Policzek piekł mnie jak cholera, ale nie pisnęłam nawet słowa. Adam stał nade mną z tą swoją miną sfrustrowanego pieska, który nagle poczuł się jak pan na włościach. Eliza tylko zachichotała, poprawiając szlafrok. Wyglądała na kompletnie podnieconą tym, że dostałam w twarz. Robert stał obok, obserwując nas z tym swoim chłodnym, obojętnym wyrazem twarzy, jakby oglądał tanie reality show w telewizji.
- Uspokój się, Adam, bo zrobisz dziurę w podłodze - powiedział Robert, wyciągając z barku butelkę drogiej whisky. - Twoja żona po prostu wiedziała, jak załatwić sprawę. Policja odeszła, prawda?
Adam zaciągnął się powietrzem, patrząc to na mnie, to na Roberta. Jego dłonie drżały z emocji. Widziałam w jego oczach to chore pomieszanie wstydu i podniecenia, które zawsze się pojawiało, kiedy wiedział, że robię coś, co przekracza wszelkie granice.
- Rozbieraj się - rzucił Robert, nie patrząc na mnie.
Zamrugałam szybko. Serce waliło mi w piersi jak młot.
- Słuchałaś? - warknął Adam, chwytając mnie za włosy i szarpiąc do tyłu. - Robert kazał ci się rozebrać. Chcesz znowu skończyć w tej zasranej piwnicy z długami, czy wreszcie zaczniesz robić to, za co nam płacą?
Zaczęłam zrzucać z siebie ubrania. Każdy ruch był wyścigiem z moimi własnymi myślami, które krzyczały, żeby uciekać, ale moje ciało już dawno przestało mnie słuchać. Eliza podeszła do mnie i przejechała paznokciami po moich plecach, aż poczułam pieczenie.
- Jaka śliczna - szepnęła mi do ucha, po czym złapała mnie za piersi i zaczęła je wykręcać. - Adam, patrząc na nią, nie masz ochoty trochę się zabawić? Czy znowu będziesz stał w kącie jak jakaś ciota?
Adam rzucił się na mnie, odpychając Elizę, i wcisnął mnie w ścianę. Jego dłonie były brutalne, szorstkie, pozbawione jakiejkolwiek czułości. Wbił palce w moją cipkę, sprawdzając, czy jestem gotowa. Byłam mokra. Zawsze byłam mokra w tym domu, nawet jeśli w środku czułam się jak śmieć.
- Klękaj - warknął.
Padłam na kolana na zimną posadzkę. Robert podszedł bliżej, rozpiął rozporek i wyciągnął swojego kutasa. Był twardy, nabrzmiały od żądzy władzy. Nie kazał mi prosić. Wepchnął mi go prosto do gardła, dusząc mnie przy tym swoim ciężarem. Czułam, jak dławię się jego członkiem, a każde moje zakrztuszenie sprawiało mu tylko większą frajdę. Adam stał nade mną i walił konia, patrząc na to z obłędem w oczach, a Eliza w tym czasie gładziła go po karku, szepcząc mu do ucha najbardziej sprośne rzeczy, jakie przyszły jej do głowy.
Robert chwycił mnie za włosy i zaczął mocno walić, rytmicznie, bez żadnej litości dla mojego gardła. Każde uderzenie wywoływało we mnie falę czegoś, co było mieszanką bólu i obrzydliwego uzależnienia. Chciałam, żeby przestał, a jednocześnie modliłam się, żeby nigdy nie kończył.
- Zobacz, jaka jest posłuszna - powiedział Robert do Adama, nie przerywając swojej pracy. - Wiesz, co jest w tym najlepsze? Ona kocha być traktowana jak suka. Prawda, Marta?
Przełknęłam ślinę, ledwo oddychając. Adam podszedł bliżej i zaczął lizać moją cipkę, wpychając tam palce. Czułam się rozrywana z obu stron. To nie był seks, to było całkowite wyzbycie się siebie. Eliza zaczęła mnie smagać skórzanym paskiem, który wyciągnęła z torebki, zostawiając czerwone ślady na moich udach.
- Mocniej, Adam! - krzyknęła Eliza. - Pokaż jej, kto tu zarabia pieniądze!
Adam wcisnął palce jeszcze głębiej, a ja zaczęłam wyć z rozkoszy i upokorzenia. Wtedy drzwi wejściowe z hukiem otworzyły się na oścież. W progu stanęła kobieta, której nie znałam, z dwoma ochroniarzami za plecami. W ręku trzymała telefon, na którym wyświetlało się nagranie z naszego salonu.
- Zabawa skończona, Robert - powiedziała chłodno. - Mamy wszystko, czego potrzebujemy, żeby zniszczyć was wszystkich. Albo płacisz, albo ten film leci do prokuratury.
Adam zamarł z palcami w mojej cipce, a Robert wyciągnął kutasa z moich ust, ocierając go o moje ramię. Cisza, która zapadła, była gorsza niż krzyk. Robert uśmiechnął się, ale w tym uśmiechu nie było nic zabawnego.
- A co, jeśli powiem, że to nie jest jedyna kopia? - zapytał spokojnie, poprawiając spodnie.
Kobieta zrobiła krok do przodu i wycelowała w nas pistolet.
- To mnie nie obchodzi. Kto z was zaczyna ssać pierwszy, żebyśmy mogli zacząć negocjacje?
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz