spodziewałam się, że zamiast Dominiki przyjdzie dzisiaj zbity pies. Co się stało?
- Nawet nie pytaj. Utyrałam się jak dzika, a na koniec dostałam w pysk.
- Co takiego? - zapytała przerażona koleżanka i jak rażona piorunem doskoczyła do niej.
- Nie dosłownie. Dowiedziałam się na ile sieć, w której pracuje, wyceniła moje starania i uwierz mi, nie jest to astronomiczna kwota.
Koleżanka odetchnęła z ulgą i na powrót zajęła miejsce na kanapie.
- Tyle razy ci mówiłam, że z twoim potencjałem mogłabyś zając się czymś zupełnie innym, co dałoby ci więcej kasy, czasu i przyjemności.
Dominika przypomniała sobie kilka artykułów o przedsiębiorczych studentkach, które zarabiały na tym, że spotykały się ze starczymi zapracowanymi przedsiębiorcami.
- Nie jestem prostytutką. Nie mogłabym...
- Daj spokój. Jaka prostytucja? Nikt ci nie każe stać przy drodze ani wstawiać półnagich fotek do sieci. Po prostu znajdziesz sobie opiekuna, będziesz się z nim spotykać, jakbyście byli parą, albo chociaż mieli romans. Raz w miesiącu on zrobi ci przelew i tyle. Będziesz mogła stanąć na nogi i skupisz się na nauce.  
Dominika szybko zwizualizowała sobie to, co powiedziała jej koleżanka.
- No nie wiem.
- Nie wiesz kochana, ile koleżanek wokoło tak sobie dorabia — powiedziała.
- No ty chyba nie chcesz mi powiedzieć, że.. - zaczęła Dominika. Wyraz twarzy jej koleżanki mówił wszystko. Dziewczyna stanęła jak rażona piorunem. Jej koleżanka miała sponsora i nie śmiała jej o tym powiedzieć!
- A czym miałam się chwalić? - zaczęła tłumaczyć się Monika.
Dominika usiadła na fotelu obok niej i patrzyła na nią. Dziewczyna miała ładną fryzurkę, paznokcie i ciuchy, o jakich ta może tylko pomarzyć. Siedziała sobie wypachniona i zrelaksowana przed telewizorem, kiedy ta ledwo widziała na oczy ze zmęczenia. Dominika szybko wyobraziła sobie siebie na miejscu koleżanki. To była kusząca wizja.
- A jak znaleźć takiego sponsora? - zapytała niepewnie Dominika.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto