Czy można się zmienić ? cz.28

Czy można się zmienić ? cz.28Samolot przygotowywał się do lądowania. Pasażerowie lotu 606 musieli usiąść wygodnie w fotelach i zapiąć pasy. Przez okno ujrzeli jakże znajome krajobrazy. Dziewczyna nie spała już od kilkunastu minut, zastanawiając się, jaki los czeka ją w Polsce. Czy dziewczyna, ta dobra dziewczyna, która tak zawróciła w głowie jej brata, zaakceptuje ją, polubi? pomoże? a może będzie przyczyną ich rozstania? nie chciałaby tego. Chociaż kochała brata, tęskniła za nim i chciała być przy nim, obiecała sobie, że jeżeli tylko dziewczyna będzie miała jakieś ale, ona wróci do kraju i opuści brata. Nie chciała być ciężarem, nie chciała być przyczyną rozpadu ich związku. Znała go i wiedziała jak wiele ta Kinga dla niego znaczy. Sama też chciałaby kiedyś tyle znaczyć dla mężczyzny, sama też chciałaby tak się zakochać. Kiedyś znaczyła. Kiedyś była zakochana, ale ona w przeciwieństwie do Huberta nie potrafiła walczyć o miłość i odpuściła. Rozstali się, a ona wyjechała niby w poszukiwaniu pracy. Nie kontaktowała się z nim od lat, nie wiedziała co u niego słychać, co robi, jak się miewa. Nie chciała o nim myśleć, nie teraz, gdy nie miała do niego prawa. Samolot zaczął schodzić co raz niżej, a w środku zaczął robić się szum. Niektórzy wesoło gawędzili, snuli głośne plany, inni jeszcze spali. Po kilku minutach samolot wylądował na pasie, a koła zatrzymały się na ziemi. W środku samolotu zaczął robić się tłok, ponieważ ludzie zaczęli przepychać się jeden, przez drugiego. Każdy pchał się, jakby od tego miało zależeć ich życie. Hubert z siostrą czekali, ze względu na jej wózek, nie chcieli się przepychać, zresztą nigdzie im się nie spieszyło. Hubert wziął głęboki wdech i uśmiechnął się sam do siebie. Witamy w Polsce powiedział w duchu i spojrzał na siostrę. Tak bardzo tęsknił za Kingą, tak bardzo chciał przy niej już być. Po kwadransie, gdy byli już prawie sami złapał za raczki wózka i wyprowadził siostrę z samolotu. Zabrał ich bagaże i rozejrzał się po lotnisku. Nie daleko nich z nogi na nogę tupał zniecierpliwiony mężczyzna. Poznał go i uśmiechnął się do ojca dziewczyny. Chociaż nie widział go zaledwie parę tygodni, tak bardzo się za nim stęsknił.Za szefem, za kumplami z mafii, za ukochaną.  
- Hubert! Jak dobrze Cię widzieć! - uściskał się z mężczyzną i spojrzał na niego. Chciał w jego oczach ujrzeć sam nie wiedział co. Obawę? jakieś zmartwienie? strach?
- Oto moja siostra. Kochana to jest mój szef- spojrzał na mężczyznę i uśmiechnął się do niego. - Pracuję dla niego - dodał, omijając fakt, że jest dilerem. Mężczyzna pomógł mu przenieść dziewczynę na inny wózek i zawieźli ją do auta. Pojechali prosto do domu, bo domyślał się, że jego siostra jest zmęczona.

Zaprowadził siostrę do pokoju i pomógł jej położyć się wygodnie do łóżka. Jej twarz wyrażała obawę, zmartwienie i zmęczenie, więc zostawił ją sama, w nadziei, że za kilka minut zaśnie i chociaż na chwilę odpocznie. Sam też niemal konał, ale nie chciał zasnąć. Nie chciał odpoczywać, nie chciał tu zostać. Czas tak szybko pędził. Wrócił do szefa i spojrzał na jego twarz. Cieszył się, że jest w Polsce, ze względu na dziewczynę. Chciał już ją zobaczyć. Tak wiele chciał jej powiedzieć, o tak wiele zapytać.  
- Rozmawiałeś z córką? - zapytał w pewnym momencie. Był wdzięczny szefowi, bo tak dobrze się spisał. Zapełnił im lodówkę, załatwił wózek, zrobił wszystko, o co go poprosił. Zagotował wodę i usiadł przy stole. Nawet nie czuł zmęczenia, no może troszkę, może troszkę bardziej niż troszkę, ale nie zwracał na to uwagi. Chciał tylko znaleźć się przy Kindze.
- Tak rozmawiałem z nią i powiem Ci szczerze, że jestem dumny z córki. Terapia odbywa się prawidłowo, a nawet lepiej. Kinga współpracuje i już wkrótce ją wypuszczą. Jutro do nie pojedziemy - zapewnił mężczyzna, a on poczuł się rozczarowany. Nie chciał czekać do jutra, nie chciał wytrzymać bez niej tyle godzin.  
- Nie możemy dzisiaj? - zapytał, nie ukrywając rozczarowania. Czuł się jak mały dzieciak, któremu zabroniono ulubionej rzeczy. Czuł się jak młodzieniec, któremu zabroniono spotkać się z ukochaną. Pragnął jej, chciał ją. Chciał zobaczyć ją już teraz. Za granicą nie czuł takiej tęsknoty. Teraz, gdy wrócił, gdy znalazł się w jego domu, tam gdzie jeszcze nie dawno był z ukochaną, tęsknota była nie wyobrażalna. Jeszcze nawet stąd wydawało mu się, że czuje jej zapach w mieszkaniu.
- Dziś nie ma już wizyt. Jest już za późno - wyznał i uśmiechnął się do mężczyzny. - Prześpij się, odpocznij. Jutro rano przyjadę i pojedziemy do mojej córki - obiecał i bez słowa wstał, kierując się w stronę wyjścia. - Dziękuje - odezwał się Hubert i uśmiechnął się do szefa. Mężczyzna wyszedł, a Hubert został sam w kuchni. Zamknął oczy i przypomniał sobie dni, gdy Kinga tu mieszkała. Widział ją, jakby była tuż przy nim. Słyszał jej głos, który wydawał się dla niego niemal tak realny, jakby była tuż obok. Wystawił wodę i po chwili skierował się w stronę pokoju siostry. Upewnił się, że śpi, a po chwili sam skierował się w stronę pokoju, postanawiając, że bagażami zajmie się jutro po południu. Dziś był tak zmęczony, że pragnął tylko jednego, zasnąć i jutro rano wstać, by móc zobaczyć ukochaną.

      ***
Kinga siedziała na łóżku i zastanawiała się nad reakcją matki. Mętlik, jaki panował w jej głowie był tak wielki, że nie wiedziała, czy kiedykolwiek uda jej się poukładać własne myśli. Nie wiedziała już nawet co czuje do matki, co czuje do Huberta, co czuje do ojca, a co czuje do siebie. Tamtej nocy, gdy nie zamknęła drzwi coś się zmieniło. Znienawidziła ludzi, świat a co najgorsze znienawidziła siebie. Jako sześciolatka może siedmiolatka, już nawet nie była tego pewna poczuła się tak, jakby straciła coś bezpowrotnie. Jakby tamtej nocy coś, zostało jej bezpowrotnie odebrane. Matka jej nie uwierzyła. Pamięta to bardzo dokładnie, jak pierwszy raz uderzyła ją, twierdząc, że kłamie. To prawda, że pierwszy raz pamięta się bardzo dokładnie, bardzo wyraźnie i na zawsze. Pierwszy pocałunek, który przeżyła z Przemkiem, pierwsze spotkanie z Hubertem, gdy spotkała go tamtego dnia na ulicy. Pierwszy raz z Przemkiem, ale pierwszy z miłości przeżyła dopiero nie tak dawno, a mężczyzną, który jej to zapewnił, najpiękniejsze z pięknych przeżyć był Hubert. Teraz nie wiedziała na czym stoją, co ich czeka. Przeszłość wydawał jej się tak nie realna, że zastanawiała się, czy to co było między nimi, nie było aby tylko wytworem jej wyobraźni. Czasami łapała się na tym, że ich miłość, chwilę, historię brała tylko za wytwór wyobraźni marzycielki. Jednak po chwili zamknęła oczy i uśmiechała się, bo zdawała sobie sprawę, że ich miłość była tak prawdziwa, jak prawdziwe jest bicie jej serca. Wzięła kilka głębokich wdechów i próbowała się uspokoić. Nie chciała już płakać, nie przez kogoś takiego jak matka. Czuła, że utraciła ją bezpowrotnie i coraz mniej wierzyła w to, że kiedykolwiek uda jej się jej przebaczyć. Za dużo między nimi było nieporozumień, za dużo było goryczy, za dużo złości i nienawiści i tamten jeden wieczór, który na zawsze postawił mur między nią a matką.

Obudził ją znajomy głos, tak bardzo zaprzyjaźnionej już dziewczyny. Spojrzała na lokatorkę i uśmiechnęła się, na widok miny, jaką zrobiła dziewczyna.  
- Jak Ty kobieto wyglądasz? - rzekła dziewczyna i obie po chwili się roześmiały. Poszły do łazienki, ponieważ Kinga musiała doprowadzić się do normalności. Tu w ośrodku nie używała żadnych środków, nie używała żadnego makijażu, czy czegoś takiego. Nie to, że było to zabronione, bo pozwalali im się malować, ale nie potrzebowała tego. Zawsze stawiała na naturalność. Wzięła szybki prysznic, przebrała się, uczesała i jakiś kwadrans później była już ogarnięta. Nie rozumiała po co ten pośpiech, ponieważ od rana nie mieli zająć, jedno i jedyne dziś spotkanie indywidualne miała dopiero wieczorem. Na śniadanie i tak już nie zdąży, więc będzie musiała znów poprosić, by jej coś zrobili na szybko, albo sama zrobi, bo ostatnio bardzo lubiła pomagać im w kuchni. Nie rozumiała dlaczego dziewczyna tak bardzo ją pogania. Nie spodziewała się nikogo, z wyjątkiem ojca, który zapewne przyjdzie dopiero później.  
- I co odezwał się? - zapytała Kinga i spojrzała na twarz lokatorki. Jej spuszczony wzrok wyjaśnił jej wszystko, ale starała się ukryć swoje złe przeczucia. W myślach przeklinała tego drania, który tak bardzo zranił jej hmm nową przyjaciółkę. Tak, ostatnim czasie bardzo się do siebie zbliżyły i można śmiało przyznać, że zaprzyjaźniły się - Widzisz Hubert też nie daje znaku życia, ale ja wierzę. Wciąż wierze - wyznała Kinga i próbowała ukryć łzy, nadaremnie. Chociaż tak bardzo chciała ukryć łzy, chciała udać twardą, nie potrafiła. Otarła oczy i pozwoliła się prowadzić dziewczynie, ufała jej.  
- Ktoś tu na Ciebie czeka - powiedział tajemniczo psychoterapeuta i uśmiechnął się. Kinga spojrzała na nich, ale nie wiedziała co zaplanowali. Czyżby czekała ją kolejna rozmowa i kolejne spotkanie z matką? jak tak, to nie chciała, bo nie miała na to sił. Nieśmiało otworzyła drzwi i weszła do środka. W pomieszczeniu spojrzała na znajomą twarz i przełknęła ślinę. Obok okna, zniecierpliwiony, przerażony stał Hubert i wpatrywał się w zaskoczone spojrzenie dziewczyny.
- Cześć Kicia - usłyszała.
- Hubert? - zapytała z niedowierzaniem i zrobiła krok w tył, czując jak coś ją blokuje.  

Czy można się zmienić? czy mamy wpływ na swój los? czy potrafimy wpłynąć na wydarzenia? czy potrafimy przebaczać czy potrafimy,czy chcemy się zmienić i jak długo ta zmiana trwa? nie wiadomo. To właśnie tutaj w ośrodku z dala od rodziny, od Huberta szukała odpowiedzi na to pytanie. I teraz, gdy wydawało jej się, że już znalazła, że jest na siłach zmienić się i powiedzieć, tak ja potrafię pojawia się On. Jakże wiele razy wyobrażała sobie ich spotkanie, jak wiele razy wyobrażał sobie, rozmyślała o tym co zrobi, gdy nagle go zobaczy i wtedy wydawało się to tak naturalne. Przytuli go, pocałuję, podejdzie Teraz natomiast to,co wydawało się tak naturalne, tak normalne okazało się trudniejsze niż sądziła. Był tu, stał na przeciwko niej, a ona nie wiedziała co ma mu powiedzieć. Nie wiedziała, czy to ona się zmieniła, czy sytuacja się zmieniła, ale coś było nie tak. Coś się bezpowrotnie zmieniło między nimi. Chociaż od miesięcy myślała o nim, tęskniłam za nim, wyobrażała sobie ich spotkanie, teraz zabrakło im słów. Chciałabym wierzyć, że to jej wina, że to ona zawiniła, że to ona spowodowała, ale nie wiedziała,czy tak było. Tak naprawdę w pewnym sensie się zmieniła, poznała samą siebie, zrozumiała dlaczego tak jest, co się stało, że jej życie wyglądało tak, a nie inaczej a to z kolei, spowodowało, że była już inną osobą. Kochała go. To jedno się nie zmieniło, ale nie wiedziała, czy na tyle, by to wszystko co było między nimi wróciło. Czy ona mogła się zmienić i czy jej zmiana nie przekreśli tego co w niej najpiękniejsze. Nie przekreśli tej miłości?  CDN

100%11
agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2148 słów i 11674 znaków, zaktualizowała 27 lis 2015.

7 komentarzy

 
  • Blondynka

    Muszą być razem. Ich miłość jest na tyle silan że przetrwa to i inne trudne sytuacje. Pasują do siebie. Droga autorko doprowadzasz do łez i pokazujesz że można się zmienić i wyjść z nałogu ale tylko trzeba chcieć  

  • agusia16248

    @Blondynka Bardzo dziękuje za piękne słowa

  • Misiaa14

    Ej no....dlaczego ty nam to robisz!!!? Cudoo ♡♡♡♡

  • agusia16248

    @Misiaa14 Dziękuje A co ja takiego robię?

  • królowaja:3

    No weeeeź...  ONI MUSZĄ BYĆ RAZEM!!!! Oby wszystko sie ułożyło. A, i cudownie piszesz czekam na kolejną część, tak więc mam również nadzieję, że szybko ją napiszesz kochana  

  • agusia16248

    @królowaja:3 Bardzo a to bardzo dziękuje za miłe słowa

  • Justys20

    Oni są sobie przeznaczeni

  • agusia16248

    @Justys20 Bardzo bym chciała, żeby tak było

  • mysza

    Muszą być razem!

  • agusia16248

    @mysza Zobaczymy

  • NataliaO

  • agusia16248

    @NataliaO

  • DziecieChaosu

    Oż Ty sadystko a już myślałam, że dojdzie do spotkania Huberta z Kingą

  • agusia16248

    @DziecieChaosu I doszło kochana Nie jestem żadną sadystką No może troszkę

  • DziecieChaosu

    @agusia16248 Raju!? Ale jak tu wcześniej weszednęłam, to była tylko scena z lotniska o.O Kurczaczek, czaru-maru się zrobiło

  • agusia16248

    @DziecieChaosu Nie Po prostu dopisałam

  • DziecieChaosu

    @agusia16248 hahaha a już się bałam że znów internety mi szwankują A tak w ogóle to chcę happyendy Ale jeśli ich nie będzie, to też się postaram z tym jakoś żyć

  • agusia16248

    @DziecieChaosu Zobaczymy