Otwórz oczy... Rozdział 37

Otwórz oczy... Rozdział 37Rano wstajemy i standardowo zbieramy się do pracy. Już mamy swój poranny rytuał: prysznic, kawa i buziak, śniadanie, podwózka Kuby i podróż do pracy. Nie zdziwił mnie fakt, że pod kamienicą stał samochód z kierowcą. Kuba był zachwycony, już się cieszył, jaką zrobi furorę wśród rówieśników jak podjedzie pod szkołę. Zasypywał Kamila pytaniami odnośnie Jego pokaźnej kolekcji aut, a On grzecznie odpowiadał, ale mam wrażenie, że robił to automatycznie. Gdy odstawiamy już napuszonego jak paw młodego pod szkołę i zostawiamy otoczonego przez dziewczyny, jedziemy do pracy. Dopiero teraz tak naprawdę mam czas aby to wszystko przetrawić. Widzę, że Kamil przez cały czas jest milczący, nieobecny. Gdy parkujemy i kierowca wychodzi z auta aby nam otworzyć drzwi powstrzymuję go.
- Proszę, możesz Nam dać chwilkę?
- Oczywiście Panno Szylc.
To mówiąc prawie mi salutuje i zamyka delikatnie drzwi. Panno Szylc? Skąd On się urwał. Nieważne. Zwracam się w stronę Kamila, ale On chyba w ogóle nie zarejestrował, że dojechaliśmy do pracy. Jest w zupełnie innym świecie, a mi tylko jeden sposób przyszedł do głowy, aby Go sprowadzić. Podciągam spódnicę i siadam mu na kolanach otaczając go nogami. Dopiero czując mój ciężar na sobie patrzy na mnie z niemym pytaniem. Obejmuję go rękami za szyję i głaszczę krótkie włoski na Jego karku.
- Nie kontaktowałeś. Musiałam Cie jakoś sprowadzić.  
- I tylko to Ci przyszło do głowy?
Widząc uśmiech na Jego ustach postanawiam korzystać. Przyciągam Kamila bliżej do siebie sugerując co mam na myśli.
- Cóż poradzę. Jestem niegrzeczną dziewczynką.
- Naprawdę?
- Niestety.
Kamil całuje mnie mocno w usta.
- Jak bardzo jesteś niegrzeczna?
- Chyba bardziej już nie można.
Oblizuję usta mając nadzieję na więcej.
- Kobieto doprowadzisz mnie kiedyś do szaleństwa.
- Taki jest plan.
To ostatnie słowa jakie zdołałam powiedzieć przez bombardowaniem Kamila. Całował mnie w każde miejsce jakie mogły dosięgnąć Jego usta. Niechętnie odrywam się od Niego. W końcu na zewnątrz czeka kierowca, to nieodpowiednie miejsce.
- Powiesz mi?
- Co?
- Kamil, nie zgrywaj głupiego. O co chodzi?  
- Nie wiem o co Ci chodzi.
- O nie mój kochany tak nie będziemy się bawić. Miało nie być już żadnych sekretów. Kierowca, który wygląda jak ochroniarz? Dodatkowe zabezpieczenia w moim domu? Nie myśl, że nie zauważyłam nowego systemu. Do tego dam sobie rękę uciąć, że jak jechaliśmy do pracy to za nami jechało czarne BMW, które zapakowało przed szkołą. Mów, bo zaraz stracę cierpliwość.
- Okej. To dla Waszego bezpieczeństwa.  
- Jak to?
- Martwię się. To włamanie i w ogóle.
- Cos się jeszcze stało?
- Okazało się, że w moim aucie były nadcięte hamulce. Dobrze się złożyło, że akurat auto oddałem na przegląd. Mogłoby się to źle skończyć.
Jestem przerażona. Zakrywam dłońmi usta z wrażenia.  
- Myślisz, że coś Nam zagraża?
- Nie mam pewności, ale nie będę ryzykować. Przepraszam.
- Nie masz za co przepraszać.  
Całuję go mocno. Pragę mu pokazać jak jestem wdzięczna za to wszystko co robi. Nie wyobrażam sobie co by mogło się stać jakbyśmy jechali tym samochodem.
- Kochanie dla bezpieczeństwa jeździmy z Michałem. Był komandosem, jest po to aby zapobiegać różnym sytuacjom. To On namówił mnie do przeglądu aut. Twierdzi, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Jest trochę cichy, ale taki ma styl życia.
- Nieważne, najważniejsze, że tak naprawdę pomógł Ci. W sumie to ocalił Ci życie.
- Tak. Nawet nie chcę myśleć co by było jakbyś jechała ze mną.
Kamil aż się wzdrygnął na sama myśl. Czarny scenariusz przeszedł mi przez głowę.  
- Ale teraz jest dobrze. Jesteś bezpieczny.
- Jesteśmy.
Kamil całuje mnie, a jego dłonie nie próżnują wodząc wzdłuż moich ud.
- Kamil, lepiej już chodźmy.
-  Tak, jasne. Lepiej teraz albo w ogóle.
Śmieje się i całuje Go w policzek schodząc z Jego kolan.
- Teraz.
Otwieram drzwi i wysiadam z auta czekając na Kamila. Patrzę na Michała, mężczyznę, któremu jestem ogromnie wdzięczna. Kamil łapie mnie za dłoń i kierujemy się do windy. Odwracam się jeszcze do Michała i szepczę dziękuję. Zrozumiał na co kiwnął mi głowa i nieznacznie się uśmiechnął.
Na szczęście w pracy jest młyn, więc mam odskocznię od ciągłego torturowania się o przyczynę Naszych kłopotów. Nie wspomnę, że to już kolejna przeszkoda na drodze do szczęścia. Strasznie melodramatycznie to zabrzmiało. Ja się chyba wykończę.  
- Werka, Maciek prezes zwołał nagłe zebranie.
- Już lecimy Kinia.
Wpadamy do Sali konferencyjnej, która pęka w szwach. Są nawet ludzie z PR i działu komputerowego. Gdy na środek wychodzi mój Bóg wszyscy natychmiast milknął.
- Słuchajcie moi mili. Wiem, że teraz jest straszny wir, i deadline macie krótkie, ale cóż. Na to niestety nic nie poradzę. Mam do Was miłą niespodziankę. Ostatnio zrobiłem konkurs na reklamę produktu dla działu marketingu oraz na nowy wizerunek dla działu PR. Wszyscy mieliście to samo zadanie i widać, że niektórzy się postarali, a niektórzy olali sprawę powielając stare pomysły. Konkurs został rozstrzygnięty przez Naszych klientów z Paryża. Wygrywają dwie ekipy z marketingu oraz jedna ekipa z PR. Będziecie razem ze mną jutro rano jechać do Paryża i w cztery dni opracujecie razem nowy projekt.  
Po Sali rozległy się szepty. Zauważyłam, że Sandra spuściła głowę, wnioskuję, że Ona zaliczyła wpadkę. Cztery dni na projekt, ogarnięta ekipa powinna sobie dać radę.
- Widzę, że już się doczekać nie możecie. Okej, bo mnie pogryziecie. Jeśli chodzi o projekt z działu komputerowego to wygrywa Jarek i Daniel. Zajmiecie się całym sprzętem. Nie możemy zabrać swojego sprzętu, więc musimy pracować z tym co mają Oni.  
Jarka poznałam miły i sympatyczny chłopak. Natomiast Daniela omijałam dużym łukiem. Typ Casanowy nie przemawia do mnie i lepiej Se takich typków wystrzegać.  
- Kolejno, z działu PR jedzie Judyta i Tomek.
Widząc uśmiech na ich twarzach sama się uśmiecham, tworzą idealną parę. Są sympatyczni, ale trzymają się raczej siebie. Nie wtrącają się w dramaty firmowe i plotki. Maja swoje życie i starają się trzymać sprawy prywatne w Omu. Tomek powiedział mi, że ma zamiar oświadczyć się Judycie. Czy Paryż nie będzie idealnym miejscem?
- Ostatnie dwie grupy – reklama. Tutaj wytypowane zostały ekipy: Krzysiek i Kinga oraz Maciek i Weronika.
Z wrażenia, aż wstałam. Maciek mnie przytulił, a zaraz potem Kinga rzuciła mi się na szyję.
- Aby nie było niedomówień. Wyniki konkursu były mi nieznane, aż do zebrania, dostałem je mailem tuż przed zwołaniem wszystkich. Nie miałem na nie wpływy i nie sugerowałem wyników. Czy ktoś ma jakieś pytania? Jeśli nie to proszę o pozostanie tylko tych osób, które wygrały konkurs. Resztę zapraszam do pracy.
Powiedział to z takim uśmiechem, że człowiek nawet by się nie obraził jakby go wyrzucił z Sali.  
- Słuchajcie kochani. Wiem, że perspektywa wyjazdu jest kusząca, ale jest haczyk. Macie tylko cztery dni na projekt. Niestety o temacie projektu dowiemy się dopiero jutro na obiedzie z zarządem. Codziennie są zaplanowane kolacje, więc proszę o dostosowanie ubioru do okoliczności. Oczywiście nie będę Wam kazał siedzieć tylko przy pracy. Cóż byłby to za wyjazd bez zwiedzania. Zrobimy sobie zwiedzanie i shopping dla Pań. Ale bardzo proszę, nie możecie mnie zawieść. Mam nadzieję, że będziecie dumnie reprezentować firmę. Na dziś już koniec. Możecie zmykać do domu się pakować. Jutro spotkamy się o ósmej rano pod biurowcem. Pojedziemy razem na lotnisko, będziemy lecieć samolotem firmowym. Do zobaczenia.
Wstajemy i zmierzamy do wyjścia, gdy zatrzymuje mnie dłoń Kamila. Zauważył moje zmieszanie całą sytuacją.
- Coś się stało?
Wciąga mnie ponownie do Sali i zamyka drzwi.
- Martwię się.
- Nie masz o co. Jak dowiedziałem się, że zostałaś wytypowana wszystkim się zająłem. Zadzwoniłem do Kuby. Ustaliliśmy, że na te kilka dni przeprowadzi się do mojego apartamentu w Centrum. Michał będzie miał na Niego oko.
Siadam na biurku, a Kamil podchodzi do mnie i opiera dłonie za mną.  
- Jak Ty jesteś zaradny.  
- Staram się. Ale widzę, że jest coś jeszcze.
- Jesteś zbyt spostrzegawczy.
- Uczę się. Więc.
Odgarnia mi niesforny kosmyk z twarzy i widzi moje zażenowanie.
- Weronika?
- Chodzi o to… Matko, aż mi wstyd. Chodzi o to, że nie mam się w co ubrać. Mam tylko tą sukienkę, co mi kupiłeś, ale jest na wesele Wojtka. Nie chcę Ci narobić obciachu.
- Kochanie o to także się zatroszczyłem. W apartamencie masz już całą szafę zapełnioną ubraniami, które powinny Ci się spodobać.
- Co?
- Nie gniewaj się. Miałem dobre intencje. Pokazałem Twoje zdjęcia mojej znajomej od PR i zakupiła ubrania, które do Ciebie pasują. Powinny Ci wpaść w oko.
-Brak mi słów.
- Jesteś bardzo zła?
- Sprawia Ci przyjemność kupowanie mi rzeczy?
- Tak.
- Więc nie jestem zła.  
- Uff.
- Ale na przyszłość może pójdziemy razem na zakupy? Przynajmniej będę wiedziała ile wydajesz na mnie.
- Pójdziemy gdzie tylko będziesz chciała, ale nie zobaczysz cen.
Wiedziałam, że musi mieć ostatnie słowo. Co się będę kłócić. Wychodzimy z firmy i kierujemy się do apartamentu. Jeszcze go nie widziałam.
- Nawet nie wiedziałam, że masz apartament.
- Niedawno kupiłem.
- Jak niedawno?
- Dwa tygodnie temu.
- Aha.
- Zaraz będziemy na miejsce. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.
- Na pewno.  
Zamyślam się w czasie drogi. Jutro będę w Paryżu z mężczyzną, którego kocham.

Mati

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1781 słów i 9801 znaków.

8 komentarzy

 
  • larysa

    Piszesz czy nie?  :nerw:

  • Mati

    Kochani, przepraszam, że tyle to trwa. Dopiero wróciłam ze szpitala. Powrót do sprawności zajmuje mi więcej czasu niż myślałam. Przepraszam i postaram się wrzucić rozdział na dniach. Buziaki

  • mariplosa

    @Mati  spokojnie :) zdrowie najważniejsze!  Nie przejmuj się poczekamy:) Zdrowia życzę:*

  • Mati

    @mariplosa Dzięki kochana :) Już niedługo :*

  • larysa

    @Mati Długo mamy czekać?? Ja już nie wytrzymam, to jest wspaniaaałe *.* Pisz, pisz, Mati  :rotfl:

  • Mati

    Pracuję nad kolejną częścią. Przepraszam, że tyle to trwa, ale mam problemy osobiste... Postaram się wrzucić coś na dniach :*

  • Gabi887

    Kiedy kolejna część? ????

  • Karolina12

    <3 l

  • kika

    Jak Bajka, facet kupuje ubrania kobiecie ... bajka :D

  • Krolewna

    <3

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością ????????????????