Czas grozy 10

Czas grozy 10„No tak… jestem dosiadana… jestem ujeżdżana… przez znakomitego rycerza. Ciekawe czy lubi on także galop???”

Karol, jakby czytał w myślach Marthy. Zakomenderował szybko.
- Eryku, a teraz przystąp do istnego galopu! Pamiętasz tamtą służkę, co potem zemdlała?! To teraz też nie oszczędzaj naszej nadobnej dzierlatki!

Przyboczny nie zwykł mitrężyć. Natychmiast przystąpił do wypełniania woli władcy. Zaczął dźgać kobietę bardzo szybko, najszybciej jak potrafił.

Karol z lubością wsłuchiwał się w dźwięki klaśnięć wydawanych przez jądra, uderzające w pośladki Marthy. A jeszcze bardziej w kobiece jęki, próbujące dorównać tempu rycerza, wydawane krótko i głośniej niż poprzednio.

-Aaa! Aa! Ach! – zawodziła ujeżdżana panna.
Uwielbiała tak jęczeć. Wiedziała doskonale, jak to działa na mężczyzn.

- A! A! A! – „Posłuchajcie sobie mojego babskiego stękania!” - A! A! A! – „Wiecie dobrze, że oddaje ono stan w jakim się znajduję.” - A! A! A! – „Wiecie dobrze, że to oddawanie hołdu waszej męskości… waszej dominacji…”

Karol wręcz wpadł w trans.
- A teraz obróć ją tyłem do siebie!

Martha ledwie się spodziała, a wielkolud już chwycił ją za biodra, uniósł, po czym ustawił tyłem do siebie.

- Nuże dziewczyno! – książę nie maskował swej ekscytacji – wypnij się i podciągnij znowu kieckę, a wysoko, tak, żeby nam odsłonić twój piękny zadek.

Pannę podnieciło to polecenie. Bez ociągania się, chwyciła drżącymi rękami za materiał sukni i podwinęła do góry.

- Klepnij ją, Eryku! Kto wypina tego wina! Ha ha ha!

Próbowała zaprotestować, lecz nie zdążyła. Ledwie wypowiedziała – nie – a już dwa siarczyste smagnięcia trafiły na oba pośladki.

- Auuaaa! Auuć!

- Wypnij się mocniej, damulko! – Karol nie chciał pozostawiać domysłom kwestii tego, kto tu rządzi.

Martha także nie planowała kwestionować jego władztwa.
Potwierdzając, kornie. – Tak panie, wedle twojego życzenia. – Wysunęła swój tyłek jeszcze bardziej.

- A ty, mój olbrzymie, czyń swą powinność! – Książę nie mógł się doczekać nowego widoku.

Eryk jedną ręką położył kobiecie na biodro, po czym przyciągnął do siebie, a drugą nakierował swą męskość na wejście do jej pochwy.

„Tym razem nie będę go widziała, tylko czuła jego ogromną kuśkę! Czy teraz wbije się jeszcze głębiej? Czy przebolcuje mnie jeszcze ostrzej?”

Dość szybko znalazła odpowiedź na te pytania. Już pierwszy sztych pokazał, że potężny woj lubi tę pozycję i jest gotów się w niej wyżywać na kruchej damulce.

- Achhh! Aaaa! – zakrzyknęła Martha.

Karol zaklasnął w dłonie.

- Jakoż ja lubię tę pozycję! Mój ty piekielniku! Dupcz ją teraz jak wyposzczony żołdak dupczy dopadniętą dziewkę! Dupcz, jakbyś chędożył pospolitą dziwkę!

Eryk wziął sobie polecenie pryncypała do serca. A raczej do innej części ciała…
Ujeżdżał pannę niczym w amoku.

Marthcie zdawało się, że wdarł się w nią jeszcze głębiej. Czuła, że pchnięcia są tak potężne, że poleciałaby daleko do przodu po którymkolwiek z nich, gdyby nie trzymał jej za biodra, niczym w stalowych szponach.

- Aaaa! Aaaaa! Aaaaa! – Teraz na wpół jęczała, na wpół krzyczała. Kobiece dźwięki głośno roznosiły się po komnacie odbijane przez surowe, kamienne ściany.

Karol zbliżył się do niej, od strony jej głowy, z pochodnią.

- Ależ pięknie dyndają te cycki! Żeby się tylko nie urwały w takim galopie! Ha ha ha!

Po pewnej chwili rycerz spowolnił.

„Czyżby dbał, by nie wytrysnąć już teraz. Ach! Byle nie we mnie! Nie byłby to miły widok na przyszłość – zostać zbrzuchaconą…”

- Złap ją teraz za cyce! Zobacz jak urokliwie dyndają! Ależ się wyskakały!

Eryk, wykonując już wolniejsze pchnięcia, chwycił od tyłu, wiszące w tej pozycji i obejmował zachłannie.

- Co sądzisz Eryku? Czy nie nadają się do tego aby wypełnić je mlekiem???

„Cóż ten stary cap kombinuje?! Czy przypadkiem nie mani mu się w głowie zmajstrowanie mi dziecięcia???”

- Tako jest jako książę prawi. – Przytaknął ochoczo przyboczny druh. – Są stworzone do tego by być wypełnione mlekiem.

- Prawda? Podoiłoby się wtedy taką damulkę! Podoiło! Wyimaginuj sobie, że jej mleczne piersi, byłyby jeszcze większe!

Martha zaniepokoiła się nie na żarty.
- Mój panie… azali nie chcesz, aby uczynić mnie brzemienną?!

Karol delektował się zaniepokojeniem kobiety.

- Droga pani, ale nawet jeśli owocem miałby być osesek, to wszakże poczęty w książęcym łożu! Ha ha ha!

Nie uspokoiło to Marthy ani trochę.
- Panie… błagam! Nie…

Zdawała sobie sprawę, że może jedynie błagać, że nie wymsknie się potężnemu goliatowi, który właśnie dzierży ją za piersi, a jednocześnie panoszy się w jej łonie.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 864 słów i 4925 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AnnaAneta

    Jak dobrze że czytałam kolejną część w domu :) Znowu musiałam przebrać majteczki :) Kolejny raz, czytając wchodziłam w siebie moim przyjacielem fantazjując że to giermek ujeżdża mnie "jak pospolitą dziwkę" ;)

  • Historyczka

    @AnnaAneta zastanawiam się ile jeszcze kobiet ma podobnie ? :)

  • jacek795

    @AnnaAneta mhymmmmmmmmmm to co działo się u Ciebie, było równie ciekawe jak powyższe opowiadanie, a może nawet ciekawsze;)