Graffiti uczuć - Część 20

Delikatny wiatr poruszył gałęziami pobliskiego drzewa, niczym znak od losu lub przestroga. Studentka miała niewielki wybór, co dalej ma zrobić. Wrócić do mieszkania, gdzie kolejne godziny będą mijały podobnie, w monotonni, samotnie lub zgodzić się na nieoczekiwaną propozycję, za którą mogło się kryć więcej niewiadomych. Jej dusza toczyła nierówną walkę z rozumem i rozsądkiem. Nagle nie poznając siebie wypaliła pod wpływem impulsu.
- Co proponujesz?
On spojrzał na nią swoimi zabójczymi oczami, w których kryło się o wiele więcej niż w słowach.  
- Chodź na chwilę do mnie, chyba się mnie nie boisz, co?
- Ciebie nie, ale …
Weronika przypomniała sobie Zuzę, która ostatnio zamieniała się w terrorystkę.  
- Mieszkam sam, możesz mi nie wierzyć, zrozumiem. - dodał zrezygnowanym tonem.
- Chodźmy, bo od tego zapachu kręci mi się w głowie.
Skierowali się na przystanek, a potem wsiedli do autobusu, który zawiózł ich w miejsce, które studentka znała od pamiętnego wieczora. W ciszy jechali w górę windą, niczym dwoje sąsiadów. Kiedy wysiedli na pietrze, gdzie graficiarz miał swoją „jaskinię”, dziewczyna poprawiła swoją fryzurę mimowolnie. Otworzył drzwi kolorową ręką, jak dziecko które upaprało się przy malowaniu. W pomieszczeniu panował artystyczny nieład, ale tym razem nie zauważyła żadnych butelek po piwie.  Obrazy na ścianach wisiały nadal te same, aż przypomniała sobie swoją pierwszą wizytę w tym miejscu. Ukradkiem szukała śladów obecności Zuzy, bojąc się, że wyskoczy nagle z łazienki lub zza aneksu kuchennego. Z radością nikogo nie zastała.

Damian rzucił plecak koło uchylonej szafki, z której wystawały różnego rodzaju farby. Wyciągnął butelkę z płynem, który miał mu pomóc zmyć farbę.  
- Pomogę ci, po to mnie zaprosiłeś, tak?
- Między innymi, bo chciałem porozmawiać – dodał kierując się do łazienki.
Studentka oblewała mu ręce płynem, a on spłukiwał farbę, a kolorowe strugi wody spływały niczym tęcza do kanału. Kiedy skończył jeszcze raz dokładnie wyszorował dłonie, wycierając je w miękki ręcznik.  
- Napijesz się czegoś?
- A co serwujesz? - spytała Weronika spodziewając się rumu.
On podszedł do lodówki wyciągając różne soki w kartonie i napój gazowany oraz mineralną. Z kredensu wydobył wysokie szklanki stawiając je na stoliku.  
- Co ci nalać z tego bogatego zestawu bez procentów?
- Jak to bez procentów? Sok jabłkowy ma 100%. Poproszę.
- Widzę, że nie lubisz się rozdrabniać – zaśmiał się nalewając jej złocisty, zimny napój.
Dziewczyna ugasiła pragnienie, przykładając sobie do policzków oblane kropelkami wody brzegi przezroczystego naczynia. Nie wiedziała czy to z upału i słońca, czy raczej z innego powodu, ma takie płomienne rumieńce. Zapanowała niezręczna cisza, po ostatnim wydarzeniu nic sobie nie wyjaśnili.  
- Skosztujesz obiadu?
- Chętnie – dodała studentka, czując jak na myśl o jedzeniu jej żołądek zaczyna śpiewać.

Mężczyzna wyjął garnek z lodówki i stawiając na kuchenkę włączył płytę grzewczą. Stał tam zamyślony, jakby przerabiał w myślach różne warianty rozmowy. Kiedy zagrzał potrawę, nałożył na talerz dwie porcje. Pachniało przyjemnie ziołami i przyprawami, wyglądało to na zupę, ale taką inną niż typowa pomidorowa czy rosół. Dziewczyna wzięła do ust pierwszą łyżkę zachwycając się smakiem.  
- I jak? - spytał podnosząc brew.
- Pyszne, co to za zupa?
- Kokosowa, kuchnia z dalekiego wschodu.
- Nie jadłam takiej, nie podejrzewałam, że masz taki talent.
- Fakt, ostatnio oddaliliśmy się od siebie – westchnął odkładając łyżkę – Nie patrz tak na mnie.
- Chcę na ciebie patrzeć – dodała dziewczyna widząc jego zakłopotanie.
Skończyli jeść i odnosząc talerze do zlewu ich ręce się spotkały. Damian zmył od razu naczynia, co ją bardzo zdziwiło. Nie ślizgała się teraz na powywracanych butelkach, panował nieład, ale taki znośny, domowy. Nie wiedziała nadal, czy to on tak się zabrał za domowe obowiązki, czy przypadkiem to nie wizyty Zuzy. Teraz nie chciała o niej myśleć, nie mogła psuć sobie humoru.  
- Jestem najedzona, ty czysty. Dzięki za gościnę …
- Myślałaś o nas?

Weronikę zamurowało, jakby ktoś oblał ją kubłem zimnej wody. Jak miała mu powiedzieć, że myślała o nim każdego dnia, oglądając telewizję, zmywając naczynia, będąc na zakupach.  
- Nie wolno mi myśleć o tobie, bo nie jesteś sam.
- Mylisz się. Od kiedy się rozstaliśmy, byłem pusty. Leżąc w szpitalu brakowało mi ciebie.
- Jak mam ci uwierzyć, jak na nowo zaufać? Możesz mówić kłamstwa, nawet najpiękniejsze. Damian, nie jestem dzieckiem, nie wierzę w bajki.
- A w czyny?
Teraz struchlała patrząc na niego skonsternowana. Brzmiało to dwuznacznie, a nawet niepokojąco.  
- Co masz na myśli?
- Pojedziesz ze mną w jedno miejsce? Teraz?
Dziewczyna nie wiedziała, co ma robić, ale bardzo chciała spędzić z nim chociaż jedną chwilę dłużej.  
- Prowadź.
Damian uśmiechnął się biorąc ze sobą plecak i wyszli z mieszkania. Zjechali na sam dół i kierując się w stronę parkingu coś jej nie pasowało. Mężczyzna wyciągnął z kieszeni klucze i szedł pewnie do bramy jednego z garaży. Otworzył blaszane wrota i jej oczom ukazało się wnętrze, w którym stał samochód i skuter.  
- Masz prawko? - spytała nie kryjąc zdziwienia.
- Mam.
- To twoje auto?
- Nie, ale to należy do mnie – powiedział pokazując na jednośladowy pojazd stojący w rogu.
- Jeżeli to auto nie jest twoje, to czyj to garaż?
- Znajomego mojego brata. Wynajmuje mi miejsce, za symboliczną kwotę.

Damian podszedł do ściany, na której zawieszona była półka z narzędziami i inne przedmioty. Wziął do ręki kask i podał studentce.  
- Zakładaj, jedziemy na wycieczkę, ale o nic nie pytaj, bo nie będzie niespodzianki.
- Liczę, że wrócimy cało, chyba nie chcesz mnie zostawić w lesie?  
- Trochę optymizmu, mała.
Słowo, które dodał na końcu, sprawiło, że serce zabiło jej szybciej. Nieudolnie poradziła sobie z przedmiotem, który miał chronić przed skutkami ewentualnego wypadku. Na szczęście graficiarz zorientował się w porę, pomagając jej w zapięciu pod brodą. Sam również założył kask i wyprowadzając pojazd zamknął po sobie bramę, usadowił się wygodnie, po czym zawołał Weronikę.
- Siadaj za mną. - odparł spokojnie.
Studentka wskoczyła na tył skutera i chwytając mężczyznę obiema rękami za brzuch mimowolnie przytuliła się do niego. Pomyślała, że znów oszalała, ale nie chciała tracić tej chwili za nic. Damian uruchomił pojazd i za chwilę wyjeżdżali już na drogę. Średnią prędkością zmierzali w nieznane Weronice miejsce, a rześkie powietrze jak klimatyzacja ostudzało żar letniego popołudnia. Znaleźli się dalej od zatłoczonego miasta i na peryferiach skręcili w stronę wzgórz. Długo wjeżdżali krętą drogą na jedno ze wzniesień porośniętych zielenią. Kiedy znaleźli się dość wysoko, mężczyzna zatrzymał pojazd przy polnej drodze. Wysiedli i Weronika zachwyciła się majestatycznym widokiem z góry na położone poniżej jeziorko, otoczone małymi domkami jednorodzinnymi.  
- Niedobrze, chcesz mnie zrzucić ze skał – dodała patrząc niepewnie w dół z pobliskiej skarpy.
- Nie, nic z tych rzeczy, chciałem pokazać ci to miejsce.

Nieopodal leżało zwalone przez wichurę drzewo, Damian ściągnął kask swój i Weroniki, po czym skierował się na tę naturalną ławkę. Studentka usiadła obok niego w przyjemnym cieniu, rzucanym przez inne drzewa. Wtedy graficiarz odezwał się patrząc w dal.  
- Ten widok zostanie na zawsze w mojej pamięci, to wyjątkowe miejsce.
- Co masz na myśli?
- Tutaj pierwszy raz zdecydowałem, że chcę malować. Ojciec zabrał nas tu z rodziną, kiedy byłem mały, mama narzekała strasznie, a brat rzucał kamieniami. Pamiętam to jak dziś, jak zachwyciłem się nad pięknem tego widoku. Kiedy wróciliśmy do domu, narysowałem to co zapamiętałem. Mama mnie wtedy pochwaliła, ale ojciec wyrzucił mój rysunek do kosza, każąc mi siadać nad zadaniami z matematyki. Zawsze uważał, że tracę czas.
- Jak mógł zrobić coś takiego?
- Mógł, ale to i tak mi nie przeszkodziło w tym co robię. Potrafię patrzeć na świat inaczej, chciałbym żeby kiedyś docenił to, że jednak bazgranie farbami, to nie tylko strata czasu. Zawsze oprócz tego można robić coś innego, co przynosi profity, ale bez tego jestem nikim, tak samo jak bez … ciebie.
- Co ty mówisz? Znów zaczynasz …
- Nie, ja na poważnie – powiedział chwytając dziewczynę za dłoń. - Wiem, że zadałem ci ból. Jak cholernie musiałaś to źle znosić. Nie chcę Zuzy, nie kocham jej, to był chory układ. Czułem się osaczony, zamotany, pusty. Przy tobie jest zupełnie inaczej.
- Nie wierzę ci, znów mnie oszukujesz …
- Wera! Daj mi powiedzieć, wysłuchaj.
- Już wiem, przywiozłeś mnie tu, żebym nie mogła ci uciec, żeby ona nas nie widziała, tak?
- Nie! - bronił się Damian stając przed nią, widząc że chce odchodzić.
- Nie chcę tego słuchać! To za wiele, wiesz, ze to co mówisz boli. Tak, słowa bolą, bo cały czas w głębi łudzę się, że to jest prawda. A wiesz co jest w tym najgorsze? Ja w to uwierzę, a potem ona zaśmieje mi się w twarz razem z tobą! Puść mnie, słyszysz? Wracam choćby na piechotę.
- Wera! - zawołał głośno Damian, aż echo poniosło się po okolicy. - Kocham cię!

Dziewczyna osłupiała patrząc w twarz człowieka, o którym myślała po nocach, przez którego roniła łzy, kiedy on nawet o tym nie wiedział. Słońce powoli zniżało się nad horyzontem, a podmuch wiatru unosił jej długie włosy niczym zwiewną tkaninę. Poczuła jego dłonie obejmujące ją, aż przeszedł po plecach dreszcz. Oczy szkliły się nieśmiało, jakby zaraz chciały ją wydać, jak wiele Damian dla niej naprawdę znaczy. Ich oczy się spotkały, niczym dwie zagubione dusze szukające ratunku przed samotnością. Przejechał dłonią wzdłuż jej policzka tak delikatnie, że zapomniała gdzie jest i co robi. Chciała go za to ukarać, za to, że jego dotyk stał się dla niej jak narkotyk. Wyrwała się, wcale tego nie chcąc, ratując się przed samą sobą. On jednak pochwycił ją znów i trzymając jak orzeł swoją ofiarę, nie zamierzał teraz wypuścić. Dotknął ustami jej warg, aż żar rozlał się po całym jej ciele. Odwzajemniła jego pocałunek, zatapiając się z nim jak w otchłani wieczności. Jej dłonie zawędrowały na jego kark oplatając go zapamiętale. Nie istniał czas, byli tylko oni i ich spragnione usta. Oderwali się nagle, patrząc na siebie jak zahipnotyzowani.  
- Nienawidzę tego co ze mną robisz – dodała Weronika chcąc ochłonąć.
- Ja tego tak nienawidzę, że aż to kocham – odparł Damian przeczesując palcami jej długie czarne włosy.
- Słońce zachodzi – dodała patrząc na horyzont.
- Odwiozę cię – odparł kierując się do skutera.
Wracali bez słowa, a Weronika wtulona rozmyślała. Chłonęła zapach jego męskich perfum, w którym wyczuwała pragnienie bliskości.  
- Zaraz odwiozę cię do domu – dodał chcąc zachować szarmancko.
Nagle Weronika odparła, jakby coś za nią cedziło słowa z ust.
- Chyba coś u ciebie zostawiłam, możemy wrócić na chwilę?
- Nie ma problemu mała – dodał skręcając w kierunku jego osiedla.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2114 słów i 11574 znaków. Tag: #miłość

4 komentarze

 
  • Somebody

    :bravo:  :bravo:  :bravo:

  • AuRoRa

    @Somebody :)

  • Almach99

    Coś czuję, że do szczęśliwego zakończenia to jeszcze daleko :( środowisko grafficiarzy, Techno czy Hiphop to nie moje klimaty.  
    Ale czy ja mówię, że to źle? Dobrze się czyta. Z sporym zaskoczeniem odbieram postac Damiana i Kamila. Wydają się byc całkiem normalnymi chłopakami - przynajmniej dopóki nie ma tematu Graffiti czy kobiet... Damian ma jednego, wielkiego plusa - nie skorzystal z okazji, kiedy Weronika była pijana u niego w mieszkaniu. Z drugiej jednak strony - chłopak ma skomplikowany charakter, tak naprawdę w dalszym ciągu nie wiemy wszystkiego o nim, nie znamy całej jego historii... Świetny opis jego rodziców i brata w szpitalu. Widać, że nie wyrzekli się Damiana, ale nie potrafią zaakceptować jego życia, jego marzeń.

  • AuRoRa

    @Almach99 Bardzo dziękuję za obszerne podsumowanie. Damian jest skryty, ale rodzina też nie chciała go wspierać, o ile brat czasem mu pomaga to ojciec ma swoje przekonania.  Obaj  
    z Kamilem poróżnili się o dziewczynę. W końcu dojdzie do wyjaśnienia całej sytuacji. Pozdrawiam

  • Margo1990

    Co ten graficiarz z nią robi? Z kim ona w końcu będzie? Kiedy kolejna część ?

  • AuRoRa

    @Margo1990 Postaram się w tym tygodniu dodać :)

  • Margo1990

    @AuRoRa super, dziękuję.

  • AnonimS

    Sielanka na koniec. Tylko ona mu nie wierzy , chce coś sprawdzić. Ciekawe co z tego wyniknie???. Szybko k konkretnie brawo Ty

  • AuRoRa

    @AnonimS ona pamięta to co było wcześniej i ma obawy