Kamienicznik, praca i koleżanki XXIII

Czułem, jak kutas wślizguje się pomiędzy jej uda, pocierając nabrzmiałą od napływającej krwi główką o powiększone, wilgotne wargi
Nie!, Jeszcze nie, ledwo zapanowałem nad chęcią wtargnięcia w jej pochwę.
Podniosłem się i oparty na łokciach pochyliłem się nad moją towarzyszką.
-Teraz lodzik, szepnąłem, pochylając się do jej ucha.
Odsunęła się i patrząc mi w oczy, klęknęła.
Przez chwilę wpatrywała się w sterczącego kutasa.
Miałem wrażenie, że walczy ze sobą.
W końcu podjęła decyzję.
Jej dłoń objęła go i po chwili poczułem jej ciepłe wilgotne wargi i język, którym zaczęła drażnić nabrzmiałą od pożądania żołądź.
Zamknąłem oczy i poddałem ogarniającej mnie rozkoszy.
Wydawało mi się, że wszystkie nerwy skupiły się w tkwiącym w ustach mojej kochanki kutasie.
Każde dotkniecie jej języka, potęgowało narastanie pożądania, przybliżało chwilę, kiedy przestanę panować i doznam spełnienia.

Czułam, jak jego kutas rośnie, robi się coraz większy.
Wystarczyło, że objęłam go wargami, a powiększył się błyskawicznie.
Było to zupełnie inne doświadczenie niż z moich chłopakiem.
Nawet smak był inny.
Lekko słonawy i najważniejsze nie czuć go moczem.
To u mojego chłopaka było najgorsze.
Poczułam jak jego ręce, obejmują moją głowę.
Żeby tylko nie spuścił mi się w ustach, drgnęłam przestraszona.
Nigdy do tej pory nie zdarzyło mi się, że byłam zmuszona połykać spermę.
Kiedy pieściliśmy się w ten sposób z moich chłopakiem, zawsze zdążyłam uciec, zanim wytrysnął.
-Spójrz na mnie! Usłyszałam jego głos i ręce obejmujące moją głowę zwolniły uścisk.
Posłuchałam i uniosłam głowę, nie wypuszczając z ust kutasa.
-Niezła jesteś, w jego głosie brzmiało pożądanie.
Znowu mocniej przycisnął moją głowę do krocza.
Poczułam, jak sztywnieje.
O nie! Zaraz będzie się spuszczał, dotarło do mnie.
Chciałam się odsunąć, jednak jego dłonie mocno trzymały mnie, nie pozwalając na ucieczkę.
Po chwili moje usta wypełniła lepka ciecz o mdłym, słonawym smaku.
Przez moment walczyłam z nudnościami, czułam jak żołądek, podchodzi mi do gardła.
Uf! Odetchnęłam, kiedy w końcu puścił moją głowę i udało mi się zapanować nad nudnościami.
-Nie tak się umawialiśmy!.
Byłam wściekła, złość wprost kipiała we mnie.
-A jak? Zaśmiał się i przyciągnął do siebie.
-Mogłeś, chociaż uprzedzić! W jej głosie zabrzmiał wyrzut.
-Mogłem! Tylko po co? Zbagatelizowałem jej pretensje.
-Idę do łazienki! Rzuciła oschle i odwróciła się, demonstrując przy tym zgrabną dupeczkę.
Obserwowałem, jak się oddala, kręcąc przy tym dupcią.
Widok ten spowodował, że kutas znowu zesztywniał.
Miałem ochotę przecisnąć ją do oparcia kanapy, wbić się pomiędzy jej pośladki, spenetrować jej brązową rozetkę.
Opanuj się! Masz mnóstwo czasu, cała noc przed tobą starałem się opanować rosnące pożądanie.
Kilka następnych minut było nie do wytrzymania.
Już chciałem wtargnąć do tej przeklętej łazienki i zaspokoić swoje coraz bardziej narastające pożądanie.
Już robiłem krok w stronę drzwi, kiedy te nagle otworzyły się i w progu stanęła ona.
-Masz coś do picia? W jej głosie pobrzmiewały resztki złości.
-Muszę przepłukać usta, dodała bez uśmiechu.
-Oczywiście! Coś mocniejszego? A może jakiegoś drinka?
-Chociaż takie niegrzeczne smarkule zasługują raczej na klapsa, wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
-Chciałbyś, burknęła.
-Wolę coś innego, spojrzałem wymownie na jej krocze.
Tym razem nie skomentowała, tylko zaczerwieniła się i dłonią zasłoniła krocze.
Nagle schyliła się i podniosła leżące obok majteczki.
Po chwili już ubrana uśmiechnęła się złośliwie.
-Wolałbyś coś innego? Z jej ust nie schodził uśmieszek.
-Na to trzeba zasłużyć.
Podeszła i sięgnęła po szklankę z drinkiem.
Ciągle patrząc mi w oczy, pociągnęła solidny łyk.
A to suczka! Jej zachowanie zaskoczyło mnie, ale jednocześnie spowodowało nagły przypływ pożądania.
Gówniara jakby wiedziała, że nie lubię bezwolnych lalek, że zdobywanie, przezwyciężanie oporu dawało niesamowitą przyjemność, kiedy w końcu osiągałem upragniony cel, kiedy mój obiekt pożądania oddawał mi się całkowicie, bezwarunkowo.

-Po co to ubierasz?. Jeszcze zostało bzykanko, zanim wyrównamy rachunki, uśmiechnąłem się kpiąco.
Nie czekając na odpowiedź, objąłem ją i przycisnąłem do siebie.
Czułem jak sterczący kutas, przesuwa się po szorstkim materiale majteczek i mości między ściśniętymi udami.
-Nie! Przestań! Oparła dłonie na moim torsie i usiłowała mnie odepchnąć.
-Żartujesz? Opuściłem dłonie na jej pośladki.
Czułem jak pod moim dotykiem, ich mięśnie napinają się, robią się twarde.
-Mam ochotę zerżnąć twoją dupkę, szepnąłem jej do ucha.
Zaczęła się wyrywać z nową energią.
Nie chcąc przeciągać struny, przestałem ją przytulać.
-Nie teraz, może później.
-Teraz bzykanko, znowu ją objąłem i pociągnąłem w stronę kanapy.
Tym razem się już nie wyrywała.
Miałem wrażenie, że chce to mieć jak najszybciej za sobą.
Nie protestowała, kiedy popchnąłem ją i przygniotłem swoim ciałem.
Leżała bezwolnie pozwalając na wszystko.
Zareagowała, dopiero kiedy zdjąłem jej majteczki i kolanem rozszerzyłem ściśnięte uda.
-Ubierz gumę, bez prezerwatywy nici z bzykanka.
-Po co? Przecież drugi raz nie zajdziesz, zakpiłem.
Zobaczyłem jak jej twarz, robi się purpurowa.
-Mamuśka mi powiedziała, że miałaś pecha i twój chłopaczek zrobił ci niespodziankę.
-Wtedy trzeba było pamiętać o gumach, teraz możesz szaleć bez obawy, że zajdziesz, dodałem z uśmiechem.
Nie czekając na jej odpowiedź, przesunąłem się niżej.
Tuż przed oczami miałem młodą śliczną cipeczkę, która aż się prosiła o porządne rżnięcie.

Czułam, jak robi mi się gorąco, kiedy z kpiącym uśmiechem powiedział, że nie musi się zabezpieczać.
Że wie o mojej wpadce z chłopakiem.
Najgorsze w tym wszystkim było, że to moja matka mu powiedziała.
Jak ona mogła, miałam ochotę się rozpłakać.
Gdym mogła cofnąć czas, to nie połakomiłabym się na te kilka złotych, ale teraz było już za późno.
Wiedziałam, że facet mi nie odpuści, że wykorzysta moją chwilę słabości.
Poczułam, jak rozchyla mi uda i krocze owiał ciepły powiew powietrza.
Nagle drgnęłam zaskoczona, kiedy pomiędzy wargi wsunął się ciepły wilgotny język.
Jeszcze nigdy nikt mnie nie pieścił w ten sposób.
Było to wyjątkowo zaskakujące.
W pierwszym odruchu usiłowałam zacisnąć uda.


-Przestań! Usłyszałam głośny szept.
-Chcę poczuć, jak smakuje taka młoda szparka.
-Zobaczysz, zaraz będzie przyjemnie.


Spięta czekałam co będzie dalej, co zrobi teraz, jakie nowe pomysły mu przyjdą do głowy.
I doczekałam się.
To było, jakby moją szparkę owiewał ciepły wiatr, do którego po chwili dołączył delikatny dotyk języka.
Każde dotknięcie powodowało, że robiłam się coraz bardziej mokra, moje biodra zaczęły odpowiadać na każde dotknięcie łechtaczki.
Zupełnie nieświadomie zaczęłam je unosić, jakbym zapraszała jego język do wejścia głębiej.
Chciałam, żeby ta chwila trwała jak najdłużej.

100%37
merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1354 słów i 7381 znaków.

3 komentarze

 
  • Noname

    Nie tylko długo... Bardzo długo rzekłbym nawet... Na domiar złego to, co tutaj (my Czytelnicy) otrzymaliśmy jest niczym jedna kropla wody dla umierającego z pragnienia... (tzn. nie ma takiej opcji, że wystarczy)

  • Kal

    Długo kazałeś czekać na kolejną część Merlinie😉

  • Gaba

    NARESZCIE NARESZCIE NARESZCIE!!!!!!!!