30| Obalona Królowa

30| Obalona KrólowaNic już mi nie zostało.
Żaden cel.
Żaden motyl.
Pozbawiono mnie władzy. Obalono, wygoniono z królewskiego tronu. Częściowo sama na to pozwoliłam.
Wciąż analizowałam słowa Dana. Czy śmierć faktycznie była rozwiązaniem?
Być może nie, ale nie widziałam już innego.
Moje życie przybrało tak nieoczekiwany obrót, że sama już go nie poznawałam. Zwyczajnie brakowało mi sił, by je naprawić.
Musiałam poddać się woli ludu.
Obalona Królowa.
A za nią… jej paź. Paź Królowej. Jedyny oddany. Ten, który zawsze do niej wracał. Jedyny, który w nią wierzył.
Dan był ze mną od początku – aż do samego końca.
Nogi same mnie niosły. Otwierałam drzwi mieszkania, nie pamiętając, jak się tu znalazłam. Było ciemno i cicho. Każdy mój krok odbijał się echem.
Rozejrzałam się, szukając Dana, ale byłam sama.
Powoli podeszłam do blatu i wzięłam do ręki idealnie wypolerowany ostry nóż, którym jeszcze niedawno chciałam zabić Hannah. Był perfekcyjny. Ostrze przeznaczone do krojenia mięsa równie dobrze mogło pokroić coś innego. Skóra była taka cienka…
Srebrne oblicze ostrza do mnie wołało.
Mimo to wciąż się wahałam.
– Amelia… – Usłyszałam za sobą cichy szept, mimo to nie odwróciłam się. – Wiesz, że to jedyne rozwiązanie.
– Na pewno? – szepnęłam, wpatrując się w nóż ze łzami w oczach.
– Próbowałaś. Starałaś się… i odniosłaś porażkę. – Jego chłodna dłoń znalazła się na moich plecach. – Już nie zaczniesz od nowa. To jedyny sposób, by twoje cierpienie w końcu ustało.
Jego ostatnie słowa uderzyły mnie tak mocno, jakbym sama je wypowiedziała.
Były jak piękna muzyka. Były obietnicą. Były spełnieniem.
Nie było już odwrotu. To było to, co musiałam zrobić.
Wzięłam głęboki oddech, nagle mając w pełni świadomość tego, że oddychałam. Ostatni oddech skazańca, ostatni haust powietrza. Podniosłam rękę i zobaczyłam, że drży.
Nie chciałam widzieć w sobie strachu, więc zamknęłam oczy.
Chciałam trafić w tętnicę szyjną. Kilka sekund i byłoby po wszystkim. Nie zdążyłabym nic poczuć.
Ręka jednak osunęła mi się gwałtownie i nóż wylądował dużo niżej, niż tego chciałam.
Zachłysnęłam się powietrzem i upuściłam nóż, który upadł z hukiem na podłogę, a idealnie białe kafelki pokryła krew. Upadłam, jednocześnie przykładając palce do szyi i obojczyka. Cięcie mimo wszystko było głębokie. Między palcami nimi czułam ciepłą krew, która pachniała rdzą. Próbowałam oddychać, chciałam oddychać, ale nagle nie mogłam. Usiłowałam łapać hausty powietrza, jednocześnie spoglądając na Dana, który ukucnął obok mnie. Już wiedziałam, że przez swoją niedokładność będę umierać dłużej.
– Dobrze zrobiłaś – powiedział Dan cicho, patrząc na rozcięcie na mojej szyi, z którego wypływało coraz więcej krwi. Spływała w dół mojego ciała, brudząc ubrania, skapując na kafelki. Było mi jednocześnie ciepło i zimno.
Właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie: nie chciałam umierać.
Jeszcze mogłam wszystko naprawić. Nigdy nie było za późno.
Usiłowałam przyłożyć do rany obydwie ręce, by zatamować krwawienie, zanim upływająca krew odbierze mi zdolność myślenia i sprawi, że zemdleję. Musiałam dostać się do telefonu. Wezwać pomoc. Być może zaczekać na Hannah. Nienawidziła mnie, ale przecież nie dałaby mi umrzeć…
Nieoczekiwanie Dan złapał mnie za rękę, którą kierowałam w stronę szyi i unieruchomił ją.
– Dan… proszę – wycharczałam, patrząc na niego błagalnie. – Muszę… nie chcę umierać…
Jego oczy błyszczały.
– Ale właśnie to się dzieje – powiedział tonem tak spokojnym, jakby budził mnie z głębokiego snu. – Umierasz, Amelio. Umierasz razem ze swoimi demonami, które zostaną z tobą na wieki. Myślałaś, że gdy umrzesz, to ci odpuszczą? Twoje cierpienie zacznie się dopiero teraz. Prawdziwe cierpienie – syknął, nadal trzymając moją dłoń, przybliżając twarz do mojej. – Dopiero teraz poczujesz ból wszystkich, których skrzywdziłaś.
– Dan… – jęknęłam, czując, jak każdy mięsień odmawia mi posłuszeństwa, jak robię się coraz słabsza. Upływająca krew przesłaniała mi mózg. – Co ty…
– Tyle na to czekałem – szepnął triumfalnie. – Nawet nie masz pojęcia. Przykro mi, Amelio, ale musiałaś zapłacić za wszystko, co mi zrobiłaś. Co zrobiłaś nam wszystkim. Myślałaś, że moja obecność przy tobie była błogosławieństwem, ale tak naprawdę… Sama sprowadziłaś na siebie to piekło.  
– Dlaczego? – Ledwo udało mi się to wyszeptać. – Dlaczego chciałeś, bym umarła?
– Czy to nie oczywiste? – Ścisnął mnie za nadgarstek tak mocno, że niemal słyszałam pękanie kości. – Bo zniszczyłaś życie zbyt wielu osobom. Ty i twoja popieprzona mamuśka. Jesteście nikim, jesteście jebanymi modliszkami, które wysysały z nas życie! – Jego oczy nagle pociemniały, jak wiele razy wcześniej. – Dlatego chciałem, żeby wszyscy cię znienawidzili. Między innymi twój tata. Musiałem cię zniszczyć. Nawet nie sądziłem, że pójdzie mi to aż tak dobrze. – Nagle puścił moją dłoń, bo chyba przeczuwał, że już nie byłam w stanie podnieść jej do szyi. Oczy mimowolnie mi się zamykały. Byłam coraz słabsza. Nie docierały do mnie praktycznie żadne bodźce. – Boli, Amelio? – wyszeptał nagle tuż przy moim uchu. – Czy płacenie za swoje grzechy boli?
Chciałam mu odpowiedzieć, ale nie byłam w stanie. Z moich ust wydobyła się tylko krew i charczenie, które nie było nawet podobne do tego, co chciałam mu powiedzieć. Gdzieś po policzku toczyła się łza. Serce rozsadzał mi ból.
– Teraz w końcu możemy być razem – usłyszałam jego cichy szept i poczułam delikatny pocałunek na poznaczonych krwią wargach.
I nagle…
Nie czułam smutku.
Nie czułam żalu.
Nie czułam, że wygrałam.
Nie czułam nic.

🦋

W końcu odeszła. Po długiej walce – dużo dłuższej, niż się spodziewałem. Po walce, która trwała jeszcze za życia.
Nie można było jej odmówić siły i determinacji, jednak to wszystko musiało się skończyć.
Moja misja została wykonana. Mogłem odetchnąć z ulgą.  
Ciężko było jednak zignorować ból, który promieniował gdzieś ze środka.
To, co do niej czułem, było idealną kombinacją miłości i nienawiści. Nienawiść zwykle przeważała, ale nie mogłem w pełni zapomnieć o tym uczuciu, które pojawiało się, ilekroć na nią patrzyłem. Kochałem ją najbardziej, gdy była na samym dnie. Właśnie tak jak teraz.
W mojej pamięci już na zawsze pozostanie taka, jak wtedy, gdy ją poznałem. Długie kruczoczarne włosy, hardy wzrok, bijąca na odległość pewność siebie. Niezaprzeczalna charyzma i urok, który działał na każdego mężczyznę. Na mnie też podziałał. Nie byłem w stanie dopuścić do siebie Nicoli, bo ilekroć się z nią kochałem, przed oczami miałem ją.  
Nie mogło mi to jednak przesłonić mojej misji – zemsty, która była słodka jak diabli.
Dopiąłem swego. Nie wiedziała tego, ale zrobiłem to też dla niej. Jej miejsce nie było tutaj – było tam, gdzie nie mogła już nikogo skrzywdzić.
I mimo że odczuwałem dumę, patrząc na jej wychudzone, pokrwawione ciało, wiedziałem, że już nikogo nie pokocham mocniej niż jej.

KONIEC



Po raz kolejny żegnamy się z Amelią - tym razem już na stałe.  Gdy zaczynałam pisać, myślałam, że stworzę bohaterkę, której nikt nie będzie lubił. Ku mojemu zdziwieniu, miała swoje fanki 😅 i przyznam się szczerze, że przy tym i poprzednim rozdziale było mi jej cholernie szkoda, mimo że nawet nie istnieje.  Ale taki już chyba los pisarzy 😊 Dziękuję każdemu, kto czytał jej historię.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii thriller i erotyczne, użyła 1440 słów i 7916 znaków.

4 komentarze

 
  • iMoje3grosze

    I ja doczytałem. Dziękuję za emocje i wrażenia. Jednak ogarnął mnie smutek. Po cichu liczyłem, że Amielia w końcu odnajdzie swoją miłość i wewnętrzny spokój. Bo próba cofnięcia noża to instynkt przetrwania, czy chęć ... No właśnie, czego? Zmiany w życiu, uciszenie :krzeslo: Anny i innych „problemów”. Faktycznie można ją było kochać lub nienawidzieć. Budziła wstręt i sympatię.

  • candy

    @iMoje3grosze dziękuję za lekturę :) mi też było bardzo smutno, mimo wszystko lubiłam Amelię. Mało się nie popłakałam przy pisaniu tego rozdziału :D myślę, że można było ją polubić za to, że większość rzeczy mówiła wprost, nie udawała miłej (chyba że czegoś chciała) i po prostu wiedziała czego chce :)

  • agnes1709

    Podziękowała za czytadło i za (nie)szczęśliwe zakończenie. Bierzemy się za nowe :kiss: p.s. Co do losu pisarzy masz absolutną rację - też mi czasem z ciężkim bólem serca przychodzi wstawianie niektórych wątków. Człek się przyzwyczaja do postaci, a jak jeszcze polubi (mimo że sam stworzył)? Dlatego niełatwo czasem zrobić jej kuku :D

  • candy

    @agnes1709 ja też dziękuję za czytadło <3

  • Iga21

    Tak musiało się skończyć.
    A może teraz thriller, erotyczne i fantastyka.
    Osobiście nie lubię fantastyki.
    Ale tu fabuła byłaby ciekawa.
    "Amelia- Wampiry z zaświatów"  
    Przemyśl to sobie :)

  • andkor

    Biję pokłony przed tobą ja zwykły pisarczyk bez wyobraźni.

  • candy

    @andkor dziękuję  :redface: