My horny boss | 21

Selena's POV

- Kochanie - szepnął i zaczął iść do góry w moją stronę. - Jak wiele usłyszałaś? - zapytał niepewnie gdy do mnie podszedł.

- Nic nie usłyszałam - spojrzałam mu w oczy. - Kochanie, gdzie byłeś? - wyszeptałam i położyłam dłonie na jego policzkach.

- Ja.. - przerwałam mu delikatnym pocałunkiem.

- Musiałeś zostać do końca, rozumiem - pokiwałam głową i uśmiechnęłam się delikatnie.  

- Selena, posłuchaj.. - patrzył mi w oczach z jakąś dziwną niepewnością.

- Kochanie - powiedziałam stanowczo - przysięgam, że wszystko się dobrze. Nie spodziewałam się, że to będzie trwał aż tak długo. No ale to w końcu Ty jesteś prezesem tego wszystkiego.  

- Tak.. - cicho potwierdził i mocno się we mnie wtulił. Ja również go mocno objęłam i uśmiechnęłam się pod nosem.

- Chodź, wszystko Ci opowiem. - po chwili złapałam go za dłoń i wyszliśmy do naszej sypialni i usiedliśmy na łóżku.

- Więc słucham - uśmiechnął się delikatnie.

- Po pierwsze, masz przeprosić Valentina.

- Wykluczone, mów dalej - odpowiedział jak gdyby nigdy nic.  

- Michael, przeprosisz go.

- Sel..

- Nie Sel'uj mi tutaj. On mnie zawiózł do szpitala i spędził ze mną całą noc na fotelu przy moim łóżku.  

Mój narzeczony zmarszczył brwi i objął mnie jednym ramieniem.

- Co się stało?

- Greg tu był. Kolejny raz od niego oberwałam. Przyjechał Val i zaopiekował się mną, bo do Ciebie nie można było się do dzwonić.

Mój narzeczony poruszył się nerwowo na swoim miejscu i odchrząknął.

- On jest popierdolony - pokiwał głową z dezaprobatą. - Chyba muszę się postarać o jakiś zakaz zbliżania się jego do Ciebie.

Pokiwałam potwierdzająco głową i wtuliłam się w niego.

~

2 miesiące później...

MICHAEL's POV

- Proszę - odparłem, gdy usłyszałem ciche pukanie do mojego gabinetu. Po chwili w drzwiach stanął Valentin, więc kiwnąłem głową, żeby podszedł i usiadł na fotelu.

- Cześć - powiedział podchodząc do krzesła naprzeciwko mnie, po drugiej stronie biurka, po czym na nim usiadł.

- Hej - odpowiedziałem krótko i zacząłem się bawić jakąś kartką, która była na biurku. - Chcę Cię przeprosić - spojrzałem na niego i ujrzałem zdziwienie malujące się na jego twarzy.

- Przeprosić? Mnie? - zakpił i potrząsnął głową rozbawiony.

- Mówię poważnie - ton mojego głosu spoważniał, na co i jego uśmiech zniknął.

- Nie musisz ani mnie przepraszać ani mi dziękować. Zrobiłem to dla Seleny i dla dziecka - patrzył mi prosto w oczy i po prostu w tym momencie czułem, że muszę mu to powiedzieć.

- Zdradziłem ją, na prawdę ją zdradziłem.. - oparłem łokieć na biurku i złapałem dolną wargę w palce.

- Ty.. co? - ściągnął brwi ku nosowi i wstał z krzesła - Czy Ty jesteś popierdolony już do reszty? Czym ona sobie na to zasłużyła?!

- Niczym.. Niczym sobie nie zasłużyła! Byłem tak pijany, że nic nie pamiętam!

- To nie jest wytłumaczenie idioto - Val położył jedną rękę na biodrze a drugą przetarł sobie twarz. - Ona Ci tego nigdy nie wybaczy.

- Właśnie dlatego się nie dowie - stwierdziłem, patrząc na niego z kamiennym wyrazem twarzy.  

Val zaśmiał się nerwowo, ale po tym jak zobaczył, że nie żartuję, pokiwał gwałtownie przecząco głową.

- Nie. NIE! - krzyknął mierząc mnie wskazującym palcem. - Powiesz jej, albo ja to zrobię - miał usta ułożone w cienką linie ze złości.

- Właśnie w tym momencie żałuję, że Ci powiedziałem - gwałtownie wstałem z miejsca i podszedłem do niego.

- Użyłeś w ogóle gumki? - warknął w moją stronę, stojąc teraz ze mną twarzą w twarz.

Zmrużyłem powieki i ścisnąłem usta.

- Ja pierdole - syknął i złapał się za głowę, przeczesując włosy, po czym popchnął mnie na ścianę, od której się odbiłem. Nie miałem pojęcia, że to zrobi.  

- Co do kurwy?! - poprawiłem marynarkę i podszedłem bliżej niego.

- Co do kurwy? - powtórzył po mnie - Może to, że jest wielkie prawdopodobieństwo, że będziesz tatuśkiem dziecka tej szmaty?! - krzyczał mi w twarz a ja jak dziecko spuściłem głowę. Miał racje. Miał cholerną rację.  

- Nie mów tak o niej - westchnąłem cicho. Usłyszałem głośny śmiech mojego brata i pokiwałem głową z dezaprobatą.

- Chyba się przesłyszałem. Jest szmatą bo przespała się z Tobą, wiedząc, że masz narzeczoną! - znowu podniósł swój głos i już mnie to zaczynało denerwować.

- Spuść trochę z tonu co?! - warknąłem. - Ona nie wie nic o Selenie.. - zdążyłem wypowiedzieć ostatnie zdanie i usłyszeliśmy ciche, wolne klaskanie.  

Spojrzeliśmy obydwoje w stronę drzwi i zobaczyliśmy tam rozbawioną Arianę. Przestała klaskać i podeszła do nas.

- No świetnie, więc teraz każdy tu sobie może wejść - westchnąłem wkurzony tym faktem, że Monica nie uprzedziła mnie, że w ogóle ktokolwiek przyszedł.

- Więc Selena to Twoja narzeczona - puściła moją uwagę mimo uszu i zaczęła swój monolog. - Więc nie będzie zachwycona tą nowiną - rzuciła w moją stronę jakimś małym zdjęciem. Gdy wylądowało na podłodze, zobaczyliśmy, że to jest zdjęcie z USG. "Świetnie"-warknął Val.

Podszedłem do niej i złapałem ją za ramiona, mocno nią potrząsając.

- Jak to jest kolejna zasadzka, to Cię zabi...  

- Mich, wystarczy! - krzyknął Val i odsunął mnie od Ariany - Nie widzisz, że ją to boli?!

- Nie tylko to ją będzie boleć! - warknąłem.

- Zamknij się i zachowaj się jak mężczyzna! Ona też jest tutaj pokrzywdzona, skoro nosi pod sercem zarodek dziecka, którego ojcem jest totalny palant!

- Świetnie, Ty przeciwko mnie? - zakpiłem.

- Zrobimy test na ojcostwo! Można już zrobić od 8 tygodnia ciąży! - wtrąciła się Ariana.

- Weź Ty się w ogóle nie odzywaj - warknął w jej stronę rozdrażniony Val.

- W każdej chwili możemy pojechać i zrobić test na ojcostwo - krzyknęła Ariana. - Przysięgam, że jesteś ojcem tego dziecka! Nie spałam z nikim innym..  

- Jutro - postanowiłem. - Nikt się o tym się o tym nie dowie, zostaje to między naszą trójką. Czy to jasne? - podniosłem głos. - Ja piśniesz chociaż słówko komukolwiek, zniszczę Ci tak życie, że nigdzie nie znajdziesz pracy ani mieszkania - pogroziłem Arianie palcem. - To samo się tyczy Ciebie, Val.

- Cokolwiek - Mój brat machnął ręką i wyszedł z mojego gabinetu.

Głośno westchnąłem i przetarłem twarz dłonią.

- Napijemy się kawy? - zapytała Ariana. - Porozmawiamy o tym wszystkim..

- Siadaj - warknąłem i wyszedłem na korytarz. - Monica, przynieś mi dwie kawy, jedną mocną, a drugą jakąś lżejszą - nie czekając na odpowiedź recepcjonistki mojego piętra, wróciłem do gabinetu i zająłem miejsce na kanapie obok Ariany.

- Więc.. - zaczęła niepewnie.

Mentos

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1332 słów i 6874 znaków, zaktualizowała 20 lut 2017.

3 komentarze

 
  • nastolaka

    A może to Val jest ojcem dziecka a to uknuli ?? Błagam oni muszą być razem :*:*:*

  • Llll

    Nie nie nie nie