Zatkało mnie. Serce waliło mi w piersi jak młotem, a w głowie miałam tylko jedną myśl, że to jakiś chory żart. Adam stał tam, kompletnie wyprany z emocji, jakby patrzył na mecz piłki nożnej, a nie na to, jak jego żona jest traktowana jak zwykła dziwka przez Roberta. Monika wybuchła krótkim, suchym śmiechem i machnęła telefonem w stronę Adama.
- Lista jest otwarta dla tych, co wiedzą, jak się bawić - powiedziała Monika, poprawiając sobie stanik.
Robert nie przestał. Wyjął kutasa z moich ust, zostawiając mnie z odruchem wymiotnym, i splunął mi na twarz. Wytarł dłoń o moją bluzkę i wskazał palcem na podłogę przy moich nogach.
- Padnij na kolana przed mężem, Marta. Pokaż mu, czego się nauczyłaś w tym tygodniu - rzucił Robert tonem, jakby wydawał polecenie psu.
Nie miałam wyjścia. Czułam na sobie wzrok Adama, ten jego chłodny, wyczekujący wzrok. Klęknęłam na dywanie, czując pod kolanami twarde włókna. Adam podszedł bliżej. Nie podszedł do mnie, tylko do Roberta. Przybili sobie piątkę, tak po kumpelsku, jakby przed chwilą pili piwo w garażu. Adam rzucił teczkę na kanapę i zaczął odpinać pasek od spodni. Moje ręce drżały, ale wiedziałam, że jeśli teraz się zawaham, to Robert zniszczy nas oboje.
- No dalej, nie każ mu czekać - mruknęła Monika, która podeszła do mnie od tyłu i wbiła mi paznokcie w ramiona, przyginając moją głowę w dół.
Adam stanął przede mną. Widziałam jego buty, a potem, gdy zrzucił spodnie, zobaczyłam jego nabrzmiałego członka. Nie czułam miłości, nie czułam wstydu, czułam tylko wściekłość wymieszaną z czymś, co zaczynało być chorą podnietą. Wzięłam go do buzi. Smakował inaczej niż zwykle, może dlatego, że wiedziałam, co za chwilę zrobią z nami ci ludzie. Adam położył dłoń na moich włosach i zaczął rytmicznie pchać się w moją buzię, a Robert w tym czasie podszedł do Moniki i zaczął ją macać po cyckach, nie odrywając od nas oczu.
- Bardziej agresywnie, Marta - warknął Adam, ciągnąc mnie za włosy, aż poczułam ból przy samej skórze głowy.
Zaczęłam ssać mocniej, używając języka tak, jak mnie instruował Robert poprzedniej nocy. Adam jęknął, zadowolony z efektu, i zaczął walić w moją buzię z coraz większą siłą. Czułam, jak jego kutas uderza o moje podniebienie. Monika w tym czasie zrzuciła z siebie resztę ubrań i zaczęła ocierać się o Roberta, który wciąż nagrywał wszystko telefonem.
- Widzisz, Adam? Twoja żona ma talent. Powinieneś być z niej dumny - powiedział Robert, śmiejąc się pod nosem.
Nagle Adam złapał mnie za włosy i szarpnął, zmuszając do wstania. Nie puścił mojego członka, dopóki nie byłam w pionie. Pchnął mnie na ścianę, aż zabolały mnie plecy.
- Teraz kolej na waszą dwójkę - rzucił Adam w stronę Roberta i Moniki. - Chcę zobaczyć, jak to robicie, zanim wezmę ją od tyłu.
Robert bez słowa rzucił Monikę na kanapę. Widziałam, jak wchodzi w nią bez żadnych wstępów, brutalnie, bez żadnej litości. Monika tylko jęczała, wbijając paznokcie w obicie kanapy. Adam stał za mną, trzymając mnie za biodra, i obserwował ten widok z taką fascynacją, że aż mnie skręcało.
- Chcesz, żeby weszła w to też ta dziewczyna z podłogi? - zapytał Adam, wskazując na nagą kobietę, która wciąż nie ruszała się z miejsca.
Wtedy usłyszałam, jak w korytarzu znowu otwiera się zamek. Ktoś wszedł do środka, szybkim krokiem, w ogóle nie przejmując się tym, co dzieje się w salonie. W progu stanęła kobieta, której bałam się najbardziej z całego tego osiedla. Szefowa. Spojrzała na nas, na rozrzucone ubrania, na nagą dziewczynę i na telefony w naszych rękach. Wyjęła papierosa, zapaliła go i zaciągnęła się głęboko, patrząc prosto na mnie.
- Skończcie ten cyrk. Mamy problem z dokumentami, które przyniósł Adam. Marta, przestań ssać i chodź tutaj, musimy ustalić, kogo dzisiaj spalimy.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz