Sponsor 9

Sponsor 9Byłam z siebie dumna. Całe przedpołudnie spędziłam na wykładach i ćwiczeniach, cały czas skupiając się tylko na przerabianym materiale. Miałam nadzieje, że udało mi się raz na zawsze oddzielić mój romans z Wojtkiem od studiów. Sponsoring miał mi pomagać w studiach, a nie przeszkadzać. Wracając do domu, zastanawiałam się nad tym, jak będzie przebiegało nasze dzisiejsze spotkanie. Nie miałam od niego żadnej wiadomości. To było śmieszne. Kiedy nie miałam jego numeru telefonu, kontaktowaliśmy się dosyć często mailowo. Było to uciążliwe, bo co jakiś czas musiałam sprawdzać skrzynkę. Teraz kiedy mógł napisać mi sms lub zadzwonić nie odzywał się wcale. Wojtek był konkretnym człowiekiem i wyszłam z założenia, że skoro ostatnim razem umówiliśmy się w naszym gniazdku na określoną porę, to nie musi tego potwierdzać. Przypominało mi to trochę, jakbym była umówiona do fryzjera albo dentysty, a nie na seks-randkę.
Monika nie dopytywała o to, dokąd wychodzę. Zapewne doskonale wiedziała, ale nie ekscytowała się moją znajomością z Wojtkiem. Byłam jej za to wdzięczna, bo nie mogłabym udzielić jej wielu informacji. Moja współlokatorka wiedziała nawet lepiej ode mnie, jakie zasady panują w takich relacjach.
Dotarcie na miejsce spotkania zajmowało mi pół godziny. Starałam się zachować zasady konspiracji. Nie można było wykluczyć, że żona Wojtka domyśli się, że ten z kimś się umawia i wynajmie jakiegoś detektywa. Czytałam o tym na forach dla seks — workerek. Nie powinnam swoim zachowaniem ułatwiać takim ludziom pracy. Kiedy doszłam do klatki, postałam chwilę, obserwując czy pod nią nie pojawi się ktoś, kto szedł za mną. Tym razem nikogo nie było i miałam nadzieje, że nigdy nie dowiem się, co czuje osoba śledzona.
- Witaj Dominika- usłyszałam już na wejściu.
- Witaj — odpowiedziałam zaskoczona jego obecnością. Nie powinnam się dziwić, w końcu wziął ode mnie drugi komplet kluczy. Nie brałam jednak pod uwagę, że pojawi się wcześniej ode mnie.
- Zaskoczona?
- Nawet bardzo. Trochę liczyłam na szybki prysznic przed spotkaniem.
- Nie widzę najmniejszego problemu, mam nawet mały pomysł z tym związany. Najpierw jednak zapraszam cię do naszego saloniku.
Salonik. To było dobre określenie. Mogłam jedynie się domyślać, że mieszkanie, jakie wynajęłam, było kilka razy mniejsze od jego domu, a niewielki pokój, jaki uchodził za salon, był dla niego klitką. To w niczym nie przeszkadzało w tym, aby w takich warunkach spędzać namiętne i upojne chwile, a przecież to było naszym celem. Żałowałam, że nie mogę tam zamieszkać, ale to trochę zaburzyłoby panującą aurę. Czułabym się, jakbym przyjmowała u siebie faceta, a przecież mnie najbardziej podniecało w tym wszystkim to, że na chwilę zapominamy o całym świecie, zamykamy się w tych czterech ścianach. Jesteśmy tam tylko dla siebie.  
- Co to? - zapytałam, widząc na ławie niewielkie pudełeczko.
- Prezent dla ciebie. Zasłużyłaś za to, co ostatnio dla mnie zrobiłaś.
No tak. Wyjazd do Warszawy na spotkanie z ludźmi spod ciemnej gwiazdy i odwożenie go do domu po popijawie z urzędnikami nie były jakby nie patrzeć moimi standardowymi obowiązkami. Piotr wspominał, że mi to dodatkowo wynagrodzi, ale nie sądziłam, że dostanę prezent z tego tytułu. To było miłe. Zawsze bardziej ceniłam prezenty od pieniędzy i nigdy nie rozumiałam skwaszonych min nowożeńców, którzy woleliby dostać od gości gotówkę.
Otworzyłam pudełko. W środku znajdował się nowy telefon. Nie orientowałam się dobrze w nowinkach technologicznych, ale wiedziałam, że to jeden z najnowszych modeli, jakie były na rynku.
- Dziękuje — powiedziałam ze szczerym uśmiechem. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka. Chciałam, żeby nasza relacja oparta była nie tylko na seksie i kasie, ale także na szacunku i czułości. Docenił ten gest.
- Skoro podałem ci mój numer, chciałbym, żeby był przechowywany w bezpiecznym miejscu — skomentował z uśmiechem. - Producent zapewnia, że ten model oprze się nawet Pegasusowi.
Mogłam się tego spodziewać. Piotr miał lekką paranoję na punkcie swojej prywatności. Tylko czy naprawdę bał się, że może być inwigilowany przez służby i dlatego ukrywał przede mną kontakt do siebie? Nie byłam zaznajomiona w szczegółach tej afery i nie zamierzałam dociekać, jak było naprawdę. Cieszyłam się z prezentu.
- W pudełku masz też adres znajomego informatyka. Powiedziałem mu, że jesteś moją chrześnicą i przyjdziesz do niego, żeby przegrał ci wszystkie dane. Nie musisz sama tego robić.
- Super! - powiedziałam z nieukrywaną ulgą. Samo przenoszenie wszystkich kontaktów i zdjęć wydawało mi się długą i żmudną operacją. Pamiętam, jak robiłam to, kiedy zmieniałam mój ostatni telefon.
- To może teraz zamiast prysznica weźmiemy wspólną kąpiel?
Pomysł wydawał się ciekawy. Uwielbiałam przesiadywać w wannie, ale nigdy nie robiłam tego z kimś. W naszym gniazdku był zarówno prysznic, jak i całkiem spora wanna, która bez problemu pomieściłaby nas oboje.
Nie czekał na moją werbalną odpowiedź. Wystarczyła mu mowa mojego ciała.
Chwile potem zaprosił mnie do łazienki. Nie miałam pojęcia, jakim cudem w tak krótkim czasie przygotował kąpiel i zdążył się rozebrać. Czekał na mnie w wannie.
Był cholernie męski i pewny siebie. Sam wyraz jego twarzy sprawiał, że czułam się ogromnie podniecona. Wzbierało we mnie pożądanie. W tym momencie nie byłam jego utrzymanką, która bierze pieniądze i patrzy na zegarek. Czułam się jak jego kochanka, która czeka na kolejne chwile uniesień ze swoim partnerem.
Powoli zdjęłam z siebie ciuchy. Cały czas utrzymywaliśmy ze sobą kontakt wzrokowy. To było dla nas obojga ogromnie podniecające. Delikatnie rozpięłam stanik i spontanicznie wrzuciłam go do wanny. Był tym ewidentnie zaskoczony. Wziął go do rąk i delikatnie powąchał.
- Uwielbiam twój zapach — skomentował.
Uśmiechnęłam się i zdjęłam majtki. Nie czułam najmniejszego skrepowania. Widziałam błysk w jego oczach, kiedy otaksował wzrokiem moją małą. Byłam już mocno podniecona, co zapewne nie uszło jego uwadze.
Weszłam delikatnie do wanny. Woda była idealna. Nie było za wiele miejsca, ale wystarczyło, żebym zmieściła się między jego nogami. Od razu zaczął całować moją szyję. Jego dłonie zajęły się moimi piersiami.
- Zrelaksuj się — szepnął mi do ucha.
Nie miałam z tym najmniejszego problemu. Uwielbiałam kąpiele. Nigdy nie byłam w wannie z facetem, a co dopiero w takich okolicznościach. Było mi naprawdę cudownie. Co bardziej mnie podniecało? Pieszczoty, czy sytuacja, w jakiej się znalazłam? Dobre pytania.
Zanim się zorientowałam, poczułam, jak jego dłonie z moich piersi przeniosły się niżej. Chwyciłam się mocniej wanny, wiedząc, do czego zmierza. Nie myliłam się. O takiej palcówce marzyła chyba każda kobieta. Był doskonały w tym, co robił. Być może gorąca woda sprawiła, że moje odczucia były lepsze niż zazwyczaj, kiedy sama to robiłam. Czytałam o tym, że kobietom najlepiej masturbuje się w wannie, ale sama nigdy tego nie próbowałam. Po tym, co zaserwował mi mój kochanek, wiedziałam, że od tej chwili będę to robiła tylko w ten sposób.
Położyłam się na jego klatce piersiowej tak, że z wody wystawała mi zaledwie głowa. Głaskał mnie po włosach. Czułam się bezpiecznie. Nic nie mówiliśmy. Leżeliśmy i delektowaliśmy się naszą bliskością.  
Po około godzinie takiego relaksu wyszliśmy z wanny. Wytarliśmy nasze ciała ręcznikami, cały czas patrząc na nasze narządy płciowe. Nie wiem, dlaczego nie mogłam oderwać wzroku od jego penisa. To, że on patrzył na moją cipkę, nie było dla mnie niczym dziwnym, ale moja reakcja na widok jego kutasa zaskoczyła mnie samą. Być może podświadomość zrobiła swoje.
Po tym, jak doskonale zaspokoił mnie w wannie, przyszedł czas na rewanż. Nie musiał nic mówić. Doskonale wiedziałam, czego oczekuje. Położyłam się na nowej pościeli w sypialni. Rozłożyłam nogi. Po chwili poczułam go w sobie. To nie był ostry, ale namiętny seks. Łączył w sobie intensywność z delikatnością, co potrafili zrobić tylko prawdziwi faceci. Tym razem zależało mi na tym, aby on był zadowolony, ale sama także nie miałam prawa narzekać. Orgazm, jaki przeżyłam, sprawił, że nowa poduszka była cała pogryziona. Nie chciałam krzyczeć, a było to chyba jedyne wyjście, kiedy spazmy zaczęły targać moim ciałem. Wyszedł ze mnie i ponownie udał się do łazienki.  
Poszłam za nim. Nie wiedziałam, jak na to zareaguje, ale zaprosił mnie do prysznica. Całowaliśmy się przez kilka minut, a woda zmywała z nas ślady tego, co stało się chwile wcześniej.
- Jeszcze raz dziękuje za telefon i za miłe chwile — powiedziałam, kiedy założyliśmy nasze ubrania.
- To ja dziękuje — powiedział, po czym pocałował mnie w policzek i wyszedł z naszego gniazdka.
Miałam nadzieje, że nie każe mi długo czekać na kolejne spotkanie.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Gazda

    Oj długo trzeba było czekać. Ale było warto😀

  • eksperymentujacy

    @Gazda zgadzam się z Gazdą :)