Zamarłam. Serce waliło mi tak mocno, że aż czułam puls w skroniach. Spojrzałam na Adama. Siedział jak zamrożony, wzrok miał wbity w podłogę. Wiedziałam, że to nie jest żart. Widziałam ten błysk w oczach Sandry i tego drugiego faceta, który stał teraz za nią z rękami założonymi na piersi. Wyglądali jak sępy czekające na truchło.
- Co wy gadacie? Jakie długi? O czym wy w ogóle mówicie? wykrztusiłam, choć głos mi drżał.
Sandra zaśmiała się cicho i przesunęła palcami po moich ramionach. Jej dotyk był zimny, mimo że w pokoju panował zaduch.
- Adamie, powiedz jej, jak bardzo jesteście w czarnej dupie. Powiedz, ile wisisz ludziom, którzy nie lubią czekać na pieniądze.
Adam w końcu podniósł głowę. Wyglądał żałośnie. Oczy miał czerwone, a na twarzy wypisane czyste przerażenie.
- Marta, oni mają wszystkie papiery z firmy. Podpisałem jakieś cyrografy, myślałem, że to przejdzie, że wygramy na giełdzie, ale wszystko poszło w piach. Nie mam nic. Mieszkanie, w którym jesteśmy, to jedyne, co nam zostało, a i to jest zastawione pod ten dług. Oni mogą nas wyrzucić na bruk w jeden dzień.
Poczułam, jak krew odpływa mi z twarzy. Wszystko, co budowaliśmy przez te lata, całe nasze życie, rozpadło się w sekundę przez głupotę mojego męża. Spojrzałam na nich. Telefon na stoliku nagrywał każdy mój ruch. Czerwona dioda mrugała jak wyrok.
- Zddejmij to, Marta. Nie mam całej nocy. Jak się zdecydujesz, to może pogadamy o anulowaniu odsetek. Jak nie, to jutro rano komornik puka do drzwi i zabiera wszystko, co macie w tej chałupie, a potem wysyłamy te nagrania twoim rodzicom i do twojej firmy. Wiesz, jak oni kochają skandale, prawda?
Sandra wstała i zaczęła rozpinać guzik mojej sukienki. Nie odsunęłam się. Byłam w szoku, ale też czułam coś dziwnego. Jakby cały ten strach nagle zamienił się w wściekłość. Oni myśleli, że jestem łatwą ofiarą, przestraszoną dziewczynką z prowincji, która zrobi wszystko, żeby ratować skórę.
- Jeśli to zdejmę, dług znika? zapytałam, patrząc Sandrze prosto w oczy.
- To dopiero początek, mała. Ale długi to pestka przy tym, co możesz zyskać, jak będziesz grała w naszej drużynie, odpowiedziała Sandra i pociągnęła mocniej za materiał.
Moja sukienka zsunęła się na ziemię. Zostałam w samej bieliźnie. Czułam na sobie wzrok tego drugiego faceta. Lustrował mnie jak mięso w sklepie. To było upokarzające, ale jednocześnie czułam dziwne podniecenie, kiedy widziałam, jak Adam chowa twarz w dłoniach. Czułam się brudna, ale też wyzwolona z tych wszystkich udawanych konwenansów, które nas trzymały w ryzach.
- Dobra, zdejmij resztę, rzucił ten drugi facet i podszedł do mnie, wyciągając rękę w stronę mojego stanika.
W tym samym momencie telefon na stoliku zawibrował. Ktoś dzwonił do Sandry. Spojrzała na ekran, a jej twarz nagle zesztywniała. Odeszła na bok, żeby odebrać, a facet, który mnie dotykał, zawahał się przez chwilę.
- Słucham? Co się stało? zapytała Sandra, odchodząc w stronę okna.
W kuchni nagle rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. Ktoś wszedł do domu od strony tarasu. Zamarliśmy wszyscy. To nie był nikt z nich, bo wszyscy byli w salonie. Usłyszałam kroki na parkiecie, ciężkie, zdecydowane. W drzwiach stanął mężczyzna, którego nigdy wcześniej nie widziałam, ale jego mina mówiła jasno, że nie przyszedł na drinka.
- Bawicie się beze mnie? zapytał głosem, od którego przeszły mnie ciarki.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz