Nowy Świat Czarownic, cz. 7

7

     Skojarzenie to okazało się, niestety, trafne, o czym Marcus przekonał się następnego dnia, gdy przyszło do zapowiedzianego przez sir Rolanda odmalowania przyrodzenia chłopaka. W pracowni zastał nie tylko Lady Mirandę i pana Pierwszego, ale i nieznaną sobie bliżej dziewczynę, która wyglądała jak służka z kuchni. Spoglądając na jej urodziwą twarz przypomniał sobie wreszcie imię, Nadia. Sprawiała wrażenie zakłopotanej i odniósł wrażenie, że najchętniej opuściłaby pomieszczenie oraz wróciła prosto do obierania marchewek, siekania kapusty czy innej, podobnej czynności. Pod ścianą dostrzegł cebrzyk z okruchami lodu, teraz już domyślał się, do czego może okazać się potrzebny. Towarzyszyło mu zwyczajne wiadro z wodą. Nie miał natomiast pojęcia, w jakim celu sprowadzono młodą służkę.
      - Rozbierz się proszę, Marcusie – zadysponowała margrabina. - Nie traćmy czasu.
     Wykonał polecenie, po czym pani zamku dobyła wiadomego kluczyka i wypowiadając przy tym ciche słowa, których nie zdołał dosłyszeć, wprawną dłonią zdjęła ochraniacz. Poszło to szybko i sprawnie. Chłopak dostrzegł, że zakłopotanie Nadii jeszcze wzrosło. Nie potrafiła jednak powstrzymać się przed rzucaniem ciekawych spojrzeń na nagą sylwetkę oraz w szczególności przyrodzenie młodzieńca. Przyjął wybraną przez sir Rolanda pozę, kilkakrotnie poprawiany szorstkim głosem malarza. Pan Pierwszy operował przez jakiś czas pędzlem, wreszcie zwrócił się do małżonki.
     - Szlachetna Pani, uczyniłem, co mogłem. Teraz jednak niezbędne jest, aby Marcus zaprezentował swoje walory w całej okazałości, tak jak o tym mówiliśmy.
     - Doskonale, sir Rolandzie. Proszę jednak, pospiesz się. To wszystko nikomu z nas nie sprawia przyjemności, a zwłaszcza mojemu synowi, jakkolwiek dziwnie mogłoby to zabrzmieć.
     - Oczywiście, Milady.
     Margrabina skinęła teraz na dziewczynę.
     - Zrób, co trzeba, Nadio. Nie wątpię, że to potrafisz. Tylko uważaj.
     - Jak rozkażesz, Dostojna Pani.
     Pomimo tych wyrażających posłuszeństwo słów, służka z wyraźną niepewnością podeszła do Marcusa. Z niejakim zdziwieniem ujrzał jak klęknęła przed nim i poczuł dotyk jej dłoni na własnej męskości. Ujęła w palce fallusa i szarpnęła nim raz czy drugi, niezbyt zręcznie. Cała ta sytuacja napełniła młodzieńca niesmakiem i obrzydzeniem, z trudem powstrzymał się przed odepchnięciem dziewczyny. Nie poczuł też nawet śladu pożądania, co w zamyśle miało się zapewne okazać efektem niezdarnych starań Nadii. Musiała to wyczuć, pochyliła bowiem nisko głowę.
     - Nie guzdraj się tak, dziewko – rzucił grubiańsko pan Pierwszy. - Dostojna margrabina nie ma czasu, my obaj także. Przecież wiem, że gdy zechcesz, nie brakuje ci zręczności.
     - Sir Rolandzie, proszę cię... - Milady skarciła małżonka. - A ty, Nadio, nie obawiaj się niczego.
     Zakłopotany Marcus wyczuł drżenie ramion dziewczyny i położył jej dłoń na głowie, przeczesał palcami gęste, czarne włosy. Ze wszystkich sił zapragnął obudzić w sobie pożądanie, nie chciał narażać służki na gniew ojczyma czy też nawet margrabiny, gdyby starania Nadii uznano za niewystarczające. To jeszcze bardziej go usztywniło i uczyniło sprawę tym trudniejszą.
     - Szlachetna Pani, matko, to moja wina... Gdybyście na chwilę zostawili nas samych... Proszę...
     - Może niech lepiej spróbuje ustami – doradził sir Roland, pomny jednak poprzedniej, karcącej uwagi pani zamku, powstrzymał się od dalszych komentarzy.
     Lady Miranda spojrzała na mieniącą się zakłopotaniem twarz syna i kiwnęła głową.
     - Dobrze. Na chwilę. Czy zechcesz mi towarzyszyć, panie? - zwróciła się do małżonka.
     Gdy zostali już we dwoje, Nadia uniosła głowę i ujrzał jej zalęknione oczy.
     - Wybacz mi, paniczu. To naprawdę nie moja wina... Muszę robić to, co mi każą... Co nie znaczy, że gdyby... - Ponownie ukryła twarz, pochylając się w głębokim ukłonie.
     - Wiem, tak jak my wszyscy... Ale ona nie powinna... A już na pewno nie sir Roland...
     Nieśmiało uniosła głowę.
     - Mam cię pobudzić, takie dostałam polecenie...
     - Może lepiej ja sam... - Poczuł, że na nowo sztywnieje pod wpływem ostatnich słów dziewczyny.
     - O nie, paniczu Marcusie... Ja tego chcę, naprawdę chcę... Jak mogłabym nie chcieć... Tylko wtedy, przy dostojnej pani i jej małżonku... Pozwól, że spróbuję jeszcze raz...
     Tym razem ujęła jego męskość o wiele pewniej, delikatnie pieszcząc palcami genitalia. Pieszcząc z pewną nieśmiałością, ale nie bez wprawy. Spoglądała przy tym chłopakowi w oczy i uśmiechała się. Poczuł, że coś się w nim budzi. Odwzajemnił uśmiech, a ona uchwyciła fallusa od spodu i przesuwała dłonią w przód i w tył, jak najbardziej lubił. Po chwili narząd sterczał już niczym wyprostowany kołek. Nadia wykonała jeszcze kilka posuwistych ruchów, jej palce podrażniły ostrożnie mosznę. Opuściła ręce i odsunęła się.
     - Nie wolno mi uczynić nic więcej, wybacz Marcusie.
     - Wiem. - Ze swojej strony ponownie pogładził włosy dziewczyny. - Zawołaj Lady Mirandę oraz sir Rolanda i miejmy to wreszcie za sobą.
     Pani zamku z aprobatą obrzuciła spojrzeniem pobudzoną męskość syna, powstrzymując się jednak przed wygłoszeniem jakiegokolwiek komentarza. Nie darował sobie natomiast pan Pierwszy.
     - Bardzo dobrze, Marcusie. Bardzo dobrze, można ci pozazdrościć. Postaramy się teraz, by przyszła pani i małżonka w pełni doceniła twoje walory obudzone przez tę dziewkę.
     - Ty również zajmij się tym, o co prosiłam, sir Rolandzie. Nie wiemy, jak długo Marcus zachowa ten wzwód. Nie mam zamiaru powtarzać i przeciągać tego przez całe popołudnie!
     Ponownie skarcony, pan Pierwszy zrozumiał, że jego pozycja artysty nie upoważnia jednak do wzbudzania irytacji margrabiny. Tym bardziej szorstko upozował na nowo chłopaka, nie zapomniał w wysunięciu prawej nogi oraz o bukiecie kwiatów, zapewne od wczoraj zmienionych. Następnie pracował już szybko, bez wahania kładąc kolejne pociągnięcia pędzla. Z całą pewnością nie mógł sobie pozwolić na lekceważenie poleceń pani Międzyrzecza. Nadię pozostawiono na miejscu, zapewne po to, by w razie potrzeby mogła powtórzyć swoje zabiegi. Spoglądała na młodzieńca z ciekawością i bez wcześniejszego zalęknienia. On także nie wspominał przykro tej krótkiej chwili spędzonej we dwoje. Nie chciał jednak narażać służki na ponowne upokorzenie, podobne temu, jakiego doświadczyła przy pierwszej próbie. O dziwo, ta myśl oraz spojrzenie dziewczyny pozwoliły mu tym razem zachować siły i prawdziwie męską postawę. Milady przyjęła to z zadowoleniem, a uszczypliwości sir Rolanda nie miały większego znaczenia. Wreszcie skończył. Pani zamku z aprobatą zapoznała się z rezultatem tych starań.
     - Bardzo dobrze, mój mężu. To z pewnością powinno zadowolić i zaintrygować przyszłą narzeczoną. Mam nadzieję, że reszta portretu okaże się równie udana. Co by nie powiedzieć, Marcus prezentuje się przecież znakomicie, masz więc ułatwione zadanie. Pospiesz się jednak, jak tylko zdołasz. Wiesz, że potrafię okazać wdzięczność. Ale na dziś już wystarczy. Dziękuję, sir Rolandzie.
     - Ależ pani, nie skończyliśmy jeszcze, światło jest nadal dobre...
     - Dziękuję, sir Rolandzie. Mam tu jeszcze pewną sprawę do załatwienia. Zobaczymy się na kolacji – powtórzyła z naciskiem.
     - Jak sobie życzysz, pani.
     Niezadowolony z odprawy, pan Pierwszy z pewnym ociąganiem uporządkował swoje przybory i opuścił wreszcie pracownię, obrzucając na koniec Marcusa oraz Nadię niechętnym, jakby zawistnym spojrzeniem. Margrabina również przyjrzała się synowi, aczkolwiek jej wzrok wyrażał raczej pochwałę.
     - Wypadłeś bardzo dobrze i przyszła narzeczona powinna docenić twoje zalety. To więcej niż pewne. Teraz mamy jednak pewien drobny kłopot. - Obrzuciła wzrokiem wciąż wyprostowane przyrodzenie chłopaka. - W takim stanie nie da się nałożyć ochraniacza, nawet przy zastosowaniu lodu. Jesteś prawdziwym mężczyzną, godnym synem krwi Międzyrzecza. Przewidziałam, że tak właśnie może się stać. Nadio, zajmij się jeszcze raz młodym paniczem.
     - Dostojna Pani?
     - Chyba rozumiesz, co powiedziałam? Masz zająć się paniczem Marcusem i doprowadzić go do wytrysku. Tu i teraz.
     - Przecież nam nie wolno, Szlachetna Pani...
     - Owszem, nie wolno. Zresztą zwykle panowie błękitnej krwi noszą swoje ochraniacze. Teraz jednak zrobisz to na mój rozkaz. Nie bój się – dodała na koniec łagodniej.
     Marcus ponownie poczuł narastający gwałtownie przypływ niechęci, połączony jednak z dziwną fascynacją. Jak na złość, wzburzenie to tym bardziej pobudziło erekcję. Przyrodzenie posiadało najwidoczniej własne zdanie na temat tego, co powinno w tej sytuacji uczynić.
     - Pani i matko, może i teraz pozwolisz, byśmy zostali sami?
     - Tym razem to wykluczone, Marcusie. Wybacz, ale nie mogę na to pozwolić. Muszę mieć pewność, że wszystko odbędzie się właściwie i nie przysporzy żadnych problemów. Zaczynaj, Nadio!
     Z pewnym zdziwieniem chłopak zauważył, ze służka posłuchała tego wezwania bez poprzedniej obawy, a nawet z wyraźną ochotą.
     - Jak rozkażesz, Dostojna Pani. Czy mogę zrobić to po swojemu?
     - Zrób jak zechcesz, byle obeszło się bez problemów... Nie mam nic przeciwko temu, abyście obydwoje zaznali przyjemności. Wiem, że to nie było dotąd miłe przeżycie.
     - Paniczu Marcusie, czy pozwolisz?
     Dziewczyna spojrzała mu w oczy i opadła na kolana, odnajdując dłońmi, a następnie ustami wciąż sterczące przyrodzenie młodzieńca. Nie słysząc sprzeciwu, na który chłopak i tak nie zdołałby się zdobyć, pochłonęła fallusa, biorąc się do pracy. Poczuł objęcia jej warg i lekki nacisk zębów, po chwili również koliste ruchy języka. Najlepszy przyjaciel zdawał się żyć własnym życiem, wzbierał i nabrzmiewał gorącem. Zanim jeszcze stracił całkowicie zdolność myślenia, Marcus zrozumiał teraz przyczyny grubiańskiego zachowania dbającego zwykle o stosowne formy sir Rolanda. Pan Pierwszy odczuwał najzwyklejszą zazdrość! Prawdopodobnie nie jeden raz zaznawał pieszczot urodziwych dziewek służących na zamku. Sądząc ze słów sir Doriana, była to normalna praktyka w przypadku szlachetnie urodzonych panów, pobudzanych za wiedzą i wolą ich równie arystokratycznych małżonek, w tym wypadku samej Lady Mirandy. W ten sposób wzrastało pożądanie oraz gromadziła się moc. Nigdy jednak nie zdołał tego pożądania zaspokoić, zaspokoić inaczej niż przy udziale pani Międzyrzecza. A ona rozdzielała swoje łaski i swoją uwagę bardzo rozważnie. To też przyznał pan Drugi, jego rzekomy ojciec. Sir Roland towarzyszył Milady podczas niedawnej podróży i teraz przyszła kolej na innych mężów. Sir Dorian już dostąpił prywatnej audiencji, ale w kolejce pozostawali sir Hektor oraz sir Gracjan, obydwaj w pełnej gotowości. Gotowości, którą osiągnął też już zapewne ponownie pan Pierwszy, ale musiał poczekać, aż jego nasienie i moc dojrzeją... Czy i on sam stanie się kiedyś kimś takim przy księżniczce Berenice z Siedmiu Bram? Ujrzał, że matka odwróciła jednak wzrok. Przynajmniej tyle.
     Dalsze rozważania przerwały coraz bardziej absorbujące zabiegi Nadii. Odsłoniła już napletek i nabrzmiały, wrażliwy czubek penisa znalazł się teraz na łasce jej języka, jej warg oraz jej zębów. Poczynała sobie śmiało, używając wszystkich tych atrybutów swojej władzy, atrybutów dawania rozkoszy. Przebłyski podniecającego bólu, powodowanego przez leciutko zaciśnięte zęby dziewczyny, mieszały się z nieskończenie przyjemnym i drażniącym całą tę część ciała napięciem nerwów i mięśni, ofiarowywanym mu za sprawą warg i języka służki. Zwłaszcza języka! Czuł narastające gorąco, czuł przepełnienie! Nadia w niewiarygodny sposób owinęła wokół fallusa wilgotną otchłań swych ust, przesunęła językiem po odsłoniętej główce, zaciskając jednocześnie wargi oraz zęby. Wyprężył się cały i trysnął. Dziewczyna nie cofnęła się, przeciwnie przywarła z całych sił i chciwie spijała nasienie. Cenne czy też bezwartościowe, ofiarowywał je obficie. Odzyskał już przecież siły po nocnej wizycie Anity sprzed dwóch dni. Wizycie, o której jak, miał nadzieję, nikt nie wiedział i nikt nigdy się nie dowie. Usta Nadii okazały się równie pojemne jak tajemny otwór Anity i nie uroniła ani kropli. Odczuwając rozkosz oraz ulgę uwolnienia odzyskał świadomość otaczającego świata na tyle, by spostrzec, że margrabina przygląda się spełnieniu syna z nieukrywanym zadowoleniem oraz wyraźną fascynacją. Nadia wreszcie odstąpiła i wypuściła z ust opróżnionego już oraz opadłego nieco fallusa, łapała ciężko powietrze. Żadne z nich nie ośmieliło się odezwać w obecności pani Międzyrzecza i wyrazić przepełniających oboje uczuć. A przynajmniej miał nadzieję, że dziewczyna odczuwa równie silne emocje, jak on sam. Pogładził ją tylko delikatnie po głowie, może to wystarczy, może ona zrozumie, że to podziękowanie. Milady nie miała podobnych oporów.
     - Dziękuję ci, Nadio. Dobra z ciebie służka i dobrze się spisałaś, nie zapomnę o tym. A teraz doprowadź się do porządku i wyjdź.
     Gdy zostali sami, margrabina podeszła do syna.
     - Ty też stanąłeś na wysokości zadania, zarówno wcześniej jak i teraz. To dobrze, to bardzo dobrze – powiedziała z satysfakcją. - W Siedmiu Bramach będą zadowoleni. A teraz obmyj się w tym wiadrze i dokończymy sprawę, sam rozumiesz, że to niezbędne.
     Woda okazała się bardzo zimna, czemu wcale się już nie dziwił. Jeszcze chłodniejszym dotykiem obdarzył rozpalone przyrodzenie lód, dociśnięty dłonią matki. Pomimo tego oraz pomimo niedawnego wytrysku, penis stawiał pewien opór, gdy Lady Miranda nakładała kolejne pierścienie oraz zwłaszcza tulejkę ochraniacza. Udowodniła jednak niemałą wprawę i po chwili skutecznie wykonała swój zamiar.
     - Jesteś młody i silny, Marcusie. Twoje nasienie i moc też muszą być silne. Płynie w tobie stara, czysta krew. To dobrze, to bardzo dobrze – powtórzyła. - Sir Roland dostał polecenie, by jak najszybciej ukończyć portret. Dzisiaj nie chciałam już zmuszać cię do pozowania, ale jutro poświęcicie cały swój czas przy dobrym świetle dnia. Nie musisz iść na lekcje. Jutro i pojutrze, ile będzie trzeba. Ale mam nadzieję, że nie potrwa to długo.
     - Dostojna Pani i matko, ile czasu, to znaczy kiedy...
     Domyśliła się, o co pyta.
     - Niedługo, Marcusie, niedługo. Księżna Berengaria okazuje żywe zainteresowanie tym związkiem. A z pewnością wzrośnie ono jeszcze bardziej, gdy prześlemy portret oraz gdy usłyszy o twojej sile i gotowości. O wartości twojego nasienia.

7 173 czyt.
100%2812
nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 2595 słów i 15071 znaków, zaktualizował 22 wrz 2017.

12 komentarze

 
  • kaszmir

    kaszmir · 21 czerwca

    No proszę jaka uczta erotyczna na oczach matki. Biedna Nadia musiała się czuć nieswojo przy takiej publiczności. Zwłaszcza, że nie upuściła ani jednej kropli tego wszechmocnego nasienia. Teraz jest jedną z nich wszak ma w sobie najdroższy płyn. Dziwne obyczaje, ale ciekawie opisujesz i zachęcasz do czytania kolejnych części.  
    Marcus pewnie nie zna wszystkiego, ale też nie jest całkiem pozbawiony wyobraźni. Pewnie zaskoczy nas jeszcze niejednokrotnie.  
    Pozdrawiam

  • anonim S

    anonim S · 27 wrz 2017 · 201440698

    Chodzi mi o Twój profil.   Nie ma tutaj Pani Dwóch krajów.                  "  PROFIL. NEFER
    Moje opowiadania(5)
    komentarze(171)
    Nowy Świat Czarownic, cz. 7
    4 dni temu główna · erotyczne  21  11  3 198
    7 Skojarzenie to okazało się, niestety, trafne, o czym Marcus przekonał się następnego dnia, gdy przyszło do zapowiedzianego przez sir Rolanda odmalowania przyrodzenia chłopaka. W pracowni zastał nie tylko Lady Mirandę i pana Pierwszego, ale i nieznaną sobie bliżej dziewczynę, która wyglądała jak służka z kuchni. Spoglądając na jej urodziwą twarz przypomniał sobie wreszcie imię, Nadi...
    pozostałe części
    Nowy Świat Czarownic, cz. 6Nowy Świat Czarownic, cz. 5Nowy Świat Czarownic, cz. 4Nowy Świat Czarownic, cz. 3Nowy Świat Czarownic, cz. 2Nowy Świat Czarownic, cz. 1
    Pan ognia (Sługa płomieni 5)
    4 czerwca główna · erotyczne  13  9  6 706
    Mury Chrysopolis... Przez ponad dwa miesiące przeciągającego się oblężenia miał okazję dobrze przyjrzeć się tylko tej jednej budowli świetnej stolicy Cesarstwa. Złociste kopuły świątyń i pałaców błyszczały gdzieś z dala, nieosiągalne za ich osłoną. Za to same mury poznał nadzwyczaj dokładnie. Wzniesione jeszcze przez któregoś z cesarzy władających całym światem, uchodziły za cud sztuki f...
    Ogień i woda (Sługa płomieni 4)
    6 kwietnia główna · erotyczne  12  9  5 659
    Słusznie nazywano Lagunę najbardziej niezwykłym i najbardziej wyrafinowanym miastem Zachodu. Przede wszystkim nie posiadało murów obronnych, co dziwić musiało każdego niemal przybysza. Wkrótce jednak pojmował, że wody zatoki i szerokie, bagniste rozlewiska czynią tę zaporę niepotrzebną. Przynajmniej tak długo, jak długo flota Laguny panuje nad pobliskimi oraz dalszymi morzami. A tutejsi ...
    pozostałe części
    Ogień i lód (Sługa płomieni 2)
    Obietnica ognia (Sługa płomieni 3)
    12 marca główna · erotyczne  44  10  3 743
    Jej Cesarska Wysokość, Najjaśniejsza Damarena, Pani Połowy Świata znała się na sztuce składania darów. Przekonał się o tym po raz pierwszy już w komnacie audiencjonalnej, gdy ambasador bazylissy polecił otworzyć okutą skrzynię i ukazał wypełniające ją księgi. - To osobisty prezent Najdostojniejszej Cesarzowej dla Waszej Książęcej Wysokości! Poseł skłonił się lekko. Nazywał się Demetr...
    Zimowy ogień (Sługa płomieni 1)
    3 lutego główna · erotyczne  52  10  9 461
    Odkąd pamiętał, zawsze lubił ogień. Potrafił bez końca wpatrywać się w płomienie pożerające gałęzie czy polana. Najpierw niewielkie, pełgające języki, delikatnie, niemal z miłością liżące drewno, potem przylegające doń z narastającym pożądaniem, by w końcu pochłonąć ofiarę z żarem spełnienia, pozostawiając stygnące powoli popioły... Podczas gdy żywioł zwrócił się już ku nowej miłości i n..."

  • anonim S

    anonim S · 26 wrz 2017 · 201440698

    Mam jedno pytanie. Neferze czemu na liście Twoich opowiadań nie ma Pani Dwóch Krajów?

  • Lolek2

    Lolek2 · 24 wrz 2017

    Wchodze sobie na stronke a tu takie nowosci, no ladnie. Panie neferze nie ladnie tak pisac i nie informowac starych czytelnikow jeden plus ze mialem troche wiecej materialu do przeczytania na raz.  Bardzo ciekawa powiesc, zreszta jak wszystkie inne twoje. Mam nadziejie ze szykuje sie cos dluzszego

  • PF

    PF · 24 wrz 2017 · 272367563

    W tym matriarchacie Marcus ma tyle do powiedzenia narazie co czworonogi na pokazie w Janowie. Ale mam nadzieje ze chlopak(autor) pomysli i zmieni swoj los, tym bardziej ze Siedem Bram jest troche podejrzane. Pozdrawiam

  • Marschal1

    Marschal1 · 23 wrz 2017

    Po dłuższym okresie znowu tu zajrzałem i warto było. Zapowiada się kolejna ciekawa powieść. Chociaż jak wielu czytelników bardzo jestem ciekaw czy zrobisz nam niespodziankę i kiedyś znajdziemy tu jeden odcinek extra o naszym dzielnym Neferze i jego królowej ???? w każdym razie rozkoszujemy się nowa powieścią. Pozdrawiam

  • Funkykoval197

    Funkykoval197 · 22 wrz 2017

    To że nie komentuję nie znaczy  ze nie czytam czy mi się nie podoba. Wręcz przeciwnie. Ale poprzednicy wszystko już powiedzieli. Najbardziej zgodny jestem z opiniami Czarnej Kaczuszki.
    Pozdrawiam  
    Pierwszy Rycerz Księżmiczki

  • CzarnaKaczuszka

    CzarnaKaczuszka · 22 wrz 2017 · 194009663

    Ostatni raz pobiłam się z inną dziewczyną w podstawówce, ale teraz chętnie wyrwałabym margrabinie parę ładnych pęków włosów z tej jej dostojnej głowy. Grrrr...

  • QaS

    QaS · 22 wrz 2017 · 300279554

    Jak i poprzednio super         narazie lekkie spowolnienie akcji ktora jak podejrzewam w kolejnej czesci nabierze mocy. Juz nie moge doczekac sie kolejnej części  

  • anonim S.

    anonim S. · 22 wrz 2017 · 201440698

    Widzę że poprzednicy wybrali lakoniczną formę wypowiedzi ????. Lekkość pióra Ciebie nie zawodzi Neferze. Ciekawa fabuła i opis sceny seksualnej i ciekawość co będzie dalej. Nie będę dywagował jakie są możliwe scenariusze bo wg mnie są dwie możliwości. Pozdrawiam. P.S. czytam od nowa Pani Dwóch Krajów ????

  • Ramol

    Ramol · 22 wrz 2017

    A ja biedny nie potrafię dalej niż do dwóch liczyć!    I co ja mam zrobić? Ciekawie się rozwija akcja. Już się bałem, że odzyskanie mocy od dziewczyny "z ludu" wiązać się może z mrożącymi krew w żyłach praktykami. Na szczęście Autor zręcznie poprowadził akcję oszczędzając sympatyczną Nadię... Mistrzu - świetne opowiadanie, wspaniały opis sceny erotycznej tak skonstruowanej, że otwiera wiele możliwych zwrotów akcji. To po prostu kolejny świetny tekst Nefera!  

  • POKUSER

    POKUSER · 22 wrz 2017

    Pierwszy Choć raz. Łapka w górę i biorę się do czytania