"Loki"-Rozdział dwudziesty pierwszy (ostatni I sezonu)

Loki znajdował się w ciemnym miejscu, nic nie słyszał, nic nie widział, nic nie czuł. Cicho szepnął:
– Pewnie za moje czyny wylądowałem w otchłaniach Helheimu, nie jest źle, mam ciszę i spokój, czego więcej pragnąć. Z drugiej strony, ja mam zawsze pecha, co się dobiorę do władzy, to ktoś mnie musi obalić... Chyba pora zbudować sobie domek i wieść życie zwykłego staruszka.
Gdy nasz bohater przystosowywał się do nowych warunków, przez bramę do świata zmarłych wlecieli Layla, Thor oraz Freja. Gromowładny nieprzystosowany do podróżowanie za pomocą zaklęcia wichru, rzekł:
– Możesz zwolnić? Wiem, że to twoje nowe zaklęcie, ale obawiam się o swoje zdrowie.
– Taki wojownik, jak ty się czegoś obawia? Nie mamy czasu, jeśli się nie pospieszymy, jego dusza tam utknie.
– Nie znaczy to, że mamy pędzić na złamanie karku.
– Nie marudź bracie. – Wparowali do pałacu Hel, ku zaskoczeniu jej świty, ta znudzona siedziała na tronie, ziewając.
– Siostro oddaj nam Lokiego! – krzyknęła Freja.
– Nic z tego! A przynajmniej chciałabym tak powiedzieć.
– Co masz na myśli? – spytała Layla.
– Twoje uderzenie księżniczko Alfheimu zesłało dusze, tak daleko w czeluści Helheimu, że nawet ja, nie mam nad nią władzy. Nie ma zabawki, nie ma zajęcia. Nudyyy. Idźcie za moim sługą, on wam wytłumaczy, mnie się nic nie chce, od czasu, gdy mój ojczulek zapieczętował częściowo moje moce... Nekro załatw tę sprawę, ja idę się wykąpać w mętnym stawie, a potem może pośmieję się z nowych dusz. Spomiędzy kolumn przyczłapał pingwin ubrany w smoking, rzekł:
– Witam szanowną elitę. Jestem Necro, majordamus bogini Hel. Proszę za mną. Może nie wiecie, ale jest tylko jedna możliwość uwolnienia panicza Lokiego. Księżniczko, musisz za pomocą światła Alfheimu dostać się do niego i go tu przyprowadzić.
– Może tak coś więcej. Na przykład, czy jest jakieś ryzyko?  
– Żadne, w końcu idziesz tam chroniona przez jedną z najsilniejszych mocy dziewięciu królestw.
– Nie wierzę ci, ale nie mam wyboru, spróbuję. Co mam robić?
– Usiąść na tym kamiennym kręgu i użyć swojej mocy – Popatrzyła na wskazany obiekt, na którym wyryte były różne znaki.
– Nie znam tych run, a co jeśli to wasza pułapka?
– Jeszcze jakiś czas temu mogłoby tak być, jednak póki kara mojej pani się nie skończy, będzie potulna jak baranek – Odszedł, tuptając swoimi płetwami, Layla zajęła miejsce w okręgu i oczyściła umysł, pozwalając, by wypełniła ją moc, poczuła, jak ciało zostaję, a sama udaję się w inne miejsce. Zagłębiła się w niesamowitej ciemności, szukając zagubionego.
Loki drzemał w najlepsze, gdy w oddali zobaczył światło, które nie dawało mu dalej spać, powiedział:
– Co do czorta?
– Tu jesteś, wszędzie cię szukałam... – W obłoku światła przyleciała Layla.
– Czego ode mnie chcesz natrętna elfko?
– Wszyscy pragną, byś wrócił – odparła, zatrzymując się tuż przy nim.
– Bajdurzenie...
– A ty nadal nieugięty. Czemu jesteś taki uparty?
– Bo chce, co mnie tam czeka? Znów ojcowskie kazanie o tym, jakim rozczarowaniem jestem, szepty i spojrzenia, obgadujące mnie... Nie ma nic, co by zmieniło moje zdanie.
– A ja?
– Co ja? – spytał, przedrzeźniając ją.
– Czyżbym była ci obca? Nic do mnie, nie czujesz?
– Jesteś zagrożeniem dla mnie, nie więcej, nie mniej.
– Dlatego, że się do ciebie zbliżyłam?
– Dokładnie. A skoro o tym wiesz, to możesz sobie odejść – machnął ręką tak, jakby coś odganiał.
– Loki, otwórz wreszcie to swoje zimne serce – Nie chciała odpuścić księżniczka.
– Nie zamierzam nadstawiać piersi, gdy strzały lecą – stanowczo powiedział.
– Tak pojmujesz otwarte serce? – smutnie szepnęła.
– A co myślisz, że będę niczym bohater midgardzkich telenowel i rzucę ci się na szyje, a potem żyli długo i szczęśliwie. Nie jestem takim typem.
– Więc twierdzisz, że jestem ci obojętna? – Wzięła od niego sztylet, skierowała ostrzem w stronę jej brzucha i położyła jego dłoń na rękojeści, patrząc mu głęboko w oczy, bez cienia wahania, powiedziała:
– Skoro tak, pchnij!
– Nikt nie będzie mi rozkazywał – Odrzucił nóż daleko od siebie i odsunął się od niej.
– Widzisz, nie potrafisz, dawny Loki zrobiłby to z uśmiechem na ustach.
– Sugerujesz, że się zmieniłem, absurd – odburknął.
– Dlaczego więc mimo szaleństwa pomogłeś Wanom? Nawet w czasie bitwy nie zabijałeś, tylko zamrażałeś przeciwników, podmieniając ich na kukły, wiem o tym. Odyn mi powiedział, odkrył to, gdy przyszli pochować swoich zmarłych – mówiła z oż
– Przypadek albo chwilowy kaprys.
– Nie zaprzeczaj, spójrz mi głęboko w oczy i powiedz, że zabijesz mnie – Złapała go za tył głowy i przyciągnęła tak, że ich czoła się stykały, Loki spojrzał w głębokie zielone oczy, nie mógł wykrztusić ani słowa, Layla przysunęła się jeszcze bliżej i pocałowała go, odsunęła się od niego i rzekła:
– Chodź, pora na nas – Pociągnęła zdumionego Lokiego za sobą. Obudziła się w tym samym miejscu, co zasnęła, obok leżał jej ukochany, syknął do rodzeństwa:
– Jedno słowo, a zabiję. Szczególnie do ciebie mówię Frejo. Dobrze wiem, że nas obserwowałaś. Nie daruję, gdy komuś o tym opowiesz – Wstał, otrzepał ubranie z kurzu i odrzekł do Layli:
– I tak nie jestem twój. Nie wyobrażaj sobie, nie wiadomo czego. – Otworzył bramę do Asgardu i przeszedł do niego, Freja rzekła do towarzyszki:
– Niech sobie tak wmawia, już Odyn poinformował mnie, że wraz z Elfridem planują wasze wesele.
Wszyscy razem podążyli za uratowanym, znajdowali się w ogromnej sali tronowej Wszechojca, gdzie zebrali się wszyscy uczestnicy niedawnej bitwy. Loki ze swoją nonszalancjom podszedł do tronu ojczyma i ironicznie zawołał:
– Wróciłem ojcze! Jakim teraz słowem mnie uraczysz? Jaką karą przeklniesz? Może zamienisz w drzewo, ześlesz do krainy ciszy?
– Miło widzieć, że mój pyskaty syn wrócił do swojego dawnego charakteru. Widzę Laylo, że ci się udało, choć nie wiem, czy mogę powiedzieć, bym się za tym stęsknił.
– Zrobiłam, ile mogłam, na jego ego nic nie poradzę. Jest, jaki jest.
– Loki, mój synu marnotrawny popełniłeś wiele wykroczeń, niniejszym skazuję cię na wygnanie z Asgardu na okres trzech stuleci – Cała sala zamarła, tylko delikatne szumienie Yggdrasila naruszał ciszę. W końcu zrezygnowany syn Odyna odrzekł:
– Wiedziałem...
– I jednocześnie twoją karą będzie ożenek z tą oto elfką i objęcie tronu Wanaheimu – dodał Wszechojciec, uśmiechając się pod bujnym zarostem.
– Że co!! – zdumiał się Loki.
– Gdy tylko twoja dusza udała się do ciemności, kraina przez ciebie okupowana stała się znowu przepiękna, a jej mieszkańcy wrócili do swoich normalnych postaci, choć pozostała im moc władania lodem. Natychmiast Fejr ogłosił uwolnienie, na co jego pobratymcy zaczęli się pytać, gdzie jest mistrz? Gdzie nasz władca Loki? Wan zbaraniał z tego powodu, nie spodziewał się, że aż tak cię polubią. Przybył ze swoją delegacją, prosząc, bym ci odpuścił i sprowadził jako władcę ich krainy. Kto by przypuszczał, że dawny książę oszustw, który spiskami przejmował władze i ją tracił, bez jakichkolwiek intryg zdobędzie serca i miłość poddanych. Jednak nie mogę cię zostawić samego, jesteś zdolny do wszystkiego, dlatego Layla zostanie twoją żoną, by cię pilnować, ma podobną moc do ciebie.
– Nie zgadzam się! Nie pozwolę na to, by ta upierdliwa osoba była przy moim boku...
– Niech Odyn będzie spokojny, przypilnuję go.
– Od kiedy to słucham się ciebie, przeklęta długoucha?
– A może mam powiedzieć, co się działo w czeluściach Helheimu? O twojej minie, gdy zrobiłam krok dalej?
– Dlaczego miałoby mnie to obchodzić?
– Wszechmocny Loki zapomniał języka w ustach po pocałunku, bóg kłamstw, a nie wykrztusił, ani jednego słowa... – szepnęła księżniczka do niego.
– Też mi coś – prychnął z irytacją.
– Pogódź się z tym, że cię nie opuszczę, będę twoim cieniem, skończyły się czasy intryg i spisków. Już ja nad tobą popracuję.
– A miałem mieć spokojne życie, w którym momencie zbłądziłem, że zostałem pantoflarzem... – Głośno wymknęło się Asgardczykowi, a cała sala wybuchła śmiechem, a Odyn planował w głowie całą, przyszłą uroczystość.
Dwa tygodnie później Loki i Layla stanęli na ślubnym kobiercu w najpiękniejszym miejscu w Alfheimie. Panna młoda miała piękną śnieżnobiałą suknię, a jej welon trzymały małe ptaszki, a pan młody nosił nową ciemnozieloną pelerynę oraz niedawno wykutą złotą zbroję. Stawiły się wszystkie dziewięć królestw, nawet Hel przybyła, ponad godzinę potrwało, nim złożono wszystkie prezenty, a goście złożyli życzenia. Stoły ciągnęły się kilometrami, uginając się od smakowitych potraw i alkoholu wszelkiego rodzaju, całość prowadzili Elfrid i Odyn, nie pozwalając młodej parze, choć na chwilę odpocząć. Zabawy, swawole, tańce, śpiewy trwały wiele dni. Niech was nie zmyli uroczystość, Loki nie był przykładem wzorowanego weselnika, a wszystko robił z ociąganiem, Layla jednak wiedziała, że musi nad nim popracować, zanim stanie się bardziej ludzki, na razie cieszyła się z jego bliskości i możliwości spędzenia z nim całego życia. Po tygodniowym weselu młodzi wrócili do Wanaheimu, gdzie jako para królewska zaczęła rządzić krainą, trzeba było odbudować budynki, posadzić zboża na przygotowanych polach, obsadzić najważniejsze stanowiska, rozplanować budżet. Gdyby Loki mógł, ulotniłby się stamtąd w trymiga, ku jego nieszczęściu żona pilnowała go, by niczego nie zaniechał. W końcu pojawił się potomek, syn Baldur, piękne dziecię z błękitnymi oczyma i blond włosami, który sprowadził na dwór atmosferę radości i szczęścia, nawet jego ojciec zmiękł, a na jego twarzy wykwitł uśmiech, gdy trzymał małego na rękach. Kolejny raz nowy król musiał przeżyć huczną uroczystość, bo jak tu nie uczcić narodziny następcy tronu? Tłumy gości, masa jedzenia i obowiązki gospodarza wyczerpały władcę, tak że zasnął niemal natychmiast w ich sypialni. Chłopiec rósł, królestwo się rozwijało i tak wszystko pięknie trwało, aż do momentu, gdy młody ukończył pięć lat, a jego ojciec zniknął bez śladu, nie znaleźli go ani mieszkańcy Wanaheimu, ani Asgardu czy Alfheimu... Nikt nie wiedział, co się stało i dlaczego, Layla jako silna cesarzowa wzięła się w garść i skupiła się na krainie i synu, w głębi serca zadawała sobie pytanie:
– Gdzie jesteś miły? Co się znów złego stało, że nas opuściłeś?

2 komentarze

 
  • emeryt

    @krajew32, wspaniale to opisujesz, chyba chcesz stanąć w jednym szeregu z profesjonalistami. A może ich prześcignąć? Dziękuję za kolejną, wspaniałą część twojej sagi. Oby zdrowie i wena nigdy Ciebie nie opuszczała. Pozdrawiam - emeryt-.

  • krajew34

    @emeryt dziękuję, ale do między mną, a profesjonalistami jest ogromny mur i czeka mnie masa pracy, by go przebić

  • Almach99

    Wredny Odyn. Taka Kate zgotowac Loki'emu....

  • krajew34

    @Almach99  Wszechojciec zawsze taki był :)

  • krajew34

    @Almach99 Co myślisz o końcówce rozdziału?

  • Almach99

    @krajew34 hmmm, ciekawy wstep do kontynuacji historii. Choc odnioslem wrazenie, ze ostatnie czesci byly jakies zbyt szybkie, zbyt malo pasji

  • krajew34

    @Almach99  szczerze to nie miałem pomysłu na końcowe części, ale postaram się poprawić  pisząc nowe rozdziały, w końcu jestem laikiem, który zaczął od wakacji. Dodałem zmiany do tego rozdziału :)

  • Almach99

    @krajew34 podoba mi sie ta poprawiona wersja, zdecydowanie lepsza OD poprzedniej

  • krajew34

    @Almach99 dzięki, tak jak mówiłem postaram się udoskonalać swój warsztat