Graffiti uczuć - Część 15

Ławka na której siedziała Weronika wydawała się trzymać ją na siłę. Chowając się za nieznanymi ludźmi, których pytające spojrzenia świdrowały ją, starała się unikać wzroku Zuzy. Niestety rodzina graficiarza nie zamierzała siedzieć w ciszy.  
- Kim pani jest dla Damiana?
- Mamo nie przypominam sobie, żebym miał siostrę, chyba że mi czegoś nie powiedzieliście – wtrącił brat mężczyzny.
- Ja … przyjaźniliśmy się – próbowała tłumaczyć się Weronika.
Nagle ich rozmowę przerwały krzyki nastolatki, która gestykulując próbowała dostać się do sali, gdzie leżał graficiarz.  
- Nie może pan być taki nieludzki. Damian miał wypadek, chcę go zobaczyć!
- Niech się Pani tak nie piekli, nawet rodziny nie wpuszczają. - odparł ojciec mężczyzny.
- Tylko ona go widziała – dodał syn wskazując na Weronikę.

Nastolatka na widok studentki zmieniła wyraz twarzy. Wyglądała jakby chciała samym wzrokiem wyrzucić dziewczynę ze szpitala. Skierowała się do zebranych i wyciągając rękę na przywitanie powiedziała pewna siebie.  
- Jestem Zuzanna. Dziewczyna Damiana.
Rodzice przywitali się, tylko brat patrzył podejrzliwie.  
- Ile ty masz lat?
- Skąd takie pytanie? - zdziwiła się Zuza.
- Zboczenie zawodowe, jestem prawnikiem. Wyglądasz młodo.
Weronika uśmiechnęła się lekko obserwując dociekliwego mężczyznę.
- W tym roku kończę osiemnaście, co w tym dziwnego?
- Wyglądasz na piętnaście, ale może to geny – syknął mężczyzna pod krawatem.
- Nie dowiedzieliśmy się jeszcze, kim pani jest? - zwrócił się grzecznie, ale dobitnie starszy mężczyzna.
Studentka zrozumiała, że czuje się w tym towarzystwie jak piąte koło u wozu.  
- Proszę spytać syna, bo on sam nie wie czego chce.
Zuza zmieniła wyraz twarzy i wyraźnie miała ochotę zaatakować słownie, kiedy lekarz wyszedł do zebranych krewnych. Z radości, że mogą ujrzeć drogą im osobę porzucili niewygodne tematy. Jednak okazało się, że nie mogą wejść wszyscy na raz. Wpuszczono tylko rodziców. Zuza korzystając z okazji przystąpiła do ataku.
- Po co tu przyszłaś? Nie masz wstydu?
- Daga mnie o to prosiła, ale co ty tam możesz wiedzieć.
- Jaka Daga?
- Nie będę ci się tłumaczyć. Przyszłam, bo Damian był w fatalnym stanie. Sama zobaczysz, jak tam wejdziesz.
- Kto cię tam wpuścił? To Damian z tobą rozmawiał? O czym?
- Nie twoja sprawa. - fuknęła Weronika, zastanawiając się co tu jeszcze robi.
- Nie chcę cię widzieć w pobliżu Damiana. Jeżeli jeszcze raz cię przy nim zobaczę, to zostaniesz sama jak palec.
- Grozisz mi? - oburzyła się studentka wstając z miejsca.
- Nie tylko informuję. Jeżeli zechcę, to i Kamil będzie mój na nowo, wystarczy kilka słów o tobie.

Brat graficiarza przysłuchując się nieprzyjemnej rozmowie dziewczyn wtrącił się.
- Nie wiele z tego rozumiem, ale Zuzo, czy ty bawisz się moim bratem?
- Nie, to ona się nim bawi, niewyżyta jędza! - wybuchnęła nastolatka
Weronika nie wytrzymała i spoliczkowała młodą dziewczynę na oczach ludzi.  
- Nie oceniaj mnie, jak mnie nie znasz! Jesteście z Damianem siebie warci! - krzyknęła oddalając się korytarzem.
Zuza trzymając się za policzek, który zaróżowił się, zawołała za nią równie głośno.
- Pożałujesz, zniszczę cię. Twoje chwile z Kamilem są policzone. Dopilnuję, żeby cię rzucił!
Weronika nie oglądała się już za siebie. Szybkim krokiem wydostała się ze szpitala. W jej oczach znów zebrały się łzy. Przypomniała sobie, jak zostawiła Wilku wychodząc z domu. Musiał się poczuć okropnie, ale chciała zobaczyć graficiarza. Miała mętlik w głowie. Wróciła jak najszybciej do domu, gdzie czekała na nią siostra. Wiola grała w coś na komórce, udając że nie zauważa kompletnie roztrzęsionej Weroniki. Jakby była powietrzem, które wypełnia pomieszczenie.  
- Wróciłam.
Młoda nic jej nie odpowiedziała, zrozumiała, że strzela focha.
- Głucha jesteś? Czemu się do mnie nie odzywasz?
Nastolatka założyła na uszy słuchawki, nawet nie patrząc w stronę siostry. Weronika wyszła z pokoju i wchodząc do kuchni coś ją tknęło, żeby zadzwonić do Kamila i przeprosić go za swoje zachowanie. Wybrała numer, ale długi czas był zajęty. Pomyślała, że pewnie któryś z kumpli do niego dzwoni. Zjadła obiad, zmyła naczynia i spróbowała ponownie.  

Długi sygnał oznaczał, że może wreszcie odbierze. Po chwili usłyszała jego głos.
- Tak?
- Wróciłam, wszystko w porządku, Damian jest …
- A ty znów o nim, co? Dzwonisz do mnie i mamy rozmawiać o tym kretynie?
- Kamil wysłuchaj mnie …
- Zuza ma rację, dzwoniła do mnie. Jak możesz mi to robić!
- O co ci chodzi? - zdziwiła się studentka przebierając nerwowo palcami po blacie stołu.
- Chcesz do niego wrócić!
- Nie, nic z tych rzeczy, ja tylko go odwiedziłam i …
- Jesteś taka sama jak Zuza! Zachowujesz się jak ćma lecąca do żarówki, ale wiesz co? Ćma może się usmażyć!
Bez żadnych wątpliwości dziewczyna zrozumiała, że Zuza zaczęła działać. Groziła jej przecież, ale myślała, że tylko tak mówi ze złości. Rozmawiała z nim przez telefon.
- Posłuchaj mnie, ja na niego nie lecę. Kamil proszę …
- Ja widzę to inaczej i inni też. Zuza mnie zdradziła, ale teraz widzę, że ty jesteś od niej gorsza, bo Damian jest teraz zajęty! Zajęty, słyszysz? Nienawidzę takich ludzi!
- Kamil, ale to nie tak … ona …
- Ona go broni, a ty? Z tobą nie chcę rozmawiać!
Weronika chciała coś powiedzieć, ale odpowiedział jej bezosobowy sygnał.  

Próbowała wybrać numer raz jeszcze, ale nikt nie odebrał. Rzuciła komórką o stół i osunęła się po kuchennych meblach na podłogę, zalewając się łzami. Nikt jej nie słyszał, nie miała z kim porozmawiać, ani komu się wyżalić. Żałowała swojej wizyty w szpitalu tak bardzo, że chciała cofnąć przeklęty czas, który pędził nieubłaganie do przodu. To co mówił jej Damian odbijało się teraz jak echo raniąc ją na nowo w środku. Jak mógł mówić takie słowa, że mu na niej zależy, że chce, żeby dla niego zrezygnowała z Wilku. Jak śmiał wspominać o tej nocy, kiedy ona prawie zrobiła coś szalonego, a on tego nie chciał. Nagle teraz chce? W imię czego? Otworzyła lodówkę i zauważyła tam małą butelkę whisky, którą jej ojciec czasem popijał z lodem. Chwyciła za butelkę i nie wiedząc o tym, że nie powinna, nalała sobie całą szklankę bursztynowego trunku. Wychyliła ją do połowy krzywiąc się przy tym. Nagle do kuchni weszła jej siostra i z szeroko otwartymi oczami spytała.
- Co ty wyrabiasz? Jak tata zobaczy, to …
- To co? - wybuchnęła Weronika – zbije mnie?
- Odłóż to, przecież ty nie pijesz. - odparła siostra wyrywając jej szklankę z rąk.
- Nie masz pojęcia jak życie jest powalone! - krzyknęła studentka – Raz masz chłopaka, potem nie masz.
- A więc to o to chodzi. Wera, nie jestem już dzieckiem.
Dziewczyna chciała dopić resztę alkoholu, ale Wiola zabrała jej butelkę. Zdążyła tylko dopić resztę ze szklanki. Pierwszy raz młodsza siostra widziała ją w takim stanie. Na siłę zaciągnęła Weronikę do ich pokoju kierując na łóżko.  
- Mów wszystko, wyżal się mi, ale nie pij więcej, błagam!

Studentka czując ciepło rozlewające się po całym ciele, starała się jakoś uspokoić. Niestety zaczęło się jej kręcić w głowie.  
- Powiem ci … wszystko. Nie rób tego co ja …
- Dobrze, opowiadaj. - powiedziała spokojnie siostra trzymając pudełko chusteczek i podając jedną.
Weronika nie przebierając w słowach, zaczęła ze szczegółami mówić w jaki sposób poznała Damiana. Mokre od łez oczy szkliły się w świetle lampki nocnej. Siostra chłonęła każde jej słowo, jakby prowadziła sesję terapeutyczną. Kiedy dotarła do momentu, kiedy o mały włos, a by nie oddała graficiarzowi swojego ciała, jej siostra przytuliła ją mocno. Potem wspomniała o Kamilu, o tym jak mieli ze sobą chodzić na złość Damianowi i Zuzie, a potem on jej wyznał miłość. W pewnym momencie zaczęła się śmiać, kiedy mówiła o ich pocałunku, na oczach skonsternowanej pary. Niestety znów pojawiły się łzy. Kiedy skończyła mówić, siostra wyciągnęła dwie puchowe poduszki i podłożyła pod głowę Weroniki. Tamta zasnęła nie wiadomo kiedy. Przykryła ją kocem, a sama poszła się umyć. Nie wiedziała do tej pory, że studentka ma takie problemy sercowe.


Na drugi dzień pogoda się zepsuła. Rzęsisty deszcz stukał o parapet, a szyby mokre od kropel spływających nieustannie w dół, zniekształcały miejski krajobraz za oknem. Czarnowłosa wstała z łóżka zrzucając z siebie koc na podłogę. Głowa bolała ją okropnie, a spuchnięte oczy piekły. Wparowała do kuchni, gdzie siedział jej ojciec nad poranną kawą. Spojrzał na nią wymownie nie kryjąc przy tym zdziwienia.  
- Tato, ja odkupię ci to.
- Nie o to chodzi. - powiedział trzymając w ręku opróżnioną do połowy butelkę.
- Wiem. Po pierwsze to nie moje, a po drugie …
- Masz problemy, tak?
- Tato, proszę … nie zaczynaj znów swoich kazań.
- Powtarzam ci raz jeszcze. Alkohol nic nie rozwiązuje. Widzisz, my z mamą nie jesteśmy razem, ale widzisz, żebym z tego powodu zalewał się trunkami?
- Tak w ogóle, to czemu się rozstaliście? Nigdy nie otrzymałam od was jasnej odpowiedzi.
Ojciec wstał podchodząc do córki. Objął ją jak za dawnych lat, kiedy była mała.  
- Między ludźmi różnie bywa. To zbyt skomplikowane, to nie stało się w jeden dzień. Nie oceniaj mnie i mamy. Żyj swoim życiem, ale proszę, nie chwytaj za to – dodał pokazując na butelkę – bo to nie jest koło ratunkowe.
- W takim razie czemu to stoi w lodówce?
Tym razem odpowiedziała jej cisza. Wyrwała się i wbiegła do łazienki. Doprowadzając się do porządku zajęła się szykowaniem śniadania. Zrobiła kanapki dla wszystkich. Usiedli przy stole rozmawiając zdawkowo. Nawet pośmiali się razem. Wyglądało jakby nic się nie wydarzyło.  

Weronika po śniadaniu poszła z siostrą na zakupy. Wczorajsze zdarzenie bardzo je do siebie zbliżyło. Młodsza siostra starała się poprawić humor dziewczynie. Pokupowały nowych ubrań, śmiejąc się przy tym nie raz. Wróciły do domu i zasiadając przy telewizji włączyły sobie jakąś komedię. Przy śmiechu Weronika zapomniała o swoich problemach. Nagle odezwał się dzwonek telefonu. Wiola chwyciła za komórkę siostry i widząc kto dzwoni nacisnęła czerwoną słuchawkę.  
- Kto to był?
- Pomyłka – stwierdziła.
Kiedy sygnał się ponowił po pewnym czasie Weronika zobaczyła kto dzwoni.  
- To Damian. Co on chce?
- Kopa w tyłek! - krzyknęła Wiola zdenerwowana. - Pcha się w gips, frajer!
- A może coś się stało? Daj odbiorę.
- Nie! Znów będziesz płakać, a ledwo doszłaś do siebie.
- Daj spokój. Co mi może zrobić, to tylko telefon.
- A masz odbieraj, ale potem nie becz mi w poduchy, bo i tobie przyłożę i jemu! Starsza, a głupsza. - zawołała siostra.
Weronika chwyciła za komórkę i widząc na wyświetlaczu zieloną słuchawkę nacisnęła ją.
- Wera? Możemy pomówić? - odezwał się znajomy głos.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2101 słów i 11275 znaków. Tag: #miłość

5 komentarzy

 
  • Monik2104

    Fajnie sie czyta  :bravo:

  • AuRoRa

    @Monik2104 cieszę się , dzięki

  • AlexAthame

    Miło się czyta. :bravo:  :P

  • AuRoRa

    @AlexAthame Dziękuję

  • Somebody

    Bardzo udana część. Brawo  :D

  • AuRoRa

    @Somebody Dziękuję, staram się

  • AnonimS

    Zestaw na tak . Strasznie poplątane te ścieżki uczuciowe. I co tu wybrać? Dla mnie to zagadką. Ale dobry tekst czyta się jednym tchem. Pozdrawiam

  • AuRoRa

    @AnonimS Dziękuję za komentarz, to prawda dziewczyna stoi na rozdrożu ;)

  • gigi

    pisz dalej

  • AuRoRa

    @gigi dziękuję za zachętę :)