Graffiti uczuć - Część 8

Wokoło zebrała się grupka gapiów, wyczuwając awanturę pomiędzy dwoma mężczyznami.   Damian odepchnął ręką czarnowłosą studentkę nadal nie odpowiadając jej ani słowem.  
- Zuza pierwsza cię rzuciła! - krzyknął graficiarz nie potrafiąc kontrolować wzbierających w nim emocji.
- Bo ją bajerowałeś. Nie mogłeś darować, że Gośka puściła cię kantem! - odparował Wilku stojąc cały czas w gotowości.
- Nie twój interes! Gośki w to nie mieszaj!
- Wiesz jaki jest twój problem? Nie umiesz utrzymać żadnej laski przy sobie miernoto!
Wtedy zaciśnięta mocno pięść Damiana poszybowała wprost w twarz rywala. W tłumie podniosły się krzyki dopingujące oboje do dalszej walki. Nieznajomy uradowany, że udało mu się wyprowadzić z równowagi mężczyznę, oddał mu cios. Zaczęli się szarpać i okładać jakby nikogo poza nimi nie było. Weronika stała z boku czując się okropnie. Chciała jak najszybciej przerwać tę idiotyczną bijatykę.  
- Damian przestań!
Nagle graficiarz na dźwięk głosu dziewczyny odwrócił się za siebie. Skorzystał na tym Wilku wymierzając mu mocnego kopniaka w brzuch. Skulił się sycząc z bólu. Za chwilę nieznajomy mu dosolił uderzając go w twarz. Tracąc równowagę upadł na ziemię.

Ludzie wiwatowali nie przejmując się wcale stanem zdrowia pobitego. Weronika przebijając się przez gapiów podbiegła do Damiana zakrywając go swoim ciałem przed kolejnym ciosem. W tym momencie nie myślała co jej grozi. Pod wpływem impulsu zareagowała spontanicznie. Niestety dostała nogą napastnika w plecy. Głosy zażenowania rozgorzały wśród zebranych młodych ludzi. Brunet otworzył szeroko oczy nie rozumiejąc czemu dziewczyna tak broni graficiarza.  
- Oszalałaś? Nie wtrącaj się! - krzyknął Wilku.
- Zostaw go! Nie widzisz, że ma dość?
Spojrzała na niego tak wymownie, że cofnął się. Jej oczy szkliły się w świetle neonów. Próbowała cucić pobitego Damiana, ale on nadal nie otwierał oczy.
- Damian nie udawaj. Wstawaj i bij się jak mężczyzna. - powiedział Wilku podchodząc do leżącego.
- Nie reaguje. Co ty mu zrobiłeś? Zabiłeś go?! - zawołała studentka patrząc z wyrzutem na brutalnego napastnika.
Damian zbladł tracąc przytomność. Część gapiów rozeszła się, żeby nie ponosić w razie co konsekwencji. Mężczyzna widząc, że sytuacja robi się poważna zaczął się wycofywać. Weronika zauważyła, jak znika gdzieś za rogiem. Nagle graficiarz otworzył oczy widząc nad sobą czarnowłosą.  
- Wera?  
- Damian! - zawołała uradowana, po czym sama uderzyła go ręką w twarz.
- Dlaczego mnie bijesz?
- Myślałam, że umarłeś. Wystraszyłeś mnie. - odparła zszokowana.
- Wracajmy.
Wstał powoli chwiejąc się na nogach. Dziewczyna wzięła go pod bok i zostawiła na chwilę przed lokalem.  
- Zaczekaj, odbiorę nasze rzeczy. Tylko nie mdlej, bo cię nie podniosę.
- Bez obaw.
Weronika wbiegła do szatni i odbierając ich kurtki zabrała po drodze ręczniki papierowe z toalety. Widząc graficiarza wytarła mu twarz.  

Wrócili do mieszkania Damiana nie odzywając się do siebie. Dziewczyna miała mieszane uczucia. Dowiadując się o tych wszystkich jego sercowych podbojach, zrozumiała jak zagmatwane życie prowadzi. W jednej chwili chciała go do siebie przytulić i już nie wypuścić z rąk. W innej miała ochotę go  udusić. Damian zamknął się w toalecie doprowadzając się do porządku. Wtedy ona podeszła do lodówki wyciągając z niej niedopitą butelkę rumu. Wzięła konkretny łyk krzywiąc się przy tym jakby pierwszy raz piła. Postanowiła, że dla własnego bezpieczeństwa musi zerwać kontakt z Damianem. Zaraz on wyjdzie, a ona mu dosadnie powie, że z nimi koniec. Wtem drzwi od łazienki się otworzyły. Damian nie miał na sobie koszulki, a włosy miał zmoczone. Weronika patrzyła na niego jak zahipnotyzowana. Nie wiedziała, czy to efekt wypitego mocnego trunku, czy postradała zmysły.  
- Pijesz rum? - zdziwił się widząc butelkę w jej dłoni.
Studentka odłożyła przedmiot na blat w kuchni.  
- Damian muszę ci coś powiedzieć, wiesz dziś wydarzyło się tyle …
- Wiem przesadziłem. Jesteś na mnie zła? - odparł podchodząc do niej.
Zrobiło się jej gorąco i nagle zapomniała co tak właściwie mu chciała wygarnąć. Zatraciła się w jego spojrzeniu, jakby tonęła na samym środku jeziora.  
- Jutro porozmawiamy, chcę spać. - zmieniła temat.
- Pościelę ci łóżko. - powiedział spokojnie, jakby nic się nie stało.
Rozejrzała się po pomieszczeniu, ale nie zauważyła innego miejsca do spania. Przeszedł ją dreszcz.  
- A ty gdzie śpisz? - dopytała otwierając szeroko oczy.
- Spokojnie, mam łóżko polowe. - odparł kierując się na przedpokój.
Wyciągnął z szafy turystyczne posłanie. Weronika wygrzebała z torby koszulę nocną i zniknęła w łazience. Kiedy wyszła umyta wskoczyła szybko do pościeli. Szumiało jej w głowie. Kiedy Damian również był już uszykowany do spania zgasił światło. Zapominając o tym, że ma gościa wpakował się do swojego łóżka jak co dzień. Weronika krzyknęła.
- Przepraszam. To nie tak! - tłumaczył się.
Ona spojrzała na niego zmieszana. On już wstawał chcąc odejść na nowe miejsce do spania, kiedy zatrzymała go kobieca ręka.  
- Zaczekaj – wyszeptała starając się uspokoić bijące serce.
On nachylił się nad nią patrząc zamglonym wzrokiem. Ich usta zbliżyły się do siebie spragnione pocałunków. Jeszcze przed chwilą chciała mu wygarnąć, zostawić go, na zawsze zapomnieć. Co on z nią robił, tego nie wiedziała. Sama pozwoliła na to, żeby zostać na noc u obcego człowieka. Rozbudzał w niej głęboko tłumione uczucia. Chciała go całować, dotykać, pieścić. Nie obchodziło jej teraz kim jest, skąd pochodzi, ile miał dziewczyn. Teraz to ona jego dotykała, to jej usta tańczyły z nim w miłosnym zapomnieniu.  Nagle wyrwała się jakby z transu, kiedy on oderwał się od niej jak poparzony.  
- Co się stało? - spytała cała w gorączce.
- Nie mogę ci tego zrobić, za dużo wypiłaś. Inny skorzystałby z takiej okazji.

Dziewczyna usiadła starając się zrozumieć co się stało. Pragnęła go całą sobą, nie chciała wypuścić. Jednak teraz nie poznawała sama siebie. Pewnie teraz myśli, że jej łatwa, pusta. Wybiegła do łazienki zatrzaskując z całej siły drzwi. Zmoczyła twarz zimną wodą patrząc na swoje odbicie w lustrze. Kim jest ta osoba, której odbicie teraz widzi. Przypomniała sobie o Rafale. Przy nim nie zachowywała się w taki sposób, a o spędzaniu u niego nocy nie było nigdy mowy. Co ona robi, oszalała? Za chwilę wyszła patrząc na graficiarza niepewnie.  
- Już wszystko dobrze – odparła cicho – to alkohol.
- To nie tak, że mnie nie pociągasz. Boję się, że nie mógłbym przestać, gdyby to za daleko zaszło.
- No tak, przecież my nie jesteśmy parą! - wybuchnęła Weronika
- Rano porozmawiamy i to na trzeźwo. - dodał spokojnym tonem.
Oboje długo nie mogli zasnąć. W końcu graficiarz pogrążył się we śnie. Weronika uspokajając się również zasnęła ze zmęczenia.

Obudziła się z rana, ale Damiana w mieszkaniu nie było. Ubrała się szybko i pierwsze co zrobiła napadła na lodówkę szukając zimnej wody. Głowa bolała jakby to ją ktoś wczoraj pobił. Znalazła mineralną, którą wypiła prawie całą. Kiedy przypomniała sobie, do czego mogło dojść ubiegłej nocy, to aż się przestraszyła. Najadła się wstydu, przypominając sobie co robiła. Większość jej rówieśniczek szukała takich przygód. Ona starała się skupiać na nauce. Teraz zrozumiała, że jej priorytety się posypały. Nie chciała wracać do domu, tylko zostać tu z Damianem. Postanowiła, że jak wróci, to poważnie z nim porozmawia. Nagle spojrzała na jedną z szuflad od małej szafki stojącej przy łóżku. Była niedomknięta i coś z niej wystawało. Zbliżyła się pociągając za uchwyt. Zobaczyła jakiś segregator. W środku znajdowały się imiona i nazwiska znajomych Damiana, rysunki, ogólny nieład. Luźne notatki i część poszarpanych kartek wzbudziły jej ciekawość. Nagle upuściła segregator na ziemię i podnosząc go zauważyła, że wypadły z niego zdjęcia. Podniosła je. Był na nich Damian z jakąś blondwłosą dziewczyną. Oboje wyglądali na zapatrzonych w siebie i zakochanych. Wtem z rozmyślań wyrwał ją dzwonek do drzwi. Szybko zebrała kartki i wrzuciła przedmiot do szuflady. Zdziwiła się czemu Damian dzwoni do drzwi. Pomyślała, że pewnie zapomniał kluczy. Otworzyła i osłupiała. Stała przed nią wystrojona nastolatka o kasztanowych włosach. Kiedy ją ujrzała jej wyraz twarzy spoważniał.  
- Kim jesteś? Co robisz u Damiana?- spytała z wyrzutem nieznajoma.
- A ty kim jesteś? - szła w zaparte studentka.
- Zuza, Damian to mój chłopak.
Nie wierzyła w to, co słyszy. Pod Weroniką ugięły się nogi, jakby spadała w przepaść.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1645 słów i 9016 znaków. Tag: #miłość

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    Fajna cześć. No jak zawsze zwierzęca cześć rozgrywa swoją partie.W tym wypadku duchową dala sobie rade. Zdarza się czasem :bravo:  :P

  • AuRoRa

    Tak czasem bywa, dzięki za komentarz

  • Lolaaaa

    Boooskie! 😍😄

  • AuRoRa

    @Lolaaaa dzięki, cieszę się że się spodobało :)