Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Złota Klatka 20

Zastygłam w bezruchu. Zimna stal lufy wbijająca się w moją skórę była bardziej trzeźwiąca niż jakikolwiek alkohol. Serce waliło mi w piersi jak młotem, a w całym salonie śmierdziało potem, spermą i tanim strachem. Robert nawet nie drgnął. Stał tam, w swojej wyprasowanej koszuli, z tą swoją pieprzoną fiolką w dłoni i patrzył na żonę, jakby była tylko irytującą muchą, którą zaraz odgoni.

- Odłóż to, kochanie - rzucił Robert spokojnym głosem. - Ta mała suka jeszcze się nam przyda.

Żona Roberta, Monika, miała oczy jak dwie lodowate kulki. Nie drżała jej ręka. Za nią stała ta druga, jakaś laska z osiedla, której nawet nie znałam z imienia. Była całkiem naga, z rękami związanymi sznurem za plecami, a nasza sąsiadka trzymała ją za włosy, ciągnąc głowę dziewczyny do tyłu tak mocno, że aż wygięła jej kark.

- Dosyć tego, Robert - warknęła Monika. - Ta szmata myśli, że może nas ograć od środka. Pora ją sprowadzić do parteru. Albo ją teraz tutaj rozbierasz do rosołu, albo ta kula kończy w jej pustym łbie.

Robert zaśmiał się pod nosem, podszedł do mnie i złapał mnie za włosy, odchylając moją głowę do tyłu. Pistolet Moniki cały czas drażnił moją skroń.

- Słyszałaś? - szepnął mi prosto w usta, czułam jeszcze na nich smak tamtego faceta. - Teraz będziesz dla nas wszystkich suczką. Bez żadnych zahamowań.

Zaczęła się jazda, której nie zapomnę do końca życia. Robert rozkazał mi klęknąć przed nagą dziewczyną, którą trzymali na smyczy. Monika podeszła bliżej, wyciągnęła z torebki jakiś dziwny wibrator, który wyglądał jak narzędzie tortur, i rzuciła go na dywan.

- Liz jej cipkę, aż ta suka zacznie wyć - rozkazała mi.

Nie miałam wyjścia. Czułam na karku lufę pistoletu. Zaczęłam lizać, najpierw ostrożnie, potem coraz mocniej. Dziewczyna była mokra jak nigdy, pachniała strachem i czymś jeszcze, co mnie odrzucało, a zarazem podniecało. Monika stanęła nade mną i zaczęła mnie smagać kablem od lampy po plecach. Każde uderzenie piekło jak ogień, ale to tylko sprawiało, że mocniej wbijałam język w tę dziurę, domagając się jeszcze więcej smaku.

- Mocniej, ty pierdolona dziwko - krzyczała Monika, a Robert stał obok, wylewając zawartość fiolki na moją głowę.

To było coś żrącego, śliskiego, co spływało mi po twarzy, piekąc oczy. Czułam, jak tracę kontakt z rzeczywistością. Zaczęłam ssać, lizać i wgryzać się w to ciało, bo wiedziałam, że jeśli przestanę, to Monika pociągnie za spust. Moje ciało było w ogniu. Byłam tylko przedmiotem, mięsem do zabawy, a oni patrzyli na mnie z taką pogardą, że aż chciało mi się wyć. Robert kopnął mnie w żebra, żebym zmieniła pozycję. Upadłam na bok, prosto w rozlaną whisky, która parzyła moje otarcia.

- Teraz ty, Robert - powiedziała Monika, odkładając pistolet na stolik, ale cały czas trzymając rękę w jego pobliżu.

Robert rozpiął spodnie, wyciągając swojego kutasa, który był nabrzmiały i czerwony. Nie bawił się w czułości. Złapał mnie za kark, wpychając mi członka prosto do gardła. Dławiłam się, łzy ciekły mi po policzkach, a on naparzał we mnie z taką siłą, że czułam, jak moje gardło pęka. Monika w tym czasie zaczęła mnie kopać w uda, wymuszając, żebym rozszerzyła nogi jeszcze szerzej.

- Patrz, jak twój mąż będzie zaraz to wszystko oglądał na nagraniu - rzuciła Monika, wyciągając telefon.

W tym samym momencie usłyszałam, jak w zamku w drzwiach wejściowych przekręca się klucz. To był Adam. Mój mąż wszedł do salonu, a kiedy zobaczył, co się dzieje, stanął w progu jak wryty. W jednej ręce trzymał kluczyki do auta, a w drugiej jakąś teczkę z dokumentami. Spojrzał na Roberta, który był we mnie, na Monikę z telefonem i na nagą dziewczynę, która wciąż leżała na podłodze.

- Adam, ratuj mnie - wydusiłam z siebie, choć w głębi duszy wiedziałam, że on wcale nie przyszedł mnie ratować.

Adam zrobił krok do przodu, poprawił okulary i z uśmiechem, którego nigdy wcześniej u niego nie widziałam, zapytał:

- Czy ja też mogę się dołączyć, czy to już zamknięta lista?

Dodaj komentarz