Nowy Świat Czarownic, cz. 8

8

     Pomimo nakazanego przez margrabinę pośpiechu prace nad portretem trwały trzy dni, zajmując cały czas Marcusa. Jedynie wieczorami mógł zajrzeć do stajni oraz Demona, którym Sudrun zajmowała się z miłością i oddaniem. Lady Miranda zdobyła się na ten drobny gest życzliwości wobec syna i zezwoliła na tymczasowe przekazanie konia pod opiekę gwardzistki. Nadal nie potrafił pogodzić się z myślą o utracie przyjaciela, ale te wieczorne wizyty stanowiły jedyną miłą chwilę wśród pasma drobnych złośliwości i upokorzeń, których nie szczędził młodzieńcowi sir Roland. Czyżby nadal odczuwał zazdrość? A może rozładowywał w ten sposób własną złość? O ile Marcus wiedział z plotek służby, pan Pierwszy wciąż jeszcze czekał na zaproszenie do odwiedzenia komnat swojej pani i małżonki. Chłopak domyślił się, że Lady Miranda czeka z kolei na ukończenie portretu. Wiedział już, że matka potrafi postępować w taki właśnie sposób i to tłumaczyłoby w jakimś stopniu zły nastrój oraz niechęć sir Rolanda. Obydwaj ucieszyli się więc z ukończenia pracy. Pani Międzyrzecza przyjrzała się krytycznie uzyskanemu efektowi, pochwaliła zarówno pierwszego męża jak i syna oraz poleciła natychmiastowe wyekspediowanie malowidła do księstwa Siedmiu Bram. To znaczy, miejsca przeznaczenia przesyłki domyślał się tylko Marcus, sir Rolandowi nie udzielono tej informacji. Zapewne wcale zresztą nie był jej ciekaw, szczęśliwy z tego, że zdołał zadowolić swoją panią i małżonkę i może teraz otrzyma wyczekiwane wezwanie... O to z kolei zupełnie nie dbał uwolniony od uciążliwego pozowania model.
     Przynajmniej dzięki trzydniowej nieobecności na lekcjach u mistrza Matteo chłopaka ominęło układanie kilkunastu sonetów sławiących urodę oraz pozostałe zalety różnych młodych księżniczek, przypuszczalnych narzeczonych. Nauczyciel uznał może, że oboje mają i tak zbyt mało czasu na dokończenie innych elementów edukacji i sprawa nieszczęsnych wierszy odeszła w niepamięć. Marcus żałował niekiedy, że nie zdołał poznać szczegółów dotyczących wyglądu Bereniki, koloru jej oczu i włosów, o czym wspominał swego czasu mistrz Matteo i których to wiadomości z pewnością byłby w stanie podopiecznemu udzielić. Wydawało się jednak wątpliwe, by układanie tych rymowanych pochwał mieli zacząć akurat od najmniej, zdaniem nauczyciela, prawdopodobnej kandydatki, a przecież chłopak nie mógł zdradzić się z tym, że zna imię przyszłej pani i małżonki. Na komponowanie sonetów dotyczących innych młodych dam nie miał natomiast najmniejszej ochoty. Wolał już snuć własne fantazje na temat pięknej jakoby, a z pewnością śmiałej i dzielnej wojowniczki, którą miał poślubić. Wyobrażał ją sobie jadącą konno na czele zbrojnego oddziału, prowadzącą szarżę na bandę pokracznych barbarzyńców, zagrażających północnej granicy Królestwa, biorącą udział w polowaniu... Przecież musiała znakomicie jeździć konno... Ach, gdyby tak pościgać się z nią, mając pod siodłem Demona, pogalopować po lesie czy nawet pokrytych śniegiem górach... Był pewien wygranej, a przynajmniej tego, że łatwo by skóry nie sprzedał... Widział już siebie samego, towarzyszącego pani i małżonce w tej szarży na hordę barbarzyńców, pędzącego u jej boku, ich oboje, odnoszących wspólnie wielkie zwycięstwo... Przecież całkiem zręcznie władał orężem, a ona rzucałaby na wroga ogniste kule, czy co tam potrafią czynić magowie wojny... Moc czerpałaby z jego własnego nasienia, wieczorami, w zamkowej komnacie albo w obozowym namiocie... W takich okolicznościach i dla takiego celu oddawałby ją chętnie i żadne ochraniacze czy dziewki służebne nie byłyby do niczego potrzebne... Walcząc w ten sposób ramię przy ramieniu poznaliby się i polubiliby o wiele bardziej, niż zdołałby to sprawić najpiękniejszy nawet sonet...
     Snucie takich fantazji, zazwyczaj bardzo przyjemnych, kończyło się coraz częściej silnym bólem w przyrodzeniu, powodowanym przez przeklęty ochraniacz. Co dziwne, im bardziej dotkliwe okazywały się te ataki, tym wyraźniej zdawały się przywoływać obraz nadal tajemniczej, ale  wyczarowywanej za pomocą wyobraźni Bereniki, zwłaszcza w chwilach, gdy on sam obdarzał dziewczynę mocą, podobno niezwykle potężną, jak przyznała ostatnio z dumą margrabina.      Żyjąc w stanie narastającego napięcia, niemal z ulgą przyjął zaproszenie, czy też wezwanie, do stawienia się na komnatach matki, przyniesione przez służkę – oczywiście młodą i urodziwą – bezpośrednio po zakończeniu lekcji. Tym razem nie dostrzegł nigdzie wiadra z lodem, nie zanosiło się więc na zdejmowanie krępującego przyrodzenie przyrządu. O dziwo, odczuł pewien zawód. Starał się unikać towarzystwa jakichkolwiek dziewcząt, z wyjątkiem spotykanej w staniach Sudrun, ale i tak od dłuższego czasu narastał w nim dziwny niepokój. Czy i moc również? Jeżeli nawet, to i tak nie potrafił jej wykorzystać.
     - Witaj, Marcusie. Rada jestem powiadomić cię, że z Siedmiu Bram nadeszły dobre wieści. Twój portret bardzo się spodobał, jak się tego spodziewałam. Także siła twojego nasienia musi wywierać odpowiednie wrażenie. Linia krwi Międzyrzecza ma swoją wartość, nigdy o tym nie zapominaj, mój synu. Księżna Berengaria podjęła decyzję i postanowiła jak najszybciej doprowadzić do waszego małżeństwa z Bereniką. W tym celu przybędzie tu osobiście.
     - Księżniczka Berenika? - spytał, nie potrafiąc ukryć ciekawości i podniecenia.
     - Nie, Marcusie. Zaszczyci nas wizytą sama księżna Berengaria, jej obecność w zupełności wystarczy dla przeprowadzenia wszelkich formalności, a nawet zawarcia małżeństwa przez pierścień. Szczerze mówiąc, zaproponowałam taką właśnie formę zaślubin. Dbam o twoją pozycję i godność, mój synu. Wyruszysz do Siedmiu Bram już jako poślubiony, pierwszy małżonek Lady Bereniki, przyszłej pani księstwa.
     - Ach tak... - odparł, trochę jednak rozczarowany.
     - To wielki zaszczyt, że księżna fatyguje się osobiście. Takie sprawy załatwia się zwykle przez pełnomocników.
     - Ale dlaczego nie mogła zabrać ze sobą córki?
     - Z taką niecierpliwością wyglądasz swojej obiecanej pani i małżonki? To dobrze wróży na przyszłość, Marcusie. A może ciąży ci ochraniacz? To zrozumiałe, ale powściągnij jeszcze pożądanie. Wytrzymasz, a wywrzesz dzięki temu najlepsze wrażenie. Oczywiście, otrzymasz też bogate wiano.
     - Matko i pani, miałbym prośbę w tej sprawie. - Dostrzegł okazję przeprowadzenia swojego planu.
     - Jakąż to, synu?
     - Chciałbym zabrać ze sobą Demona... Proszę!
     - Lepiej zapomnij o tym koniu, już to mówiłam. To nie jest wierzchowiec dla poślubionego pana szlachetnej krwi.
     - Nie dla siebie, Sudrun nadal by się nim opiekowała... Ją też chciałbym zabrać...
     - To nie jest najlepszy pomysł, Marcusie. Czy spytałeś ją choćby o to?
     - Tak, matko i pani. Nie miałaby nic przeciwko, a mnie przydałby się ktoś zaufany... - dodał nieopatrznie.
     - Masz zdobyć miłość i zaufanie księżniczki Bereniki, przyszłej pani i małżonki. Przychylność księżnej Berengarii też na pewno ci się przyda. Nie, Marcusie, to zdecydowanie zły pomysł. Muszę odmówić. W zamian możesz wybrać sobie jakieś inne, spokojniejsze konie. I do tego kilku stajennych albo pomocników łowczego. - W tym wypadku margrabina zdawała się nie przejmować brakiem zgody i wiedzy ewentualnych członków świty syna.
     - Ale...
     - Dość tego, Marcusie. Już postanowiłam w tej sprawie. - Rozpoznał ton głosu Władczyni. - Na coś takiego musiałaby zgodzić się także księżna Berengaria, a nie życzę sobie żadnych komplikacji w związku z naszym układem.
     - Aż tak bardzo zależy ci na tym sojuszu, pani i matko? Jaką cenę wykupu wynegocjowałaś? - spytał rozgoryczony.
     - To nie twoja sprawa, Marcusie... Ale dobrze, jak przypomniałeś, jestem twoją matką i powiem ci, podobnie jak zdradziłam przed czasem imię narzeczonej. Marchia Międzyrzecza powiększy się o pewne ziemie na pograniczu z księstwem Siedmiu Bram. Księżna Berengaria zgodziła się je oddać.
     - Ale to przecież same dzikie góry, niewiele zyskasz za swego syna, Szlachetna Pani!
     - Nie tobie o tym rozsądzać, Marcusie. Nie znasz się na polityce, a ja muszę dbać o interesy i bezpieczeństwo naszego władztwa oraz naszych poddanych.
     - Chyba tylko twoich i Mirelli, Dostojna Pani!
     - Marcusie, ty z kolei jesteś moim synem i musisz zawsze o tym pamiętać. Masz swoją wartość, wartość krwi Międzyrzecza i wiedz, że z pewnością nie oddałabym cię za darmo. Księżna Berengaria, a i młoda Berenika również, powinny wiedzieć, że wniosły za ciebie cenny dar wykupny. I tego dopilnuję.
     - Jak uważasz, Wielmożna Pani.
     - Marcusie, nie mów, proszę, w taki sposób. Nie mogę spełnić twojej prośby, ale mam dla ciebie prezent, który powinien cię zainteresować.
     - Cóż takiego, pani?
     - Otóż poprosiłam, by w zamian za twój portret przysłano z Siedmiu Bram podobiznę księżniczki Bereniki. To nie jest przyjęte i zwykle się tego nie robi, ale księżna Berengaria spełniła nasze życzenie. Pomyślałam, że chciałbyś wiedzieć jak wygląda twoja przyszła pani i małżonka. Jest rzeczywiście bardzo urodziwa. Oto ona.
     Margrabina sięgnęła do jednej z szuflad biurka i wydobyła niewielki, oprawiony w proste, drewniane ramy obraz. Marcus pochwycił go chciwie, rzeczywiście zaciekawiony. Ujrzał oblicze dziewczyny o regularnych rysach, wystających policzkach i prostym nosie. Artysta oddał śmiałe spojrzenie błękitnych oczu, wokół twarzy wiły się gęste, złocistorude loki, przypominające bardzo jego własne. Surowy nieco zarys podbródka łagodziły widoczne powyżej kącików ust dołeczki, zdradzające, że ich właścicielka łatwo i często się uśmiecha. To ostatnie nie pasowało do wizerunku groźnej, surowej wojowniczki z Północy, który zdążył sobie wyobrazić w swoich fantazjach, ale bynajmniej chłopakowi nie przeszkadzało.
     - Możesz zatrzymać ten portret, poprosiłam o niego specjalnie dla ciebie, synu.
     - Dziękuję, pani i matko, naprawdę dziękuję.
     Powiedział to szczerze. Teraz otrzyma bardziej wyrazistą podstawę do snucia swoich fantazji... Zapewne staną się z tego powodu jeszcze boleśniejsze, ale co tam... Może to wszystko nie ułoży się aż tak źle... Z tych rojeń wyrwały go kolejne słowa Lady Mirandy.
     - Widzę z radością, że księżniczka ci się spodobała, synu. To bardzo dobrze. Wezwałam cię jednak nie tylko z powodu tego podarunku. W związku z twoim małżeństwem czeka cię jeszcze jedno zadanie, do którego powinieneś się przygotować.
     - Jakie to zadanie, matko i pani?
     - Otóż, Marcusie, gdy błękitnokrwisty syn szlachetnego rodu ma poślubić równie dobrze urodzoną pannę, jej rodzina albo ona sama mogą poprosić o pewien, hmm... sprawdzian.
     - Sprawdzian?
     - Tak, obyczaj pozwala, by przed zawarciem związku upewniono się co do siły i wartości mocy gromadzonej przez przyszłego małżonka. I teraz księżna Berengaria wyraziła takie właśnie życzenie. Ale nie obawiaj się, bez trudu zadowolisz wszelkie wymagania Siedmiu Bram. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
     - Na czym polega ten sprawdzian? – spytał, czując już jednak w duchu, jaka będzie odpowiedź.
     - Marcusie, moc mężczyzny błękitnej krwi przekazywana jest razem z  jego nasieniem i tylko w jeden sposób można przekonać się o jej sile. Sir Dorian z pewnością już ci o tym opowiedział.
     - Tak, wyjawił tę ukrywaną dotąd przede mną tajemnicę... Czy to znaczy, że będę musiał najpierw napełnić nasieniem księżniczkę, a potem dopiero pozwolą mi ją poślubić?
     - Nie. Ceremonia zaślubin odbędzie się tutaj, zaślubin przez pierścień, ale ma ona moc wiążącą. Wyruszysz do Siedmiu Bram już jako prawowity, pierwszy małżonek Lady Bereniki. Nalegałam na to. Sprawdzian musi zatem zostać przeprowadzony wcześniej.
     - To w jaki sposób... Przyślą tu jakąś dziewkę czy kogoś w tym rodzaju?
     - Siłę nasienia oraz towarzyszącej jej mocy może z kolei ocenić tylko dama szlachetnej krwi. Żadna dziewka z ludu na nic się w tym celu nie przyda.
     - To jak... Chyba nie chcesz powiedzieć, że...
     - To właśnie jeden z  powodów, dla których księżna przybywa osobiście, Marcusie. To ona przeprowadzi próbę i podejmie ostateczną decyzję. Nie obawiaj się, nie wątpię, że nie zawiedziesz.
     - Ale... ale... Mam usłużyć tej wiedźmie, o której wszyscy źle mówią? Nie wystarczy, że wysyłasz mnie na jej dwór, oddajesz w jej władzę? I nawet teraz opowiadasz tutaj o urodzie księżniczki Bereniki...
     - To nie okaże się takie straszne, zobaczysz. Księżna z pewnością potrafi docenić nie tylko siłę twojego nasienia i mocy. Inne walory też z pewnością zauważy. O ile wiem, nie jest też żadną wiedźmą. Wszystkie damy błękitnej krwi potrafią zadbać o takie sprawy. – Odruchowo musnęła dłonią kosmyk długich, czarnych włosów.
     - Może to raczej o jej portret powinnaś była poprosić, Dostojna Pani? - zapytał cierpko. - Chyba bardziej by mi się przydał!
     - Uwierz Marcusie, mnie też nie odpowiada ten warunek Siedmiu Bram, ale nie mogłam odmówić. Nie spodziewałam się czegoś takiego, bo to dawny i na wpół zapomniany obyczaj, by matka przeprowadzała sprawdzian osobiście.  Ona powołała się jednak na stare prawo i zażądała takiej właśnie próby. Poradzisz sobie, krew Międzyrzecza jest czysta i silna.
     - A raczej, jak mówisz, nasienie oraz moc jego synów! I myślę, że właśnie tylko synowie Międzyrzecza zdołali jeszcze zachować obydwa te walory!
     - Marcusie, proszę cię!
     - Teraz rozumiem, dlaczego nie zabrała córki... Musi bardzo ci zależeć na tym sojuszu, Szlachetna i Potężna Pani! Czy takie upokorzenie syna Międzyrzecza warte jest kilku kamienistych, zaśnieżonych pagórków?
     Nie czekając na odpowiedź wybiegł z gabinetu Lady Mirandy. Ostatnimi czasy takie zakończenie audiencji udzielanych Marcusowi przez margrabinę stało się już niemal tradycją.

nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2465 słów i 14334 znaków.

9 komentarzy

 
  • kaszmir

    No i marzenia o przyszłej małżonce są coraz bliżej. Sam fakt zaślubin przez pełnomocnika jest formą sprzedaży towaru, a noc poślubna z teściową jakby sprawdzianem męskości. Kobiety nabierają mocy poprzez stosunek.
    Dziwne konwenanse przykryte pewnie mroczną tajemnicą.  I nie dziwi mnie rozgoryczenie Marcusa wobec matki.  
    Ważne, że Demon ze Sudrun zostaje.  
    Pozdrawiam  

  • nefer

    @kaszmir Zaślubiny przez pełnomocnika ("per procura";) stanowiły w średniowieczu normalną praktykę wśród rodzin panujących. Oczywiście, ceremonia dotyczyła panny młodej, odwracam tu jednak konwencję. Zdarzało się również, że przyszła teściowa dokonywała "oględzin" synowej pod kątem zdrowia i zdolności rozrodczych. Tutaj również bawię się odwróceniem schematu. A ponieważ w całej tej transakcji chodzi o zdolności Marcusa do generowania i przekazywania mocy magicznej, a te jego talenty można ocenić tylko w jeden sposób, stary zwyczaj "próby" wydał mi się jak najbardziej logiczny. Z czasem ujawnią sie też inne motywy postępowania zarówno księżnej, jak i matki Marcusa. Oczywiście, bohater musi czuć się rozgoryczony.
    Pozdrawiam

  • Lolek2

    Wkoncu piatek :)

  • nefer

    @Lolek2  :telewizor:    :cheers:   :sex:  i inne rozrywki.

  • choc

    No cóż ...
    Autor jak zwykle , w Swych opowiadaniach, potrafi budzić , napięcie  połączone z erotyzmem.

  • nefer

    @choc Dzięki za wpis i zapraszam do dalszej lektury.

  • Ramol

    Czyta się świetnie. Opowieść jest w stanie startu i wzmacniania się. Wciąż zastanawiam się co można jeszcze skomplikować, aby później było co "wycinać".  Nie mogę zgodzić się z Violet, że Nefer ma nieczułe serce. Inna jest dzisiaj ocena postępków (i różna w różnych cywilizacjach),  postawienie bohatera w wyimaginowanej sytuacji pozwala na swobodniejsze wyjaśnienie wszelkich rozterek moralnych. Nie wiem jeszcze co Autor chce nam pokazać, przed jakim problemem postawić czytelników,. ale wierzę, że nie będzie nam łatwo zdecydować jednoznacznie jak cykl powieści winien się zakończyć. Lubię próbować rozwiązywać stawiane przez Autora pytania. Brawo Zbyszko!

  • violet

    @Ramol nieczułe serce Nefera to taka troszkę metafora,  nie osądzam postępków, to tylko taka gra słow pomiędzy autorami  ;)

  • nefer

    @Ramol Ach, stary druhu... Wiem, że masz serce gołębie, pomimo pozorów jakie w swoich opowiadaniach tworzysz. Twoje "Konie" to przykład, jak surowy na pierwszy rzut oka bohater okazuje z czaem coraz więcej serca właśnie. A i Violet nie są obce porywy romantyzmu. Wierzę głęboko, że i w jej ponurym, jak dotąd, świecie - ("Arystokrata" - wszystkim polecam) miłośc odegra swoją rolę... Nie może byc inaczej! A tutaj opowieśc jest na etapie wzbudzania i gmatwania wątków. Różne rzeczy już sie wydarzyły, inne jesze się wydarzą. Bohater  w obecnej chwili nie wie wszystkiego... Zapraszam.

  • baba

    To nie postępki, to walka o przezycie! Kto nie potrafił o siebie walczyć odchodził w nicość w pogardzie wspolplemieńców. Juz sredniowiecze bylo bardziej "cywilizowane" niz czasy w ktorych Nefer osadzil swoja opowiesc... ad rem - w tej mialkosci i bylejakosci która panuje ostatnio na lol'u jestes wyjatkiem. Twoje lekkie i stylowe pioro, zywa narracja, fajne dialogi i genialne czasy w ktorych posadowiles swoja opowiesc budza szacunek i satysfakcje,ze KTOS potfrafi jeszcze napisac cos madrego! Dobre i czapki z głów !!!

  • Ramol

    @violet ja tylko udaję tępaka (przynajmniej tak mi się zdaje) i miło mi, że zauważyłaś mą skromną osobę...

  • violet

    @Ramol od dawna zauważam Twoją osobę :)

  • nefer

    @baba Racja, ten świat jest okrutny i bezlitosny, pomimo pozorów sielanki. Bohater zdąży się jeszcze  o tym przekonać. Dzieki za dobre słowo i zapraszam do dalszej lektury.

  • POKUSER

    Oj tradycyjna cisza przed burzą, wyciszenie emocji, wyjaśnienie pomniejszych wątków. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Marcus wyjechał na Demonie, ale w kajdanach ;) Jak zawsze świetna część :)

  • nefer

    @POKUSER Z Demona nie zrezygnuje... W kajdanach to tkwi cały czas, chociaż nie z żelaza są wykute... Raczej z sieci kłamstw i intryg... Dzieki za komentarz i zapraszam.

  • QaS

    Kolejna super czesc :bravo:

  • nefer

    @QaS Ha, poczekaj na kolejny rozdział to zobaczysz, co stary bajarz potrafi.   :devil:  Dzięki za zainteresowanie i komentarz.

  • Lolek2

    :)
    Niewolnictwo twoja mocna strona. Spokojny rozdzial, tlumaczacy w sumie wszystko to co bu juz wczesniej "powiedzian".  O pol roku za wczesnie przypomnialem sobie o tej stronie. Tak bym mi o wiele wiele wiecej materialu do przeczytania.  Dzieki neferze.

  • nefer

    @Lolek2 I w ten sposób zostanę za chwilę naczelnym poganiaczem niewolników na wszelkich portalach z tekstami erotycznymi.  :whip:  Ale, ale Violet też ma tutaj coś do powiedzenia w tej kwestii, a i Megas Aleksandros na Najlepszej Erotyce również (zapraszam wwszystkich lubiących czytać). Pozdrawiam i dzięki za wpis. Dzięki temu, że wzedłeś już teraz, mam satysfakcję z Twoich kometarzy.  :devil:

  • Lolek2

    @nefer  Dzieki za Megasa... kiedys patrzalem na te pozycje ale nie wiem jak mi przemknela.  Poczytalem troche - 7 rozdzialow (tekstu jak cholera :) )  no i uczucia mieszane. Autor naczytal sie o Videssoss i na tej bazie pisze swoja powiesc to raz. Po drugie przez 7 rozdzialow nie ma praktycznie zadnej fabuly z wyjatkien (porwania kleopatry i napadniecia przez zabujce) reszta to wkolko te same opisy jak glowny bohater chodzi od kurtyzany do kurtyzany: zuca je na plecy, wchodzi na sucho i caluje po szyi....  caly czas ten sam scenariusz az do znudzenia.  Ale chyba doczytam calosc bo cos czytac trzeba. :)     Mistrzu tej powiesci daleko do twojej, u ciebie brak monotonii, pelno zaskoczen i calkowicie inaczej tworzysz i opisujesz swiat - otoczenie.  Pozdro.

  • nefer

    @Lolek2 Każdy pisze inaczej, po swojemu. Wpisz tam MA jakiś komentarz, ucieszy się. Napisz co ci się podoba, a jak masz uwagi to uzasadnij. Pewnie rozwinie się dyskusja. Każdy autor to lubi. Pozdrawiam. Acha, jak lubisz zaskoczenia ta zajrzyj tu za tydzień.  :rotfl:

  • Lolek2

    @nefer zajrze zajrze, tylko nie zaskocz nas stara zgarbiona wiedzma z dlugim spiczastym nosem i wielkim pryszczu na czybku nosa, ktora bedzie gnebic biednego chlopca hehe...

  • CzarnaKaczuszka

    Silna i czysta krew, tylko to obchodzi tę wstrętną wiedźmę w związku z własnym synem. Grrr.... Może chociaż Marcus zdoła w następnym odcinku wynegocjować zabranie Demona i Surdun, np. grożąc, że w przeciwnym razie ani myśli zadowalać przyszłej teściowej.

  • nefer

    @CzarnaKaczuszka Obchodzą ją własna potęga i korzyści, które może wyciągnąć z faktycznej "sprzedaży" syna. Marcus kocha tego konia i spróbuje coś zrobić w tej sprawie, gdy trafi się okazja. Czy skorzysta z Twojego planu szantażu? Wiele by chyba nie ugrał takim postawieniem sprawy, obawiam się. Ale zobaczymy w następnym rozdziale... Pozdrawiam i zapraszam.  :)

  • violet

    Arystokrata i jakby niewolnik...Nie jakby, uczyniłeś go niewolnikiem! Okrutne prawo, serca Neferze nie posiadasz?!  Ale przewrotność wyczuwam, oj wyczuwam... ;)

  • nefer

    @violet Ech, kobiety są bardziej okrutne od mężczyzn. Co do tego, kiedyś już się chyba zgodziliśmy.  :blackeye:  A tutaj... Takie postępowanie, jest niestety logiczne. W końcu chodzi o zabezpieczenie i przekazanie pewnej wartości. Zwykle odbywało się to w odwrotnym układzie, a tą "wartością" miała być pewność, kto spłodził syna i dziedzica. I też potrafiono zmieniać z tego powodu kobiety w niewolnice. I jeszcze uzasadniano to względami religijnymi, moralnością, obyczajnością itp. Bawi mnie odwrócenie tego schematu i spekulowanie, co z tego wyniknie. A snochactwo to obyczaj pratykowany wcale nie tak dawno i nie tak daleko od naszego kręgu kulturowego, też zresztą logiczny z punktu widzenia wspomnianej "wartości" oraz interesów patriarchalnego rodu. Dlaczego więc i tutaj nie sprawdzić, co i jak? Żeby nie kupować "kota w worku". Na pocieszenie, planuję trochę wstrząsnąć tym światem. Przy udziale bohatera, rzecz jasna.

  • violet

    @nefer Co do kobiet, niezmiennie się zgadzam  :) Co do odwracania układów, też jestem niezmiennie za  :) Świat stworzony przez Ciebie jest niezwykle interesujący, a to co jeszcze zamierzasz intryguje ponad wszystko, bo rewolucję czuję przez skórę i niezmiernie ciekawa jestem metod jakimi się dokonają  ;)

  • QaS

    @nefer super to ja poprosze zreszto chyba nie sam odrazu o 2 a nie 1 kolejna czesc  :bravo:  :yahoo:

  • nefer

    @violet Rewolucję przygotowują, nieświadomie, obie szlachetne panie, które zmówiły się dla swoich celów, ale żadna drugiej nie ufa. I swoim postępowaniem szykują "rewolucjonistów". A siłą która podważy ten świat, okaże sie zaufanie i miłość. Gdy już bohaterowie zdołają obdarzyc sie miłością i zaufaniem, pomimo wszystkich podstępnch zdrad, których doświadczą. Taki romantyczny jestem trochę...  ;)

  • nefer

    @QaS Ha, piszę ile mogę. Przygotowanie każdego rozdziału to dłuższa chwila pracy. Njapierw samo wklepanie tekstu w klawiaturę, potem obróbka. Obróbka, czyli wielokrotne czytanie i szlifowanie języka. Pisanina sprawia mi przyjemnośc, ale troche czasu zajmuje. Wasze komentarze dopingują do pracy.  :)

  • violet

    @nefer że romantyczny to już od dawna wiem :)

  • nefer

    @violet Ach, Pani Rezydencji... Bez odrobiny romantyzmu świat byłby taki ponury...  I staram sie dać moim bohaterom trochę tej miłości... Może dlatego, że sam ją spotkałem...  :)

  • Funkykoval197

    @nefer  "...Wasze komentarze dopingują do pracy...". To w takim razie i ja komentarz dołożę  :lol2:

  • nefer

    @Funkykoval197  :cheers:

  • CzarnaKaczuszka

    @Funkykoval197 ja na miejscu Nefera bałabym się formułować takie zdania :D jeszcze trafi się jakiś nadgorliwy fan-informatyk i napisze spam-bota do komentarzy

  • nefer

    @CzarnaKaczuszka Trudno, to zatka tę stronę.  :lol2:

  • Funkykoval197

    @CzarnaKaczuszka Ja jestem informatykiem    Ale coś takiego to bym zrobił tylko do Pani Dwóch Krajów  :lol2: I to tez tylko dla mojej Księżniczki

  • nefer

    @Funkykoval197 Ha, to Ona może spać spokojnie. Żaden smok ani troll jej nie zagrozi.  ;)