Trudna decyzja 17

Trudna decyzja 17Specjalnie dla Was dodam dziś.
Pozdrawiam.

Dziś jest kolacja u państwa Wedłowicz i niestety spotkam tam Olafa. Ciekawa jestem jego reakcji kiedy się dowie że jestem z Markiem. Obiecaliśmy Klarze że będziemy udawać iż nie wiemy o ciąży, Marek obiecał jej pomoc w przygotowaniu kolacji dla niej i Janka. Moja siostra ma jeszcze kilka dni wolnego i dzięki temu pokwituje odbiór mebli do sypialni i ekipy która ma zamontować meble kuchenne, oraz segment w salonie powinni pojawić się dziś popołudniu. Mam nadzieje że wyrobie się z remontem do następnej soboty, ponieważ wypadają moje urodziny i chcę je połączyć z parapetówką. Dobrze że mam wolną sobotę i będę mogła skończyć malowanie swojej sypialni i kuchni, a od poniedziałku zacznę szukać materiałów na firanki, zasłony i pokrowce na poduszki. W niedzielę wieczorem pojadę do Rose żeby podać jej mamie materiały na firanki i zasłony, sama poradzę sobie z pokrowcami poduszek. Na niedzielę wymyśliłam wyjazd nad jezioro, całą paczką zaproszę Sama z kolegą, Rose i może tego fotografa z bankietu. Muszę jeszcze wybrać strój na wieczór, skromny, elegancki i powinien pasować do prezentu od Marka, moja siostra zaproponowała mu żeby się przebrał u nas jak już upora się z kolacją, więc podjedzie po mnie zaraz po pracy i pojedziemy do mnie. Jednak mój szef zwolnił mnie koło 16 i postanowiłam zrobić zakupy na kolację, dlatego zadzwoniłam do siostry.
-Hej, jestem w markecie i co mam kupić na kolację?
-Cześć! Mam chęć na zrazy w sosie, do tego sałatka i kasza.
-Ok to ja kupie wszystko i coś na jutro.  
Rozłączyłam się i napisałam do Marka że już jestem wolna i robię zakupy. Odpisał że mam poczekać postara się zwolnic i dojechać za jakieś 30 minut kazał mi nie dźwigać toreb . Zakupów było sporo bo postanowiłam kupić jeszcze owoce jakieś przekąski na sobotę i niedzielę, ponieważ nie będzie na to czasu. Mój prywatny szofer zjawił się punktualnie akurat płaciłam rachunek, więc zabrał zakupy do auta i załadował je do bagażnika, kiedy miał wolne ręce podszedł do mnie i za nim otworzył drzwi przywarł swoimi ustami do moich. Smakował kawą i gumą do żucia, oddałam pocałunek bo bardzo się za nim stęskniłam.  
-Brakowało mi tego. Cały dzień myślałem kiedy się wreszcie spotkamy.  
-Ja też tęskniłam, ale już jedźmy.
-Zapraszam do pojazdu.
W drodze rozmawialiśmy o moim pomyśle na niedzielę, bardzo mu odpowiadał i dlatego od razu zadzwoniłam do Sama.
-Hej przystojniaku, co porabiasz w weekend?
-Siema! Jutro idę na imprezę masz ochotę dołączyć, a w niedzielę będę odsypiał.
-Nad jutrem się zastanowię, a co do dnia następnego zapraszam cię nad wodę. Możesz wziąśc kogoś do pary.
-Super pomysł.  
-Ok to jeszcze się zdzwonimy.
-Pa!
Później zatelefonowałam do Rose i również się zgodziła, pod blokiem wypakowaliśmy zakupy które oczywiście zabrał Marek, a ja zabrałam jego torbę z rzeczami na wieczór. Zaniosłam ją do swojego pokoju a on z Klarą wypakowywali produkty, kilka chwil później zabrał się za gotowanie. Ja mu pomagałam do czasu kiedy mnie wygonił żebym się szykował.
Posłusznie zrobiłam co mi kazał i zabrałam z sypialni bieliznę, dresy wchodząc pod prysznic wyobraziłam sobie że Marek będzie z niego korzystał po mnie i delikatnie się zarumieniłam. Prze szum wody docierały mnie ich głosy przerywane śmiechem, umyłam dokładnie włosy i nałożyłam na nie odżywkę, później starannie ją spłukałam. Po kąpieli wytarłam się dokładnie, natarłam balsamem, ubrałam spodenki dresowe i samą bluzę na biustonosz. Susząc włosy usłyszałam jak Klara woła żebym się pospieszyłam bo Marek musi się uszykować. Wyskoczyłam z łazienki w kuchni nie było nikogo, udałam się do swojego pokoju tam go zastałam szukał czegoś w torbie, kiedy weszłam odwrócił się w moją stronę. Jego wzrok skierował się na moje piersi, dopiero wtedy zauważyłam że nie zasunęłam dokładnie bluzy i wystawał z niej biustonosz. Szybko się zasunęłam.
-Ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje i przepraszam że tak długo.
-Nic nie szkodzi, jak tylko skończę musimy jechać bo czeka nas 30 minut jazdy.
Wyszedł a ja odrazy wyciągnęłam sukienkę na dziś, na biurku położyłam prezent od niego i za nim się ubrałam zrobiłam delikatny makijaż. Klara pomogła mi zapiąć kieckę, włosy pofalowałam i podpięłam z jednej strony. W chwili kiedy miałam zakładać biżuterię, do pokoju wrócił Marek poczułam zapach jego perfum pomieszany z żelem pod prysznic, miał lekko wilgotne włosy i był świeżo ogolony. Ubrany był w ciemnie spodnie i lekko błękitną koszulę z krótkim rękawem, odstawił torbę i podszedł do mnie.
-Daj ja to zrobię.- Wyjął z pudełeczka wisiorek i zapiął go na mojej szyi, zanim się odsunął złożył delikatny pocałunek na moim karku. Poczułam dreszcz biegnący po kręgosłupie, to samo zrobił z bransoletką i tak samo pocałował nadgarstek.  
-Wiedziałem że będzie pasować do twoich oczu.
-To piękny prezent, ale ja nie mam nic dla ciebie.
-Ja nie chcę prezentu.
-To co byś chciał w zamian?
-Twojej miłości.
Zaskoczył mnie, nie wiedziałam co odpowiedzieć i za nim to zrobiłam powiedział że musimy iść. Pożegnaliśmy się z Klarą i udaliśmy się do samochodu, ja nadal nic nie mówiłam. W pewnym momencie dostałam wiadomość sądząc że to od kogoś znajomego odebrałam, jednak była od Olafa „Dziś będziesz moja. Zrobimy to w mojej sypialni.” W mojej twarzy Marek wyczytał że jest coś nie tak.
-Co jest?- Pokazałam mu wiadomość.
-Obiecaj że się nie oddalisz sama.
-Obiecuję.
-Maja muszę ci coś powiedzieć.
-Co takiego?
-Na tej kolacji będzie nie tylko Laura, ale również moja była dziewczyna.
-Aha, tylko czemu jest zaproszona? To jakiś pomysł Olafa?
-Nie to będzie jego siostra Jowita.
-Chodziłeś z córką szefa?
-Tak! Ale to dawne dzieje, byłem młody i nie planowałem stałego związku.
-A co pan Remek na to? A ta cała Jowita?
-Szef wezwał mnie na rozmowę, kiedy tylko się dowiedział. Powiedziałem mu że na razie niczego nie planuję. Ale obiecałem mu, że nie będę robić jego córce nadziei na poważny związek.
-Dlaczego mi to mówisz. To dawne dzieje.
-Jowita źle zniosła nasze rozstanie. Oskarżyła mnie o molestowanie i próbę gwałtu.  
-Boże co jej tata na to?
-Nie uwierzył jej. Był pewny że byłem uczciwy wobec niej i chce się zemścić. Ona zerwała z nim kontakt i zaczęła ostro imprezować. Kiedy skończyły się jej pieniądze wróciła.
-I pan Remek pozwolił ci nadal pracować, nawet traktuje cię jak syna.
-Tak. Wiedział że trochę za bardzo rozpieścili Jowitę bo zawsze dostawała co chciała, ale wiedział że nikogo do miłości się nie zmusi. I że lepiej jak się rozstaniemy niż mamy być nieszczęśliwi.
-Aha. A ona nadal coś do ciebie czuje?
-Pewnie coś tak, ale raczej nie miłość tylko urazę za odtrącenie.
-Aha.
Skończyliśmy naszą rozmowę, bo dojechaliśmy na miejsce. Dom był piękny, duży pomalowany na kremowo z dodatkami ciemnego brązu, wszędzie kwitły kwiaty i powietrze przesiąkło ich zapachem. Na schodach czekała już na nas gospodyni, przywitaliśmy się z nią po czym zaprosiła nas do salonu. Marek splótł nasze palce ze sobą, w salonie czekano tylko na nas na kanapie siedział Olaf z Laurą, natomiast przy kominku stał pan domu a koło niego była piękna długonoga rudowłosa dziewczyna trzymała pod ramię dość przystojnego chłopaka ale wyglądał ponuro.  
-Maju poznaj naszą starszą córkę Jowitę i jej znajomego Scotta.
-Miło mi Maja Kaczmarek.
-Jowita, jesteś laską Marka?
-Tak jestem jego dziewczyną.
-Od kiedy?- Laura wydawała się wściekła.
-To nie ważne.  
-Dość pogaduszek czas jeść.
Wszyscy przeszliśmy do jadalni. My z Markiem usiedliśmy koło gospodarzy, naprzeciwko Olaf z Laurą, koło nich Jowita i Scott. Ci pierwsi byli wyraźnie wściekli, ale nic nie mówili natomiast Jowita patrzyła na mnie z pogardą. Nie przejmowałam się nią Marek nie da mnie skrzywdzić, kolacja była pyszna, po jedzeniu podano deser i kawę pani Maria zaproponowała mi pokazanie domu. Każde pomieszczenie było urządzone bardzo gustownie, na każdej ścianie wisiało mnóstwo fotografii rodzinnych i nie tylko. Ogród za domem był ogromny i widać w nim rękę gospodyni, oświetlony mnóstwem lampionów, znajdowały się tam fotele ogrodowe hamak i duży stół. W kącie stał murowany grill, była malutka sadzawka. Wróciłyśmy do jadalni i Marek powiedział że musimy już jechać. Musiałam być zmęczona bo usnęłam w samochodzie i obudziło mnie otwieranie drzwi od strony kierowcy. Odprowadził mnie pod same drzwi i pożegnaliśmy się długim namiętnym pocałunkiem.
SOBOTA
Rano obudził mnie telefon, chciałam go zignorować jednak po chwili odebrałam i dobrze zrobiłam bo to była ekipa od mebli wczoraj nie mogli dojechać i dlatego są tak wcześnie. Ubrałam w biegu jakieś ciuchy i pognałam piętro wyżej i wpuściłam ich no i się zaczęło, montowanie szafek, podpinanie wody przyniosłam swojego laptopa i włączyłam listę polskich piosenek, zaczynając od Mroza po disco. W takt piosenek poszło chłopcom szybko, tak samo mi sprzątanie łazienki, kiedy skończyli kuchnie zabrali się za salon i regał który mieli odnowić, ja natomiast pomalowałam ścianę  okolice kontaktów i gniazdek. Pomyłam szafki i ogarnęłam bajzel po remoncie zostało powykładać garnki, talerze, kubki i inne potrzebne zachomikowane rzeczy. Koło godziny 11 skończyli i zostałam sama, zabrałam się za malowanie sypialni dziś powinny dojechać meble muszę poprosić szwagra o pomoc w skręcaniu i ustawianiu. Czekając aż wyschnie trochę farba postanowiłam wyskoczyć na zakupy, chodziłam cztery godziny po różnych wyprzedażach dokupiłam kilka naczyń do kuchni, zakupiłam materiały na zasłony i firany. Obładowana torbami wróciłam do domu w momencie kiedy podjechał kurier z paczką do mnie, była to naklejka zaniosłam wszystko do mieszkania i zabrałam się za naklejanie. Klara przyniosła mi jedzenie i telefon który ciągle dzwoni, miałam zapchaną skrzynkę wiadomościami od Marka i Sama oddzwoniłam do tego drugiego.
-Co tam pali się?
-I jak idziesz z nami na imprezę?
-Nie wiem, zadzwonię za godzinę ok. Teraz kończę remont.
-Czekam.
Postanowiłam zadzwonić do Marka i zapytać czy ma ochotę dziś wychodzić.
-No nareszcie. Co się działo?
-Przyjechała ekipa od mebli i zapomniałam telefonu z pokoju, ciągle siedzę w farbach i dopiero teraz mi go przynieśli.
-Aha, co porabiamy wieczorem?
-Dlatego dzwonię. Sam zaprasza nas na drinka, chce mi przedstawić kolegę.
-Możemy iść, przynajmniej się dowie od nas nie od kogoś postronnego.  
-To samo tyczy się Janka.  
-To do wieczora będę koło 20. Kocham cie.
-Ja ciebie też.
Spojrzałam na zegarek, była 17,30 miałam trochę czasu skończyłam sprzątanie salonu i zeszłam się szykować, poprosiłam siostrę o to aby nie mówiła Jankowi o mnie i Marku zrobimy mu kawał. Zdzwoniłam do sklepu z meblami i potwierdziłam dostawę na poniedziałek, później poszłam pod prysznic po kąpieli zadzwoniłam do Sama i powiedziałam że się pojawię ze znajomym. W szafie wyszukałam dość seksowne ubranie, postawiłam na mocno czerwone usta, czerwone paznokcie i mocno podkreślone oko. Malowanie zajęło mi dużo czasu tak samo fryzura. Ale efekt był super. Za 10 ósma zadzwonił dzwonek.
-Czas na show.- Siedząc w pokoju słyszałam jak Janek otwiera drzwi, i wita się z kolega.
-Siema stary, mam dla ciebie super newsa.
-Wal!
-Będę ojcem.
-To gratuluje.
-Chodź oblejemy to piwkiem.
-Nie jestem umówiony, kolejna panienka co to za laska.
-To...- Nie dałam mu skończyć bo wyszłam z pokoju, podeszłam do Marka i pocałowałam go w usta.
-To ja szwagierku.
-No nie ale jaja, wiedziałem że was ciągnie do siebie.
-Tak ty wszystko wiesz.  
Dobra zbieramy się bo Sam czeka. Pojechaliśmy taksówką do klubu i odszukaliśmy mojego przyjaciela. Przedstawił nam swojego towarzysza, był nawet miły tylko trochę nieśmiały. Zamówiliśmy drinki i zajęliśmy się rozmową, opowiedziałam im o remoncie i zaprosiłam na urodziny połączone z parapetówką. Poszłam zatańczyć z Samem i podczas drugiego tańca zauważyłam jak do Marka podchodzi rudowłosa dziewczyna, od razu pomyślałam o Jowicie i nie pomyliłam się bo kiedy podeszliśmy starała się go wyciągnąć na parkiet.
-No nie daj się prosić,zatańczymy.
-On ma już zajęty grafik.
-Ciekawe.
-Tak teraz ze mną będzie tańczył, obiecał mi to. Idziemy kochanie.
-Tak o niczym innym nie marzę.
Odeszliśmy na parkiet akurat zaczęli grac wolny kawałek i Marek mocno mnie przyciągnął do siebie kładąc mi ręce na biodrach natomiast ja moje zarzuciłam mu na ramiona.  
-Jesteś zazdrosna?
-Nie tylko ona mnie drażni.
-Ślicznie wyglądasz jak się złościsz.
-Tak tylko wtedy?
-Cały czas, dziś przeszłaś samą siebie, każdy facet się na twój widok ślini.
-Skąd taki wniosek.
Sama popatrz jak nam się przyglądają.- Powiodłam dyskretnie wzrokiem po sali i dojrzałam kilka męskich oczu wlepionych w mój tyłek.
-Zróbmy dla nich pokaz.
-Jaki?
-Taki.- Przyciągnęłam go do siebie i namiętnie pocałowałam, jego dłonie zjechały na moje pośladki wiedziałam że wszyscy na nas patrzą i dobrze. Miałam nadzieję że tamta też patrzy. Kiedy skończyliśmy żadne z nas nic nie mówiło brakowało nam powietrza wróciliśmy do stolika,
-Ale daliście pokaz.
-Bardzo śmieszne.
-Ta ruda laska wyrwała z klubu jak poparzona.  
-Jowita,  
-Tak.
-Dobra chce mi się pic, przyniesiesz mi drinka.
-Oczywiście kochanie. Bawiliśmy się tak do 2 nad ranem. Zmyłam makijaż i położyłam się spać

NIEDZIELA

Obudziłam się koło 11 i w pośpiechu szykowałam się nad wodę. Marek zadzwonił że będzie o 13 wybrałam dwu częściowe bikini, na nie plażową sukienkę, włosy zaplotłam w warkocz. Spakowałam do plecaka olejek do opalania, słuchawki i książkę poszłam do kuchni załadować do koszyka jedzenie, picie, plastikowe kubeczki i owoce. Klara z Jankiem już byli gotowi Sam napisał mi że spotkamy się na miejscu i że zabiera po drodze Rose wraz z kuzynką. Kilka minut przed czasem przyjechał nasz kierowca, czyli mój chłopak załadowaliśmy wszystko do bagażnika i zajęliśmy nasze miejsca ja z siostrą na tyle, natomiast chłopcy z przodu. Podłączyłam swojego smartfona do radia i puściłam muzykę, zaczęłyśmy z Klarą śpiewać do wtóru wokalistom za nim dojechaliśmy na miejsce nawet Marek z Jankiem do nas dołączyli. Nad jeziorem czekało na nas już zajęte miejsce i rozpalony grill na którym piekły się szaszłyki i kiełbaski, przywitaliśmy się z każdym i chłopcy rozłożyli koce usiadłam niedaleko Rose i jej kuzynki Agnes a Marek zajął miejsce za mną oparłam się o jego tors. Rozmowa toczyła się w najlepsze do momentu kiedy Sam wpadł na pomysł kąpieli, zdjęłam sukienkę i pobiegłam w stronę wody w moje ślady poszła moja przyjaciółka z szwagrem i kolega Sama. Klara została pilnować grilla jej na razie nie wolno się kąpać, Marek obiecał że zaraz dołączy tylko się rozbierze, razem z nim została Agnes. Zaczęliśmy się chlapać jak małe dzieci Janek wziął mnie na ręce i rzucił na głęboką wodę nie spodziewałam się tego, dlatego zachłystałam się i nie mogłam wypłynąć na powierzchnię. Sądziłam że to już koniec kiedy poczułam jak ktoś ciągnie mnie w górę, otworzyłam oczy i zobaczyłam Marka płynącego ze mną do brzegu. Posadził mnie na kocu okrywając ręcznikiem.
-Majka wszystko dobrze?
-Teraz już tak. Dziękuje.  
-Bałem się, może pojedziemy do szpitala?
-Nie po prostu opiłam się wody i straciłam grunt pod nogami.
-Na pewno?
-Tak. Teraz chcę poleżeć i odpocząć.
-Zgoda zostanę z tobą.
-Jak chcesz Klara będzie koło mnie. Zjem coś i poczytam.
-Jesteś pewna.
-Tak kochanie, idź popływać.
-Zaraz będę.
Pobiegł do wody a za nim potruchtała jak cień kuzynka Rose.
-Siostra uważaj, na ta laskę!
-Na Agnes?
-Nie na świętą Marię. Tak na nią.
-Czemu?
-Leci na Marka.  
-Ale on na nią nie,
-Ostrzegałam cię.
-Daj mi coś zjeść
Zdjęłam sobie szaszłyka smakował wyśmienicie później założyłam słuchawki i położyłam się na kocu otwierając książkę, niedługo potem ktoś zasłonił mi słońce.
-Powinnaś się posmarować bo się spalisz.- Usłyszałam głos Marka.
-Sama nie dam rady z plecami.- Odpowiedziałam bez odkładania książki.
-Ja to zrobię.- Poczułam jak polewa mi brzuch olejkiem i delikatnie wodzi palcami po ciele i nogach, musnął okolice biustu a mnie przeszedł dreszcz.
-Teraz plecy.- Przekręciłam się. Znowu wylał na mnie olejek a ja poczułam jego delikatne palce na barkach, jednym powiódł po kręgosłupie i znowu poczułam dreszcz. Doszedł do zapięcia stanika i zawahał się przez chwilę.
-Mogę odpiąć?
-Tak. - Poczułam jak zapięcie się otwiera, i jak Marek siada na moich nogach smarował mi calutkie plecy robiąc przy tym masaż. Zamknęłam oczy, wsłuchałam się w tekst piosenki i nucąc pod nosem
  
-To nie przypadek nie zdarzenie
Ja z nowy śmieję się
Idę prosto pewnym krokiem
Gdzieś znikło to co złe
A czas tak szybko płynie
Więc doceń to co w życiu masz
Bo nie ma nic lepszego
Niż Twoja uśmiechnięta twarz

Nawet kiedy pada deszcz
Nawet kiedy ciemno jest
W sercu noszę słońce
Myśli mam gorące
Dziś każda chwila najlepsza jest
Po co dalej w miejscu stać
Gdy przed nami cały świat
Biegnij w stronę nieba
Więcej nic nie trzeba
Każda chwila najlepsza jest.
-Zaśpiewaj głośniej, masz śliczny głos
-Nie żartuj sobie.
-Proszę zrób to dla mnie.
-Ok.- Zaczęłam śpiewać.
-Tonie smutek i zmartwienie
Utoną gorzkie łzy
Trochę wiary życie zmienia
I spełnia Twoje sny
Bo warto mieć marzenia
Z uśmiechem mocno iść przez świat
I nie ma nic lepszego
Niż Twoja uśmiechnięta twarz

Nawet kiedy pada deszcz
Nawet kiedy ciemno jest
W sercu noszę słońce
Myśli mam gorące
Dziś każda chwila najlepsza jest
Po co dalej w miejscu stać
Gdy przed nami cały świat
Biegnij w stronę nieba
Więcej nic nie trzeba
Każda chwila najlepsza jest

Każda chwila najlepsza jest

Nawet kiedy pada deszcz
Nawet kiedy ciemno jest
W sercu noszę słońce
Myśli mam gorące
Dziś każda chwila najlepsza jest
Po co dalej w miejscu stać
Gdy przed nami cały świat
Biegnij w stronę nieba
Więcej nic nie trzeba
Każda chwila najlepsza jest
-Ślicznie.- Pochylił się nad moim uchem i przygryzł je delikatnie.- Kocham cie.
-Ja ciebie tez kocham.
-Oszczędzicie nam tego widoku.
-Ej zróbmy sobie karaoke w mnie w mieszkaniu.- Zaproponował Eryk  kolega Sama.
-Jestem za.
Wszyscy się zgodzili, zagasiliśmy grilla i pakowaliśmy swoje rzeczy. Jakieś 20 minut byliśmy na miejscu. Zaczęłam zauważać jak Agnes patrzy na Marka ciągle kreci się koło niego i stara się odciągnąć jego uwagę ode mnie. Eryk wyciągnął wino dla kobiet i piwo dla panów.
-Mam wielki dom możecie nocować.  
-Część z nas na pewno skorzysta.
Odpalił laptopa i puszczał same teksty piosenek, śpiewałam w duecie z Rose i Klarą potem z Samem. Marek chciał zaśpiewać ze mną więc wybrałam piosenkę Basty Miłość bierze co chce.
JA Jestem uparta i humory głupie miewam  
Że wredna jestem pewnie już zauważyłeś  
Żaden materiał ze mnie jest na dobrą żonę  
Więc lepiej daruj sobie
MAREK. Typowy facet o rocznicach nie pamiętam  
Kwitków i misiów lepiej nigdy nie oczekuj  
Żaden materiał ze mnie jest na męża mała.
Chce żebyś o nas lepiej szybko zapomniała  
RAZEM. Oszukać możesz mnie przeznaczenia już nie  
Kochanie zrozum że miłość bierze co chce  
Oszukać możesz mnie przeznaczenia już nie  
Oszukać nie da się miłość bierze co chce  
NA PRZEMIAN. Po co ci facet który kłamie i baluje  
Po co ci laska która wszystkich kokietuje
Po co ci problem ja nie jestem ideałem  
Po co ci problem wiecznie szukam dziury w całym  
Ja jestem zołza, a ja drań  
Ja jestem wredna, gdzieś to mam.  
Czy to jest miłość, pewnie tak  
To nasza miłość czekam na znak  
RAZEM. Oszukać możesz mnie przeznaczenia już nie  
Kochanie zrozum że miłość bierze co chce  
Oszukać możesz mnie przeznaczenia już nie  
Oszukać nie da się miłość bierze co chce
Cały czas parzyliśmy sobie w oczy, kiedy skończyliśmy wszyscy poza Agnes bili brawo
-Wow ale razem brzmicie.
Posiedzieliśmy jeszcze z godzinę, jednak Klara chciała spać więc się zebraliśmy. Marek miał spać u nas, wykapałam się i przebrałam w piżamę on leżał w samych bokserkach jego idealnie wyrzeźbione ciało było delikatnie czerwone po dzisiejszej plaży.
-Jesteś cudowna,uwielbiam twój zapach.  
-Dzięki, też jesteś cudowny. Idziemy spać.
-Tak. - Pocałował mnie w czoło i wtulił twarz w moje włosy.
-Dobranoc.
-Dobranoc.- Zgasiłam światło i natychmiast zasnęłam.

JOWITA

Andzia1514

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3883 słów i 21164 znaków.

6 komentarzy

 
  • Andzia1514

    I Jowita i Agnes
    :devil:

  • mysza

    Nie rozdzielaj ich

  • Andzia1514

    @mysza Za  słodko będzie.

  • mariplosa

    Fajni że już dodałaś  :) Bardzo mi się podoba ta część:) czezby to Agnes miała namieszać?

  • Misiaa14

    Niech oni się nie rozstawają :*cudo

  • Andzia1514

    Chodziło ci pewnie o rozstanie! Planowałam dodac 3 rozdziały w niedzielę

  • Margo

    Mam wrażenie że miało być coś  jeszcze w tym rozdziale. Ale bardzo mi się podoba