Serce waliło mi w piersi jak młot. Ciemność była tak gęsta, że prawie nie widziałam własnych dłoni. Ta lodowata ręka na moich plecach przesunęła się powoli w dół, szorstkimi paznokciami drapiąc skórę aż do pośladków. Czułam, jak włoski na karku mi stają. Szef stał nieruchomo, nawet nie pisnął, jakby ta osoba była tutaj panem sytuacji, a nie on.
- Kto tam, kurwa, jest, wycedził Szef przez zęby, a w jego głosie słyszałam czysty strach.
Nikt nie odpowiedział. Zamiast tego poczułam na udzie czyjś język, zimny i mokry, który zaczął piąć się w górę, prosto do mojego wnętrza. Adam stał jak wryty, słyszałam tylko jego szybki oddech. Robert też przestał się ruszać. Ta postać, ktokolwiek to był, nie przejmowała się tym, co myśleli faceci. Dłoń chwyciła mnie za włosy i szarpnęła głową do tyłu, zmuszając do wygięcia kręgosłupa.
- Marta, nie ruszaj się, szepnął Adam, ale słyszałam w jego głosie błaganie, żeby nic mi się nie stało.
Wtedy w pokoju błysnęło światło, tylko na sekundę. Zobaczyłam kobietę w masce, czarnej, skórzanej, która szczelnie zakrywała jej twarz. Miała na sobie tylko pas do pończoch i wysokie buty na szpilkach. To była Elena, żona tego wpływowego dewelopera z trzeciego piętra, która niby wyjechała na urlop. Stała za mną z uśmiechem, którego nie widziałam, ale czułam go w powietrzu.
- Chłopcy, nudzicie się, powiedziała głosem pełnym jadu.
Elena popchnęła mnie na kolana prosto przed Szefa. Kazała mu usiąść na fotelu. Zaczęła go okładać skórzanym paskiem po twarzy, a potem po klatce piersiowej. Każde uderzenie zostawiało czerwony ślad.
- Marta, zrób mu dobrze, tak jak umiesz najlepiej, kiedy inni patrzą, rzuciła w moją stronę.
Nie miałam wyboru. Złapałam go za kutasa, który był miękki ze strachu, i zaczęłam go obrabiać językiem, aż znowu zrobił się twardy. Szef jęknął, zamykając oczy. Elena podeszła do Adama i kopnęła go w piszczel.
- Ty też, wylizuj ją, aż będzie błagać o więcej, rozkazała.
Adam padł na kolana przede mną i zaczął mnie lizać tak brutalnie, że prawie nie mogłam oddychać. W międzyczasie Elena wsunęła swoje palce w moją cipkę, rozciągając mnie bez żadnej gry wstępnej. Czułam, jak pękam od środka, jak jej długie paznokcie drapią moje ścianki. To było chore, to było upokarzające, ale jednocześnie czułam taki przypływ adrenaliny, że prawie traciłam kontakt z rzeczywistością.
- Głębiej, Marta, szybciej, wrzeszczała Elena, patrząc jak Szef wygina się w fotelu.
Zaczęłam ssać go jeszcze mocniej, dusząc się, ale nie odpuszczałam. Czułam na języku smak jego potu i taniej wody kolońskiej. Adam w tym samym czasie wsadził dwa palce w mój odbyt, co sprawiło, że krzyknęłam z bólu i rozkoszy jednocześnie. Elena śmiała się, krążąc wokół nas jak drapieżnik. Nagle chwyciła moją głowę i wcisnęła mi ją głębiej, niemal łamiąc kark.
- A teraz, kiedy już jesteście tak rozgrzani, czas na deser, powiedziała, wyciągając z szafki małe, srebrne pudełko.
Otworzyła je, a w środku zobaczyłam coś, czego się nie spodziewałam. Były tam małe, elektryczne stymulatory, które miały nas wszystkich połączyć w jeden, chory układ. Szef otworzył oczy i spojrzał na mnie z nienawiścią, ale nie mógł nic zrobić.
- Marta, jesteś dzisiaj główną atrakcją, szepnęła Elena, wpinając mi zacisk na sutek, który zaczął razić prądem.
Podskoczyłam, a Szef w tym momencie doszedł mi w usta. Elena zaklął siarczyście i uderzyła mnie w twarz. Wtedy usłyszałam pukanie do drzwi wejściowych. Ktoś wszedł do środka bez pukania, a kroki na parkiecie były ciężkie i pewne. To był mąż Eleny, który powinien być w innym mieście. Zatrzymał się w progu salonu, patrząc na ten syf.
- Co tu się, kurwa, dzieje, zapytał spokojnym, zimnym głosem, wyciągając pistolet z kabury.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz