Graffiti uczuć - Część 25 ostatnia

Tydzień w szpitalu dłużył się Weronice, miała dość lekarzy, igieł oraz zmian bandaży. Gdyby nie wizyty Damiana, które podtrzymywały ją na duchu i radowały serce, pewnie ciężej by to znosiła. W nocy powracały koszmary, które były kompilacją tego, co spotkało studentkę ze strony Zuzy. Wiedziała, że nastolatkę złapano, ale jakaś cząstka dawnych zdarzeń, utkwiła jak drzazga w pamięci.  
Słońce przebijało się chmury, które napływały co chwile na nowo. Zbierało się na deszcz, ale studentka nie myślała teraz o tym. Najważniejsze było to, że wraca do swojego domu. Przyjechała po nią Wiola i Damian, którzy pomagali jak mogli. Wychodząc z budynku, poczuła się jak nowo narodzona. Krótkie czarne włosy poruszył wiatr, a ona spojrzała na graficiarza, który patrzył na nią z troską. Wezwali taksówkę, która przywiozła ich w bliski sercu Weroniki adres. Niedługo znajdowała się już w swoim mieszkaniu i aż westchnęła wdychając znajomy zapach spokoju i bezpieczeństwa tego miejsca. Ojciec czekał na nią przytulając do siebie, jakby nadal była tą samą małą Wercią, która biegała ze swoim pluszowym misiem.  
- Wreszcie cię wypuścili, specjalnie wcześniej wróciłem z firmy.
- Mam doborową obstawę tato, nie musiałeś. - dodała pokazując na Wiolę i Damiana.
- Dostałam recepty na leki, które muszę przyjmować, apteka na mnie zarobi – zaśmiała się Weronika wyciągając z torebki zwitek papierów.

Wtedy ojciec odprowadził córkę do pokoju, siostra od razu pokazała jej pościelone łóżko i podała wodę do picia. Jednak rodzic za chwilę pociągnął Damiana za sobą do salonu, jego mina mówiła więcej niż słowa.  
- Wiem, że wy młodzi macie inne podejście do życia, sam kiedyś byłem w waszym wieku i wiem jakie pomysły krążyły mi po głowie. Zapytam raz jeszcze, czy poważnie myślisz o Weronice?
- Nie zmieniłem zdania, chcę z nią być …
- W takim razie chcę się o tobie dowiedzieć więcej, niż tylko imię ...
Chłopak studentki czuł się jak na przesłuchaniu, bo został bombardowany pytaniami, niczym gradem spadającym bez ustanku. Czuł na sobie wzrok ojca, który martwi się o swoje dziecko, które już dorosło. Kiedy zatrzymali się na pytaniach o plany życiowe, pracę, szkołę, to Damianowi robiło się gorąco. Nie miał przecież oficjalnie legalnego zatrudnienia, na studia nie poszedł.  
- Chciałbym, żebyś zastanowił się nad przyszłością.
- Zrobię to w najbliższym czasie, też czuję się z tym niekomfortowo. Zapisałem się na studia, ale Weronika jeszcze o tym nie wie. Zasmuci się, bo przez to muszę wyjechać.
- To twoja decyzja, ale myślę, że wiesz co robisz.
- Wiem, pierwszy raz w życiu, to dzięki pana córce – uśmiechnął się Damian pokazując na telefonie adres uczelni i kierunek studiów.
- Ciekawe połączenie pasji z przyszłym zawodem i do tego informatyka, ambitnie.
Nagle Wiola wpadła jak burza do salonu.
- Tato przestań z tymi pytaniami, nie rekrutujesz nowego pracownika, to nie praca.
- Czy byłem taki surowy? - spytał mężczyzna patrząc na Damiana porozumiewawczo.
- Nie, dałem radę – uśmiechnął się lekko Damian, czując jakby faktycznie przeszedł rozmowę kwalifikacyjną. - Przepraszam, ale muszę porozmawiać z Weroniką, chodzi o to co panu przed chwilą mówiłem.
- W takim razie nie przeszkadzam. - odparł rodzic kierując się do kuchni.

Damian wszedł do pokoju, gdzie leżała jego ukochana. Spojrzała na niego z błyskiem w oku, dając do zrozumienia, żeby na chwilę przymknął drzwi. Usiadł koło niej przytulając mocno do siebie. Pogładził ręką po jej krótkich włosach i za chwilę zastygli w namiętnym pocałunku. Czuła jakby unosiła się w powietrzu, jakby wszystko zniknęło wokoło. Kiedy oderwała się od jego gorących ust, on spojrzał na nią tak wymownie.  
- Wera, mam dla ciebie złą i dobrą wiadomość, którą chcesz usłyszeć najpierw?
- Dobrą – dodała patrząc na niego swoimi pełnymi ufności oczami.
- Idę na studia, trzyletnie, grafika i multimedia oraz elementy informatyki.
Studentka rzuciła mu się na szyję, nie kryjąc zdziwienia.  
- Gratuluję, co za decyzja, a tak nie chciałeś dalej się uczyć …
- To trochę dzięki temu, że twoje słowa dodały mi skrzydeł, ale to wiąże się też z czymś nieprzyjemnym dla nas obojga.
- To znaczy? - spytała go, a z jej twarzy za chwilę zniknął uśmiech, jak tęcza bez deszczu.
- Wyjeżdżam do innego miasta, będę przyjeżdżał, ale co jakiś czas. Znalazłem tam dorywczą pracę, dzięki której będę zarabiał na czesne. Nie ukrywam, to dzięki mojemu bratu.
- Czyli znów musimy się rozstać, tak?
- Ty też musisz skończyć swoje studia. Mamy komórki, komputery, będziemy w kontakcie, a w wakacje będziemy mogli widywać się częściej.
- A więc związek na odległość, nie wiem czy to dobry pomysł, bo …
On przytulił ją do siebie, sam czuł smutek, ale musiał wreszcie coś zrobić ze swoim życiem.  
- Przetrwamy i to. Kocham cię – dodał całując ją czule, chociaż z jej oczu popłynęła łza, która zupełnie nieproszona pojawiła się nagle.
- Też cię kocham, ale to będzie trudne, kiedy jesteś blisko to co innego niż …
- Damy radę, a jak to przetrwamy, to szykuję coś wyjątkowego.
Weronika biła się z myślami, chociaż wiedziała, że będą się widywali, to jakaś jej część wołała, żeby go zatrzymać. Jednak to także jego życie, postanowiła dać mu szansę.  

Dni mijały w oczekiwaniu na wyjazd graficiarza, studentka tymczasem zdała ze statystyki, która tym razem nie wydawała się taka trudna, jak wypuszczenie z rąk ukochanego. Żegnała go na stacji kolejowej, a oddalający się pociąg nie zważał na jej łzy.  
Lata mijały na ciągłych telefonach, rozmowach przez komunikator i spotkaniach co kilka tygodni, które były gorętsze od lawy wypływającej z wulkanu. Po trzech długich latach oboje bardzo się zmienili. Ich miłość przechodząc przez próbę czasu umocniła się nawet bardziej. Zdali swoje egzaminy, a Weronika dostała nawet płatny staż. Ona miała teraz dwadzieścia dwa lata, a on dwadzieścia pięć. W pamiętne lato, po zdaniu końcowych egzaminów, wyjechali nad morze. Kiedy spacerowali po plaży, a ich stopy obmywały fale, podziwiali zachodzące słońce. Nagle Damian zatrzymał się i patrząc na swoją wybrankę, której czarne włosy targał wiatr, pocałował namiętnie. Padli na piasek, nie mogąc się od siebie oderwać. Nagle mężczyzna wyciągnął z kieszeni spodenek przedmiot, który wprawił w osłupienie dziewczynę. Piękny pierścionek z cyrkonią połyskującą w świetle zachodzącego słońca, w jego dłoni zwiastował coś wyjątkowego.  
- Wera, przeżyliśmy tyle razem, przetrwaliśmy rozłąkę, trudy dnia codziennego. Zrozumiałem, że nie chcę iść przez życie bez ciebie. Czy zostaniesz moją żoną?
Jej oczy wpatrywały się w niego tak długo, że aż przeszedł go dreszcz, że odmówi mu zaraz. Fale rozbijały się o brzeg, a lekki wiatr znad morza owiewał ich ciała zastygłe w oczekiwaniu. Ona spojrzała na srebrny krążek, który znaczył tak wiele.  

Chwyciła go mocno przytulając do siebie.  
- Tak!
Damian przypieczętował jej usta płomiennym pocałunkiem, który teraz czuła w każdym skrawku swojego ciała. Nie mogła wymarzyć sobie lepszej chwili, czuła się tak, jakby wszystkie problemy nagle zniknęły. Podnieśli się z piasku, a ona założyła na palec krążek, który tak skrzętnie chował przed nią przez cały wyjazd. Tej nocy nie mogli zasnąć, rozpływając się w mieszaninie szybkich oddechów i dotyków gorących dłoni. Ich usta szukały się i znajdowały nie chcąc przerywać tej słodkiej gry w chowanego. Kiedy nacieszyli się już sobą, a ich ciała pragnęły odpoczynku, przytulili się do siebie zaplątani w cienką kołdrę.  
- Nie chcę tego psuć, czy myślisz że nasza miłość przetrwa? Wiesz jak było z moimi rodzicami …
- To ich historia, ale naszą napiszemy sami … proszę nie zrażaj się.
- Wiem, ale tyle jeszcze życia przed nami, a jak się mną znudzisz, lub coś się zepsuje?
- Trochę optymizmu, no mała – dodał przejeżdżając dłonią wzdłuż jej pleców, aż przeszedł ją dreszcz. - Nie damy się, przejdziemy to razem.
Ona wtuliła się w jego ciepłe ciało, wsłuchując się w miarowe bicie serca, jak w rytm ich uczucia. Zmęczeni i szczęśliwi zasnęli za chwilę, rozpływając się w marzeniach.  

Niedługo wrócili do rodzinnego miasta. Oboje poinformowali swoje rodziny, o swoich przyszłych planach. Każdy był zaskoczony, ale przyjęli to nadzwyczaj dobrze. Tylko ojciec Damiana zareagował inaczej niż się tego spodziewał. Myślał, że nie będzie chciał z nim rozmawiać, ale kiedy pokazał mu dyplom studiów i przyprowadził Weronikę, coś w nim pękło. Widział łzy w jego oczach, które próbował skrzętnie ukrywać, ale graficiarz wiedział, że wzruszył go swoją decyzją.  
Pewnego dnia wyszli na miasto, trzymając się za ręce, rozmawiali między sobą. Wtem zauważyli kogoś znajomego wśród tłumu ludzi. Wilku stał przed kawiarnią czekając na kogoś. Podeszli do niego, zaskakując go trochę.  
- A to wy, nadal razem jak widzę – zaśmiał się opierając się o mur.
- Przylepiła się do mnie, jak rzep i nie chce puścić.
- No wiesz, Damian. Ty też tak masz.
- A ty co tak się rozglądasz Kamil?
- Zaraz ma tu być … ona tak ma … eh kobiety.
Nagle zza rogu wyłoniła się rudowłosa dziewczyna, która biegła w ich stronę. Nie była podobna do żadnej z dziewczyn, z którymi Kamil wcześniej chodził. Rzuciła mu się w ramiona, jakby nie widzieli się wieki.  
- Przepraszam, ale zapomniałam z domu torebki i …
- Spokojnie Jola. - dodał chwytając ją za dłoń.
- A to kto? - spytała zdziwiona.
- To Weronika, a to Damian, moi znajomi.
- Miło mi …
- Damian zadzwoń do mnie jutro, musimy się gdzieś wybrać i pogadać.
- Oj musimy – zaśmiał się graficiarz widząc jak patrzy na niego rudowłosa.

Pożegnali się nie chcąc przeszkadzać Kamilowi, który zapatrzony w swoją drugą połówkę zniknął w  środku lokalu. Sami szli przez miasto, nagle skręcili w jedną z uliczek, która nie była specjalnie uczęszczana. Weronika dawno nie była w takim miejscu, tym bardziej zdziwiła się, dokąd mężczyzna ją prowadzi. Weszli do  jakiegoś budynku, wspinając się do schodach na wyższe piętro. Budynek wyglądał, jakby prosił się o remont. Nagle na jednej ze ścian zobaczyła malunek, od którego uśmiechnęła się. Była tam jej podobizna, wymalowana sprayem, a pod spodem krótkie wyznanie „Hypno kocha swoją małą ”.  
- Miałeś już nie bazgrać po murach – dodała patrząc na niego wymownie.
- To mój ostatni wybryk … ale przyznaj, że ci się podoba.
Weronika rzuciła go na ścianę i zaczęli się szaleńczo całować.  
- Musimy spoważnieć, prawda? - powiedziała patrząc na jego oczy, w których tańczyły iskierki, które tak ją zauroczyły.
- Nigdy! - dodał oddając pocałunek jakby byli w tym samym pustostanie, gdzie on uratował ją od upadku.
Zastygli tak, znikając przed całym światem, a lekki wiatr wpadający do środka, muskał ich ciała.  

*****

Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca tego opowiadania. Dziękuję za komentarze i łapki, oraz za poświęcony czas na czytania, który mam nadzieję nie był stracony. Mam nadzieję, że losy bohaterów spodobały się. Pozdrawiam wszystkich czytelników.

1 407 czyt.
100%397
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2122 słów i 11605 znaków

Komentarze (7)

 
  • Speker

    Speker 11 stycznia

    Przepraszam ale napiszę tylko jeden komentarz. Przeczytałem całość jednego wieczoru, a to świadczy o mojej zachlannosci. Rewelacyjna historia. W niebywały sposób przekazujesz losy bohaterów. Nic tak na prawdę nie jest do przewidzenia. Każdy rozdział kończyłaś tak ażeby czytelnik nie mógł przestać myśleć co będzie dalej - ja myślałem. Jaki los potrafi być przekorny. Dziękuję i zabieram się za następne Twoje opowiadanie, bo wiem, że napewno się nie zawiodę. Pisać jest trudno ale jeszcze trudniej czekać na pisarza.

  • Mmakao

    Mmakao 23 cze 2018

    Bardzo miłe i przyjemne w czytaniu opowiadanie.
    Piękna historia oraz niesamowity happy end.
    Pozdrawiam

  • dreamer1897

    dreamer1897 12 cze 2018

    Szkoda, że to już koniec ale przynajmniej szczęśliwy    

  • AnonimS

    AnonimS 12 cze 2018

    Zakończenie bajkowe. Szkoda że w tle nie pojawiła się Zuza ( np. na przepustce z pierdla ) he,he. Pozdrawiam

  • Somebody

    Somebody 12 cze 2018

    Cóż za happy end! Ale to dobrze, po tym wszystkim zasłużyli na trochę szczęścia.

  • AlexAthame

    AlexAthame 12 cze 2018

    Bardzo mile zakończenie.    

  • Almach99

    Almach99 12 cze 2018

    Jak to? Juz koniec? A tak Na powaznie. Podoba mi sie zakonczenie. Bardzo pozytywne, pomysl z graffiti super. W zasadzie ostatni odcinek to jakby 3 odrebne odcinki. Bardzo lakonicznie potraktowalas okres 3 lat studiow, zarowno Damiana jak I Weroniki. Teraz mozesz sie skupic Na pozostalych opowiadaniach 😃