Graffiti uczuć - Część 10

Umysł dziewczyny bił się z rozterkami serca. Rozsądek podpowiadał, żeby pożegnała grzecznie bruneta i wróciła do swojego dawnego życia. Serce tęskniło za Damianem, którego dzięki Wilkowi mogła znów zobaczyć. Nagle przypomniała sobie słowa, które usłyszała z jego ust. To on uświadomił jej, że prowadzi nudne życie bez ryzyka. Zrozumiała, że coś się w niej zmieniło. Nie chciała znów zostać szarą niewidzialną dla nikogo dziewczyną, która boi się własnego cienia. Z rozmyślań wyrwał ją Kamil ponawiając swoją prośbę.  
- Więc jak będzie?
- Dobrze, pomogę ci. Tylko nie obiecuj sobie, że coś z tego będzie.
Mężczyzna uśmiechnął się lekko.  
- Bez obaw. Nic do ciebie nie mam, mnie chodzi tylko o Damiana.
W jego ustach te słowa brzmiały bardzo poważnie. Weronika dopiła sok i wstała z ławki, żeby wyrzucić butelkę do kosza.  
- Zaczekaj, podam ci mój numer komórki – dodał zmieszany Wilku myśląc, że dziewczyna ucieka.
- No to dyktuj, zapiszę sobie.
Studentka zrozumiała, że teraz to poważnie ryzykuje, ale coś ją do tego pchało. Jakby czysta ciekawość pomieszana ze złością.  
- Idę, muszę zjeść obiad.
- Zaczekaj, zjedzmy razem, ja stawiam.
- Nie dziękuję. Nie chcę mieć już dla nikogo żadnych zobowiązań.
- Tu obok jest spoko lokal. Będziemy mogli dłużej porozmawiać, co ty na to?
Dziewczyna zrozumiała, że trafiła na upartego typa. Dla świętego spokoju wypaliła.
- Ok, ale ja płacę za siebie.
- No dobrze. W takim razie chodźmy.

Szli tak koło siebie alejką rozmawiając po drodze. Najpierw o pogodzie, potem o dawnych czasach szkoły. W małym lokalu usiedli w cieniu pod parasolką. Mężczyzna długo przeszukiwał menu, w końcu zamówił spagetti z warzywami. Weronika zdziwiła się, gdyż wyglądał jej na kogoś, kto weźmie kebaba albo hamburgera. Ona wybrała zestaw obiadowy z duszonym w sosie kurczakiem.  
- Nie wolisz czegoś sycącego, typu danie mięsne? - spytała zdziwiona Weronika.
- Nie jem mięsa. Jestem wegetarianinem.
Studentka otworzyła szeroko oczy, nie spodziewała się takiej odpowiedzi.  
- Ciekawy z ciebie człowiek.
- Inni też tak mówią, ale do sedna. Jutro popołudniu masz czas?
- Tak. Już po egzaminach. W sumie mam wakacje.
- Świetnie. Musimy ustalić to i owo, zanim pokażemy się na oczy Damianowi.
- Co masz na myśli?
- No rozumiesz, jak zrobić mu na złość. On musi nas razem zobaczyć, żeby pomyślał, że jesteśmy razem.
- Tylko nie kombinuj za wiele. Ostrzegam, potrafię się bronić.
- Wiem widziałem twoją akcję pod klubem. Zasłoniłaś go swoim ciałem, godne podziwu, ale głupie. - dodał Kamil śmiejąc się.
- Dlaczego? Ty nie broniłbyś kogoś, kto jest dla ciebie ważny? Na przykład Zuzy?
Wtedy mina Wilku zmieniła się i spoważniała.  
- Nie miałem takiej okazji jak ty, na szczęście. Co do Zuzy, to ona raczej broniła Damiana. Nie rozumiem co ten koleś w sobie ma, że tak działa na laski. - odburknął Kamil.
Weronika zaśmiała się patrząc na Wilku, który pochlapał się sosem przy jedzeniu.  
- Śmiejesz się ze mnie, że nie umiem być taki jak on?
- Nie głuptasie, popaprałeś się sosem ze spagetti, czekaj.
Studentka chwyciła za serwetkę i wytarła mu z policzka resztki obiadu. On spojrzał na nią i ich oczy się spotkały na dłuższą chwilę. Miał ładne zielone tęczówki. Nie rozumiała, dlaczego ta cała Zuza go zostawiła. Widocznie chodziło o charakter, bo na pewno nie o wygląd. Nieznajomy może i różnił się od graficiarza, ale jako przedstawiciel płci przeciwnej wydawał się dość interesujący.  
- Poproszę o rachunek. - dodał po chwili.
Zapłacili i wyszli z lokalu. Odprowadził ją na jeden z przystanków. Po drodze cały czas żartowali i śmiali się z kawałów, które mężczyzna opowiadał.  
- Dzięki za poprawę humoru. - dodała Weronika.
- Spoko. To co, do jutra?
- Tak. O mój autobus nadjeżdża. Lecę … - zawołała studentka podbiegając do pojazdu.

Kiedy tylko znalazła się w domu usiadła w kuchni z laptopem. Zajrzała na stronę, którą jej kiedyś podał graficiarz. Pojawiło się tam kilka nowych zdjęć. Zaczęła czytać opisy pod nimi. Większość pisali jacyś fanatycy malunków, operując slangiem. Nagle jej wzrok utkwił na jednym z komentarzy na dole. Weronika przeczytała go „ Mistrzuniu, tylko tak dalej. Twoja truskaweczka Zuzka”. Potem ciągnęły się emotki z serduszkami i buziaczkami. Pomyślała, że młoda Zuza nadal jest w nim zadurzona, ale to nic takiego. Zerknęła w dół, odpowiedź zmroziła jej serce „Mała gorące dzięki, nie podniecaj mnie tak, bo się na ciebie rzucę”. Dziewczyna trzasnęła klapą od komputera. Przecież to ją zawsze nazywał „mała”. W dodatku ta małolata mogła mieć góra siedemnaście lat. Jej nie chciał tknąć tej nocy, co wrócili z klubu niby z obawy o wykorzystanie, a na małolatę się będzie rzucał? Wilku miał rację, on nie był taki jak go sobie wyobrażała.  
Następnego dnia szła na spotkanie z Kamilem dużo pewniej. Ubrała się swobodnie i przeciętnie. Zobaczyła go siedzącego na murku.  
- Weronika. - uradował się mężczyzna podnosząc się.
- Jestem, to dokąd idziemy?
- Chodźmy bulwarami, przy rzece będzie chłodniej.
- Dobry pomysł. - odparła studentka.
Spacerowali znów długo rozmawiając ze sobą jak para dobrych przyjaciół. Okazało się, że część zainteresowań Kamila pasuje też do niej. Oboje lubili jazdę na rowerze, podobne filmy. Wilku też z początku był nieśmiały i tak jak ona ma młodszą siostrę. Nawet niektóre poglądy na życie mieli wspólne. W końcu ich rozmowa znów weszła na temat Damiana. Oboje byli zgodni co do tego, że nie jest bezkarny w tym co robi.  
- Wiesz, on często zmieniał temat. Kiedy tylko chciałam coś zapytać o jego przeszłość czy sprawy osobiste. - żaliła się Weronika
- Cały Hypno. Zamknięty w sobie. Nawet jego rodzina go nie zna. Ja myślałem, że go znam, ale się pomyliłem.
- Na mnie też zrobił inne wrażenie.

Nagle w oddali ujrzeli młodego chłopaka, który biegł w ich stronę.  
- Wilku! - krzyczał nie patrząc na miny ludzi wokoło.
- No co tam? Czego tak się drzesz?
- Zniszczyli nasz malunek, to jest wojna! - zawołał niski chłopak – A to kto?
- To Weronika … - odparł Wilku wahając się jak ją nazwać. - moja koleżanka.
- Siema jestem Olek, ale mówią na mnie Gnom.
Dziewczyna spojrzała na dziwnego znajomego Kamila. Faktycznie nie był wysoki, pewnie miał z metr sześćdziesiąt.  
- Hypno się mści. Widziałeś zdarzenie?
- Tak. Razem z Patrykiem i tą Zuzą zamalowywali naszą ścianę.
- Zuza też? - dopytywał Wilku marszcząc brwi.
- Jasne.
- Zwołuj kumpli. Dziś wieczorem im pokażemy. Niech nie myśli, że jest taki ważny.
Weronika słuchając ich rozmowy wtrąciła się nagle.
- Mogę iść z wami?
- Co? - oburzył się Olek patrząc na dziewczynę podejrzliwie.
- No pomogę wam z tą ścianą, pokażecie mi tylko co i jak.
- Weronika, to zbyt niebezpieczne. Jak ktoś zaalarmuje straż miejską to trzeba szybko uciekać. Chyba nie chcesz zostać złapana. - tłumaczył Kamil.
- Nie boję się. Już dość mam wszystkiego.
- No okej, ale pamiętaj jak damy znak, to biegniesz razem z nami. Masz bluzę z kapturem?
- Mam. Spokojnie, dam radę.
Mały kolega Kamila spojrzał na nią podejrzliwie jakby zupełnie nie pasowała do takich akcji.  
- Dam znać reszcie paczki, że wieczorem mają być. To co? Tak jak zawsze w tym samym miejscu? Wilku? - dopytywał Olek patrząc na mężczyznę wyczekująco.
- Tak. Po dwudziestej widzimy się wszyscy. - odpalił Kamil
Niski kolega pogonił jak poparzony alejką. Wilku spojrzał na dziewczynę, po czym chwycił ją za dłoń. Zdziwiła się na ten gest, w końcu mieli być wobec siebie na dystans.  
- Pamiętaj, w razie co uciekasz i o nic nie pytasz. To nie twoja bajka, ale dzięki za pomoc.
- To nic takiego. Raz się żyje, nie?
On uśmiechnął się lekko. Nagle szybkim ruchem ręki wyciągnął coś z kieszeni. Zobaczyła srebrny łańcuszek z małym wisiorkiem z zielonym kamieniem. Podał jej go.
- Co to ma być? Łapówka?
- Nie, załóż go. Miałem go kiedyś dać Zuzce, ale sama widzisz, ma mnie gdzieś.
- Nie przyjmę tego. Nie znamy się, nie chcę prezentów. - broniła się Weronika.
- Przyjmij, nalegam, chociażby za to, że zgodziłaś się mi pomóc.
Dziewczyna spojrzała na Kamila zdezorientowana. Jednak patrzył na nią błagalnie.
- W porządku. - odparła zakładając błyskotkę na szyję, ale męczyła się z zapięciem.
- Pomogę – dodał podchodząc do niej z tyłu.
Jego dłonie musnęły jej skóry. Za chwilę odwrócił się do niej.  
- Do twarzy ci w nim. Teraz nie marnuje się.
- Dzięki, ale nie czuję się z nim swobodnie, nie był dedykowany dla mnie.
- Nie przejmuj się tym. Widzimy się dziś wieczorem. W wiadomości napiszę ci gdzie.
- No to do wieczora.

Pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę. W domu Weronika wygrzebała z głębi szafy dawno już nie ubieranej granatowej bluzy. Znalazła również stare dżinsy. Włosy upięła, żeby jej nie przeszkadzały. Przebrała się i stanęła przed lustrem. Nagle do mieszkania wróciła jej młodsza siostra.
- Wera dokąd idziesz? Dziwnie wyglądasz.
- Nie twoja sprawa. Ty mi nigdy nie mówisz gdzie cię nosi – odburknęła.
Nagle młoda zauważyła nową ozdobę na jej szyi.  
- Skąd masz takie ładne cacko? Od chłopaka, co?
Weronika poczuła jak na jej twarzy pojawiają się rumieńce.  
- Nie. Ja nie mam chłopaka. Spadaj smarkulo!
- Kłamiesz! Mnie nie oszukasz, za dobrze cię znam! - dodała pokazując język i uciekając szybko do łazienki.
Wtedy studentka usiadła na chwilę. Zrozumiała, że rumieni się na myśl o Kamilu, nie o Damianie. Pomyślała, że pewnie samotność daje jej w kość. Odrzuciła plątaninę myśli, jakby nic się nie stało. Wzięła ze sobą mały plecak i wyszła z domu. Pojechała w umówione miejsce. Tam czekała na nią grupka z Wilku na czele. On przedstawił jej nowych znajomych i ruszyli przed siebie. Słońce już zachodziło i powoli zapadała noc. Weszli na jakąś opuszczoną posesję. Serce jej biło szybciej. W końcu przechodząc przez dziurę w ogrodzeniu dotarli na starą stację kolejową. Na jednym z częściowo oświetlonych murów namalowany był wizerunek jakiejś ładnej dziewczyny otoczony napisami. Dziewczyna dostała farbę w dłoń i razem z nieznajomymi z kapturem założonym na głowę czarną farbą zamalowywała co się dało. Wtem ktoś zawołał.
- Stać! Ktoś tu idzie.
Nagle przed nimi pojawiły się trzy sylwetki. Weronika schowała się za Wilku stojąc tak, żeby latarnia jej nie oświetlała.
- Wiedziałem, że was tu zastanę! - krzyknął Damian wychodząc w snop światła.
Studentka widziała go dokładnie, nie zmienił się nic a nic.  
- Wilku spadaj stąd! - dodał Patryk.
- Nie mam zamiaru! - odpowiedział mu Kamil wychodząc przed swoją grupę – Nas jest zdecydowanie więcej, więc radzę przystopować!
- Niesamowite, ktoś chce szwendać się z taką łazęgą? - dodał Damian śmiejąc się.
- Zdziwiłbyś się. Odejdźcie stąd, nie będę bił dziewczyny. - skwitował Wilku patrząc w stronę Zuzki.
- Nie boję się was. Twoi kolesie to cioty, nie umieją się bronić! - zaśmiał się patrząc w tym momencie na Olka. - Nie będę miał skrupułów, to nie te czasy.
Nagle ruszyli w ich stronę. Weronika struchlała, bo nie raz widziała już takie sytuacje, ale teraz to co innego. Damian nie patyczkował się z nikim. Koledzy Wilku zaczęli uciekać poturbowani porządnie przez Patryka i Damiana. Teraz skierował się w stronę Weroniki, już chciał zadać jej cios, kiedy jego rękę zatrzymał z całej siły Kamil.  
- Co ty robisz? Bronisz takie miernoty i tchórzy?! - zawołał graficiarz.
Wtedy Weronika wyłoniła się zdejmując z głowy kaptur. On spojrzał na nią jakby zobaczył ducha szeroko otwierając oczy.  
- Nie! Bronię tą dziewczynę, bo z tego co widzę to miałeś ochotę jej przyłożyć! - odparł Kamil gotując się ze złości.
- Wera?! Jak to? Co ty z nimi robisz? - spytał Damian patrząc na studentkę.
Dziewczyna patrzyła na niego, a potem spojrzała na Zuzę. Przypominając sobie komentarz jaki przeczytała na stronie spoważniała. Jeszcze raz jej wzrok skierował się na graficiarza. Szarpnęła Wilku mocno za ramię i przyciągając do siebie zawołała do Damiana.  
- To teraz patrz! - krzyknęła całując na jego oczach Kamila.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2341 słów i 12580 znaków. Tag: #miłość

3 komentarze

 
  • AnonimS

    Czytam pierwszy raz . Podoba mi się. Więcej komentarzy jak przeczytam kolejne części. Łapka

  • AuRoRa

    @AnonimS Dzięki za komenta :)

  • Black

    Bardzo podoba mi się ta historia i z przyjemnością przeczytam kolejne rozdziały:)

  • AuRoRa

    @Black dziękuję :)

  • Margo1990

    Super już sie nie mogłam doczekać. Kiedy kolejna część ?

  • AuRoRa

    @Margo1990 staram się dodawać nowe góra do tygodnia czasu :)

  • Margo1990

    @AuRoRa czyli cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość postaram się 😁