Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Złota Klatka 13

Niania weszła do sypialni jak do siebie. Miała na sobie krótką, czarną sukienkę, która odsłaniała prawie wszystko. Robert wypuścił moje włosy i wstał, wycierając ręce o spodnie. Eliza nawet nie drgnęła, tylko poprawiła włosy i zaciągnęła się papierosem, gapiąc się na ekran tabletu. Ja siedziałam na dywanie, nogi miałam szeroko rozstawione, ściekało ze mnie wszystko, co we mnie wpompowali. Czułam się jak kawał mięsa na wystawie.

- Kto przyszedł? - zapytał Robert, poprawiając rozporek.

- Jurek z tym swoim prawnikiem. Siedzą na dole i piją whisky. Chcą widzieć nagrania z waszej ostatniej akcji w piwnicy. Mówią, że mają dość bycia tymi, których zawsze wy ruchacie - rzuciła dziewczyna, przełączając coś na tablecie.

Robert zaklął pod nosem i spojrzał na mnie. Nie widział we mnie człowieka, tylko narzędzie.

- Marta, wstawaj. Ubieraj się, ale nie zapinaj wszystkiego. Idziemy na dół. Będziesz naszą kartą przetargową. Jak Jurek zacznie szczekać, masz mu pokazać, co potrafisz.

Wstałam, czując, jak wszystko ze mnie wycieka. Byłam otępiała od tego seksu, ale kiedy padło nazwisko Jurka, w głowie mi się rozjaśniło. Jurek był najbardziej chorym typem na całym osiedlu. Widziałam go raz, jak w ogrodzie bił swoją żonę tylko za to, że źle podała mu drinka. Teraz miałam być przynętą dla tego bydlaka.

Weszliśmy do salonu. Jurek siedział na sofie, a obok niego jakiś facet w garniturze notował coś na kartce. Kiedy weszłam, oczy Jurka zaświeciły się jak u głodnego psa. Eliza szła za mną i kopnęła mnie w kostkę, żebym szła wolniej.

- O, kogo my tu mamy - powiedział Jurek, wstając. - Słyszałem, że Marta jest bardzo pojętną uczennicą. Robert, chyba czas się podzielić, co?

Robert podszedł do barku i nalał sobie szklankę alkoholu.

- Marta należy do układu. Ale jeśli masz coś konkretnego do zaoferowania, może pogadamy.

- Mam nagrania, na których twój Adam błaga o litość u lichwiarza. Mam też zdjęcia twojej żony z twoim szoferem. Chcecie, żeby to wyciekło do reszty zarządu? - Jurek podszedł do mnie blisko. Czułam od niego tanią wodę kolońską i gniew.

Pociągnął mnie za ramię i zmusił, żebym usiadła na jego kolanach. Czułam twardego kutasa przez spodnie. Eliza stała obok i uśmiechała się szeroko. To nie było już dla nich zabezpieczenie interesów, to była zabawa moim kosztem.

- Marta, zrób mu dobrze. Niech zobaczy, jak dobrze cię wytrenowaliśmy - rozkazał Robert, siadając w fotelu naprzeciwko.

Jurek rozpiął rozporek i wyciągnął swoją pałę. Była gruba i żyłowata. Moje dłonie same poleciały w tamtą stronę. Nie było mowy o sprzeciwie. Jeśli teraz powiem nie, Adam wyleci stąd z długami, których nie spłaci do końca życia. Wzięłam go do buzi, czując gorzki smak jego kutasa. Jurek złapał mnie za włosy i zaczął rytmicznie wbijać mi się w gardło, nie zważając na to, czy mogę oddychać.

- Głebiej, suko - mruknął Jurek, patrząc w oczy Roberta.

Eliza podeszła do mnie i zaczęła mnie lizać po karku, wsuwając palce między moje pośladki. Czułam się jak w jakimś chorym transie. Dwa silne chłopy, jedna wredna baba i ja, która powoli traciła kontakt z rzeczywistością.

- Stop - powiedział nagle facet w garniturze, który do tej pory milczał.

Wszyscy zamarliśmy. Jurek wyciągnął swojego kutasa z moich ust, a ja zaczęłam się dławić.

- Co jest? - warknął Jurek.

Facet wskazał na okno.

- Policja. Właśnie wjeżdżają na podjazd. Ktoś ich wezwał.

Dodaj komentarz