Szef znieruchomiał. Ja też. Byłam wciąż w klęczącej pozycji, z resztkami jego spermy na wargach i zaciskiem na sutku, który pulsował bólem od elektrycznych impulsów. Adam, mój mąż, zamarł z ręką wciąż tkwiącą w moim odbycie. Wyglądał jak przyłapany na kradzieży bachor, cały czerwony na twarzy. Elena nawet nie drgnęła. Stała tam w swojej koronkowej bieliźnie, z rozmazaną szminką, patrząc na męża jakby weszła mu do kuchni podczas robienia kawy.
- Schowaj to żelastwo, Marek, bo sobie krzywdę zrobisz, rzuciła Elena, poprawiając włosy.
Marek nie opuścił pistoletu. Wycelował prosto w głowę Szefa. Ten zaczął się powoli podnosić z dywanu, próbując zasłonić swoje przyrodzenie. Wyglądał żałośnie, z tymi wszystkimi kablami wiszącymi przy kroczu.
- Czy ty masz pojęcie, co wy tu odpierdalacie, zapytał Marek, a w jego głosie nie było cienia żartu.
- Bawimy się, odpowiedział Szef, choć głos mu drżał.
Marek podszedł bliżej i wymierzył mu kopniaka w brzuch. Szef zwalił się na ziemię z jękiem. Ja próbowałam się podnieść, ale Elena depnęła mi obcasem na dłoń. Krzyknęłam, czując jak ostry szpikulec wbija mi się w skórę.
- Leż, suko, nie twoja kolej, syknęła Elena.
Marek przeszedł obok nas, nie patrząc nawet na swojego żonę. Podszedł do mnie, chwycił za włosy i odchylił moją głowę do tyłu. Pachniał drogim alkoholem i zimnym powietrzem.
- Marta, słyszałem, że jesteś ambitna, powiedział, patrząc mi prosto w oczy.
Pociągnął mnie mocniej, aż poczułam jak skóra na głowie mi płonie. Adam wciąż siedział pod ścianą, trzęsąc się jak osika. Nie odezwał się ani słowem. Był tchórzem, zawsze nim był, a teraz widziałam to czarno na białym.
- Zdejmij to z siebie, rozkazał Marek, wskazując na zaciski na moich sutkach.
Zrobiłam to drżącymi rękami, czując piekący ból. Kiedy metalowe kółka opadły na podłogę, Marek popchnął mnie na czworaka.
- Skoro już tak ładnie się bawiliście, to kontynuuj. Pokaż mi, dlaczego mój Szef tak bardzo chciał cię przelecieć w tej swojej dziurze, powiedział Marek, wyciągając z kieszeni telefon i włączając nagrywanie.
Czułam na sobie wzrok wszystkich. To było chore, poniżające i całkowicie mnie podniecało. Czułam, jak wilgoć spływa mi po udach. Marek podszedł do Adama, który wciąż siedział jak zamrożony.
- A ty, mężusiu, popatrz sobie, jak twoja żona robi to, żeby spłacić twoje długi, rzucił pogardliwie Marek.
Zaczął rozpiłowywać spodnie, a ja wiedziałam, że zaraz stanie się coś, z czego nie będzie odwrotu. Elena usiadła na fotelu, zapaliła papierosa i obserwowała nas z takim samym spokojem, jakby oglądała film przyrodniczy.
- No już, na co czekasz, zapytał Marek, przystawiając lufę do mojego karku.
Przesunęłam się w stronę Szefa, który leżał na ziemi, wciąż z elektrycznymi stymulatorami podpiętymi do jaj. Sięgnęłam ręką do jego przyrodzenia, czując pod palcami pulsującą żyłę. Był twardy, mimo strachu. Marek stał nade mną, a jego oddech był ciężki i gorący na moich plecach.
- Dalej, liż go, rozkazał Marek.
Wzięłam go do ust, czując ten specyficzny smak potu i strachu. W tym momencie Marek chwycił mnie za włosy i z całej siły wbił się we mnie od tyłu, nie zdejmując nawet spodni, tylko rozcinając materiał. Poczułam, jak pękam, jak ból miesza się z dziką satysfakcją, że to właśnie ja jestem teraz w centrum tego pieprzonego układu. Elena wstała, podeszła do Adama i zaczęła go rozbierać, śmiejąc się pod nosem.
- Patrz, mężuś, jak twoja żona robi karierę, krzyknęła, kiedy Adam zaczął jęczeć pod jej dotykiem.
Nagle w całym domu zgasło światło. Został tylko błękitny ekran telefonu Marka, który wciąż nas nagrywał. W ciemnościach słyszałam tylko ciężkie oddechy, mlaskanie i uderzenia ciał o siebie. Marek wpychał się we mnie coraz brutalniej, bez żadnej gry wstępnej, bez grama czułości. Było tylko tarcie, pot i zapach taniej wody kolońskiej wymieszany z zapachem mojej własnej podniecenia.
- Marta, czy ty chcesz więcej, szepnął Marek do mojego ucha, przyciskając mnie do podłogi.
W tym samym momencie drzwi do salonu otworzyły się z hukiem, a do środka wpadło kilku facetów w kominiarkach. Marek nawet nie przestał.
- Nie przerywajcie, rzucił jeden z nich, wyciągając własną broń.
Czy to był koniec, czy dopiero początek prawdziwego piekła?
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz