Czy można się zmienić ? cz.6

Z Dedykacją dla Czarnyrafal i NataliaO

Miłej Lektury   
Przez całą lekcje nie mogła się skupić. Siedziała już na trzeciej lekcji, słysząc ciche szepty koleżanek i kolegów z klasy. Nauczyciele na jej widok nie kryli zaskoczeni, ale nie przekreślili jej szans na zadanie. Jednak zdawała sobie sprawę z tego, że nie będzie łatwo. Miała rozmowę z wychowawcą z klasy, który zapewnił, jej pomoc pod warunkiem, że zacznie chodzić na zajęcia. Nie obiecywała mu nic, bo robiła to setki razy. Uśmiechnęła się do niego pełna nadziei, na to, że jakoś wyprostuje swoje życie. Napisała dziś dwie kartkówki o dziwo tak proste, że sama zdziwiła się tym, że znała odpowiedzi na każde zadanie. Nie rozumiała dlaczego nie chodziła do szkoły i nie rozumiała dlaczego nie zdała. Teraz wydawało jej się wszystko takie błahe, takie proste, że miała niema pewność, że uda jej się zdać do następnej klasy. Jedynego przedmiotu jakiego się bała była matematyka, ale i jej chciała stawić czoło. Ostatnim razem wyzwała nauczycielkę i wybiegła ze łzami w oczach z klasy. Nie widziała nigdzie Przemka. Nie widziała go, chociaż podejrzewała, że zapewne zaćpał. Nie przejmowała się tym. Klasa przyjęła jej powrót dość chłodno, ale tego właśnie oczekiwała. Nie sądziła, że ktokolwiek z uczniów ucieszy się na jej powrót, ale i tu zaznała zaskoczenia. Tuż przed pracownią matematyczną ujrzała twarz koleżanki z klasy. Już od samego rana, widziała jej spojrzenie, ale nie zwracała na nią uwagi.
- Jeżeli chcesz, to mogę Ci pomóc z matematyką - usłyszała cichy, przyjazny głos blondynki. Kiwnęła głowa, ale nie odpowiedziała nic. Po prostu weszła do klasy i usiadła w środkowym rzędzie w jednej z wolnych ławek. Obok niej bez słowa usiadła blondynka, która nie zwracała uwagi na ciche szepty klasy. Gdy nauczycielka weszła do klasy, zatrzymała wzrok na Kindze. Nie powiedziała słowa, ale całą lekcję uważnie obserwowała dziewczynę, a gdy wzięła ją do tablicy, pewna, że zaraz postawi jej jedynkę, przeżyła zaskoczenie, gdy dziewczyna odpowiedziała na zadane jej pytanie. Cała klasa wstrzymała oddech. Ona sama też byłą miło zaskoczona, bo zawsze uważała, że nie rozumie matematyki.  
- Brawo - widziała dumny wzrok profesorki. Trzydzieści minut później usłyszała dzwonek na przerwę i koleżanki wybiegły z klasy. - Zaczekaj - usłyszała proszący głos nauczycielki. Zaczekała przekonana, że zaraz usłyszy coś przykrego, ale nauczycielka wyznała jej, że jeżeli zacznie chodzić do szkoły i starać się to ma szanse przejść do następnej klasy. Resztę lekcji minęło dość spokojnie. Około czternastej trzydzieści wyszła ze szkoły i zobaczyła na ulicy rozpromienioną twarz chłopaka.  
- I jak było w szkole? - zapytał jakby nigdy nic.  
- Dostałam cztery plus - pochwaliła się i opowiedziała mu o tym, co wydarzyło się na lekcjach. Nagle jej wzrok zatrzymał się na Przemku. Spojrzała na przyjaciela i poczuła żal.  
- To z nim się spotykasz szmato? - zapytał, ledwo chwiejąc się na nogach. Hubert chciał coś powiedzieć, zareagować, ale nie pozwoliła mu. Wokół szkoły zrobiło się zbiegowisko i spojrzała na tak bardzo znajome jej twarze. Klasa patrzyła zaciekawiona na przedstawienie, które działo się tuż przed szkołą. Kinga poczuła się upokorzona. Chciała coś powiedzieć, zaprzeczyć, ale słowa nie chciały przejść jej przez gardło.  
- Stary wyluzuj! Daj spokój! - usłyszała głos Krzyśka, kolegi ze szkoły. - Krzysiek ma rację! Daj jej spokój. Wracaj do domu jesteś na haju - wyszeptał Paweł. Przemek zachwiał się na nogach, ale nie zamierzał posłuchać kumpli. Już zamierzył się na Kingę i chciał ją uderzyć, ale jego cios zatrzymał się na ramieniu Huberta. Po chwili chłopak zamachnął się i Przemek zachwiał na nogach, ledwo utrzymując równowagę.  
- Przemek! Przestań! - usłyszeli głosy chłopaków.  
- Przemek! Hubert! uspokójcie się! - zawołała rozzłoszczona Kinga i próbowała rozdzielić bijących się chłopaków.  
- Nikt nie będzie obrażać mojej dziewczyny! - wyszeptał przez zęby Hubert i spojrzał na Kingę. Dziewczyna przyjrzała się zaskoczona chłopakowi i zastanawiała się nad jego słowami. Dziewczyny? Po chwili usłyszeli ryk dyrektora szkoły, który niemal natychmiast zażądał wyjaśnień. Młodzież opowiedziała o tym co się stało i po kilku minutach pojawiła się policja.  
- Ty młodzieńcze pojedziesz z nami! - zwrócili się do Przemka i zabrali go do radiowozu. Dyrektor przegonił zaciekawioną młodzież i skierował się w stronę auta. Kinga stała na środku chodnika i patrzyła na zakrwawiona twarz Huberta. Wciąż nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Chciała z nim porozmawiać, zapytać się, ale nie miała na to czasu. Chłopak złapał ją za rękę zaprowadził do samochodu.  
- Wracajmy do domu - wyszeptał odpalając silnik.

Kinga starannie opatrywała zranioną twarz chłopaka. Na jego brew założyła kawałek plastra a pod oko przyłożyła lud. Nie chciała słuchać jego wyjaśnień. Nie chciała nawet z nim rozmawiać. Nie mogła uwierzyć jak mogło dojść do tej bójki i nie mogła zrozumieć zachowania Huberta. Domyślała się, że jutrzejszego dnia cała szkoła będzie rozmawiać właśnie o tym i już chciała odpuścić, przestać do niej chodzić, jednak zdawała sobie sprawę z tego, że nie może.  
- Jak mogliście! - wybuchła, nie mogąc opanować emocji, które gotowały się w jej ciele. Najchętniej przywaliła by znów Hubertowi, ale miała świadomość tego, że on zwyczajnie stanął w jej obronie.  
- Przepraszam - usłyszała skruchę w jego głosie.  
- Daj spokój - ucięła krótko i zabierając apteczkę poszła do łazienki, by odłożyć ją na swoje miejsce. - Nieźle oberwałeś - stwierdziła, zatrzymując wzrok na jego podbitym oku.  
- Przez najbliższe dni nie wyjdę chyba z domu - zatrzymał się, by posłać jej uśmiech. - Chyba, że po ciebie - dokończył, a ona wstrzymała oddech. Nie chciała ponownej zadymy przed swoją szkołą. Nie chciała znów narażać chłopaka, bo nie potrafiła wyobrazić sobie, by mogło mu się coś stać.  
- Nie - powiedziała stanowczym głosem. Ich spojrzenia się spotkały. - Nie chcę byś po mnie przyjeżdżał - wyszeptała po chwili patrząc mu głęboko w oczy. Widziała wyraźne rysy na jego twarzy. Domyśliła się, że nie podoba się to chłopakowi, ale nie zwracała na to uwagi.  
- Okej - wyszeptał i opuścił łazienkę, zostawiając ją samą. Odwróciła się i spojrzała przed siebie. Po drugiej stronie lustra ujrzała zapłakaną twarz dziewczyny. Chciała iść do pokoju, załapać za prochy i pozbyć się tego bólu, ale nie zrobiła tego. Pomyślała o Hubercie, zdając sobie sprawę z tego, że jej przyjaciel już od kilku lat miał problemy w prawem. Miała nadzieje, że dzisiejsza bójka nie spowodowała jakiś problemów, bo nie chciała być odpowiedzialna za to, że trafiłby za kratki. Mimo wszystko nadal go kochała. Chociaż była przekonana o tym, że ich przyjaźń skończyła się bezpowrotnie, nie potrafiła wymazać uczucia, które zawładnęło jej sercem. Był jej przyjacielem na dobre i złe. Był jej bratem i wspierał ją, gdy wszyscy inni ją zawiedli. Chciała z nim porozmawiać, chciała wyjaśnić sobie wszystko i pomóc mu przez to przejść. Chciała zwyczajnie być obok niego i przytulić go. Po prostu milczeć z nim, albo rozmawiać o głupotach. Tęskniła za nim. Tęskniła za dawnym życiem, wspólnymi rozmowami, jego obietnicami. Byli marzycielami. Lubiła leżeć z nim na polance i marzyć o innym, lepszym życiu. Lubiła snuć plany, chciała zwiedzić cały świat. Chciała tak wiele. Teraz natomiast spojrzała w lustro i spuściła wzrok. Patrzyła na zupełnie inną dziewczynę i wiedziała, że ma to, o czym kiedyś marzyła. Uwierzyła, że może wyjść z tego bagna i zacząć inaczej żyć. Jednak jej towarzyszem życiowej podróży nie okazał się Przemek a ktoś, u kogo właśnie mieszkała. Otarła łzy i wyszła z łazienki. Musiała z Hubertem poważnie porozmawiać.

- Hubercie nie! - wyszeptała, wchodząc do jego pokoju. Spojrzała na jego prawą dłoń, w której trzymał strzykawkę i zabrała mu Heroinę z ręki. - Co najlepszego chciałeś zrobić? - zapytała, siadając obok niego. Widziała niepewność w jego oczach, Chciała odezwać się, porozmawiać z nim, ale przeczuwała, że on nie chcę. Już chciała wstać i wyjść z jego pokoju, gdy poczuła na nadgarstku jego silną dłoń.
- Zostań - wyszeptał błagającym głosem. Usiadła obok niego, ale żadne z nich nie odezwało się do siebie słowem. Rozejrzała się po pokoju, w którym była pierwszy raz i uwagę skupiła na zdjęciu, które było na półce. Na fotografii znajdował się Hubert z Sebastianem i blondynka, która była u nich wczorajszego ranka.  
- Dlaczego się rozstaliście? - zapytała czując, że musi się tego dowiedzieć. - Przyłapałem ich na imprezie. Karolina całowała się z moim najlepszym przyjacielem, przekonana, że nigdy się o tym nie dowiem. Nie sądziła, że pojawię się w tym klubie, bo powiedziałem jej, że jestem chory - zawiesił głos i spojrzał jej głęboko w oczy. - Wiesz chciałem zrobić jej niespodziankę. Jednak niespodziankę miałem ja, gdy ujrzałem ich całujących się w męskiej ubikacji - wyszeptał, czując jak po policzkach płynęły mu łzy.  
- Dlatego rzuciłeś te studia? dlatego nie chodzisz na uczelnie? - zapytała, powoli rozumiejąc jego sytuację.  
- Nie chodzę bo nie chcę ich widywać. Nienawidzę jej. Nienawidzę ich oboje - wyszeptał, próbując zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Zamilkli. Chciała jeszcze zadać mu pytanie, które od ich bójki nie dawało jej spokoju, ale nie wiedziała jak ma go o to zapytać. Bała się. Nie wiedziała, czy nie wyśmieje jej, albo nie zacznie unikać. A ona nie chciała zepsuć ich relacji.  
- Przed twoją szkołą mówiłem szczerze. Chciałbym, żebyś została moją dziewczyną Kingo - usłyszała, zamykając oczy. Powiedział to, co nie dawało jej spokoju. Powiedział to, o czym marzyła, czego pragnęła. Spojrzała na niego, ale wiedziała, że to nie możliwe. Przecież byli tacy różni. Różniło ich absolutnie wszystko, a ona bała się tego, że zostanie przez niego zraniona. Nie chciała pakować się w związek bez przyszłości. Nie chciała być z kimś, kogo chyba pokochała a wszystko dlatego, że zwyczajnie twierdziła, że nie jest jego warta.  
- Nie mogę - wyszeptała i bez słowa wybiegła z jego mieszkania. CDN

4 348 czyt.
100%2312
agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2011 słów i 10745 znaków, zaktualizowała 11 wrz 2015.

12 komentarze

 
  • sareva

    sareva · 15 gru 2015

    Opowiadanie jest ciekawe, ale nie podoba mi się to, że nie jest realne. Chodzi mi o to, że ludzie od narkotyków uzależniają się nie tylko psychicznie. Polecam przeczytać książkę " my dzieci z dworca zoo" tam świetnie pokazane jest to, co się dzieje z człowiekiem po odstawieniu heroiny.

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 14 wrz 2015

    Autorko daj im szansę-na siebie i inne,lepsze życie dla obojga.Dość już dostali w d.

  • Madziunia

    Madziunia · 12 wrz 2015 · 287366575

    Kiedy następna część?

  • Roksii

    Roksii · 12 wrz 2015 · 196273585

    Opowiadanie świetne A oni mogą i muszą być razem

  • Misiaa14

    Misiaa14 · 12 wrz 2015

    Cudeńko *-*  kocham  to

  • DziecieChaosu

    DziecieChaosu · 11 wrz 2015

    Przeczytałam od początku i masz parę błędów, ale raczej wynikają one zapewne ze zmian w zdaniach, bo po większości piszesz bardzo ładnie i robisz ich bardzo mało, dzięki czemu przyjemnie się czyta. Masz bogate słownictwo, a co do samej treści, to to opawiaadanie jest zajefajne czekam na kolejną część i w wolej chwili zapoznam się z resztę Twojej twórczości Zajefajne opowiadanie Pozdrawiam i weny życzę

  • Ona18

    Ona18 · 11 wrz 2015

    Fajowe

  • Tessiak

    Tessiak · 11 wrz 2015 · 194896786

    Poza tym, że takie nagłe odstawienie prochów, tak bez niczego jest trochę nierealistyczne, podoba mi się. Czekam na kontynuację.

  • olque

    olque · 11 wrz 2015 · 210723085

    Oj, jak to nie mogą być razem?! Pewnie, że mogą i będą! Muszą
    Świetny rozdział, czekam na następny

  • DemonicEagle

    DemonicEagle · 11 wrz 2015

    wspaniały rozdział

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 11 wrz 2015

    Zaczyna się tzw Normalne życie,ale czy normalne-nie wiem.Pisz dalej bo zapowiada się bardzo dobrze to wejście w normalność po długim haju.

  • NataliaO

    NataliaO · 11 wrz 2015

    oki, dzieje się