Graffiti uczuć - Część 14

W znalezionym w pośpiechu notesie zapisywała niedbale informacje, które dyktowała jej Dagmara przez komórkę. Chwyciła za torebkę chcąc wychodzić z mieszkania, kiedy powstrzymał ją Kamil. Spojrzał z wyrzutem nie wierząc własnym oczom, jak gorączkowo zareagowała Weronika na wieść o Damianie.  
- Ty wychodzisz? Do niego? Czy ja czegoś nie rozumiem? - powiedział opierając się o drzwi wyjściowe.
- On jest nieprzytomny, wiozą go do szpitala! Chcę wiedzieć co z nim, ty nie?
- Znasz moje zdanie. Weronika opamiętaj się, zachowujesz się jak Zuza!
Studentka spojrzała na niego zimnym wzrokiem, a wspomnienie nastolatki wywołało w niej mieszane uczucia.  
- Jedziesz ze mną? - spytała po chwili.
Niestety w jego oczach nie odnalazła chociaż odrobiny entuzjazmu. Wiedziała jak bardzo obaj się nienawidzą, jak zwalczają nawzajem z graficiarzem.  
- Wracam do domu, widzę kiedy jestem zbędny – odparł obojętnie mijając ją w korytarzu.
Wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi. Całą sytuację obserwowała młodsza siostra i podeszła do Weroniki nie kryjąc oburzenia.  
- I co najlepszego narobiłaś? Ilu ty masz tych facetów?
- Nie wtrącaj się! - odburknęła dziewczyna upinając długie włosy spinką.
- Ten Kamil jest spoko, nie widzisz tego?

Studentka podeszła do Wioli widząc zrezygnowanie w jej oczach, jak odbicie własnego sumienia. Z  Damianem rozstali się, nie dał jej powodów, aby sądzić inaczej. Niestety głęboko ukryte uczucie tliło się jak niedogaszone ognisko, gotowe aby wzniecić ogień. Nie znalazła w sobie siły, aby chwycić za wodę, która je na zawsze ugasi, a wspomnienia jak dym rozpłyną się w powietrzu. Weronika chwyciła siostrę patrząc jej prosto w oczy.  
- Wychodzę, nie wiem kiedy wrócę, zajmij się swoimi sprawami.
Za chwilę wyszła zamykając za sobą drzwi, zostawiając zdezorientowaną Wiolę w korytarzu. Jadąc do szpitala zaczęła zastanawiać się, co tak właściwie robi. Rozsądek podpowiadał jej, że to nie ma sensu, ale z drugiej strony spędzili razem trochę czasu, on ją ratował nie raz. Wysiadając z autobusu skierowała się ulicą w stronę dużego kremowego budynku, do którego co rusz podjeżdżały lub odjeżdżały karetki. Wpadła jak burza do środka szukając Dagmary, która miała na nią czekać. W całym rozgardiaszu wreszcie odnalazła dawną znajomą, która grzebiąc w telefonie niecierpliwiła się.  
- Daga, mów szybko, co z nim?
- Nie wiem. Zawieźli go tamtym korytarzem na noszach. - dodała pokazując ręką.
- I nic poza tym nie zrobiłaś, żeby się dowiedzieć więcej?
- A co ja mogę, rodzina czy jak? Nic mi nie powiedzą, nie wiesz o tym?

Nagle dotarło do niej, że koleżanka ma rację. Przyjechała tu na darmo, a przy tym zepsuła sobie dzień. Jednak postanowiła się nie poddawać i jakoś próbować zasięgnąć informacji. Zaczepiła sanitariuszy, którzy nieśli puste nosze. Miała sporo szczęścia, bo litując się nad dziewczyną, nagięli trochę zasady. Dowiedziała się w jakiej części szpitala trwa operacja. Pociągnęła za sobą Dagmarę, która niechętnie poszła za nią. Usiadły pod chirurgią czekając, aż wywiozą Damiana na salę. Studentka nie wytrzymała i zaczęła drążyć temat.
- Jak to się stało? Mówiłaś, że się pobili.
- Sytuacji nie widziałam, ale przyjechałam na miejsce, po telefonie Filipa. Z tego co mi mówił, to wpadli na siebie przypadkiem.
- I przez to on wylądował w szpitalu? Ktoś musiał pierwszy zacząć, Daga no litości!
- Filip się bardzo zmienił, może to przez to …
- Co sugerujesz?
- Nie wiem jak to wytłumaczyć, zrobił się nerwowy, nie poznaję go ostatnio. Zaczął pić dużo więcej niż na początku, a po co ja ci to mówię. - odburknęła Dagmara chwytając się za głowę.
- Żalisz się, po twojej minie widzę, że masz powody.
- Nie tylko ty źle wybrałaś faceta. Ten Damian to też niezły kombinator.
- Nie jesteśmy razem. - wycedziła Weronika
- To po co tu przyjechałaś? Mogłaś mi powiedzieć, a tak ślęczymy tu jak idiotki.
- Daga, to bardziej skomplikowane, niż myślisz …
Nagle drzwi się otworzyły i z sali wyłonił się lekarz, a za nim pielęgniarki, które wiozły Damiana na salę. Głowę miał zabandażowaną, podłączony do różnych urządzeń wyglądał tragicznie.  
- Panie doktorze, co z nim? - odezwała się Weronika podbiegając do lekarza.
- Pani z rodziny? - odezwał się mężczyzna
- Tak – skłamała studentka – Jestem siostrą.
- W takim razie operacja się udała. Trzeba poczekać, aż się wybudzi, zawołam panią, proszę czekać.
Dagmara wstała z ławeczki i trzymając komórkę w ręku odparła.
- Idę, przekażę Filipowi, że wszystko w porządku.
- Jak to już idziesz?
- Nie mam czasu, ty też wracaj, skoro to nie twój chłopak, dobrze ci radzę.

Koleżanka oddaliła się korytarzem jakby nic się nie stało. Weronika jednak postanowiła zaczekać. W tym czasie przez jej głowę przetaczały się swobodnie wspomnienia. Powracały ze zdwojoną siłą, jak rozpędzające się przed sztormem fale oceanu. Zastanawiała się jak zareaguje Damian, jak zobaczy ją w szpitalu. Czy się ucieszy, czy każe wyrzucić z sali, a może nic nie odpowie. Wtem po długim oczekiwaniu ujrzała doktora, który dał znać, że może wejść, ale tylko na chwilę. Graficiarz leżał na sali, gdzie znajdowało się wielu pacjentów po operacjach.  
- Ma pan gościa, siostra przyszła – odparł lekarz – Ma pani chwilę, potem musimy panią wyprosić.
- Dziękuję – odparła studentka stając przy półprzytomnym Damianie.
- Ja nie mam … siostry – wyszeptał wyczerpanym głosem.
- Wiem, ale inaczej bym tu nie weszła – wyszeptała dziewczyna.
- Skąd wiedziałaś? Jak?
- Od Dagi, ale to nieistotne.
- Ale mnie boli głowa, nie mogę się ruszyć. Co ja mówię, wszystko mnie boli. - odparł chcąc podnieść się na łóżku.
- Leż! Bo zaraz zaczną wyć te urządzenia i mnie wyproszą. - spanikowała Weronika.
- Wiesz, nie mogłem pozwolić cię obrażać – powiedział spokojnie.
Jego twarz pokryta sińcami i zadrapaniami nie wyglądała dobrze, pomimo tego dziewczyna starała się na to nie zwracać uwagi.  
- Obrażać? Chodzi ci o Filipa?
- Tak. Wpadłem na niego na ulicy, to rozpoznając mnie zaczął się rzucać. Sam mu groziłem na odchodnym, to wiesz …
- Wiem, pamiętam to zdarzenie.
- On zaczął mówić źle o tobie, tego nie wytrzymałem i wybuchłem. A potem nic nie pamiętam, chyba straciłem przytomność.

Weronika słuchała słów graficiarza i nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Skoro jest z Zuzą, to nie powinno go obchodzić co kto na nią mówi. Poczuła jak łza zbiera się jej w kąciku oka.  
- I co ci z tego przyszło, trzeba było to puścić mimo uszu. - tłumaczyła studentka chwytając go mimowolnie delikatnie za nakłutą wenflonem rękę.
- Wera, ja nikomu nie pozwolę ciebie obrażać, nigdy. - dodał dobitnie marszcząc brwi.
- Dlaczego? Przecież nie jesteśmy razem, ty masz Zuzę, a ja …
- Wilku, wiem chciał mi dopiec drań! - zdenerwował się Damian, aż aparatura zaczęła rejestrować jego zdenerwowanie.
Zapanowała między nimi cisza, jakby oboje w swoich głowach analizowali swoje życie.  
- Nie mówiłem ci, ale teraz kiedy jestem w tym stanie, kiedy mogłem umrzeć, to coś do mnie dotarło. Pamiętasz tamten wieczór po zabawie w klubie?
Dziewczyna aż osłupiała na wspomnienie pamiętnego końca dnia. Ile razy miała sny z tym związane, to już nie liczyła. Targało to jej sumieniem, świadomością. Zdawało się być drzazgą na jej sercu, którą trudno wyjąć, a wciąż sprawia ból.  
- Przypominam sobie coś – wtrąciła jakby od niechcenia starając się tłumić emocje.
- Twój dotyk … ja go nadal czuję … nie wiem co ze mną wtedy zrobiłaś …
- Po co mi o tym mówisz. Masz Zuzę, która pewnie robi ci lepsze przyjemności – wybuchła zdenerwowana przypominając sobie dawne urazy.
- Wysłuchaj mnie choć raz i daj dokończyć! - zawołał mężczyzna próbując się podnieść, jakby chciał zatrzymać dziewczynę przy sobie za wszelką cenę.
- Do czego zmierzasz, znam twoje kłamstwa i niedomówienia. - dodała Weronika puszczając jego rękę.  
- Wera ty do mnie pierwsza przyszłaś po wypadku, ciebie ujrzałem. Daj powiedzieć mi, proszę.
Studentka spojrzała na niego starając się ukryć jak bardzo ma ochotę uwolnić nagromadzone emocje, które się w niej nazbierały.  
- Dobrze, ze względu na twój stan i tylko dlatego cię wysłucham.
- Tamtej nocy … ty mnie zmieniłaś … chciałem cię całym sobą. Odepchnąłem cię dlatego, że wpierw chciałem oficjalnie wyznać ci swoje uczucia. Szanowałem cię, nie chciałem, żebyś została moją przelotną miłością, dziewczyną na zaliczenie, czy jak to mówi Patryk na bzykanie. Ty jesteś inna wyjątkowa …
- Wszystkim to mówisz, co?
- Nie! Wiesz ile razy myślałem o tobie od naszego rozstania? Zuza nie umywa ci się do pięt, spójrz nawet jej tu nie ma, a ty jesteś! Zostaw Wilku, ja rozstanę się z Zuzą. Dni bez ciebie to męka! Jak ja cię …

Nagle podszedł do nich lekarz wypraszając z sali Weronikę. Pielęgniarka zasunęła kotarę, a Damian krzyczał coś jeszcze, ale Weronika już nie słuchała. Łzy puściły teraz jak przerwana tama nie dając się zatrzymać. Usiadła przed salą zalewając się łzami jak małe dziecko, które ktoś bardzo skrzywdził. Nie było nikogo, kto mógłby teraz ukoić jej wewnętrzne cierpienia. Sama dla siebie stanowiła największy problem. Jak on mógł kazać jej zerwać z Kamilem, jak sam był z Zuzą. Jak mogła tak po prostu podejść do Wilku i wyznać mu, że z nimi koniec, skoro przez ostatni czas bycia razem tyle dla niej dobrego zrobił dając oparcie. Ścisnęła w dłoni zielony wisiorek, który od niego dostała. Zdawała się rozdarta w środku, jakby ciągnięto ją w obie strony naraz sprawiając niepowtarzalny ból. Wtem zobaczyła jak jacyś ludzie zbliżają się pytając o salę, pod którą siedzi. Siwy pan w garniturze i wystrojona kobieta wraz z jakimś młodym mężczyzną zbliżali się roztrzęsieni. Weronika przyglądała im się bacznie, mogli być rodziną graficiarza, gdyż byli do niego lekko podobni z twarzy. Wtem lekarz zaczął im tłumaczyć, że nie mogą teraz wejść. Nagle skierował na nią wzrok i pokazując ręką dodał.
- Państwa córka u niego była przed chwilą, proszę z nią porozmawiać i zaczekać.
Dziewczyna aż podskoczyła wycierając łzy, gdyż zdała sobie sprawę, że przesadziła.  
- Ale my nie mamy … - zaczęła mówić do lekarza kobieta, ale ten pobiegł gdzieś bardzo się spiesząc.
Weronika nie mogła uciekać, bo już za późno. Nieznajomi jej ludzie usiedli obok przyglądając się bacznie. Studentka doprowadzając się w miarę do porządku spojrzała na skonsternowaną rodzinę.  
- Przepraszam, wiem, że Damian nie ma siostry, wszystko z nim w porządku, ale jest słaby.
- Czy pani jest jego …
- Myślę, że mogę to jakoś wytłumaczyć...
Wtem korytarzem biegła Zuza trzymając w ręku kurczowo telefon. Weronice aż odebrało mowę.

1 057 czyt.
100%334
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2046 słów i 11209 znaków, zaktualizowała 14 maj 2018

Komentarze (4)

 
  • AlexAthame

    AlexAthame 30 kwi 2018

    Pisałem to już, ale się powtórzę. Drogi miłości są zawiłe jak ścieżki lasu Aokigahara. Szkoda, że nie potrafimy zobaczyć w serce i zobaczyć. Wówczas byłoby łatwo. Ale w końcu Damian jest człowiekiem. Nie odrzuci chyba Zuzy jak zgniecionej kartki. Dlaczego tak jest, że kochając jedno ranimy drugie? Wszystko można załatwić. Potrzeba czasu, uczciwości i prawdziwej miłości. Jak z tego wyjdą bohaterowie. Liczę na Ciebie, Aurora. Nie daj nikomu cierpieć. Wiem, że znajdziesz drogę  

  • Monik2104

    Monik2104 27 kwi 2018 ip:46134150

    Super opowiadanie. Pisz dalej  

  • Monik2104

    Monik2104 27 kwi 2018 ip:46134150

    Super opowiadanie. Pisz dalej  

  • AnonimS

    AnonimS 27 kwi 2018

    Fabuła skomplikowana jak niektóre ludzie życia w realu . ciekawie to opisujesz aż zaczynam podejrzewać że to nie tylko wymyślone. Pozdrawiam