Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Złota Klatka 12

Żona Roberta nie ruszyła się z miejsca. Stała tam, sącząc wino, z tym swoim ironicznym uśmieszkiem, który zawsze mnie wyprowadzał z równowagi. Adam nawet nie przestał pompować, choć na moment zwolnił, żeby spojrzeć na kobietę. Czułam jak Robert w moich ustach twardnieje jeszcze bardziej, czułam każdy jego ruch, każde drgnięcie żyły. Byłam dla nich tylko kawałkiem mięsa na biurku, przedmiotem, który można przekładać z kąta w kąt.

- Nie wie. Ale zaraz się dowie, co nie kochanie - odparł Adam, chrypiąc z wysiłku.

Robert pociągnął mnie mocniej za włosy, zmuszając do głębszego ssania. Czułam smak jego kutasa, słony i ciężki, dławiłam się nim, ale nie mogłam przestać. To było chore, jak bardzo mi się to zaczynało podobać. Wcześniej bym płakała, teraz tylko zaciskałam palce na krawędzi blatu i czułam jak narasta we mnie fala, której nie dało się już zatrzymać. Adam wbił się we mnie tak mocno, że aż podskoczyłam, a na biurku rozsypały się jakieś dokumenty.

- Chodź tutaj, Elizo - rzucił Robert, nie wyjmując swojego interesu z mojej buzi.

Jego żona podeszła bliżej. Była elegancka, w tej swojej drogiej sukience, z idealnie ułożonymi włosami, a patrzyła na mnie jak na śmiecia. Postawiła kieliszek na szafce i bez słowa zaczęła rozpinać rozporek Adama, który stał za mną. Zaczęła go obsługiwać ręką, patrząc mi prosto w oczy. Czułam się jak w jakimś teatrze, gdzie jestem jedyną aktorką, która nie zna scenariusza.

- Marta jest dzisiaj wyjątkowo chętna - powiedziała Eliza, a w jej głosie nie było cienia zazdrości, tylko czysta satysfakcja.

Adam wydał z siebie warknięcie, kiedy Eliza zaczęła go pieścić. Ja skupiłam się na Robercie. Zaczął mnie posuwać w buzi jeszcze ostrzej, uderzając o moje gardło. Czułam, jak tracę oddech, jak tlen przestaje docierać do mózgu. Moje ciało było w ogniu. Chciałam więcej. Chciałam, żeby mnie zmiażdżyli, żeby wzięli mnie w każdy możliwy sposób, żeby ta noc nigdy nie miała końca.

Robert wyciągnął swojego kutasa z moich ust i pchnął moją głowę w stronę Adama.  

- Zmieńcie pozycję. Chcę ją od tyłu na kolanach - rozkazał.

Adam nie czekał. Zsunął mnie z biurka na podłogę. Uderzyłam kolanami o twardy dywan, ale nawet tego nie poczułam. Wszystko było zamglone. Eliza klęczała obok, dotykając moich piersi, drapiąc paznokciami moją skórę aż do krwi. Czułam jak Adam wchodzi we mnie od tyłu, prosto w moje wnętrze, a Robert w tym samym czasie ustawił się przede mną.

- Ssij teraz, kurwo - mruknął Robert, wpychając mi znowu członka w usta.

Byłam w absolutnym piekle. Czułam jak Adam napiera na mnie, jak rozrywa mnie od środka, podczas gdy Robert patrzył na mnie z wyższością, trzymając mnie za głowę jak trofeum. Eliza w tym czasie bawiła się moimi sutkami, śmiejąc się pod nosem. Nie było w tym już żadnej miłości, żadnych uczuć, tylko surowy seks, agresja i władza.  

- Zrób jej zdjęcie w tej pozycji - rzuciła Eliza do męża.

Robert jedną ręką wyciągnął telefon, a drugą mocniej docisnął moją głowę. Czułam błysk flesza, który na chwilę mnie oślepił. Nie obchodziło mnie to. Chciałam, żeby mnie wykończyli, żeby mnie totalnie zniszczyli. Nagle usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi na dole i kroki na schodach. Ktoś wszedł do domu.  

Adam zatrzymał się w pół ruchu, wyciągając się ze mnie.  

- Kto to, kurwa, jest? - warknął Robert, patrząc w stronę drzwi.

Do pokoju weszła postać, której najmniej się spodziewałam. To była ta niania, którą ostatnio widziałam w ogrodzie, ale tym razem nie miała na sobie służbowego mundurka. W ręku trzymała tablet z włączoną kamerą, a na twarzy miała uśmiech, który mroził krew w żyłach.

- Szefie, mamy problem - powiedziała chłodno, nie patrząc nawet na moją nagą, spoconą postać na środku pokoju. - Twój wspólnik właśnie przyszedł i chce rozmawiać o tym, co nagraliśmy w zeszłym miesiącu. I nie jest sam.

Dodaj komentarz