Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Złota Klatka 16

Ta laska w progu nie żartowała. Lufa pistoletu, błyszcząca w świetle żyrandola, była wycelowana prosto w moje czoło. Czułam na skórze zimny pot, a moje nogi wciąż trzęsły się po tym, co chwilę temu robił ze mną Robert. Byłam rozłożona na kanapie jak kawał mięsa na rzeźnickim stole, z rozmazanym makijażem i wciąż wilgotną dziurką, z której spływała sperma Roberta. Adam stał obok, blady jak ściana, z opuszczonymi spodniami, nie wiedząc czy ma się zasłaniać, czy błagać o litość.

- No już, słyszałeś mnie? - ta kobieta z ochrony, wysoka brunetka w skórzanym płaszczu, splunęła na podłogę. - Masz ssać. Albo twoja żona dostanie kulkę w kolano, a potem wyślemy ten film do wszystkich waszych znajomych i na wszystkie portale w sieci.

Robert zaśmiał się gardłowo, mimo że lufa była blisko jego twarzy. Nie przejmował się. On miał w dupie wszystkich, nawet tych swoich ochroniarzy.

- Marta, wstawaj - rzucił Robert, nie patrząc na mnie. - Pokaż im, jak dobrze potrafisz to robić. Skoro pani chce show, to dajmy jej show.

Wstałam powoli, czując jak wszystko ze mnie wycieka. Podeszłam do tej kobiety z drżącymi dłońmi. Jeden z ochroniarzy złapał mnie za włosy i szarpnął do tyłu, przygniatając moją twarz do jego rozporka.  

- Ssać, suko - warknął mi do ucha.

Nie miałam wyboru. Rozpięłam mu spodnie, wyciągnęłam ciężki, twardy kutas i zaczęłam pracować ustami. Był wielki, słony, pachniał potem i tanim tytoniem. W tle słyszałam, jak Robert zaczyna się śmiać, a Eliza, wciąż z tym swoim paskiem w ręku, zaczęła powoli rozpinać bluzkę tej kobiety z pistoletem.

- Zobacz, jak to się robi - powiedziała Eliza, podchodząc do niej. - My tu nie jesteśmy ofiarami. My tu rządzimy.

Nagle ta kobieta, która miała pistolet, puściła broń. Ochroniarz, który trzymał mnie za włosy, puścił mnie, bo Eliza przyłożyła mu nóż do gardła. Wszystko działo się w sekundę. Kobieta z pistoletem zaczęła się śmiać, a potem rzuciła się na Elizę. Zaczęły się szarpać na środku salonu. Sukienki fruwały, pazury wbijały się w skórę, krew kapała na drogi dywan.

Robert wykorzystał chwilę nieuwagi ochroniarzy. Rzucił się na tego drugiego, wgryzając mu się w szyję. W pokoju wybuchł totalny chaos. Adam stał w kącie, sparaliżowany, patrząc na to wszystko jak na jakiś chory film.  

- Marta! - wrzasnął Robert, kopiąc ochroniarza w jaja. - Bierz pistolet i strzelaj w sufit!

Rzuciłam się na podłogę, gdzie leżała spluwa. Moje palce zacisnęły się na chłodnym metalu. Byłam przerażona, ale jednocześnie czułam niesamowity haj. Adrenalina mieszała się z resztkami podniecenia. Wstałam, wycelowałam w sufit i nacisnęłam spust. Huk był ogłuszający. Wszyscy zamarli.

- Koniec zabawy! - krzyknęłam, choć mój głos drżał jak osika.

Kobieta, która weszła pierwsza, wypluła z ust krew i spojrzała na mnie z nienawiścią. W jej oczach nie było strachu, tylko obietnica zemsty.

- Myślisz, że to koniec? - wycedziła. - Twoje nagrania już są w chmurze, kochanie. Jeśli nie zrobisz tego, co każemy, za godzinę całe to osiedle zobaczy, jak ssałaś każdemu z nich po kolei, a potem jak płakałaś, gdy twój mąż patrzył na to bezradnie.

Robert podszedł do mnie, wyrwał mi pistolet z ręki i przyciągnął mnie do siebie, miażdżąc moją pierś swoją klatką.

- Co robimy, Marta? - szepnął mi do ucha, dotykając moich ust swoim kutasem, który wciąż był gotowy do akcji. - Słuchamy się ich, czy kończymy to raz na zawsze?

W tym momencie do salonu wpadł Adam, cały we krwi, trzymając w ręku telefon, który zabrał ochroniarzowi.

- Marta, mam to! Mam dostęp do ich serwera! Ale musimy zdecydować teraz, bo za minutę wchodzą tu inni!

Robert uśmiechnął się paskudnie i spojrzał na mnie, czekając na decyzję.

Dodaj komentarz