Graffiti uczuć - Część 6

Czas zdawał się na chwilę zatrzymać. Zapanowała cisza, która zwiastowała nadejście burzy pomiędzy zebranymi w mieszkaniu ludźmi. Weronika chowając laptopa do plecaka, przesunęła swoje spakowane wcześniej rzeczy w jedno miejsce i z zapartym tchem śledziła zaistniałą sytuację.  
- Ej ty niemowa – odezwał się graficiarz widząc minę Filipa.
Tamten obserwował go uważnie, nie wiedząc z kim ma do czynienia.  
- Damian, daj spokój. Nie warto. - wtrąciła się czarnowłosa studentka.
- Damian? - wycedziła cicho Dagmara kojarząc powoli fakty. - Wera, ty na poważnie z nim? Nie boisz się?
Nagle mężczyzna słysząc, że kolejny raz mowa o jego osobie, nie wytrzymał.
- A ty się nie boisz z taką szują u boku mieszkać? - odezwał się pokazując ręką na Filipa.
Wtedy w jego kierunku poleciała pięść studenta, uderzając Damiana dotkliwie w twarz. Poleciał na meble stojące przy ścianie. Podniósł się i przejechał dłonią po twarzy, kiedy zobaczył smugę krwi, zagotował się w środku. Zmarszczył brwi i rzucił się z impetem na napastnika, jakby nikogo poza nimi nie było. Powalając go na podłogę zadał mu cios w twarz nie pozostając dłużnym. Weronika wyleciała za nimi chcąc ich rozdzielić.
- Przestańcie! Słyszycie?!
Ale oni nadal się szarpali i bili. Nagle dziewczyna skoczyła w wir walki i z całej siły jaką zebrała w tym momencie odepchnęła graficiarza, ale w jej kierunku poleciał cios, który nie był zarezerwowany dla niej. Upadła tracąc na chwilę przytomność. Filip nie wiedział co się stało.  
- Przesadziłeś! - krzyknął Damian widząc jak jego kobieta leży bezwładnie na podłodze.
Skoczył do niej w panice starając się ją ocucić.
- No co tak stoisz?! - zawołał do Dagmary – Podaj wody, szybko!
Współlokatorka wbiegła do kuchni i trzęsącymi się rękami nalewała płynu.  
- Mała, obudź się, słyszysz!? Wera!

Nagle dziewczyna otworzyła oczy i ujrzała przed sobą twarz, która choć wyglądała strasznie w tej chwili, to należała do jej Damiana. Tak, teraz mogła go tak nazywać. Wtem przybiegła Dagmara podając koleżance wody. Ona wychyliła ile mogła i starając się wstać czuła jak jej głowa okropnie pulsuje z bólu. On chwycił ją mocno przytulając do siebie, a z oczu poleciała mu zabłąkana łza. Wziął ją na ręce i przeniósł do pokoju układając delikatnie na kanapie. Zaczął zbierać resztę rzeczy w kompletnej ciszy.  
- Co tak na mnie patrzysz? - odezwał się student, czując na sobie wzrok Dagi.  
Weronika podniosła się.  
- Chcę coś powiedzieć. Dagmara przejrzyj na oczy. Filip to tchórz i zakłamana menda.
- Przestań już! Sama jesteś z kryminalistą i idziesz w jego ślady.  
Weronika widziała, jak graficiarz zaciska pięść. Nie chcąc kolejnej awantury wstała i nakładając plecak spojrzała na koleżankę, jakby ktoś zrobił jej pranie mózgu.  
- Lepiej zajmij się swoim Filipem, a moje życie, to już nie twój interes.
Damian chwycił za torbę z zapakowanymi rzeczami i chwytając swoją dziewczynę za rękę patrzył z pogardą na dwoje całkiem obcych mu ludzi. Weronika ostatni raz spojrzała na pomieszczenie, z którym wiązało się tyle wspomnień. Widząc, że oprócz bałaganu i śmieci nic innego nie pozostawia skierowała się w stronę drzwi. Na koniec graficiarz na oczach obojga mieszkających nadal w tym mieszkaniu osób, chwycił Weronikę mocno i obdarzył ją czułym pocałunkiem. Spojrzał jeszcze raz na Filipa, który stał jak słup soli w przedpokoju.  
- Lepiej omijaj moją dzielnicę, to taka rada. - odburknął patrząc mu w oczy.
- Już się boję. - burknął niedbale Filip.  
- Weronika, oddaj klucze! - krzyknęła Dagmara widząc, że wychodzą z mieszkania.
Dziewczyna wyciągnęła z kieszeni pęk brzęczących przedmiotów i podała do ręki byłej współlokatorce.  
- Powodzenia. - odparła cichym tonem.  
Wyszli na zewnątrz budynku kierując się w stronę przystanku. Studentka wyciągnęła z torebki chusteczki i przetarła twarz swojemu wybawcy. On uśmiechnął się do niej.
- Nie przejmuj się tym. Słyszałaś. Jestem kryminalistą.
- Dla Dagmary na pewno, ale nie dla mnie. - odparła patrząc na niego z uśmiechem.  
- To co? Odprowadzić cię do domu?
- No, nie wiem, czy nie wystraszyłbyś mojej siostry w takim stanie.
- Aż tak źle wyglądam? - spytał przejeżdżając ręką po twarzy.
- Poprawiłabym to i owo. I przydałoby się przyłożyć lodu.
- Wiesz co? Pojedźmy wpierw do mnie, a jutro odprowadzę cię do domu, co ty na to?

Dziewczyna zdziwiła się i przestraszyła zarazem. Ledwo uciekła przed Filipem, który próbował się do niej dobierać, a teraz miałaby spędzić noc u kogoś kogo w sumie nadal nie zna tak dobrze. Z drugiej strony stanął w jej obronie. Pomyślała, że kolejny raz traci rozum. Co do jednego wiedziała, że w takim stanie nie pokaże się w swoim domu, nie ma mowy.  
- No dobra. Ale tylko dziś. Nie obiecuj sobie zbyt wiele. Umiem się bronić w razie co.
- Wiem. Widziałem. - zaśmiał się
- Nie każdy facet to Filip, okej?
Ona zaczęła też się śmiać, aż w końcu oboje nie mogli przerwać rozśmieszając się nawzajem. W dobrym nastroju pojechali autobusem na inne osiedle. Weronika kojarzyła to miejsce, w czasach szkolnych miała tu wiele przyjaciół. Wokoło znajdowało się dużo wieżowców. Do jednego z nich oboje zmierzali. Dziesięciopiętrowy różowy budynek wydał jej się zabawny, bo nie pasował jej do Damiana, wydawał się zbyt cukierkowy. Skierowali się do windy, a mężczyzna nacisnął na przycisk wskazujący ósme piętro i dźwig ruszył. Kiedy wysiedli na odpowiednim piętrze, pierwsze co zrobiło na niej wrażenie, to czysty nie popisany korytarz. W końcu idąc w głąb ustali przed jednymi z wejść. On grzebiąc nieporadnie kluczami w górnym, a potem w dolnym zamku otworzył drzwi. Weszła do środka. Pierwszy raz znalazła się w prywatnej jaskini tajemniczego graficiarza. Bardzo krótki korytarz prowadził do jednego pokoju z aneksem kuchennym. Obok znajdowały się drzwi do łazienki. Panował tu typowy bałagan, porozrzucane rzeczy, kubki i talerze leżały bezładnie na parapecie, na stoliku, nawet na podłodze. Spojrzała na ściany i jej uwagę przykuły ciekawe obrazy namalowane sprayem. Przedstawiały fantazyjne widoki, zwierzęta i formy. Pod oknem znajdowała się sofa z niezaścieloną pościelą, na której leżał rzucony byle jak laptop. Obok stała jedna nieduża szafa poobklejana z każdej strony różnymi rysunkami. O dziwo hodował rośliny w doniczkach, co ją zaskoczyło. Na podłużnej szafce stała mała wieża, ale brakowało telewizora.  

Położyła swoje rzeczy w kącie pokoju i podeszła do okna. Podniosła do góry szare rolety i wyjrzała przez okno. Widok poprawił jej humor.  
- Czemu masz pozasłaniane okna?
- Są skierowane na zachód. Popołudniu okropnie razi słońce.
Dziewczyna skierowała się do kuchni.
- Zrobię ci herbaty.
- Nie! - zawołał przerażony widząc jak Weronika chce wejść do aneksu.
Poślizgnęła się na porozrzucanych po podłodze butelkach i upadła jak długa na ziemię robiąc sporo huku.  
- Co to było? - odezwała się próbując podnieść się z podłogi.
- Sory – wycedził przez zęby podając jej rękę. - Nie zdążyłem ogarnąć.
Przytulił ją do siebie prowadząc byle dalej, od ogarniętej chaosem kuchni. Usiadła przy stoliku patrząc z uśmiechem, jak szuka czegoś z paniką po szafkach. Odwrócił się do niej zakłopotany.
- Nie mam herbaty. Kawa może być?
- Jasne, nie będę narzekać.
Potem zajrzał do lodówki, w której zadźwięczały butelki. Nie znajdowało się tam nic, czym mógłby poczęstować dziewczynę. Zamknął ją szybko.
- Lubisz pizzę? - zagaił po chwili.
- Uwielbiam.
Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- To zamawiam! - zawołał chwytając za telefon. - Z czym lubisz?
- Z warzywami.
On skrzywił się lekko, ale zamówił wegetariańską. Ona wstała kierując się do łazienki. Jednak zanim otworzyła drzwi odwróciła się z pytaniem.
- Można tam bezpiecznie wejść, czy czyhają na mnie pułapki?
- Minuta. - wycedził wpadając pierwszy do środka.
Ze środka dochodziły niepokojące odgłosy, jakby wszystkie rzeczy wskoczyły na niego, a on dzielnie się bronił. Nagle wyglądnął ze środka trzymając w ręku mopa.  
- Teraz można.
Już miała wchodzić do środka, kiedy jej uwagę zwróciła strużka krwi wyciekająca z nosa mężczyzny. Chwyciła szybko za papier toaletowy przecierając mu twarz.  
- Masz wodę utlenioną?
- Nie.
- A coś czym można odkazić rany? Nie wiem, może spirytus?
Pobiegł do lodówki, podając jej za chwilę butelkę rumu.  
- Mam tylko to.
- Może być. - odezwała się Weronika.
Wyciągnęła z torebki waciki kosmetyczne i oblewając je alkoholem przyłożyła do jego twarzy. Krzyknął jak małe dziecko, które dostaje zastrzyk.  
- Wystarczy. Dzięki, ale szkoda rumu.
- Nie wiedziałam, że jesteś koneserem alkoholi, chociaż te wszystkie butelki…
- Nie wypiłem tego sam, okej? Nie rób ze mnie alkoholika.
Weronika wpadła do łazienki i zamykając za sobą drzwi zaczęła doprowadzać się do porządku. Zanim wyszła przyjechał dostawca pizzy. Zapach jedzenia wywabił ją na zewnątrz. Przez niedawne stresy oboje byli tak głodni, że wsunęli cały placek jakby nigdy nic nie jedli.  
- Masz apetyt. - skwitował graficiarz wynosząc pudełko do kuchni.
- Nie zjadłam dziś śniadania i taki efekt.
- Lubisz muzę? - zapytał po chwili podchodząc do wieży.
- Zależy jaką. - odezwała się spodziewając się usłyszeć rap lub hip hop.
Wtedy on puścił jej piosenkę i wtedy zrozumiała, że nie warto oceniać ludzi z góry. Rockowa melodia wraz z pięknymi słowami śpiewanymi przez wokalistę, wypełniła całe pomieszczenie. Poczuła, że wszystkie jej problemy na chwilę znikają.  
- I co sądzisz? - spytał po dłuższej chwili.
- Nigdy tego nie słyszałam. To o miłości, tak?
- Tak. Moja ulubiona.
Dziewczyna zamyśliła się chwilę, chciała coś dodać, kiedy odezwał się dzwonek do drzwi. Damian podbiegł do wizjera, po czym otworzył. Do środka wszedł mężczyzna obcięty na krótko, ubrany w dres i długą popielatą bluzę z kapturem. Kiedy zobaczył ją siedzącą w środku mieszkania na niezaścielonym łóżku, otworzył szeroko oczy i zawołał na całe gardło.
- Kurde Hypno zaliczyłeś tą dziunię?
On podbiegł do niego zaczynając go dusić, żeby już więcej nic nie mówił. Za jego wyczucie chwili miał ochotę wywalić go z domu na kopach.  
- Patryk zabiję cię! - ryknął zmieszany patrząc na minę Weroniki, której policzki pokryły się kolorem świeżo wypalonej cegły.

930 czyt.
100%222
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1987 słów i 10772 znaków

Komentarze (2)

 
  • Obca

    Obca 5 dni temu ip:8121036

    No pięknie. A jednak ma pewne tajemnice

  • Zeus

    Zeus 18 marca ip:896446

    Kiedy dalsza część? 😉