"Loki"-Sezon 2-Rozdział 3

– Jesteś tego pewny synku? – spytała z troską matka.
– Tak matko, to będzie idealnym motywem przewodnim mojej wędrówki – odpowiedział Baldur, pakując się. Dzięki spotkaniu z siostrą Layli, zrozumiał, jaką ma wybrać ceremonie wejścia w dorosłość. Co może być bardziej dorosłego niż znalezienie zagubionego ojca? Niestety nie miał ani jednej wskazówki, gdzie ma szukać Wziął swoją torbę na ramię i przepasał dwa krótkie elfickie miecze, odwrócił się do matki, mocno przytulił, mówiąc:
– Wrócę z twoim ukochanym Lokim, obiecuję – odrzekł, uśmiechając się szeroko.
– Weź, proszę, te dwa kruki, Hugin i Munin. Są idealnymi zwiadowcami i ostrzegą cię przed czyhającymi niebezpieczeństwami. Dał mi je w prezencie weselnym Odyn, bym miała dzięki nim oko na jego przybranego syna. Wierze, że i tobie pomogą – Dwa duże kruki przysiadły chłopcu na ramieniu, kracząc głośno.
– Dzięki mamo – Podrapał jedno ptaszysko pod dziobem.
– Gdzie kierujesz swoje pierwsze kroki? – spytała, idąc, zanim do wyjścia.
– Myślę, że odwiedzę Jotunheim. Nie bój się, przecież wiesz, że dzięki krwi ojca jestem odporny na wszelki mróz, poradzę sobie.
– Najpierw odwiedź dziadka Odyna, odnowią twój ekwipunek, twoje miecze wiele zyskają, gdy obejrzą je kowale Asgardu. Wiem, że nie przepadasz za wujkiem Thor, pomimo jego mentalności i samozachwytów to dobra dusza. Nie masz wyboru, dziadek już wie o twoim przybyciu – Pogroziła mu palcem.
– Niech będzie, ale i tak wyrwę się stamtąd, jak najszybciej – odparł zirytowany.
– Asgardczycy nie są źli, może trochę zbyt opętani walką, ale bywają gorsi. Zrobisz, jak chcesz, tylko pamiętaj, by nie narażać się bezpodstawnie na niebezpieczeństwo – Nakreśliła w powietrzu parę run i otworzyła Bifrost.
– Będę ostrożny – odrzekł i przeszedł przez bramę, machając na pożegnanie matce. Udał się przez tęczowy most, przywitał się z Hajmdalem i wkroczył do samego Asgardu, zamienił parę słów ze znajomymi osobami, a po chwili był już w samym pałacu. Gdy Wszechojciec go zobaczył, krzyknął:
– Przybył mój ukochany wnuk! Widzę, że masz przy sobie moich dawnych pomocników, matka dobrze zrobiła, dając ci te ptaszyska. Podaj Tamrielowi swoje ostrza i zbroje, może jest krasnoludem, ale świetnie się zna na swojej pracy, a w międzyczasie porozmawiajmy trochę. Ileż to czasu minęło?
– Będzie z dwa lata dziadku – odparł, podając swoje rzeczy kowalowi, dyskretnie rozejrzał się za pewną osobą.
– Nie martw się, mój syn Thor nie zanudzi cię swoimi opowiastkami. Więc planujesz znaleźć mojego najlepszego syna? – spytał, popijając wino ze złotego kielicha.
– Najlepszego? Z tego, co słyszałem, mieliście napięte stosunki – Baldur z lśniącej tacy zabrał puchar i nawilżył gardło.
– Tak, mówiliśmy sobie różne niezbyt godne rzeczy, ale jego inteligencji nie przebije żadne z moich dzieci, nawet Freja, którą porwaliście mi do Wanaheimu – Wstał z tronu, podchodząc do Baldura.
– Ciocia sama chciała iść, jest zastępczynią mojej matki.
– Nie wątpię, przynajmniej znalazła swoje powołanie. Chodź za mną chłopcze, wypada, by prócz wzmocnienia ekwipunku, coś ci podarować – Udali się w pobliże świętego drzewa Yggdrasila, Odyn schylił się i delikatnie ułamał kilka korzeni, następnie za pomocą magii, stworzył z nich torbę, podał ją wnukowi, mówiąc:
– Trzymaj, przyda ci się. Niezniszczalna, nieograniczona i tylko twoja. Nikt oprócz ciebie, no chyba, że pozwolisz, nie może jej dotknąć, czy też zabrać. Dodatkowo w każdej chwili jest możliwość przywołania jej z dowolnego miejsca. – Młodzieniec nie wiedział, co powiedzieć. Lekko zdziwiony podziękował, a wielki uśmiech zagościł na brodatej twarzy Wszechojca. W tym momencie wrócił też Tamriel z ulepszoną zbroją oraz mieczami dla Baldura, właściciel przypasał sobie je, a Odyn zawołał do wchodzącej postaci:
– Magni, mój kolejny wnuku podejdź tutaj, poznaj swojego kuzyna, syna Thora. Bardzo często bywa na treningach i misjach, więc nie mieliście okazji spotkać się wcześniej – Asgardczyk podszedł do Wana i uściskał mu dłoń.
– Wszechojcze nie masz dla mnie misji? Oszaleje, jeśli znowu usłyszę historię ojca o jego bohaterskiej walce z Jormugandem – spytał dziadka.
– Przyszedłeś w samą porę, zaraz ci wyjaśnię, tylko potrzebna nam ostatnia osoba. Leaf wychodź, wiem, że tu jesteś córko Elfrida. Może i twoją naturalną umiejętnością jest niewidzialność, ale ja i tak cię wykryję – Stuknął swą włócznią w podłogę, a w przeciwny koniec pomieszczenia uderzył piorun, a siła uderzenia odrzuciła elfkę aż do miejsca, gdzie stali.
– Witaj Odynie, właśnie takie działania powodują, że nikt nie chce cię polubić – odparła wesoło.
– Naprawdę nie wiem, co siedzi w twojej duszy dziewczyno, nie dziw, że Elfrid przez ciebie osiwiał. Dzięki tobie młody idzie na tą misję, więc pomożesz im. Tak Magni idziesz z nimi, nauczysz się działania w drużynie.
– A jak odmówię? – spytała prowokująco Leaf.
– To powiem kto zepsuł kostur Malekitha, najstarszą elficką relikwię – powiedział, głaszcząc swoją brodę.
– To cios poniżej pasa Wszechojcze – Zaczęła kręcić się w miejscu.
– Pomożesz do końca młodemu, to wyrzucę to z mojej pamięci.
– Niech będzie, ale robię to niechętnie – Widać, że misja zlecona jej przez Wszechojca, nie bardzo jej się podoba.
– Jestem świadomy, że oprócz własnej twarzyczki, nic cię nie obchodzi... No dobra zbierajcie się, bo słyszę z daleka pioruny Mjolnira. Hajmdalu, otwórz most, kierunek Jotunheim. - Przeszli przez otwartą bramę i znaleźli się w lodowatych pustkowiach ojczyzny Lodowych Olbrzymów. Leaf cała drżała z zimna, ale chłopaków taka pogoda w ogóle nie ruszała, jeden był odporny na mróz, a drugi miał ciało zahartowane poprzez ciężkie treningi. W końcu Baldur zlitował się nad siostrą matki i dał jej jeden ze swoich ciepłych płaszczy, byli tego samego wzrostu, dlatego pasował idealnie, choć trochę za szeroki. Ruszyli w dalszą drogę, poprzez ogromne śnieżne zaspy, ciągle wiejący lodowaty wiatr i stale padający biały puch. Przeszli kilkaset metrów, a w biały odmętach odnaleźli małego staruszka, Baldur podniósł go, ku niechęci towarzyszy i wszyscy razem zaczęli szukać jaskini, by ogrzać nieprzytomnego starca.

1 komentarz

 
  • Almach99

    Klasyczny opis tworzenia druzyny. Odyn okazal sie nie byc pozbawionym humoru Bogiem.
    Kimze jest znaleziony w sniegach staruszek?

  • krajew34

    @Almach99 klasyki są najlepsze, zdradzę, że nie jest ona jeszcze w pełni kompletna, brakuje dwóch osób

  • Almach99

    @krajew34 w dobrej druzynie powinien byc dobry zlodziej, postac leczaca, mag, wojownik...

  • krajew34

    @Almach99 narazie mamy silnego wojownika, mistrza natury i gibką elfkę.