Czas zagrożenia 4

- Nie, nie… - prosiła.  
Lecz rozochocony łajdak ściskał jej piersi, delektując się ich rozmiarami i kształtami.
Martha zaskoczyła się, że poczucie bezradności, tego, że nie może przeciwdziałać, cholernie ją podnieciło. Czuła, że chce być wymacana…
I tego właśnie doświadczała… Napaleniec obmacywał ją jak opętany. Wreszcie zsunął suknię w dół i dzięki temu w jego łapy trafiły zupełnie nagie piersi Marthy. Aż krzyknęła.
- Nie! Jak możesz!
W półcieniu zdołali dostrzec jej nagi biust. Obaj się tym nakręcili. Drugiemu z mężczyzn już nie wystarczało trzymanie kobiety za nadgarstki. Rzucił się na jej cycki jak szalony. Żeby je gnieść, miętosić.
Tymczasem jego kompan uniósł suknię Marthy i wepchnął po nią rękę.
- Ojej! – krzyknęła gdy poczuła ją na udzie, sunącą w jasno określonym kierunku. W stronę jej kobiecości…
Niewiasta podjęła próbę wyrwania się, ale przyniosło to wręcz przeciwny skutek. Dłonie ciemięzców zacisnęły się na jej piersiach i kroczu…
Macali ją brutalnie, nie zważając, że może ją to boleć.
- No dzierlatko! Nie próbuj nam się wywinąć! I tak nic nie wskórasz!
- Dawaj ją do tej izdebki! Tam zajmiemy się nią porządniej!
Martha nie miała złudzeń co do tego, co ci łotrzykowie zamierzają uczynić jej w owej izdebce.
- Olaboga! Olaboga! – wykrzykiwała, zdając sobie sprawę, że i tak jej nikt nie usłyszy.
Wtem, jak na zawołanie, jak spod ziemi wyrósł wojownik, ten sam, który pełnił straż pod drzwiami komnaty Marthy. Ten sam co już raz zobaczył jej nagie piersi. Teraz zobaczył po raz drugi.
- Wynocha obwiesie! Bo was przeżegnam mieczem!
Wręcz w jednej chwili rozpłynęli się w powietrzu.
Zawstydzona kobieta na oczach rycerza naciągała suknię na biust. Poprawiała ją, bo łotrzyki srodze ją pognietli.
- Nie wiem, jak mam łaskawemu panu dziękować… Niechybnie ci niegodziwcy pohańbili by mnie…  
- Widziałem jak śmignęli za panną. Od razu było jasne co im się roiło w głowach. Wcześniej nie spuszczali z panienki oczu…
„Ty chyba też nie spuszczałeś, skoro tak to łacnie wyłowiłeś… Pewnie już ci komendant mnie przyobiecał, więc pilnowałeś swojej własności… i własności swoich kamratów…”
- Cóż za nikczemnicy! Jak tak można… Zszargać cześć niewieścią…
- Ano. Poszargali cześć białogłowią… poszargali takoż suknię. O tu, rozerwało się.
Martha spostrzegła teraz, że naderwali materiał, akurat na dekolcie, przez co większą część biustu dało się teraz zobaczyć. Jeszcze mocniej skonfundowała się kobieta.  
Gdy wtem, jak spod ziemi, pojawił się sam Theodor.
- A więc to jest ta piękna i sławna towarzyszka córek Philipa! Ale cóż to za czmychanie z wieczerzy. Zapraszam natychmiast do stołu. I to musi pani usiąść koło mnie! Taka urodziwa niewiasta! Palce lizać…
- Ależ panie… toż to byłby dworski skandal… - ukłoniła się Martha.
- A ja właśnie jestem, można tak rzec… specjalistą w dworskich skandalach! – zarechotał otyły syn księcia – zapraszam!
Dłonią nakierował kobietę w stronę sali. Specjalnie tak, by móc dotknąć jej pleców i… tyłka.
Gdy zasiedli za stołem, ręce Theodora co rusz błądziły w okolicach Marthy. A to ujął ja za ramię, a to za kolano.
Miał już mocno w czubie, toteż z łatwością zdobył się na odważne słowa.
- A czy panna wie, co to jest prawo pierwszej nocy?
Kobieta struchlała.
- Tak… gdy ma dojść do ślubu…
- No taaa, ale ja rozszerzyłem u siebie to prawo. Ha ha ha! – rechotał obleśnie grubas – każda panna, która znajdzie się na moich włościach, winna mi ofiarować swój wianek!
Martha zadrżała, ale próbowała nie dać znać po sobie.
- A co jeśli panna nie miałaby wianka?
„Ach… jakbym zasugerowała, że ja jestem panną, którą już ktoś pozbawił wianuszka…”
- To nic by jej nie dało… i tak musiałaby się przewinąć przez moje łoże! Obowiązek każdej damy, to zameldować się tam.
- Ależ mości panie… pono w większości ziem, możnowładcy nie korzystają z tego prawa…
- To ich strata! Ha ha ha! A ja zamierzam sobie z niego korzystać! I każdą niewiastę, oczywiście taką do rzeczy, wykorzystać! Ha ha ha!
Martha domyśliła się do czego pije. Chce zasugerować, że liczy iż także ona stawi się w jego łożnicy…
„Zasugerować...? On wręcz tego ode mnie zażąda! Ach ja nieboga! Wszyscy, od chudopachołka, przez rycerzy do syna księcia… wszyscy… wszyscy tylko czekają, by mnie wykorzystać…”

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i historyczne, użyła 833 słów i 4612 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    :zakochany: