Graffiti uczuć - Część 16

Dobry humor prysł jak bańka mydlana, na dźwięk głosu, który przyprawiał ją o ból głowy. Za każdym razem, kiedy mówił, wydawało się jakby wyrywał część duszy.  
- Co tym razem? - dodała, uciekając na balkon, chcąc mieć odrobinę prywatności.
- Chcę cię zobaczyć.
- Przestań mi to robić! - krzyknęła, aż echo rozniosło się po okolicy.
- Wiem, że coś do mnie czujesz. Trzymałaś mnie za rękę w szpitalu tak, że aż miałem dreszcze.
- To z gorączki. Jakimi lekami cię na szprycowali? Bredzisz, aż uszy bolą.
- Wera przyjedź, ja zwariuję.
Studentka wychyliła się lekko kierując wzrok na chodnik, gdzie spacerowali przechodnie. Pomyślała jak cudownie by było nie martwić się. Nie chciała kolejny raz dać wyprowadzić się z równowagi.  
- Nie przyjadę. Nie czekaj na mnie.
- Dlaczego?
- Przedstawić ci fakty? Jesteś z Zuzą, a nie ze mną. Nic nas nie łączy, wybrałeś drogę? To nią teraz idź. Nie jestem taka, żeby zabierać komuś chłopaka. Pomyślałeś co ona czuje?
- Ona nie ma pojęcia, co ja czuję Wera.
- Oszukujesz ją? Niesamowite. Idealny materiał na faceta. Nie umiesz się zdecydować, ale to nie mój problem. Miałeś swoją szansę. Odczep się ode mnie raz na zawsze! - krzyknęła wciskając czerwoną słuchawkę.

Nagle poczuła niesamowitą ulgę, jakby potworny ciężar przestał ją przytłaczać. Weszła do mieszkania z uśmiechem na twarzy. Wiola zdziwiła się spodziewając się kolejnych łez wylewanych do poduszki.  
- Wygarnęłam mu, kazałam się odwalić.
- To było szczere? - dopytywała młodsza siostra przymrużając lekko powieki.
- Muszę zadzwonić do Kamila i to teraz.
- Ej, nie odpowiedziałaś mi. No spójrz mi w oczy.
Wiola biegała wokół chcąc dowiedzieć się prawdy. Znała Werę dobrze i czuła, że coś ukrywa.  
- Uspokój się, jest sygnał …
Dziewczyna wybiegła z powrotem na balkon czekając z utęsknieniem na upragniony głos. Po kilku długich pauzach doczekała się.
- Wyraziłem się jasno, żadnych rozmów ...
- Ale odebrałeś, więc?
- Nie dzwoń, wybacz ale nie chcę z tobą rozmawiać.
Odpowiedział jej długi dźwięk, po którym zwątpiła. Teraz zrozumiała, jak wielki błąd popełniła. To zdawało się ją przytłaczać na nowo. Dlaczego zajęty facet nagle o nią zabiegał, a ktoś kto powinien z nią być, zrywa kontakt z dnia na dzień. Nagle wpadła na pomysł, że zadzwoni do Gośki, która zostawiła swoją wizytówkę na ostatnim spotkaniu. Musiała porozmawiać z kimś, kto świetnie znał graficiarza. Umówiła się więc na wizytę w jednej z kawiarni, na co blondwłosa zgodziła się bez problemu. Weronika ubrała letnią sukienkę, uczesała się i umalowała.  

Późnym popołudniem wyruszyła na miasto prosto do lokalu, gdzie czekała na nią projektantka wnętrz.  
- Dziękuję, że przyszłaś.
- Drobiazg, ostatnio wypadło niezręcznie – dodała Gośka przeglądając listę deserów.
- Tym razem ja stawiam
- Nie wygłupiaj się …
- Nalegam, chcę o czymś porozmawiać i zależy mi na twojej opinii.
- Wygląda na poważną rozmowę, zamówmy najpierw, bo na głodnego to rozmowa się nie klei.
Poprosiły grzecznie o desery. Gośka skusiła się na tiramisu, a Wera panna cottę z malinami. Kiedy częściowo opróżniły talerzyki studentka zaczęła temat, który od pierwszej chwili nie przypadł znajomej do gustu.  
- Wiem, że byłaś dziewczyną Damiana. Przepraszam, że tak prosto z mostu, ale tylko ty możesz mi pomóc.
- Skąd masz takie informacje?
- Powiedzmy, że widziałam wasze zdjęcia, ale do rzeczy …
- Jak to widziałaś moje zdjęcia z nim? Kim ty jesteś?
- Nie denerwuj się. - uspokajała Weronika widząc, że rozmówczyni chce wstawać.
- Łączy cię z nim coś, nie jestem głupia. Damian trzymał zdjęcia w swoim domu. Musiałaś tam być.
- Tak nie przeczę, ale teraz nie jesteśmy razem.
- To po chcesz o nim słuchać? Ostatnio siedzieliście razem z Wilku jako para. Wybacz, ale nie rozumiem.

Weronika wzięła ostatni kęs deseru czując się niekomfortowo. Sama zrozumiała, że to nieciekawie wygląda, ale skoro powiedziała A, to trzeba powiedzieć B.  
- Masz wspaniały związek, ale chcę wiedzieć czemu nie jesteście razem z Damianem. Tylko tyle i dam ci spokój.
- Dać ci dobrą radę?
- Zaczynam się bać – dodała patrząc na rozmówczynię lekko się cofając.
- Zapomnij o nim, jeżeli chcesz być szczęśliwa.
- Aż tak z nim źle? Co ci zrobił?
- Byliśmy razem i wtedy myślałam, że to jest to. Jego rodzice mnie polubili, miał iść na studia. Wydawał się taki pewny siebie, ale któregoś dnia zmienił się nie do poznania. Rzucił naukę, wplątał się w lewe towarzystwo. Stracił w moich oczach, kiedy pobił się z kimś na ulicy. Powiedziałam mu, że wstydzę się z nim wychodzić. Zauważyłam, że stał się zimny, obojętny. Rodzice prosili mnie wręcz, żebym się z nim nie zadawała, ale wciąż liczyłam na jego cudowny powrót. Na oczy przejrzałam, kiedy zobaczyłam go z tą lalunią. Owinęła go wokół palca bez trudu, chociaż nie wiem co z niej widział.
- Wiesz kto to był?
- Jakaś Zuza, ona wcześniej kręciła z Wilku. Rzuciłam Damiana i dobrze zrobiłam. Nie żałuję tego wcale, a nawet muszę mu podziękować. Teraz żyję normalnie z kimś kto wie czego chce. Nie wiem co zamierzasz, ale uważaj na siebie. Tej nastolatce źle z oczu patrzy, zmienia chłopaków jak rękawiczki.
- Skąd wiesz?
- Widziałam ją kiedyś na mieście z innym straceńcem, ale pomyślałam sobie wtedy, że dobrze mu tak, bo nic nie wie. Rozpieszczona dziewucha nie rozumie co to związek.  

Dziewczyna na te słowa osłupiała. Nie wiedziała czy Gośka mówi prawdę, chociaż po co teraz miałaby kłamać. Poprosiła o rachunek i pożegnała się ze znajomą po przyjacielsku. Była wdzięczna za rozmowę, która dała jej siłę. Patrząc na dziewczynę Rafała, która wcale nie była brzydka, zdziwiło ją dlaczego Damian wybrał jednak Zuzę. Jednego teraz była pewna, nie żałowała, że uderzyła ją na korytarzu w szpitalu. Przez tą nastolatkę Kamil nie chciał się odezwać, tego było zdecydowanie za wiele. Wpadła do domu jak burza i chwytając za laptopa usiadła w kuchni. Otworzyła stronę internetową, na której graficiarz dodawał zdjęcia swoich malunków. Czytając opisy nie mogła się oprzeć wrażeniu, że tamta dziewczyna jest natarczywa. Przypomniała sobie sytuację, kiedy Zuza przyszła do mieszkania Damiana. Tłumaczyła, że wróciła zza granicy, ale czy naprawdę wyjeżdżała. Może prowadziła podwójny związek z kimś innym i zwodziła tym wytłumaczeniem naiwnego mężczyznę. Załamując ręce zamknęła klapę od komputera i chwyciła za telefon. Próbowała dodzwonić się do Kamila, ale na próżno. Wyglądało na to, że zostaje sama. Usiadła w pokoju włączając telewizor, trafiła na serial, w którym para kłóciła się o coś. Potem aktor uspokajał partnerkę, a po wszystkim godzili się bardzo namiętnie. Łzy znów pojawiły się w jej zmęczonych oczach. Ścisnęła pilota i przełączyła na inny kanał. Szybko wytarła słone ślady cierpienia i udając, że wszystko w porządku wpatrywała się w program kulinarny. Siostra patrzyła na nią podejrzliwie, ale nic nie powiedziała.  

Kolejne dni mijały monotonnie, jeden podobny do drugiego. Weronika pogodzona z losem zajęła się powtórkami materiału na studia. We wrześniu czekał ją egzamin, a ona musiała nadal iść przez życie. Lipiec minął niespodziewanie szybko. Razem z mamą i siostrą spędziły dwa tygodnie nad morzem. Zapominając o problemach czuła, że zaczyna odżywać. Wydawało się, że wszystko wraca do normy. Jedynie przechodząc obok zamalowanych sprayami ścian budynków, zatrzymywała się na chwilę z sentymentem wspominając swoje doświadczenia.  
W pewien gorący sierpniowy dzień wyszła do parku, biorąc ze sobą książkę. Siadając pośród zieleni na jednej z ławek w cieniu, zaczęła czytać. Nagle usłyszała chichotanie dziewczyny, które z początku jej nie przeszkadzało. Jednak im dłużej trwało, tym bardziej wyrywało ją z tematyki lektury. Wtem usłyszała zdanie, po którym książka wypadła studentce z rąk.  
- Przestań, Kamil no weź!
To imię mógł mieć zupełnie inny chłopak, ale postanowiła sprawdzić z ciekawości. Oglądając się za siebie zobaczyła Zuzę leżącą na drewnianej ławce. Nad nią nachylał się Wilku łaskocząc ją i przekomarzając się zalotnie. Nastolatka ubrana w obcisłą bluzkę i krótką spódniczkę niby się broniła, ale wyglądało to na grę. Studentka czuła, że w środku wzbiera się w niej złość. Serce zaczęło szybciej bić, jakby szykowało się na przypływ adrenaliny. Tym razem nie chciała siedzieć cicho, musiała zareagować. Podniosła książkę z ziemi i chowając do torebki zaczęła się zbliżać do pochłoniętej sobą pary.  

Zatrzymała się nad Kamilem i powiedziała miarowym tonem.
- A to niespodzianka, nie odbierasz od ponad miesiąca.  
Mężczyzna podskoczył odsuwając się od Weroniki. Teraz wszystkie jego słowa zdawały się nie mieć znaczenia. Wtem nastolatka zerwała się na równe nogi patrząc na dziewczynę niczym rozjuszona lwica.  
- Nikt cię tu nie wołał! Idź zajmij się swoimi sprawami.
- A co z Damianem? Przecież tak bardzo go kochasz – dodała ironicznie studentka.
- Nie jesteś moją matką, żeby mi kazania prawić!
- Kamil, a co z tobą? Wyjechałeś mi przez telefon, że krzywdzę Zuzę, bo chcę jej odebrać chłopaka.
Mężczyzna nie patrzył wcale w jej kierunku, tylko w jakiś punkt w oddali, unikał spotkania ich oczu.  
- Wolałaś jego, więc nie czuję się winny. Zuza mi wszystko powiedziała, co robiliście w szpitalu.
- Co? A co ja mogłam tam robić? No słucham.
- Całowaliście się, ona wszystko widziała!
Dziewczynie aż podskoczyło ciśnienie, zrozumiała że opowieść Gośki mogła być prawdziwa. Zaczęła się nerwowo śmiać głośno.
- Zuza co ty wymyślasz? Czemu kłamiesz?
- Nie kłamię! - szła w zaparte – To ty cały czas oszukiwałaś Kamila, a mnie chciałaś odebrać Damiana.

Weronice puściły wreszcie hamulce i chwyciła nastolatkę za bluzkę. Tamta otworzyła szeroko oczy czekając na reakcję Wilku.  
- Wiem, że uwielbiasz bajerować kolesi. Tylko, że w końcu oni wszyscy się połapią.
- Co ty mówisz? Nie mam nikogo.
- A ten facet, co byłaś z nim na mieście? To ani Kamil, ani Damian. No mów!
Zuzie zrzedła mina, a na twarzy pojawiły się wypieki. Nastolatka wyrywała się, ale pomógł jej w tym Wilku odpychając Weronikę. Przytulił do siebie roztrzęsioną dziewczynę, która zanosiła się łzami.  
- Zostaw nas w spokoju! Idź do Damiana ty kłamczucho!
- Zazdrościsz nam szczęścia – dodała zapłakana Zuza.
Tego było zdecydowanie za wiele, a studentce ugięły się nogi. Pierwszy raz chciała pobić młodą kombinatorkę. W myślach kłębiły się jej scenariusze, z których sama nie była dumna. Chwyciła za łańcuszek, który do tej pory nosiła na szyi. Rzuciła nim pod nogi Kamila, niczym symbolem miłości, który teraz stracił jakiekolwiek znaczenie.  
- Nie potrzebnie go nosiłam! - krzyknęła studentka powstrzymując łzy. - Daj go tej najwspanialszej, która puszcza się ciągle z kim innym! Straciłeś w moich oczach!

900 czyt.
100%283
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2114 słów i 11399 znaków

Komentarze (3)

 
  • Zaz

    Zaz 9 maj 2018 ip:94254166

    Pisz szybko, bo umrę z ciekawosci

  • AnonimS

    AnonimS 9 maj 2018

    Wiesz te emocje są takie prawdziwe . Trochę żal mi tej studentki ale tylko trochę bo to jednak nasze wybory determinują sytuację. Zamiast uganiać się za kolesiami  trzeba odwrócić sytuację i wtedy część z nich będzie się uganiać za nią. Pozdrawiam

  • Margo1990

    Margo1990 9 maj 2018

    Ale sie dzieje czekam na kolejną część 😁